"Powinno było cię witać kukułki wołanie" - najnowsza książka J.K.Rowling już w Polsce!

10 kwietnia 2000 roku rozpoczęła się w Polsce pewna nowa era książkowa. Pierwsza powieść J.K.Rowling doczekała się swojego polskiego wydania. A choć niewiele jeszcze osób wiedziało, że Harry Potter jest niezwykłym chłopcem i czarodziejem podbijającym serca milionów osób na całym świecie, wkrótce jego popularność miała się narodzić i tu, w kraju Piastów. Przez kolejnych osiem lat, polscy czytelnicy z wypiekami na twarzy śledzili dalsze losy Harry’ego w kolejnych sześciu tomach cyklu. Ci, którzy rozpoczynali lekturę jako dzieci, kończyli ją jako młodzi dorośli. I wszystko było dobrze.

Pomimo, że od wydania ostatniej powieści o „Harrym Potterze” minęło już prawie pięć lat (a od ostatniej książki związanej z „HP” – „Baśnie barda Beedle’a” blisko cztery – 6 grudnia będzie rocznica wydania zbioru w Polsce), potteromania nadal jest żywa i obecna, przynajmniej w moim i Natalii życiu, a ten blog dowodzi, że nie tylko. Niemniej, kiedy ponad rok temu sięgałem po pierwszą powieść J.K.Rowling dla dorosłych, w żaden sposób nie związaną z magiczną serią, czułem jak gdyby końca dobiegała pewna era. „Trafny wybór” był zupełnie inną książką, skierowaną do innego czytelnika. W mojej opinii, był kontynuacją drogi, którą pierwsi czytelnicy „Harry’ego Pottera” zaczęli kroczyć w młodości. My, młodzi, przestaliśmy już nimi być i otrzymaliśmy książkę bardziej dostosowaną do naszego wieku, co nie umniejsza sentymentu i sympatii żywionej względem „Harry’ego Pottera”, oczywiście. Uważam po prostu, że taka jest naturalna kolej rzeczy.

Dziś wspominam te wszystkie lata z uśmiechem na twarzy, niemal ze wzruszeniem. Każda stronica napisana przez Jo w jakiś sposób zapadła mi w pamięć i pozostawiła ślady nie tylko w niej, ale i w moim sercu. Dlatego czuję się niezwykle rad, mogąc powiedzieć to raz jeszcze:

JUŻ OD DZIŚ W SPRZEDAŻY JEST NAJNOWSZA KSIĄŻKA J.K.ROWLING! 

Choć nie wydane o północy z taką pompą jak „Harry Potter” i nie promowane tak mocno jak „Trafny wybór”, właśnie dziś na półkach polskich księgarń pojawia się „Wołanie kukułki”, pierwszy kryminał napisany przez J.K.Rowling pod pseudonimem „Robert Galbraith”. Czas oczekiwania na powieść dobiegł końca, nadszedł czas, by pognać do księgarni i kupić wyczekiwaną książkę, a później zagłębić się w lekturze. Pytanie tylko: czy warto?

RECENZJA DEBIUTU LITERACKIEGO ROBERTA GALBRAITHA:

Zebraliśmy ponad sto pięćdziesiąt książek o „Harrym Potterze” w siedemdziesięciu dwóch językach oraz kilka translacji „Trafnego wyboru”. Nie ulega zatem żadnej wątpliwości fakt, że oczekiwaliśmy najnowszej powieści J.K.Rowling niczym sępy krążące wysoko w powietrzu nad konającą zwierzyną. Kiedy tylko nadeszła odpowiednia pora, rzuciliśmy się na gotowe „danie” z wielką łapczywością i niecierpliwością. Ale czy to aby na pewno dobre porównanie? Czy „Wołanie kukułki” można określić mianem padliny?

W pewnym sensie na pewno, ponieważ już na początku książki mamy trupa, który stanowi doskonałą pożywkę dla wszelkich mediów rozpisujących się czy rozgadujących na temat denatki. Umiera, bowiem, nie byle kto, lecz sławna modelka, Lula Landry. Podczas gdy przyjęła się teza na temat samobójstwa celebrytki, nie wierzy w nią jej brat, który zgłasza się do prywatnego detektywa, Cormorana Strike’a, z prośbą o rozwikłanie sprawy tajemniczej śmierci jego siostry. I w tym momencie zaczyna się schemat tak dobrze znany z niemal wszystkich kryminałów. Czyżby oznaczało to, że Rowling stała się pisarką taką jak „wszyscy”? Otóż nie, albowiem magią jej kryminału są doskonale skonstruowani bohaterowie, których portrety psychologiczne są olśniewające. Niemal każda z postaci ma swoją głębię i zdawać by się mogło, że to wszystko, co pisarka opisuje jest tak realne, że gdyby pozostawić książkę otwartą na dłużej, jej treść oraz bohaterowie wypłynęliby przez zadrukowane stronice do realnego świata. To sztuka, która nie każdemu autorowi się udaje. Pozwolę tu sobie skonfrontować choćby ten fakt z twórczością Nele Neuhaus, jednej z najpopularniejszych niemieckich autorów kryminałów, m.in. „Przyjaciół po grób”, która w umiejętności kreowania swoich bohaterów, nie dorasta Rowling do pięt, choć ma dłuższe doświadczenie z ich pisaniem.

„Wołanie kukułki” to perfekcyjnie, moim zdaniem, skonstruowana powieść, która wciąga od pierwszej do ostatniej strony i nawet najbardziej statyczne sceny nie są w stanie osłabić przyjemności wynikającej z lektury. Świetnie napisana, stylem który tak bardzo charakteryzuje J.K.Rowling (choć bardziej zbliżony jest do stylu znanego z „Trafnego wyboru”, aniżeli stylu z „Pottera”), zalewa nas masą najdokładniejszych opisów i dookreśleń oraz niesamowicie realnie zobrazowanego Londynu. Goszcząc w mieście trzykrotnie, nie było mi trudno wyobrazić sobie otoczkę, w której żyli i pracowali główni bohaterowie książki. Sama intryga jest tak wymyślna, że na około stu stron przed końcem, byłem niemal pewny, kto stoi za tajemniczą śmiercią modelki, by potem zaśmiewać się z własnej naiwności, kiedy okazało się, iż dałem się oszukać autorce.

Kryminalny debiut Roberta Galbraitha to z pewnością świetna książka, warta polecenia, choć nie należy zapominać, że podobnie jak „Trafny wybór”, skierowana jest raczej do dorosłego czytelnika. Choć nie tak mocno wulgarna pod kątem słownictwa jak pierwsza powieść Rowling dla dorosłych, nadal cechuje się ostrym słownictwem, do którego nie każdy się przekona. Ale to tylko kolejna zaleta tej publikacji, która nie jest dla wszystkich. Bo wiadomo – coś, co jest dla wszystkich, jest dla nikogo.

***

Klikając TUTAJ, można przeczytać fragment powieści, a TUTAJ wysłuchać kawałka audiobooka czytanego przez Macieja Stuhra.

Oczywiście, tego szczególnego dnia nie możemy zapomnieć również o podziękowaniach, które należą się Wydawnictwu Dolnośląskiemu za wydanie książki oraz oczywiście Annie Gralak, która świetnie ją przełożyła na polski.


Za książkę dziękujemy
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz