"Król wypieków" - magiczne torty "Harry'ego Pottera"

Mimo podjęcia wielu prób, wydania wielu książek, analiz i dyskusji - nikt, ani człowiek uczony, ani prosty nie jest w stanie wyjaśnić fenomenu "Harry'ego Pottera". Czytałem wiele prac na ten temat - pełne przypuszczeń, hipotez i pytań bez odpowiedzi. Nie ma takiej osoby, która mogłaby usytuować i potwierdzić genezę popularności książek J.K.Rowling, jednak fani wcale nie oczekują wyjaśnienia. Taka niewyjaśniona potteromania jest wszakże dużo bardziej magiczna. Wiadome jest natomiast jedno - dla wielu fanów, w tym dla mnie - "Harry Potter" jest czymś niesamowitym i nieopisanym, jest jak wisienka na torcie w codziennym często szarym i pozbawionym ciepła świecie. Być może nazbyt patetyczne jest to wprowadzenie do tematu, który chciałbym dziś poruszyć, jednakże "wisienka na torcie" w dwuznacznym znaczeniu jest tu jak najbardziej na miejscu, albowiem chciałbym dzisiaj napisać o... tortach. Ale nie będą to zwykłe torty posypane wiórkami kokosowymi czy jakimiś maleńkimi, kolorowymi cukiereczkami czy czekoladowymi listkami... Nie będą to nawet torty z wisienką, ani żadne w stylu "100 lat!" czy "Marysi w dniu urodzin". Napiszę natomiast o tortach... magicznych - w tym momencie w naszym bogatym języku zaczyna mi brakować słów, które w angielskim tak pięknie brzmią: "impressive" i "fabulous" - jakkolwiek na to nie spojrzeć - polskie odpowiedniki tych słów "robiący wrażenie" czy "bajkowy" lub inne tłumaczenia brzmią niezwykle twardo, bardzo przyziemnie i zbyt prosto - w żaden sposób nasz język nie jest w stanie uchwycić tej ulotnej magii, otoczki niesamowitości i niepowtarzalności. Ale nie będę tu skupiał się na języku, kiedy tyle materiału ociekającego fantastycznym, kuszącym smakiem, czeka na podzielenie się nim z Wami.

Duff Goldman, którego widzicie na powyższym zdjęciu nie jest nikim znanym w świecie "Harry'ego Pottera". Nie wystąpił w żadnym filmie, nie pracował nad żadnym efektem, nie zamiatał nawet planu filmowego. A jednak jego nazwisko jest bardzo znane wśród gwiazd i twórców "Harry'ego Pottera", a co więcej - kojarzone jest z niezwykłym talentem, stylem i smakiem.

Duff jest właścicielem Charm City Cakes, wraz z uzdolnionymi przyjaciółmi zajmuje się pieczeniem tortów na różne okazje. Wszystko zaczęło się w 2000 r., kiedy mężczyzna zmęczony ciągłymi wędrówkami po kraju, zdecydował się w marcu na osiedlenie w Baltimore. Początkowo robił ciasta na specjalne okazje dla swojej rodziny i przyjaciół, jednak jego wyjątkowe kompozycje, ozdoby i pomysły na torty szybko go rozsławiły. W marcu 2002 r. spora ilość zamówień, które otrzymywał pomogły mu w podjęciu decyzji o odejściu z pracy i zajęcie się ciastami na cały etat. Początkowe hobby przerodziło się w prawdziwy biznes. Obecnie Charm City Cakes jest jedną z największych i najpopularniejszych cukiernii, zaś jej właściciel - Jeff Goldman stał się znanym na całym świecie celebrytą i cukiernikiem, co potwierdza program telewizyjny "Ace of Cakes" (polska nazwa "Król wypieków", emisja na kanale TLC), w którym wraz z załogą Duff pokazuje jak wywiązuje się z zamówień na różne wielkie imprezy i okoliczności, wpuszczając do kuchni, a raczej pracownik, ekipę telewizyjną i zdradzając sekrety.

Po raz pierwszy w pracę przy "Harrym Potterze" Duff został zaangażowany przy amerykańskiej premierze "Harry'ego Pottera i Zakonu Feniksa" w Los Angeles. Otrzymał wówczas zamówienie na tort przedstawiający Hogwart. Jako zapalony fan, zgodził się bez wahania. Prace nad tortem zajęły 3 miesiące. Jednak efekt końcowy jest niewiarygodny:

Tort ustawiono na wolnym powietrzu, pod drzewami, co wzmocniło efekt. Gwiazdy "Harry'ego Pottera" nie mogły przejść obok niego obojętnie - z szeroko otwartymi ustami i niedowierzaniem w oczach podchodzili do niego, oglądali ze wszystkich stron i nawet robili sobie przy nim zdjęcia! Daniel Radcliffe podszedł do Duffa Goldmana, który stał przy torcie i każdemu zainteresowanemu opowiadał o nim, i powiedział: "Jest niesamowity! Kręcąc szerokie ujęcia Hogwartu używaliśmy modelu zamku zbliżonej wielkości, więc prawdę mówiąc, twój tort mógłby posłużyć jako model przy kręceniu następnych części!". Wszyscy obecni podzielali zdanie Daniela, jednak wizja ciasta Duffa Goldmana jako modelu Hogwartu szybko stała się nierealna, ponieważ zamek rozpadał się pod atakiem noża i kolejnych smakoszy, którzy potraktowali go dużo gorzej niż śmierciożercy w ostatniej części serii.

Masa pozytywnych emocji sprawiła, że Duff wraz z ekipą został zaangażowany do wykonania tortu również przy kolejnej premierze. Tym razem ciasto miało powstać z myślą o nowojorskiej premierze "Księcia Półkrwi". Sytuacja jednak była dużo trudniejsza, ponieważ zlecenie wymagało wykonania w ciągu... 3 dni. Duff śmiał się, że to o 87 dni mniej niż w przypadku poprzedniego, jednakże decydując się na przyjęcie go, wiedział, że zrobi wszystko, by ze swojego obowiązku wywiązać się jak najlepiej. Koncept był znacznie prostszy -tort miał przedstawiać ekspres zmierzający do Hogwartu. Tym razem cukiernicy zdecydowali się na zastosowanie efektu specjalnego w postaci pary wydobywającej się z komina lokomotywy. Niektórzy zarzucają ciastom Duffa Goldmana, że w jego tortach występuje wiele elementów, które są niejadalne, np. w przodzie lokomotywy znajdował się specjalny plastikowy "kubek" i rurka, przez które miała przedostawać się para. Z przodu zaś zostało zainstalowane światło, jako, że chyba nikt nie widział pociągu bez oświetlenia. Jakby nie było - mimo olbrzymich ograniczeń czasowych i tym razem Duff wywiązał się ze zlecenia i wybrał na premierę "Księcia Półkrwi". Śmiejąc się stwierdził, że bardzo lubi premiery "Harry'ego Pottera" - choć stresuje go czerwony dywan i wszechobecni dziennikarze, kamery i mikrofony, uwielbia kino i darmowy popcorn: "Dla samego popcornu mógłbym robić te torty. Jestem prostym człowiekiem!"


Daniel Radcliffe zapytany o wypieki cukierni Duffa stwierdził, że poprzedni tort był niesamowity i nie może się doczekać jego kolejnego dzieła. I doczekał się!

Pierwszy kawałek tortu wykroił Tom Felton zobligowany do tego przez Duffa. I tym razem ekipa zdała egzamin wywołując swoim dziełem olbrzymie wrażenie.

I moglibyście pomyśleć, że to wszystko, jednakże każda wielka przygoda wymaga fantastycznego finału. Duff również stanął przed kolejnym wielkim wyzwaniem - ponownie miał zmierzyć się z wykonaniem Hogwartu na nowojorską premierę ostatniego filmu, jednak tym razem zamek musiał zostać przedstawiony dużo surowiej, miał pokazywać toczącą się w nim walkę. Podniszczony zamek, a do tego fantastyczne efekty świetlne i zachwyt murowany! Nawet Rupert Grint nie mógł oprzeć się pokusie zrobienia sobie pamiątkowego zdjęcia z magicznym tortem.


Zapewne interesujące są koszty wykonania takiego tortu - niestety nie dysponuję jego ceną, jednak na stronie internetowej cukierni widnieje informacja, że ceny wszelkich tortów przestrzennych zaczynają się od 1000 USD. Przeliczając na nasze realia możemy wybrać - min. średniej jakości używany samochód lub taki niesamowity tort. A teraz brutalna prawda - nawet jeśli wybierzemy tort, niestety, Charm City Cakes mieści się w Baltimore w USA i nie prowadzi wysyłki swoich tortów. Polskie realia kontra magia. Strach typować zwycięzcę.

Na koniec - ponieważ najlepiej pamięta się początek i koniec tekstu, na końcu chciałbym zamieścić specjalne podziękowanie - dziękuję Oli, która podała mi wczoraj informacje o programie "Król wypieków" (odc. 13), w którym był reportaż na temat tortu z okazji premiery "Księcia Półkrwi". Ten wpis jest efektem obejrzenia przeze mnie owego programu. Dziękuję!
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

5 komentarze:

  1. Aż samemu chce się skosztować! Wyglądają świetnie!

    Vanessa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, że polskie wyrazy nie potrafią oddać bajkowości tych wypieków :)
    One są niesamowite (nawet to słabo brzmi :P)
    Chętnie bym spróbowała jakie smaki mają te torty. Może są jak Fasolki Wszystkich Smaków :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam ten odcinek!!! Nawet g sobie nagrałam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten, kto "nie widział pociągu bez oświetlenia", chyba nie widział polskich pociągów... :d

    OdpowiedzUsuń