"Przekaz z B-612 dla Proroka Codziennego" (72)

Światełko w tunelu. Chyba nigdy moja determinacja nie osiągnęła tak wysokiego pułapu, ale jest na to logiczne wytłumaczenie – sukces nigdy nie był tak blisko. A dziś – dziś stoimy u progu zdobycia świata. Choć kilka tygodni temu mówiłem bez ogródek, że już nic nie zaskoczy mnie na tej drodze – w końcu do zebrania wszystkich światowych edycji brakuje, a raczej brakowało zaledwie czterech książek – teraz wiem, że jest inaczej.

Ale od początku… nie ma w Internecie ani jednej strony, na której znajdowałaby się lista wszystkich tłumaczeń „Harry’ego Pottera”. A to zaskakujące, bo o ile wikipedia ma prawo do błędu, to takiego prawa nie powinna mieć agencja literacka J.K.Rowling. A jednak. Zarówno oficjalna strona pisarki, jak i strona The Blair Partnership, jej agenta literackiego, zawierają w swoich danych błędy, niedomówienia i niedopatrzenia. Co gorsza – różnią się w innych detalach. Do rzeczy – na stronie Rowling jest informacja o istnieniu wydania szkockiego gaelickiego, tymczasem wiadomo od 2006 roku, że prace nad tym wydaniem zostały zawieszone na czas nieokreślony. Nie wiadomo nawet czy kiedykolwiek ujrzy ono światło dzienne. Zaś na stronie agenta literackiego Rowling nie tylko nie ma żadnej wzmianki jakoby szkocka translacja istniała, ale i na liście pojawiają się dwa nowe tłumaczenia, o których istnieniu praktycznie nic nie wiadomo – edycja azerska (Azerbejdżan) oraz tagalska (Filipiny). 

Docierając do tych danych po wymianie kilku maili z agentem, oniemiałem. Nigdy nie słyszałem o tych dwóch wydaniach, więc zacząłem się dokopywać i doszukiwać głębiej. O ile, fakt, wydanie azerskie istnieje – jak dotąd wydano dwa tomy w tym języku, o tyle tagalskie okazuje się być widmem. Nigdzie nie ma ani słowa o istnieniu „Harry’ego Pottera” w tym języku. Ostatecznie przypuszczenia rozwiewają się, kiedy w odpowiedzi na wiadomości wysłane do potteromaniaków z Filipin, otrzymuję informacje, że ta translacja nie istnieje. Kolejny mail wysłany do agenta i odpowiedź, że to wydanie jest dopiero planowane. Grunt to dobry przepływ informacji. Ale The Blair Partnership popełniło jeszcze jeden błąd – na liście nie ma wydania tybetańskiego, które z całą pewnością jest oficjalnym tłumaczeniem. Tak czy owak – na ostatniej prostej ku zgromadzeniu wszystkich wydań, pojawia się nieoczekiwany zakręt. Zakręt wynikający z niekompetencji ludzi otaczających J.K.Rowling. Bo jak wyjaśnić to, że informacje z jej oficjalnej strony nie pokrywają się z tymi zamieszczonymi na stronie agenta, skoro nad obydwoma tymi witrynami sprawuje pieczę właśnie ów agent? Ostatnia prosta wykazuje braki i wszelkie ubytki. Czyżbyśmy mieli się stać z Natalią jedynymi ludźmi na świecie, którzy wiedzą ile naprawdę jest oficjalnych tłumaczeń „Harry’ego Pottera” i w jakich językach został on wydany? Takich danych, bowiem, nie ma nikt. Wątpliwym jest, by którykolwiek z kolekcjonerów posiadał w swoim zbiorze wydanie z Azerbejdżanu. Dlaczego? Bo nigdzie nie ma o nim wzmianki. A istnieje. I wygląda całkiem nieźle, tudzież rzec powinienem „oryginalnie”.

Wracając jeszcze do kwestii wydań istniejących, nieistniejących i mających zaistnieć.

Wbrew wcześniejszym pogłoskom, The Blair Partnership nie potwierdza informacji jakoby miało powstać kazachskie i białoruskie wydanie „Harry’ego Pottera”. Nie znaczy to, oczywiście, że nie powstaną, lecz raczej to, że być może i w tym przypadku agencja Rowling nie wie co, gdzie i komu sprzedaje. Tzn. którym krajom i wydawcom sprzedają prawa do publikacji ichniejszych tłumaczeń książek J.K.Rowling.

Choć na początku stwierdziłem, że „brakuje, a raczej brakowało zaledwie czterech książek” byśmy zebrali na naszych półkach kompletną kolekcję wszystkich światowych wydań „Harry’ego Pottera”, skłamałbym mówiąc, że coś się zmieniło. Fakt – na naszą listę poszukiwanych trafiło wydanie azerskie, ale i jedno z wydań z niej „spadło”. A wszystko za sprawą pewnego Księcia z planety B-612…

A konkretniej dzięki człowiekowi blisko związanemu z książką Antoine’a de Saint Exupery’ego. Kilka tygodni temu pisałem o Krzysztofie, kolekcjonerze zagranicznych wydań „Małego Księcia”. Nie wspomniałem jednak wówczas, że zaczęliśmy ze sobą korespondować pocztą elektroniczną. Jako zbieracze zagranicznych wydań książek doskonale się rozumieliśmy i mógłbym teraz opowiadać o tym jak ta znajomość „ewoluowała” z maila na maila, ale wolę przejść do meritum. Krzysiek zaoferował nam ze swojej strony pomoc w zdobyciu brakujących translacji „Harry’ego Pottera” i kiedy dotarł do nas mail zatytułowany: „Trafiony”, wiedzieliśmy, że końcowy sukces jest bliżej o kolejny krok. A my staliśmy się dłużnikami niezwykle pozytywnie zakręconego człowieka, który z pewnością rozumie naszą determinację, gdyż sam musi ją mieć. Wszak bez niej nie osiągnąłby tego wszystkiego, do czego już doszedł. A zatem, zmobilizowani do przybicia stempla „Zdobyte” na wydaniu rumuńskim, robimy to z radością i przesyłamy wielkie, magiczne DZIĘKUJEMY!

A skoro już wiadomo, że o rumuńskie wydanie chodzi, to…

nie sposób nie podzielić się swoimi skojarzeniami z Rumunią. Mnie od zawsze najbardziej z Rumunią kojarzy się Transylwania i hrabia Dracula. Nieco krócej, bo od dwunastu lat, kojarzy się również z rezerwatem smoków, w którym Charlie studiował smoki. Czy zdobycie „Harry’ego Pottera” w języku rumuńskim wymagało starcia z siłami nocy czy nawet smokami, nie wiemy. I pewnie pozostanie to dla nas tajemnicą. Tajemnicą jednak nie jest fakt, że jest to nasze 72-gie wydanie językowe „Harry’ego Pottera”! Co tu dużo mówić – z informacji, które posiadamy, wynika, że nikt na świecie nie ma takiej kolekcji w tylu językach.

Co przyniesie jutro? Nie wiemy. Wciąż czekamy na odpowiedzi z Indonezji i Malezji. W przypadku tego drugiego kraju, udało się nawiązać nić kontaktu, ale czy wyniknie z niego nić porozumienia? Czy dwie najodleglejsze książki pozostaną ostatnimi, które dołączymy do naszego zbioru czy też będzie to może wydanie azerskie bądź galicyjskie? Nie wiemy. Wiemy jednak, że droga przed nami powoli dobiega końca, a co za linią mety? Los pokaże.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz