"Harry Potter Kolekcja" na facebooku & mały i duże sukcesy

Zima dobiega końca, a zatem czas na wiosenne porządki i nowości! Od niedawna na blogu dostępne są dwie zupełnie nowe galerie zdjęć z ogólnopolskiej premiery "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi", która odbyła się 20 lipca 2009 r. w Krakowie z udziałem aktorów - Bonnie Wright i Matthew Lewisa; a także album wypełniony fotografiami ze Światowej Premiery "Harry'ego Pottera i Insygniów Śmierci cz.2" - mam nadzieję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.A skoro już blog przechodzi zmiany, niezaprzeczalnie nadchodzi chwila na zrobienie kolejnego "małego" kroczku do przodu - od wczoraj, acz oficjalnie od dzisiaj - na facebooku dostępna jest strona fanowska mojego bloga - gorąco zachęcam do polubienia jej i śledzenia, albowiem wiele się będzie na owym fan page'u działo... A zatem klikajcie w poniższy banner i dzięki mocy świstoklika przenieście się do zupełnie nowej krainy magii i czarodziejstwa, której wspaniały wygląd po raz kolejny mogę zawdzięczać Natalii N. Z całego serca dziękuję!


W świetle ostatnich wydarzeń, nie mógłbym rozpocząć marca inaczej niż, niemalże już tradycyjnie, chwaląc się nowymi sukcesami i osiągnięciami. Zacznę od przesyłek, które otrzymałem dzisiaj, albowiem jedna z nich jest na tyle rozczarowująca, że nie jestem w stanie poprzestać na jednej próbie. Pisząc do Robbiego Coltrane'a długi i niezwykle szczery list, nie żywiłem wielkich nadziei na otrzymanie odpowiedzi. Jak trudno jest przekonać człowieka, który nie wierzy w bezinteresowne oddanie fana? Z pewnością bardzo trudno - mnie się to nie udało. Na swój list wysłany do agencji pana Coltrane'a, otrzymałem dzisiaj odpowiedź. Niestety, kiedy z koperty wysunęło się niepodpisane zdjęcie, które wysłałem do odtwórcy roli Hagrida, wiedziałem już co mnie czeka - krótki liścik z agencji oznajmujący, że Robbie Coltrane w związku z olbrzymim zainteresowaniem ze strony fanów "Harry'ego Pottera" nie może podpisać mojego zdjęcia. W zamian otrzymałem niewielkie zdjęcie przedstawiające Rubeusa Hagrida z nadrukowanym autografem. Jakkolwiek brałem pod uwagę, że mogę otrzymać preprint, żywiłem jednak nadzieję w to, że uda mi się zdobyć jego własnoręczny autograf.



Cóż mogę uczynić w obecnej sytuacji? Cieszy mnie fakt, że mój list nie został zupełnie zignorowany, niemniej nadruk nie jest tym co mnie w pełni zadowala... Dlatego podjąłem już decyzję odnośnie dalszego usiłowania zdobycia autografu pana Coltrane'a. Skoro jeden list nie jest przekonujący, może następny taki będzie - nie w moim stylu jest poddanie się. Na pewno nie wtedy, kiedy gra warta jest świeczki.

Na szczęście druga przesyłka, którą dzisiaj otrzymałem daje mi wiele radości i napawa optymizmem. Napisałem do Nicka Morana (Scabior), ponieważ uważam jego rolę w pierwszej części "Insygniów Śmierci" za świetną. Doskonale wcielił się w rolę bezdusznego szmalcownika i za to darzę go wielkim szacunkiem.

Mam nadzieję, że brak chronologii w dzisiejszym wpisie zostanie mi wybaczony, niemniej chciałbym wrócić do pierwszego dnia marca, gdyż wówczas otrzymałem odpowiedź, na której bardzo mi zależało ze względów sentymentalnych.

Matta Lewisa (Neville) spotkałem osobiście po raz pierwszy na polskiej premierze "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi" w Krakowie w 2009 r., a po raz drugi na Światowej Premierze ostatniej części serii. Za każdym razem jego podejście do fanów, zachowanie w stosunku nich - budziło we mnie największy dla niego szacunek. Jakkolwiek głupio to brzmi, kiedy chłopak pisze takie rzeczy o chłopaku, niemniej - Matthew Lewis jest niesamowity. Niezwykle serdeczny i życzliwy, bardzo towarzyski i obdarzony wielkim poczuciem humoru - od razu budzi sympatię. Dlatego też - choć posiadałem już dwa autografy od niego, które zdobyłem osobiście, nie mogłem oprzeć się pokusie wysłania do niego listu, albowiem tylko w ten sposób mogłem mu podziękować za te świetne spotkania i wymienione w pośpiechu, acz bardzo serdeczne, słowa. Zrobiłem również coś, czego nie uczyniłem nigdy dotąd - wysłałem do Matta aż cztery zdjęcia, w tym z prośbą o podpisanie jednego dla mojego bratanka. I Matthew podpisał wszystkie cztery zdjęcia i odesłał je do mnie. Jedno z tych zdjęć - jak sami zaraz się przekonacie - jest bardzo nietypowe, jednakże dzięki temu - dla mnie osobiście - bardzo ważne:



Otrzymałem również wydrukowany liścik z agencji Matta:

W ten oto magiczny, pełen sukcesów i planów na przyszłość, sposób nadchodzi wiosna. Nie wiem co przyniesie jutro, ale wierzę, że to będzie dobry dzień.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz