Gwiazdy "Harry'ego Pottera" w Polsce

„Szieśc Krakoł!” – na sali kinowej Kijów.Centrum w Krakowie rozbrzmiał śmiech i oklaski. Bonnie Wright i Matthew Lewis, otrzymawszy piękne bukiety słoneczników, opuścili podium i udali się do bocznego wyjścia. A pomyśleć, że dopiero kilka minut temu się na nim pojawili! W sumie około godziny polska publiczność mogła cieszyć się obecnością potterowskich aktorów na uroczystej premierze „Harry’ego Pottera i Księcia Półkrwi”, która odbyła się 20 lipca 2009 roku w Krakowie. Entuzjastyczne zapowiedzi powrotu aktorów do Polski na nic się zdały. Dlaczego?

No właśnie. Oto pytanie, które polska społeczność fanów „Harry’ego Pottera” zadaje sobie od lat. Dlaczego odbyła się u nas tylko jedna premiera filmowa z udziałem aktorów? Dlaczego do Polski nie przyjeżdżają potterowscy aktorzy? I czy naprawdę nie przyjeżdżają? Nadeszła pora na odpowiedzi, niekoniecznie miłe dla naszych oczu i uszu.

Pomimo zaproszeń potterowskiej obsady do Polski i petycji fanów, Warner Bros. pozostało niewzruszone i skreśliło naszą ojczyznę z listy krajów, w których miałyby się odbyć kolejne premiery. Choć wierzyliśmy, a tak naprawdę mieliśmy nadzieję, że powodem tego jest jakieś widzimisie potężnej korporacji, prawda okazuje się być bolesna. Wina leży po stronie Polski.

Wszystko za sprawą krakowskiego hotelu, w którym Matthew i Bonnie byli goszczeni. W swoich ówczesnych tweetach (wpisach na twitterze), Matt donosił o awarii zasilania, w związku z którą w całym hotelu nie było prądu i nastały egipskie ciemności. Aktor w swoich wpisach zastanawiał się jak przetrwa noc i żartował (lub nie), że się boi tej ciemności. Z całą pewnością takie przyjęcie nie rokowało dalszej przychylności dla naszego kraju. Premiera z udziałem aktorów była zaszczytem, natomiast gwiazdy spotkały się z bardzo „ciemnym” przyjęciem. W dodatku… z perspektywy czasu trzeba to przyznać – czerwony dywan miał tylko kilka metrów długości, a wejście do kina znajdowało się tuż przy ruchliwej drodze. Nie sprzyjało to powstaniu magicznej atmosfery, będąc okrutnym – można stwierdzić, że pod tym kątem był to niewypał. Niestety, Kraków to nie Londyn i zamknięcie drogi, choćby na kilkadziesiąt minut, nie wchodziło w grę. A szkoda, bo wówczas rozdrażnieni ochroniarze mogliby zająć się czymś innym niż ciągłym zganianiem fanów z ulicy… Tyle względem wpadek, choć nie można też zapominać, że w chwili, kiedy szczęśliwi posiadacze biletu na ten niezwykły, premierowy seans (w tym i ja) wchodzili na salę kinową, Matt i Bonnie zostali zamknięci w… toalecie. Ziarnko do ziarnka i… przebrała się miarka. Nie sądzę, by Warner Bros. było zachwycone relacją aktorów z pobytu w Polsce. To przełożyło się na uczestnictwo kolejnych aktorów w polskiej promocji kolejnych filmów. A raczej na brak ich uczestnictwa w niej.
Na szczęście koniec „Harry’ego Pottera” to nie koniec możliwości spotkania się z aktorami „Harry’ego Pottera”. I nie mowa tu o spotkaniach w Anglii czy w USA, lecz w Polsce. Zdarza się, bowiem, tak, iż gwiazdy przyjeżdżają na różnego rodzaju festiwale filmowe do Polski, by promować inne swoje produkcje. Co ciekawe – nierzadko bywa tak, że my, fani, nawet nie wiemy o ich obecności w naszym kraju!

Jako najlepszy tego dowód, podam przykład Natalii, która mieszkając pod samą Bydgoszczą, nie miała pojęcia, że jej rodzinne miasto odwiedził Gary Oldman (Syriusz Black) czy Ralph Fiennes (Lord Voldemort)! Odbywający się schyłkiem jesieni w Bydgoszczy festiwal filmowy Camerimage zdaje się tworzyć doskonałą sposobność do spotkań z naszymi ukochanymi gwiazdami. Plotki donoszą, że w tym roku po odbiór nagrody przyjedzie tu sam John Hurt (Ollivander), który poniekąd z tego powodu, jak się przypuszcza, miał odwołać swój przyjazd do Krakowa wiosną tego roku.

A jeśli już o Krakowie mowa… OFF Plus Camera International Festival of Independent Cinema również daje szansę spotkania się i nawet porozmawiania z częścią potterowskiej obsady. W minionym roku w festiwalu uczestniczył David Thewlis (Remus Lupin), a w tym Nick Moran (Scabior). Warto też wspomnieć o czynnym uczestnictwie Sławomira Idziaka, który jest autorem zdjęć do „Harry’ego Pottera i Zakonu Feniksa”. Kto odwiedzi ród Kraka w przyszłym roku? Tego nie wiadomo, ale liczymy, że i tym razem będzie to ktoś z obsady „HP”.

Jaki wniosek? Trzeba zachować stałą czujność, ponieważ nigdy nie wiadomo, kiedy i gdzie pojawi się ktoś, kogo chcielibyśmy spotkać! Może to będzie Bydgoszcz, a może Kraków? A może jakieś inne polskie miasto? Tego nie wie nikt.

Oczywiście, najbardziej zależy nam na wizycie J.K.Rowling. Słyszałem już o przynajmniej trzech próbach sprowadzenia pisarki do nas. Po pierwsze - wciąż czeka do odebrania Order Uśmiechu, którego nie odebrała w 2002 r. tłumacząc się wówczas zaawansowaną ciążą i wzmożoną pracą nad piątym tomem serii, po drugie – wydawnictwo Media Rodzina miało ją zaprosić, a po trzecie w związku z wydaniem „Trafnego Wyboru”, polskie biblioteki wzięły udział w ogólnopolskiej dyskusji na temat pierwszej powieści pisarki dla dorosłych. Celem akcji było spisanie wielkiego sprawozdania z owych dyskusji i wysłanie zaproszenia do pisarki. Jak dotąd żadna z prób nie przyniosła oczekiwanego rezultatu, a w odpowiedzi na pytania fanów, wydawnictwo Znak odpowiada, że w ogóle nie wiadomo czy J.K.Rowling odwiedzi Polskę. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że tak się stanie. W końcu jest ona największą i najjaśniejszą gwiazdą „Harry’ego Pottera”. Gwiazdą, która dała życie tej całej magii…

Reasumując pokrótce, choć z nutą sarkazmu – potterowa impreza wyszła jaka wyszła, skutecznie zniechęcając organizatorów do kolejnych przedsięwzięć tego typu. Polska zaliczyła wpadkę i na tym koniec premier „Harry’ego Pottera”. Jednak, na szczęście, organizatorzy wielkich festiwali filmowych nie popełniają takich błędów i robią wszystko, by zaproszone gwiazdy czuły się w naszym kraju dobrze i komfortowo. A to daje nadzieję na to, że jeszcze niejednokrotnie dane nam będzie spotkać tu ludzi, których kochamy i podziwiamy. Oby tak było.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz