"Czarna edycja" na celowniku...

Dwoje ludzi to często dwa różne poglądy na świat, dwa punkty widzenia nadające rzeczywistości bardziej obiektywny obraz, uzupełniony o nowe detale, barwy i kształty. Stąd też takowy charakter owego wpisu, dwudzielność i podzielone opinie. Jest to też forma porewolucyjna, która – o ile okaże się mieć sens i zastosowanie – będzie powielana w naszych kolejnych postach. Słowa płyną jak rwące potoki, wylewają się strumieniami opisując rzeczy wprowadzające, wobec czego pozwolę sobie wprowadzić w temat i poddać osądowi nasze własne opinie dywagujące nad najnowszym wydawnictwem Media Rodziny – tzw. „czarnej edycji” „Harry’ego Pottera”, czyli najprościej rzecz ujmując – nowego wydania septologii z okładkami dla dorosłych. Niech zatem po raz pierwszy wypowie się dwoje, miast jednego…

ZDANIEM DANIELA:
Moje pierwsze zetknięcie z „dorosłymi” okładkami miało miejsce w lipcu 2005 roku. Dookreślając – 16 lipca. Data znana chyba wszystkim potteromaniakom na całym świecie, albowiem to wtedy swoją wielką premierę miał „Harry Potter and the Half-Blood Prince”. Decydując się wówczas na zakup oryginału, stanąłem przed dylematem – zakupem wersji „dziecięcej” czy też „dorosłej”. A choć oczy i świadomość estetyki podpowiadały mi tę drugą opcję, zwyciężył sentyment i chęć dopasowania książki do posiadanych już przeze mnie pięciu poprzednich tomów z okładką dla dzieci. W 2007 roku nie przeżywałem już podobnego rozstaju między sentymentem, a pożądaniem elegancji – wówczas nabyłem obydwie wersje siódmego tomu. Ta niezwykła elegancja, wręcz kunszt owego wydania wzbudziły we mnie chęć posiadania wszystkich części w rzeczonej edycji. Jakaż była moja radość, kiedy dobiegła mnie wieść o planowanej publikacji takiegoż wydania w języku polskim! Nie mogłem się doczekać chwili, w której wezmę w dłonie polskiego „Harry’ego Pottera” z brytyjskimi okładkami dla dorosłych. Ten dzień wreszcie nadszedł, a wraz z nim… rozczarowanie. Choć ilustracje okładkowe i sam jej zamysł nie różnią się zbytnio od oryginału, naszemu rodzimemu wydaniu brakuje finezji i kunsztu. Być może to brak pozłacanych liter w tytule sprawia, że w moich oczach edycja „królewska” stała się potoczną edycją dla „plebsu”. Oryginał szczyci się prostotą, tyle że tam ta prostota funkcjonuje na równi właśnie z luksusem. Media Rodzina w swojej edycji tego luksusu nie oddała. Pozostała prostota. Bijąca i gryząca w oczy prostota. Dodając do tego obrazka żółtawy papier, na którym powieść została wydrukowana – zalatuje drobną tandetą. Czyżby oczekiwano, że prawdziwy potteromaniak zadowoli się ochłapem? Zaledwie szczyptą tego co na Wyspach Brytyjskich zaoferowało Bloomsbury? Jeśli wydanie w twardych oprawach jest równie „luksusowe”, to ja serdecznie za nie dziękuję. Szkoda pieniędzy, zwłaszcza, że „Harry Potter” w „czarnej edycji” jest o kilka złotych droższy od tradycyjnego odpowiednika. Jeśli mam płacić grube pieniądze za wydanie dla dorosłych, to zgłoszę się do sklepu po angielski oryginał. Pomimo szczypty satysfakcji, że w końcu Polska doczekała się nowego wydania książek J.K.Rowling, dominującym i dojmującym uczuciem jest gorycz i rozżalenie. I jako fan nie zamierzam dokładać się do kiesy wydawcy płacąc za ochłapy.


ZDANIEM NATALII:
Bardzo żałuję, że nie zostałam obdarzona umiejętnością pięknego pisania (tak jak Daniel). Mam jednak nadzieję, że chociaż kilkoro z Was nie zaśnie zanim doczyta moją część wpisu do końca. Przed poznaniem Daniela nie przyszłoby mi do głowy, że można kolekcjonować zagraniczne wydania „Harry’ego Pottera”. Dzięki niemu dowiedziałam się także, że nasza ukochana seria została wydana aż w 76 językach. Żeby tego było mało, niektóre wydania dzielą się na wersje dla dzieci i dla dorosłych. Z brytyjskimi wydaniami „adult” miałam styczność już nieco wcześniej, dlatego uśmiechnęłam się na wieść, że Media Rodzina zamierza wydać wersję dla dorosłych także i w Polsce, i to właśnie z brytyjskimi okładkami. Uśmiechnęłam się, ale jednocześnie byłam rozczarowana, ponieważ miałam małą nadzieję, że polski wydawca „HP” wykaże się kreatywnością i pokaże nam serię w nowej odsłonie, oryginalnej i jeszcze nieznanej światu. Kolejnym rozczarowaniem ze strony Media Rodziny był fakt, że nie pisnęli ani słowa o tym, że „czarna edycja” miała już swoją premierę. Sami musieliśmy „buszować” po ich stronie i szukać informacji na ten temat. Co do samych książek, nie są one tak imponujące jak sądziłam, że będą. Według mnie, największą ich wadą są żółte kartki. Może i jestem wybrednym typem, ale należę do tej grupy ludzi, która czuje niechęć na sam widok tego rodzaju papieru. Nie wiem czym kierowało się wydawnictwo decydując się na takie posunięcie. Czyżby wydawca sądził, że dojrzały czytelnik nie jest tak wymagający jak ten młodszy? Podniesienie ceny także było bardzo śmiałym krokiem, ale prawdopodobnie Media Rodzina wszystko sobie wykalkulowała. Wydanie na „świeżo” septologii J.K.Rowling przy okazji premiery jej nowej książki było bardzo cwane. Reasumując - na pewno w przyszłości powiększę naszą kolekcję o jedną książkę z „czarnej edycji”. Jedną, ponieważ nie uważam, aby całość była warta swojej ceny.

"Czarna edycja" siedmiu tomów w miękkiej oprawie została wydana 29 października. Nie jest jeszcze znana data wydania siedmiopaku w twardej oprawie.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

4 komentarze:

  1. Mam tę edycję :3. Pierwsze 2 dostałam na imieniny. Myślałam, że będą te inne. Ale jednak nie :/. Potem w sklepie znalazłam 4 tomy HP. (4, 5, 6, i 7) za 15 złoty jedna w czarnej wersji, postanowiłam skorzystać. Potem dokupiłam sobie jeszcze Więźnia i mam wszystkie.
    Może to i dobrze. Te okładki nie są za ładne, ale ukazują przedmioty w fajny sposób. Np. Komnata Tajemnic. Wyobrażałam sobie ją inaczej,a teraz mogę zobaczyć wyobrażenia innych :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta edycja wygląda bardzo dobrze w oryginale - z pozłacanymi, wytłaczanymi napisami :)

      Usuń
  2. Czy w kolekcji dla dorosłych przełożenie jest identyczne jak w wersji dla dzieci? Chodzi o to, czy różni się stylistyką języka/wypowiedzi np. poprzez wprowadzenie niecenzuralnych słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w 100% ta sama treść - różnią się tylko okładki :)

      Usuń