HPK dla WOŚP & hebrajsko-fiński początek roku

„Harry Potter” łączy ludzi, jest ponad podziałami i uprzedzeniami. Kierując się tą myślą i my pragniemy dołożyć swoją cegiełkę do 21. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wobec czego przekazaliśmy na aukcję skromny zestaw „potterowych” drobiazgów:
- fragment autentycznego, czerwonego dywanu ze Światowej Premiery „Harry Potter and the Deathly Hallows: part 2”, która odbyła się w Londynie w 2011 roku;

- zdjęcie z autografem Daniela Radcliffe’a – odtwórcy roli Harry’ego Pottera. Zdjęcie pochodzi z agencji aktora i posiada jego nadrukowany autograf;

- film na DVD „Harry Potter i Zakon Feniksa”;

- papeterię „Harry Potter”;

- ulotki kinowe reklamujące filmy „Harry Potter i Insygnia Śmierci: część 1” oraz „Harry Potter i Insygnia Śmierci: część 2”’

- ulotkę promocyjną książki „Harry Potter i Insygnia Śmierci”;

- egzemplarz „Proroka Codziennego” – gazetki przygotowanej na promocję polskiego wydania „Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci”;

- dwie potterowskie przypinki;

- piętnaście saszetek naklejek Panini z serii „The Magical World of Harry Potter”;

Serdecznie zapraszamy do licytacji i pomagania innym!

***

(źródło: oliofolioblog.wordpress.com)

Ramla. Miasteczko, w którym mieści się największy w Izraelu cmentarz wojskowy. Spoczywa na nim około sześciu tysięcy żołnierzy z całego świata. Tu też swoją mogiłę ma pewien brytyjski młodzieniec. Za życia cechowała go odwaga, honor i oddanie. Wiele lat po jego tragicznej śmierci, nadal przybywają tu tłumy ludzi, by przyklęknąć przed kamienną płytą. Napisy na tej płycie układają się w pewne znane na całym świecie nazwisko. Harry Potter zginął w 1939 roku w Palestynie.

Niechże tym faktem historycznym rozpocznie się ten szczególny wpis. Kilka dni temu, przebywszy ponad 2500 kilometrów drogi, dotarło do nas hebrajskie wydanie „Harry’ego Pottera” – książki znanej i popularnej na całym świecie do tego stopnia, że złamano szabat, by móc sprzedawać w Izraelu anglojęzyczną wersję ostatniego tomu septologii w dniu jej światowej premiery. Rzec można – świat oszalał. Jakkolwiek Izrael, wbrew powszechnym stereotypom jest krajem niezwykle tolerancyjnym i otwartym na różnorodność etniczną, społeczną czy religijną, nie zmienia to faktu, że Żydzi bardzo sobie cenią swoje święta i nie ma tu mowy o żadnych ustępstwach. Stąd wywiązał się problem ze sprzedażą ostatniego tomu w czasie trwania szabatu. Władze były przeciwne, jednak to ludzie zdecydowali. Izrael oszalał na punkcie „Harry’ego Pottera”.

Sam nie jestem w stanie określić swoich uczuć żywionych względem Izraela. Zawsze to państwo niezmiernie kojarzyło mi się z religią i nie było mi szczególnie bliskie. Odchodząc jednak od kwestii religijnej, dopiero kilka dni temu spojrzałem na ten kraj w myśl zasady obiektywizmu. Zatem odrzuciłem stereotypowe myślenie i odkryłem rozwijające się państwo, niestroniące od kultury czy rozrywki. Muzea, teatry, restauracje czy puby – zwłaszcza te ostatnie w znacznej mierze wzorują się na europejskich standardach. Izrael ma swoje zasady, jednak otwarty jest dla każdego, bez względu na kolor skóry, wiarę czy pochodzenie. Aż 20% tamtejszej ludności to cudzoziemcy.

Zgoła inaczej to wygląda w Finlandii, gdzie aż 97% zamieszkującej społeczności jest Finami. Skąd Finlandia w tym porównaniu? Ano, ostatnimi czasy dotarły do nas dwa nowe wydania językowe „Harry’ego Pottera”. Wyżej wspomniane hebrajskie i, chyba najbardziej oczekiwane, wydanie fińskie. Nim jednak przejdę do treściwego opisu naszych najnowszych skarbów, muszę powiedzieć, że tym wpisem nie przypadłbym do gustu Finom. Zapewne tak samo jak każdym poprzednim. Za dużo gadam, a Finowie nie lubią zbędnych słów. Wolą, bowiem, mówić zwięźle i na temat. Cóż mogę rzec? Cieszę się, że mieszkam w Polsce, w kraju, w którym przywykliśmy do lania wody.

Niechże jednak będzie mi na przekór – wzorując się w maleńkim stopniu na postawie narodu fińskiego, przejdę do konkretów. Przede mną leżą dwie książki. Po mojej prawicy pochodzący z Izraela „Harry Potter”, a po mojej lewicy wydany w Finlandii, zaskoczenia nie będzie, również „Harry Potter”. Dwa tak różne kraje, różne kultury, różni ludzie, różne zwyczaje. Treść ta sama. To jest właśnie magią „Harry’ego Pottera” – bycie zrozumiałym i bliskim dla każdego na świecie – bez względu na wiarę, pochodzenie, kolor skóry, poglądy czy orientacje. „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” po hebrajsku to ostatnia w naszej kolekcji książka otwierana „od tyłu”. W mojej głowie oznacza to koniec pewnej ery, jednak faktem jest, że już więcej edycji czytanych w ten sposób nie ma. Przynajmniej na razie. Książka z Izraela prezentuje się bardzo okazale – w oczy rzuca się zwłaszcza fantastyczna czcionka i wypukłe na okładce litery w kolorze matowego srebra. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że to wydanie wygląda majestatycznie – w pewien pokręcony sposób doskonale oddaje naturę Izraela i, jakkolwiek dziwnie może to zabrzmieć, przypomina niejako świątynię. Pewnie z powodu owych srebrzeń.

Druga książka spoczywająca przede mną – wydanie fińskie, to już zupełnie inna historia. Przede wszystkim zaskakuje rozmiar tej książki – jest to edycja kieszonkowa. Ponadto papier, z którego wykonana jest okładka, nieco rozczarowuje. Jest stosunkowo cienki i śliski – jak pogrubiony papier z okładki pisma. Zachwyt zaczyna się w momencie zwrócenia uwagi na prezencję samej okładki. Nie spodziewałem się, że Natalia podzieli moje zdanie i miałem rację. Ale całkowicie mnie zaskoczyła swoim poglądem. Bardzo mi się podoba szata graficzna tej książki – karykaturalne, przerysowane i przejaskrawione postacie, urzekająca prostota i, tak, brzydota. Fińska okładka „Harry’ego Pottera” jest czarująca w swojej brzydocie. Jestem nią zachwycony, jednak mój zachwyt to nic w porównaniu z zachwytem, który przejawia Natalia. Nie tylko bardzo jej się to wydanie podoba (czym mnie zaskoczyła), ale i wyraziła chęć skompletowania w języku fińskim całej septologii! Aż trudno mi w to uwierzyć – nie spodziewałem się, bowiem takiego entuzjazmu z jej strony.

Czas podsumowania. Rok 2013 rozpoczął się dla nas olbrzymim, podwójnym sukcesem. Dzięki hebrajskiemu i fińskiemu wydaniu, nasza kolekcja liczy już sobie 68 różnych edycji językowych, a to oznacza, że pozostało nam zebrać zaledwie siedem, by skompletować pełną kolekcję, jedną z bardzo niewielu na świecie. Można się pobawić myślą, że te siedem książek jest niczym siedem horkruksów – znajdują się w niewiadomych miejscach na świecie i tak naprawdę nie wiadomo, ile energii trzeba będzie włożyć w to, by je zdobyć. Choć niegdyś robiłem krótkie listy książek, które będą najtrudniejsze do zdobycia, teraz mogę już śmiało powiedzieć: żadne z pozostałych wydań nie jest dla nas nieuchwytne. Okazuje się, bowiem, że wraz ze zdobyciem gruzińskiego wydania, udało nam się przełamać ostatnie zaklęcia utrudniające nam dostęp do poszukiwanych przez nas pozycji. Miast listy najbardziej nieuchwytnych, zaprezentuję za to listę brakujących translacji:

1. Indonezyjska (Indonezja)
2. Malajska (Malezja)
3. Chorwacka (Chorwacja)
4. Łotewska (Łotwa)
5. Rumuńska (Rumunia)
6. Galicyjska (Hiszpania)
7. Słoweńska (Słowenia)

Dziś jednak, zamiast martwić się tym, co przed nami, rozsiadamy się wygodnie w fotelach celebrując najświeższe sukcesy. Może lampkę wina do tego?
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

1 komentarze:

  1. Lepiej kufel kremowego piwa :)
    Magda

    OdpowiedzUsuń