O dziełach Rowling, Galbraitha, Newta i Whispa

Dzisiaj będzie trochę o wyborach. Z jednej strony mówić będę o „trafnych wyborach” z drugiej strony o wszystkich innych. Wpisy wielowątkowe zawsze wymuszają we mnie pewną dozę organizacji i samozaparcia, by nie rozpisywać się zanadto w kwestiach „mniej” potrzebnych. Dlatego też bez zbędnego, rozwlekłego wstępu przejdę do pierwszego tematu dzisiejszego wywodu.

KWESTIA PSEUDONIMU

Używanie pseudonimu przez artystów, czyli w dosłownym tłumaczeniu ze starogreckiego: „fałszywego imienia”, nie jest niczym nowym ani zaskakującym. Choć niektórych może zaskoczyć fakt, że np. Mark Twain nie jest prawdziwym nazwiskiem, a jedynie przykrywką dla posługującego się tym nazwiskiem Samuela Clemensa. Również fałszywym nazwiskiem posługiwał się Farrokh Bulsara, znany na całym świecie jako Freddy Mercury. Ostatnio bardzo głośno jest wokół Roberta Galbraitha, który okazał się być nikim innym niż J.K.Rowling. A żeby było zabawniej, w tym przypadku mamy do czynienia z podwójnym pseudonimem, ponieważ prawdziwe nazwisko pisarki, która wykreowała „Harry’ego Pottera” brzmi Joanne Murray. Historię powstania pseudonimu „J.K.Rowling” powinien znać każdy szanujący się fan i choć nie jest mi po drodze, by tłumaczyć wnikliwie genezę tego nazwiska, w ramach przypomnienia wyjaśnię pokrótce: pierwszy wydawca „Harry’ego Pottera” nie chciał, by na książce widniało nazwisko kobiety, albowiem obawiał się odrzucenia ze strony męskiej, tudzież chłopięcej, części potencjalnych odbiorców lektury. Stąd też pomysł na dodanie pisarce drugiego imienia (Jo przyjęła imię „Kathleen” po swojej zmarłej babci) i zapisanie całego nazwiska w formie z inicjałami: „J.K.Rowling”. Ale J.K.Rowling i Robert Galbraith to nie jedyne fałszywe nazwiska, którymi posługiwała się Brytyjka. Podpisując się pod dwoma krótkimi publikacjami związanymi ze światem „Harry’ego Pottera” jako Kennilworthy Whisp („Quidditch przez wieki”) oraz Newt Skamander („Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”), pisarka chciała, by czytelnik miał wrażenie, że zaczytuje się w publikacjach, które wyszły spod piór czarodziejów znanych ze świata Harry’ego Pottera.

Tyle w kwestii pseudonimów używanych przez Joanne Murray. Przynajmniej w teorii, ponieważ w rzeczywistości Robert Galbraith nadal wzbudza wiele emocji i wiele osób zadaje pytanie: dlaczego dopiero w przypadku „The Cuckoo’s Calling” Rowling zdecydowała się tak skrzętnie ukryć fakt, iż to ona jest autorką książki? Dlaczego nie wydała pod pseudonimem „Trafnego wyboru”? Na to pytanie pisarka odpowiada sama, tłumacząc, że ze swoją pierwszą powieścią po „Harrym Potterze” musiała zmierzyć się właśnie jako J.K.Rowling, autorka „Harry’ego Pottera”. Choć nie miała złudzeń, że uda jej się tym oderwać od „Harry’ego Pottera”, zależało jej na tym, żeby nie pozostać autorem „jednej” książki. Przy „The Cuckoo’s Calling” było już inaczej – tym razem chodziło o sprawdzenie się i odpowiedzenie sobie na pytanie: czy to jej talent czyni ją tak sławną i kochaną czy też znane nazwisko? Sądzę, że w przypadku tej kwestii poglądy mogą być różne.

O TYM JAK ODKRYTO PRAWDZIWĄ TOŻSAMOŚĆ AUTORA „THE CUCKOO’S CALLING”

Teoria, jakoby J.K.Rowling była autorką „The Cuckoo’s Calling” podparta była wykazaniem wielu podobieństw w stylu pisania „Harry’ego Pottera” i „Trafnego wyboru” względem stylu pisania „Wołania Kukułki”. Skąd jednak wziął się pomysł na porównywanie tych publikacji ze sobą? Chyba warto wiedzieć, że to nie Duch Święty natknął specjalistów od lingwistyki lecz… zdrada. Zgodnie z tym, co twierdzi redaktor dziennika „The Sunday Times”, Richard Brooks, pierwsze informacje na temat autorstwa Rowling pojawiły się na Twitterze. Tydzień przed demaskacją J.K.Rowling, jedna ze znajomych Richarda Brooksa opisywała swój zachwyt wywołany lekturą „Wołania Kukułki”. Powątpiewała również w to, iż autorem książki jest debiutujący pisarz.

„Po północy otrzymała zwrotnego tweeta od anonimowej osoby, która twierdziła, że to nie jest powieść debiutanta, a jej autorką jest J.K.Rowling” zdradził w wywiadzie pan Brooks „Wtedy znajoma odpisała z pytaniem, skąd to wie, i otrzymała odpowiedź: po prostu wiem. Wówczas ta anonimowa osoba zaczęła usuwać z Twittera swoje tweety i usunęła też swoje konto”. Brooks zaczął drążyć temat i przeszukując Internet dowiedział się, że „Wołanie Kukułki” wydaje ten sam wydawca, który wydaje „Trafny wybór” i obie te książki mają nawet tego samego redaktora. Co więcej – autorów łączy również wspólny agent literacki. Dziennikarza zaciekawiła zwłaszcza kwestia redaktora – jak ważny, bowiem, musiał być ów debiutant, żeby mieć tego samego redaktora, co J.K.Rowling? Następnym krokiem w dziennikarskim śledztwie było rozesłanie zapytania do ekspertów w dziedzinie lingwistyki, którzy wykazali mnóstwo podobieństw między publikacją Roberta Galbraitha i publikacjami J.K.Rowling. Posiadając takie dane, Brooks skontaktował się z agentem pisarki, który ostatecznie potwierdził jej autorstwo.

Resztę tej historii, a przynajmniej jej część, już znamy. Po ujawnieniu, iż to J.K.Rowling jest autorką „Wołania Kukułki”, książka stała się bestsellerem, a jej sprzedaż na Amazonie wzrosła o 507 000%. A efekt tego mógł być jeden… W bardzo krótkim czasie wyprzedano cały nakład powieści.

KTO ZDRADZIŁ?

A teraz kwestia sensacyjna. Do rzeczy. Aż do chwili, kiedy ujawniono nazwisko Rowling jako prawdziwej autorki „Wołania Kukułki”, od 18 kwietnia sprzedano zaledwie między 500, a 1500 egzemplarzy jej najnowszej powieści. Jak na debiutanta – nieźle, ale na prawdziwą sławę trzeba sobie zasłużyć. Zgodnie z tym, co mówi J.K.Rowling, publikując pod pseudonimem, zależało jej na anonimowości, a nie na pieniądzach. Ale czemu wydawcy miałoby zależeć na anonimowości? Wydawnictwo na 1500 sprzedanych książkach się nie utrzyma. Oczywiście – można poświęcić się dla J.K.Rowling i wypromować jej nową książkę wydaną pod innym nazwiskiem. Można odczekać kilka miesięcy, być może nawet lat do publikacji kolejnej książki z serii. Tylko po co? Po co tracić pieniądze, czas i energię na rozkręcanie czegoś, co można znacznie szybciej i znacznie efektywniej rozkręcić na nazwisku Rowling. Nie ma szans na lepszą promocję. Czy więc w związku z powyższym, nie wydaje się nader prawdopodobne, że to ktoś z wydawnictwa ujawnił nazwisko prawdziwego autora „Wołania Kukułki”? Czy to zbieg okoliczności, że informacja trafiła do osoby, której znajomy jest redaktorem popularnego dziennika? Hipoteza bardzo prawdopodobna, choć świeżo ujawnione fakty jej przeczą. A jakie są fakty? Prawdziwą tożsamość autora „Wołania Kukułki” znali partnerzy Russells Solicitors, firmy która miała zapewniać poufność… Jeden z partnerów, Chris Gossage, podczas prywatnej rozmowy zdradził tajemnicę przyjaciółce swojej żony, Judith Callegari z Surrey. Ta zaś, uznała za stosowne podzielić się tą informacją ze światem. Przedstawiciele Russells Solicitors wystosowali oficjalne przeprosiny wyjaśniając w nich całą sprawę. Sama Rowling nie kryje żalu i złości wyrzucając Russells Solicitors, że zaufała im jako wiarygodnej i rzetelnej firmie.

„WOŁANIE KUKUŁKI” JAK „HARRY POTTER I KAMIEŃ FILOZOFICZNY”?



Najnowszą powieść J.K.Rowling z „Harrym Potterem” łączy nie tylko fakt, iż obie te książki stanowią początek serii, ale też to, że w obydwu przypadkach pierwszy ich nakład był strasznie ograniczony. Bardzo trudno jest dziś wycenić egzemplarz pierwszego wydania brytyjskiego „Kamienia Filozoficznego”. Książka, którą wydano w zaledwie 500 egzemplarzach, stanowi dziś nie lada rarytas kolekcjonerski i jest niezwykle cenna. Powiedzmy, że 30 000 zł to za nią to naprawdę niewiele… A co z „Wołaniem Kukułki”? Zarówno w Ameryce, jak i na Wyspach zabrakło jej kopii. Obecnie przygotowywane są dodruki. Żeby było ciekawiej – będzie to już czwarte wydanie tej książki… Pierwsze pojawiło się w nakładzie kilkuset sztuk. Już teraz jego ceny na ebay plasują się na poziomie minimum 3000 zł. Co więcej, pojawiają się również podpisane egzemplarze książki. Plotki donoszą, jakoby 220 egzemplarzy pierwszej edycji zostało podpisanych przez J.K.Rowling jako Robert Galbraith. Ceny podpisanych kopii dochodzą nawet do 17 000 zł. I choć początkowo wierzyłem, że podpis jest podrobiony, na podstawie potwierdzeń i analiz, jestem w stanie stwierdzić, iż jest to autentyczny podpis złożony przez J.K.Rowling.
Na koniec tej części wywodu: gorzkie żale. Ile to razy obiecywałem sobie, że gdybym mógł cofnąć się w czasie do czerwca 1997 r., to zakupiłbym przynajmniej kilka egzemplarzy pierwszej edycji „Kamienia Filozoficznego”! Tymczasem będąc jedną z pierwszych osób, która dowiedziała się prawdy o „Wołaniu Kukułki”, przepuściłem przynajmniej kilka okazji zakupu pierwszego wydania tej książki w cenie detalicznej… Szkoda, że zdałem sobie z tego sprawę za późno. Być może, po prostu, nie było mi to dane… Obecnie w samych Stanach Zjednoczonych drukuje się 300 000 egzemplarzy książki. W mojej ocenie, jako kolekcjonera, są one bezwartościowe, albowiem w notce biograficznej zamieszczonej w środku, J.K.Rowling zostanie bezpośrednio wskazana jako autorka…

NIEMCY I FRANCJA JUŻ SIĘ PRZYGOTOWUJĄ DO WYDANIA…

Agent literacki J.K.Rowling nie potwierdza na razie polskiego wydania „Wołania Kukułki”, co jednak nie znaczy, że takowe się nie pojawi. Zapewne trwają już negocjacje w tej sprawie. Kontaktując się ze Znakiem, otrzymaliśmy odpowiedź dającą nadzieję, na zasadzie, brak złych wiadomości może oznaczać dobre. Tak więc wiemy, że kiedy będzie cokolwiek w tej sprawie wiadomo, otrzymamy wiadomość zwrotną potwierdzającą bądź zaprzeczającą wydanie przez Znak „Wołania Kukułki”. Patrząc przez pryzmat polskiego wydania „Trafnego wyboru” i niesamowitego zaangażowania ze strony wydawcy, bardzo mocno trzymamy kciuki za to, byśmy doczekali się wydania najnowszej książki J.K.Rowling właśnie przez Znak. Niestety na tę chwilę nic nie jest pewne, ponieważ informacja o nowej książce pani Rowling spadła na światowych wydawców znienacka. Niemiecki dom wydawniczy Carlsen Verlag, który zajmuje się niemieckimi wydaniami zarówno „Harry’ego Pottera” jak i „Trafnego wyboru”, pomimo starań względem nabycia praw do publikacji nowej powieści, spóźnił się. Jak widać na powyższym przykładzie, walka o prawa do publikacji powieści trwa. Póki co wiadomo, że francuskie wydanie zatytułowane „L’Appel du Coucou” pojawi się w księgarniach już w październiku, choć pierwotnie planowane było na styczeń 2014. W Niemczech wydaniem nowej powieści zajmie się wydawnictwo Blanvalet (Random House), które zakupiło prawa do publikacji jeszcze przed poznaniem prawdziwego autora. Niemieckie wydanie ma liczyć ok. 600 stron, a nakład pierwszego wydania wyniesie 200 tysięcy kopii. Książka ma się pojawić w księgarniach „tak szybko, jak to tylko możliwe”. Poza Francją i Niemcami, prawa do publikacji nowej książki J.K.Rowling nabyli już wydawcy z Brazylii i Holandii.

„TRAFNY WYBÓR” – PODEJŚCIE DRUGIE
„HARRY POTTER” – PODEJŚCIE „ENTE”

Żeby było bardziej kolorowo i wielo-tematycznie, odejdę teraz od tematu „Wołania Kukułki”, ponieważ właśnie dzisiaj pojawiły się nowe wydania tak znanych nam dzieł J.K.Rowling. Pierwsze to „Trafny wybór” w miękkiej okładce (do tej pory w wersji angielskiej zarówno na Wyspach jak i w Stanach dostępne były jedynie wydania w twardej oprawie). Co w tym ciekawego? To, że od tej chwili pojawiać się będą edycje tej książki z nowymi okładkami! Dotychczas na całym świecie obowiązywała jedna szata graficzna książki. Dlaczego tak było? Chodziło zapewne o to, by książka była rozpoznawalna – skoro tytuł się zmienia, coś musiało pozostać niezmiennym. Moim zdaniem te nowe wydania mają coś w sobie i sprawiają, że mam ochotę sięgnąć jeszcze raz po „Trafny wybór”…

I zostaje nasz ukochany „Harry Potter”! Dziś na Wyspach pojawiły się trzy pierwsze tomy w zupełnie nowym wydaniu dla dorosłych. Autorem nowych okładek jest Andrew Davidson. W moim odczuciu te ilustracje mają w sobie coś z dawnych lat. Choć przyszedłem na świat w roku, kiedy upadł w Polsce komunizm, właśnie z tą epoką najbardziej kojarzą mi się te nowe wydania. To czyni je niezwykłymi i magicznymi. Przynajmniej w mojej ocenie.
I jeszcze jedno… Na 13 lutego 2014 r. planowane jest nowe, angielskie wydanie „Wołania Kukułki”. Podobnie jak w przypadku „Trafnego wyboru”, książka najpierw ukazała się w twardej oprawie, w przyszłym roku zostanie natomiast wydana w miękkiej z zupełnie nową oprawą graficzną.

Na tym koniec dzisiejszych rewelacji!
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz