Za co kochamy "Harry'ego Pottera", czyli wpis wielopotterowy

„Myślę, że możemy się po panu spodziewać wielkich rzeczy”.

Nie bez przyczyny słowa Garricka Ollivandera z „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” dają początek temu złożonemu wpisowi. Po pierwsze dlatego, że otrzymaliśmy odpowiedź na list do Johna Hurta, odtwórcy roli Ollivandera, a po drugie dlatego, że na licytacji w Londynie sprzedano za niewiarygodną sumę egzemplarz pierwszego wydania „Kamienia Filozoficznego” z własnoręcznymi adnotacjami J.K.Rowling.

Ale po kolei…

Cofnijmy się do przeszłości, która przyniosła nam niesamowitą wiadomość. John Hurt ma zawitać do Polski na festiwal Off Plus Camera, by odebrać specjalną nagrodę „Pod Prąd” za całokształt pracy na rzecz kina niezależnego. Aktor miał przyjechać do Krakowa w czasie trwania festiwalu, tj. 12 – 21.04.2013, a my mieliśmy się z nim spotkać. Taki był plan. Radował mnie nie tylko fakt, że dane mi będzie spotkać kolejnego aktora biorącego udział w „Harrym Potterze”, ale przede wszystkim, że Natalia będzie miała możliwość spotkania swojego pierwszego potterowskiego aktora. Dotychczas to niesamowite uczucie towarzyszące spotkaniom z gwiazdami znała jedynie z moich relacji, które mniej lub bardziej obiektywne, nie mogły w pełni oddać tych wszystkich emocji kłębiących się w człowieku na widok lubianej gwiazdy. Bez ociągania przystąpiliśmy do planowania naszego wypadu do Krakowa, choć nawet nie znaliśmy daty wizyty Johna Hurta. Nie zwlekając przygotowaliśmy sobie zdjęcia do autografów i czekaliśmy na informacje. Te jednak nie nadeszły. Co więcej, okazało się, że tegoroczną nagrodę „Pod Prąd” ma odebrać Melissa Leo. O Johnie Hurcie ani słowa. Żadnych wyjaśnień. Nic. Pozostało wielkie rozczarowanie.

Na szczęście, jeszcze przed pojawieniem się wiadomości o jego przyjeździe do Polski, wysłaliśmy zaadresowany do niego list. I kilka dni temu otrzymaliśmy bardzo miłą odpowiedź. Choć i tak nadal wierzymy, że uda nam się spotkać tego niesamowitego aktora na żywo. Może jesienią w Bydgoszczy?

I punkt drugi…

Pierwsze wydanie „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” z osobistymi adnotacjami i rysunkami J.K.Rowling zostało sprzedane na aukcji w Londynie za olbrzymią sumę 150 000 funtów szterlingów (ok. 737 000 zł). Pomimo, że walka o książkę toczyła się między dwoma osobami, ostatecznie aukcję wygrał licytujący, który telefonicznie zaoferował powyższą sumę. Nieznana jest jego tożsamość i wysoce wątpliwym jest, by jakiekolwiek zdjęcia, skany czy transkrypty z kupionej przez niego książki trafiły do sieci… A szkoda. Pozostaje kwestia jego dobrej woli w tej kwestii. Mieliśmy szczęście w przypadku rękopisu „Baśni barda Beedle’a”, który 13 grudnia 2007 r. na aukcji w Sotheby’s zakupiła firma Amazon.com (za 1 950 000 funtów szterlingów), ponieważ publikowała na stronach swojej księgarni internetowej streszczenia poszczególnych baśni, by każdy mógł poznać ich treść.




Co do bieżącej aukcji… Dochód z licytacji ma zostać przekazany w 67% na rzecz fundacji English PEN i w 33% na rzecz założonej przez Rowling fundacji Lumos.
Ale to oczywiście nie wszystko! Nie mógłbym nie wspomnieć o tym, że sprzedany egzemplarz „Kamienia Filozoficznego” jest najdrożej sprzedaną, drukowaną publikacją autorstwa J.K.Rowling oraz, że druga najdroższa sprzedana tamtego dnia (21.05.2013) publikacja osiągnęła cenę 30 000 funtów, czyli pięć razy mniej od książki Jo! Nie sposób wobec tego nie zauważyć wielkiej sympatii, którą cieszy się „Harry Potter”.

A skoro o sympatii mowa…
Ostatnio, zupełnie przypadkiem, natrafiliśmy na wyprzedaż internetową księgarni Matras, na której znalazła się publikacja zatytułowana: „Kochamy Harry’ego Pottera. Listy czytelników”. Wielokrotnie przed laty spotykałem tę publikację w księgarniach i empikach, jednak cena – 25 zł, skutecznie mnie odstraszała. To nie jest kwota, którą mógłbym zapłacić za przekopiowane listy… Ale teraz, kiedy można było zakupić tę pozycję za 5 zł, nie mogliśmy oprzeć się tej pokusie. Oczekiwań wielkich nie było. Sądziłem wręcz, że może być nudno, ale kiedy tylko odebrałem tę książkę w Matrasie i otworzyłem, nie mogłem oderwać od niej wzroku. Ta książka to potężna dawka energii i ciepła. Niesamowicie się czyta listy dzieci, które wyrażają się o Harrym w taki sposób w jaki i ja, i Natalia, moglibyśmy się wyrazić. Z każdej stronicy wylewa się szczerość i sympatia, a choć dzieci piszą w zasadzie o tym samym, to każde i tak przedstawia swoje poglądy i odczucia w wyjątkowy, różny sposób. Doprawdy wspaniale jest czytać taką pozycję, która oddaje głos setkom dzieci. A te okazują się być nad wyraz inteligentne i rozwinięte. Z każdym kolejnym zdaniem czułem, jak gdyby ktoś zebrał moje myśli, emocje, odczucia i ubrał je w zupełnie nowe słowa i zdania. „Kochamy Harry’ego Pottera” to publikacja niezwykła. Nie wnosi niczego nowego do uniwersum okołopotterowego. Nie przedstawia żadnych nieznanych nam faktów, nie dotyka żadnych kwestii i nie analizuje. Ta publikacja prezentuje jedynie, albo i aż, zdanie młodych czytelników oczarowanych światem „Harry’ego Pottera”. W rozbiciu na części pierwsze daje nam to coś niezwykłego… Co takiego? Każdy, kto kiedykolwiek czytał „Harry’ego Pottera” i czuł się przez to niezrozumiany czy wręcz gorszy, powinien sięgnąć po tę pozycję, żeby mieć pełną świadomość, że nie jest w tym sam. Wiele osób to przechodziło. Wielu napotykało na tej drodze trudności, ale warto jest walczyć o swoje. Bo prawdziwa pasja łączy, a nie dzieli.

Kiedy o pasji mowa… Tak, dzisiaj jest ten dzień, kiedy wszystko to, co chcę przekazać, zgrabnie układa się w mojej głowie i, pomimo różnorodności poruszanych tematów, łączy delikatną nicią w jedną, starannie utkaną, całość.

Dzięki nieocenionej pomocy Krzysztofa (pisaliśmy ostatnio o jego pasji – kolekcjonowaniu „Małego Księcia”) już na początku czerwca staniemy się dumnymi posiadaczami „Harry’ego Pottera” w języku RUMUŃSKIM. Jak do tego doszło? O tym wkrótce! Pewne jest natomiast, że dzięki tej translacji zbliżymy się o kolejny krok do niesamowitego sukcesu, który ostatnio nieco się od nas oddalił… Na naszej, zdawać by się mogło, ostatniej prostej pojawił się nieoczekiwany, ostry zakręt… O co chodzi? Kto nam rzuca kłody pod nogi? Czy to oznacza, że nasze marzenie okaże się być nierealnym do spełnienia?

Odpowiedzi na te pytania mogą okazać się być nieprawdopodobne, gdyż będą ukazywały również totalny brak kompetencji osób otaczających J.K.Rowling…
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

1 komentarze:

  1. Też kocham Harrego!Jak wy też to zapraszam na mojego bloga http://poteromaniaczka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń