O autografach słów kilka...

Nie mam wielkiego doświadczenia w zbieraniu autografów. Posiadam raptem trzy, z czego sama zdobyłam dwa i w tym niestety jeden PP. Jednakże mając u swego boku kogoś takiego jak Daniel, moja wiedza na temat autografów poszerzyła się na tyle, iż mogę z dumą stwierdzić, że mam „zielone pojęcie” na ten temat. Postanowiłam więc stworzyć wpis na temat autografów: jak je rozróżniać, jak się dzielą, a także czy warto kupować je na aukcjach internetowych. Oczywiście cały wpis będzie opierał się na przykładach autografów aktorów grających w filmach o Harrym Potterze.

Wypadałoby zacząć od tego jak dzielą się autografy. Osoby nie mające żadnej wiedzy na ten temat nie wiedzą, że gwiazdy posiadają kilka sposobów na to, żeby odpowiedzieć na listy swoich fanów nawet, gdy cały czas pracują, tudzież nie mają ochoty na spędzanie wolnego czasu na bawienie się w podpisywanie nadesłanych zdjęć. Niektóre metody mogą wydawać się zrozumiałe, inne natomiast wołają o pomstę do nieba.

Przede wszystkim najbardziej pożądanym autografem jest ten złożony własnoręcznie przez naszego idola. Na szczęście większość potterowych aktorów znajduje chwilę, aby zasiąść od czasu do czasu i podpisać dla swoich fanów zdjęcia.

Inną metodą stosowaną przez aktorów są tzw. presigned, czyli wcześniej podpisane zdjęcia. W tym wypadku dostajemy autentyczny autograf, ale niestety nie jest on złożony na zdjęciu, które wysłaliśmy w liście. Są osoby, które już na to nie przystają, ale dla kogoś, komu naprawdę zależy na autografie jego idola, nie będzie miało znaczenia na jakim zdjęciu został on złożony.

Mniej pożądanym, a jednak czasami cieszącym, autografem jest tak zwany PP - preprint - czyli autograf nadrukowany na zdjęciu. Osobiście posiadam jeden PP. Dostałam go od Daniela Radcliffe’a, gdy wysłałam list na adres produkcji „Horns”. Do dzisiaj czuję to rozczarowanie, które między innymi przyczyniło się do napisania tego wpisu, a właściwie wypowiedzenia się w temacie PP. Pamiętam ten dzień, gdy pisałam list do odtwórcy Harry’ego. Mam bardzo brzydkie pismo, ale wtedy starałam się jak nigdy, aby moje „kulfony” były równe i ładne. Nad wykonaniem koperty spędziłam także sporo czasu i była to moja najlepsza koperta, jaką w życiu zrobiłam. Jednym słowem mówiąc, rozpierała mnie duma, że stworzyłam coś tak wspaniałego (według mnie). Jednak ktoś, kto zajmował się przesyłkami od fanów wyciągnął po prostu kopertę zwrotną, wrzucił tam zdjęcie z nadrukowanym podpisem Daniela Radcliffe’a i mi je odesłał. Może moje podejście jest niewłaściwie, może wyjdę na niewdzięczną, ale prawdę powiedziawszy wolałabym już nie dostać żadnej odpowiedzi. Zdecydowanie wolałabym myśleć, że mój list zaginął gdzieś w drodze, aniżeli żyć z wiedzą, że moje starania nie zostały docenione w żaden sposób i zapewne mój list został wrzucony do jednego wora z listem kogoś, kto nie włożył w to tyle pracy i serca co ja. Dlatego cały czas czuję rozgoryczenie, gdy o tym pomyślę.

Innym rodzajem autografu jest AP - autopen - czyli podpis złożony przez maszynę. Istnieją urządzenia podpisujące, które w pamięci mają zapisany podpis danej gwiazdy. Jedna maszyna wykonuje tylko jeden rodzaj autografu. Nie ma informacji, która potwierdzałaby fakt, że ktokolwiek z obsady „Harry’ego Pottera” posiada autopen.

Ostatnim rodzajem autografu i jednocześnie najbardziej oburzającym, jest „sec” - secretarial, czyli autograf składany nie przez gwiazdę, a przez kogoś innego np. sekretarkę. Nigdy tego nie zrozumiem i uważam, że to jest naprawdę nie w porządku wobec fanów. Osoba, która dostała taki „autograf” na pewno czuje się oszukana. Jedynym plusem jest to, że łatwo znaleźć informację, kto rozsyła secretariale. Na szczęście nie dotyczy to nikogo z obsady „HP”.

Gdy już dostaniemy autograf, to ważną rzeczą jest, aby dowiedzieć się czy dostaliśmy oryginał czy też może PP, sec czy AP. Najprostszą metodą na sprawdzenie swojego autografu jest zeskanowanie go, a następnie w jakimkolwiek programie graficznym (może być to np. Paint) odwrócenie jego kolorów, tudzież przekształcenie go w negatyw. Skan musi być dość duży, abyśmy mogli dokładnie przyjrzeć się podpisowi. Nadrukowany autograf będzie idealny, jego brzegi będą równe i nie będzie widać cieni i nierówności, które zostawia pisak. Osoba nim pisząca w trakcie pisania zmienia jego nacisk, skąd powstają „smugi”. Inną metodą niewymagającą skanowania jest znalezienie w Internecie autografów od danej gwiazdy. Najlepiej znaleźć ich kilka i po prostu porównać z nimi nasz autograf. Jeśli różni się od innych, ale widzimy, że jest to ten sam styl pisma, to możemy się cieszyć z posiadania oryginału. Jednakże, jeśli widzimy, że cały podpis jest identyczny jak u kogoś innego to niestety otrzymaliśmy AP.

Autografy możemy nie tylko zdobyć drogą korespondencyjną, ale możemy je także kupić przez Internet. Jest to jednak dość ryzykowne, gdy nie znamy się na tyle dobrze, żeby rozróżnić autentyk. Niestety w sieci aż roi się od oszustów, którzy żerują na niewiedzy innych. PP, sec jak i AP sprzedawane są jako oryginały. Ci bardziej bezczelni i pozbawieni kręgosłupa moralnego sprzedawcy sami podrabiają podpisy gwiazd i sprzedają je jako autentyczne. Dodatkowo, jako dowód na to, że autograf, który sprzedają jest prawdziwy, dodają CoA - Certificate of Authenticity, czyli certyfikat autentyczności. Owszem istnieje coś takiego jak CoA, jednakże najrzetelniejszy certyfikat powinien zawierać takie rzeczy jak: zdjęcie danego autografu, wymiary fotografii, na jakim papierze jest wydrukowana, datę złożenia autografu oraz miejsce.

Myślę, że są to podstawowe informacje dla każdego, kto kiedykolwiek chciałby otrzymać oryginalny autograf od swojego idola. Bez tej wiedzy można łatwo zostać oszukanym i stracić tylko nerwy.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz