Misja: Tybet. Status: Zakończona. Wynik: ZWYCIĘSTWO

Jak dobrze, że jestem czarodziejem i mogę w dowolnej chwili skorzystać ze świstoklika - w przeciwnym razie z pewnością trudno byłoby mi w tak krótkim czasie pokonać drogę z Grenlandii do Tybetu - krainy, do której dzisiaj zmierzamy. Dlaczego użyłem słowa "kraina"? Ponieważ od 1950 r. państwo Tybet nie istnieje, zaś sam region został wcielony do granic Chińskiej Republiki Ludowej.

Życie pod komunistycznym reżimem chińskich władz z pewnością dla mieszkańców Tybetu łatwy nie jest - wszechobecna cenzura, a także próby zwalczenia tożsamości narodowej i religijnej przyczyniły się do wielu powstań. Przykrym faktem jest również to, że bardzo niewiele książek ukazuje się w języku tybetańskim. Dziś przedstawię Wam pewien wyjątek:

58 wydanie językowe: EDYCJA TYBETAŃSKA

Z wielką dumą prezentuję swój najnowszy nabytek - wprost z Tybetu. Tak naprawdę po samym wyglądzie paczki widać jak wielką wagę w Chinach przywiązuje się do kontroli - pieczątki i nalepki celne są tego niezbitym dowodem. Nic, co nie przeszło kontroli chińskich urzędników, Tybetu opuścić nie może... Przykre, ale i prawdziwe. Co do samego wydania - muszę tu wyrazić swoją opinię, ponieważ sam rozmiar książki, faktura papieru i okładki, a także wygląd okładki (na tylnej napis "Harry Potter and the Philosopher's Stone" po angielsku) świadczą o tym, że to Chińczycy byli odpowiedzialni za jego druk. Wydanie chińskie uproszczone prezentuje się bowiem identycznie...

Wielki sukces okraszony nutą historii smutnego narodu. Ale jest to dowód na to, że "Harry'ego Pottera" czytają wszyscy - bez względu na narodowość, jej historię, doświadczenia, bóle, troski, bogactwo czy też biedę - ta historia naprawdę sprawia, że tak naprawdę można poczuć, iż nasze serca biją tym samym rytmem - bez względu na miejsce, w którym żyjemy.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz