Zwiastun blogowej rewolucji...

No i stało się! Wielkimi krokami zbliża się wielki dzień rewolucji na "Harry Potter Kolekcja", a już od dziś możecie oglądać jej zwiastun! Szykują się naprawdę wielkie zmiany, które dostrzeżecie już na pierwszy rzut oka. Po 4 latach funkcjonowania na onetowskim serwisie blogowym następuje zmiana na (miejmy nadzieję) lepsze.
A teraz kilka szczegółów na temat samego zwiastuna, który możecie obejrzeć powyżej. Pomysł na jego realizację narodził się w minioną sobotę, a wszystko to przez gęstą mgłę utrzymującą się przez cały dzień. W obawie przed dementorami i nastrojem przez nich rozsiewanym, postanowiliśmy dzielnie stawić czoła niepogodzie i wykorzystać ją w możliwie jak najlepszy i kreatywny sposób. I właśnie na scenach plenerowych minął nam pierwszy dzień zdjęciowy. Obróbka i montaż nie należały do przyjemnych, a potwierdzi to z pewnością każdy, kto kiedykolwiek korzystał z mugolskiego programu, jakim jest Windows Movie Maker. A choć technika nam nie sprzyjała, nasze nastroje i determinacja, przewyższyły wszelkie przeszkody i przeciwności. A skoro już mówię w pierwszej osobie liczby mnogiej - wiedzieć winniście już w tym momencie, iż nadchodząca rewolucja blogowa przyniesie pewną zupełnie nową zmianę... Ta zmiana ma imię. Natalia. Więcej dowiecie się już w dzień premiery nowego wizerunku bloga! Ale wracając do zdjęć, wszakże to one są tematem numerem jeden dzisiejszego wpisu, a nie dywagacje na temat tego co nastąpi, a czego Wam powiedzieć w tym momencie nie mogę. Tudzież nie chcę. Na jedno wychodzi, albowiem czym byłaby niespodzianka przedwcześnie zdradzona? Odpowiedzcie sobie sami. Zatem dobrze. Kolejne dni zdjęciowe zaprowadziły nas do miejsc (zwłaszcza jednego), których wolałbym już więcej nie odwiedzać. Zmumifikowane pająki zwisające zewsząd z niskiego stropu, to coś za czym, bardzo delikatnie ujmując to w zgrabne słowa, nie przepadam. Przed paniką ocaliło mnie wyjście. Zastawione wyjście. Nie mając dokąd uciec, idzie się dalej. Najdalej od paskudztwa wplątującego się w płaszcz i we włosy. I to wszystko niemalże w całkowitej ciemności. Trauma gwarantowana. I nieprzespane noce. Pomijając fakt, że ostatni okres czasu odbiera mi chęć na spanie, poprzez pokłady energii i entuzjazmu, które wzbudza we mnie praca nad blogiem.

Podsumowując - z prawie 40 minut materiału podczas starannej selekcji wybraliśmy niespełniążki w 64 różnych językach. Ostatnie 12 do końca. To chyba zasługuje na porządne wyróżnienie i reklamę, czyż nie?

Ostatni czas przyniósł również wiele nowych, inspirujących znajomości, a choć korci mnie, by w tym momencie wszystko wypaplać i ze szczegółami zdradzić kto, co, jak i dlaczego, to świadomość, że lepiej zrobić to po reaktywacji tej strony, bo tak będzie lepiej i zacniej, każe mi trzymać język za zębami. Choć nie obywa się bez zgrzytania nimi, albowiem pokusa jest wielka. Patrząc na to jednak z innej strony - zdradzając Wam coś, o czym nie zamierzam nic w tej chwili powiedzieć, wzbudzam w Was (mam nadzieję) pokusę zajrzenia tu po 31 października. Bo naprawdę warto.

A tymczasem życzę miłego oglądania zwiastuna i zapraszam na Wielkie Otwarcie!
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz