MAGICZNE ILUSTRACJE część 4: Giles Greenfield

Życie bywa przewrotne. Doskonale wie o tym bohater naszego dzisiejszego wpisu. Giles Greenfield zastąpił Cliffa Wrighta na stanowisku ilustratora brytyjskich wydań „Harry’ego Pottera”. Po tym jak Cliff Wright odmówił dalszej współpracy z wydawnictwem Bloomsbury, które, można to powiedzieć otwarcie, nie do końca respektowało nie tylko obietnice złożone ilustratorom „Harry’ego Pottera”, ale też podchodziło do nich protekcjonalnie. Giles Greenfield był trzecim artystą zatrudnionym w Wielkiej Brytanii do pracy przy „Harrym Potterze”. Będąc pod nie lada presją, ilustrator wykonał okładkę dla „Harry’ego Pottera i Czary Ognia” oraz przystąpił do pracy nad okładką dla „Zakonu Feniksa”. Nie dane mu było jej zakończyć, a to z powodu wykrycia śmiertelnej choroby genetycznej u córki Gilesa, Sashy. Dziewczynka wkrótce potem zmarła i Giles już nigdy nie powrócił do ilustrowania książek J.K.Rowling.

Nie było łatwo przełamać się, byśmy mogli ze spokojem napisać prośbę o wywiad do Gilesa Greenfielda. Naszą obawą było to, że taka prośba może przypomnieć artyście o trudnych i bardzo przykrych chwilach z przeszłości. Jak się jednak okazało, nasze obawy były niesłuszne. Giles nie tylko zgodził się na wywiad, ale też okazał się być niezwykle serdecznym i miłym człowiekiem. Co zaskakujące – kiedy po raz pierwszy zobaczyłem angielskie wydanie „Harry’ego Pottera” sprzedawane w „czteropaku”, od razu zakochałem się w „Czarze Ognia”. Była to zdecydowanie moja ulubiona okładka ze wszystkich, które dotychczas zostały zaprezentowane. Co w tym zaskakującego? Ano to, że Giles Greenfield wcale nie jest zadowolony ze swojej pracy. Ale o tym poniżej…
PROBLEMY Z „POTTEREM”:

wywiad z Gilesem Greenfieldem, ilustratorem brytyjskiego wydania „Harry’ego Pottera i Czary Ognia”.

HARRY POTTER KOLEKCJA: J.K.Rowling zdradziła, że „Harry Potter i Czara Ognia” była najtrudniejszym tomem do napisania. A jak było z pańską pracą przy ilustracji? Czy stworzenie okładki dla tej książki stwarzało jakieś problemy?

GILES GREENFIELD: Miałem mnóstwo problemów, delikatnie mówiąc. Kiedy otrzymałem telefon od mojego agenta, który powiedział mi, że Bloomsbury chce, bym stworzył okładkę do nowego „Harry’ego Pottera”, wraz z żoną byliśmy świeżo po kilkumiesięcznych negocjacjach w sprawie naszej pierwszej hipoteki i byliśmy dosłownie w otoczeniu pudeł, w samym środku przeprowadzki. Powiedziano mi, że Cliff Wright wycofał się w ostatniej chwili z powodu sporu z Bloomsbury i jeśli chcę tę pracę, muszę ją wykonać jak najszybciej, tak więc proces tworzenia ilustracji ucierpiał z powodu tego przewrotu, który miał właśnie miejsce. Ale to było jedno z tych zleceń, które przychodzą tylko raz w życiu, a ja czułem, że głupotą byłoby odrzucenie go, więc „pozbyłem się wszelkich zahamowań”, żeby zrobić to tak czy inaczej.

HPKol: Czy stresowało pana to zlecenie? „Harry Potter” był już wówczas bardzo popularny. Nie miał pan z tym żadnych problemów?

GG: To był w gruncie rzeczy kolejny problem. Jestem pewien, że każdy z ilustratorów „Harry’ego Pottera” powiedziałby, że im większy jest fenomen „HP”, tym trudniej jest wyzbyć się tego stresu. Chociaż nie miałem wówczas zbyt wielkiego doświadczenia, wierzę, że mógłbym sprostać wysoko postawionej poprzeczce danego mi zlecenia stosunkowo łatwo, gdyby nie okoliczności związane z przeprowadzką.

HPKol: Co pan sądzi o swojej okładce? Czy zadowala pana wynik tej pracy czy może, jeśli byłaby taka możliwość, zmieniłby pan w niej coś?

GG: Nigdy nie byłem zadowolony z frontowej okładki. I nigdy nie będę. Moje doświadczenie związane z ilustrowaniem smoków było bardzo niewielkie, a inną kwestią była presja, by skończyć zlecenie, co znaczy, że zostałem tak naprawdę zmuszony do wysłania przedniej okładki do wydawcy takiej jaka jest, podczas gdy do jej ukończenia potrzebowałem jeszcze kilku godzin.

HPKol: Dlaczego więc na przedniej okładce widnieje Harry ze smokiem? To była pańska decyzja czy wymóg Bloomsbury? Miał pan inne wizje tego, co można było zamieścić na tej okładce?

GG: Bloomsbury bardzo jasno określiło, czego chce. Tak naprawdę, okładka dla „Harry’ego Pottera”, którą zrobiłem była najściślej kontrolowaną ilustracją, której wykonania się podjąłem.

HPKol: Jak krok po kroku wyglądała praca nad okładką „Harry’ego Pottera i Czary Ognia”? Ile czasu zajęło wykonanie jej?

GG: Wykonałem serię mniejszych szkiców kompozycyjnych, zanim otrzymałem ogólną konstrukcję, której szukałem. Potem narysowałem pełnowymiarowy szkic ołówkiem, który wykorzystałem jako podstawę dla ostatecznej wersji okładki. Trudno powiedzieć, ile czasu mi to zajęło, ponieważ proces ten był nieustannie przerywany. W normalnych okolicznościach przednią okładkę miałbym gotową w około dwa tygodnie, choć prawdopodobnie zajęłoby mi to ostatecznie około trzech lub więcej.

HPKol: Czy stworzył pan jeszcze jakieś inne „potterowe” ilustracje? Tworzy pan ilustracje związane z tą serią na prywatne zamówienia?

GG: Okazjonalnie biorę prywatne zlecenia związane z „Harrym Potterem” od prawdziwych kolekcjonerów.

HPKol: Czy „Harry Potter” wpłynął w jakiś sposób na pańskie życie? Czy praca przy tej okładce zmieniła je w jakikolwiek sposób?

GG: Seria książek o Harrym Potterzem jest dla mnie najbardziej inspirującym fenomenem w dziecięcej literaturze, z którym się zetknąłem. W innym życiu, przy bardziej sprzyjających i fortunnych okolicznościach, bardzo chciałbym dostać szansę na właściwe zilustrowanie tych książek.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz