Bitwa o Grenlandię & podbój świata

Zacznę od Grenlandii. W życiu nie spodziewałem się, że przypuszczę tak frontalny atak i przyjmę tak ofensywną postawę w poszukiwaniach książki do kolekcji. "Harry Potter" w języku kalaallisut jest jak mgła - nieuchwytny i niewidzialny. Zamieszczałem ogłoszenia na różnych stronach- po polsku, po angielsku a nawet po duńsku, wysłałem już dziesiątki maili do księgarzy, bibliotekarzy, a nawet zwykłych mieszkańców Nuuk, stolicy Grenlandii. Chyba powoli staję się spamerem - jednak osoba, która dostarczy mi to szczególne wydanie "Harry'ego Pottera" naprawdę zostanie godnie nagrodzona. Gdzie jednak tkwi sedno problemu, dlaczego tak naprawdę zdobycie grenlandzkiej translacji książki J.K.Rowling jest tak trudne, niemalże niemożliwe? Książka została wydana w 2002 r. - pojawiło się tylko jedno wydanie. Obecnie wydawca, a zatem i jedyny podmiot mający zgodę na publikację powieści w Grenlandii, nie istnieje. To komplikuje sprawę - zwłaszcza, że i odpowiedzi na moje maile nie przynoszą zbyt wielkiej nadziei. Poza jedną... Prawdopodobnie stoję teraz przed niebywałą szansą na zdobycie tej książki - czekanie na odpowiedź i ciągłe sprawdzenie skrzynki pocztowej w oczekiwaniu na tego jedynego maila jest naprawdę wielką próbą charakteru. Zobaczymy co przyniesie jutro, na chwilę obecną bitwa o Grenlandię trwa!

Skupmy się wobec tego na tym co przyniosło DZISIAJ, albowiem i to jest tematem godnym podjęcia. Od ostatniego sukcesu, o którym pisałem nie minął jeszcze nawet tydzień, jednak moja ekspansja na cały świat wyraźnie daje o sobie znać. W moim kolekcjonerstwie rozpoczął się bardzo dynamiczny okres rozwoju - nastawiam się na większą wszechstronność niż do tej pory. Wiele transakcji finalizuję sam, przy innych wyręcza mnie księgarnia Kraina Książek pośrednicząca w moich zakupach, dzięki czemu ja mogę spać spokojnie i za dodatkową opłatą, nie muszę się martwić o żadne sprawy związane z zamówieniem. Jest to bardzo wygodny sposób robienia zakupów na świecie. Pamiętam jeszcze swego czasu swój pierwszy zakup poprzez Krainę Książek, a było to w sierpniu 2007 r. Księgarnia wówczas była na etapie rozwoju, jednak już wtedy byłem bardzo zadowolony z naszych wspólnych transakcji. To tyle w kwestii reklamy.

Oczywiście, bardzo lubię przeprowadzać niektóre transakcje w pojedynkę - tu za swoje największe sukcesy mogę uznać choćby ostatni - pięć książek wprost ze sklepu Foyles w Londynie czy zakup khmerskiego wydania z Kambodży. Niemniej, choć docierałem w swoich internetowych poszukiwaniach do różnych stron i różnych miejsc, w których dane książki mogłem dostać, ostatnio po raz pierwszy w życiu skorzystałem z serwisu ebay. Z pewnością jest to zabawne, ponieważ obsługa na tej stronie jest banalnie prosta, w dodatku jest dostępna jej polska wersja językowa - jednym słowem - szybko, łatwo i przyjemnie. Zapewne zapytacie teraz czego szukałem na ebay. W 2008 r. pojawiły się pogłoski, jakoby J.K.Rowling napisała prequel "Harry'ego Pottera". Rękopis miał trafić na aukcję, zaś dochody z jego sprzedaży miały zostać przekazane na rzecz fundacji charytatywnych "Dyslexia Action" oraz "PEN". Fundacje te związane są z szerzącym się problemem dysleksji - pomagają ludziom zmagającym się z tymi trudnościami, a także wspierają rozwój literatury i czytelnictwa. Akcji podjęła się księgarnia Waterstone's - pisałem o tym swego czasu na łamach tego bloga. W każdym razie - poza sprzedanym za blisko 25 000 funtów brytyjskich rękopisem historii napisanej przez J.K.Rowling (800 wyrazowy prequel "Harry'ego Pottera" opowiadający niezwykłą przygodę Jamesa Pottera i Syriusza Blacka), księgarnia zdecydowała się również wydać zbiór pocztówek napisanych specjalnie na tę okazję przez trzynastu bestsellerowych pisarzy. Zbiór zatytułowany "What's your story? The postcard collection" pojawił się na rynku 7 sierpnia 2008 i od razu cały nakład wynoszący 10 000 egzemplarzy, został wyprzedany. W ten oto sposób zdobycie tej "książeczki" mogło się stać niemożliwe, jednakże ten, kto wierzy, że wszystko jest możliwe, naprawdę może wiele osiągnąć.

Niby to tylko dwie strony, ale za to ile w nich magii!

Wiele magii jest również w kolejnych wydaniach z Ukrainy, które dzisiaj otrzymałem. Logicznym jest, że skupiam się bardzo na zdobywaniu nowych translacji, których nie posiadam w swoim zbiorze, jednakże ukraińskie darzę szczególnym sentymentem ze względu na wspaniałą oprawę graficzną - jedyną taką i niepowtarzalną na całym świecie. Oto tom drugi i siódmy, wkrótce dołączy do nich również i trzeci - jedyny, którego nie mam.
Czy te okładki nie są czarujące? :-)

Tymczasem wracam na front - bój o Grenlandię trwa, podobnie jak i podbój całego świata. 51 wydań językowych - to brzmi ładnie i dumnie, ale w najbliższym czasie zaprezentuję Wam coś co brzmi jeszcze ładniej i jeszcze dumniej :-)
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz