Nowe pokolenie...

Od kilku już dni gromadzi się we mnie kilka refleksji, które dziś chciałbym omówić. Można określić ten wpis jako kilka słów od serca - ot tak, po ludzku wypowiedzianych. W tym roku mija 10. rocznica mojego bycia i zaangażowania w świat "Harry'ego Pottera" - 10 lat, które w bardzo osobliwy sposób naznaczyło moje życie, 10 lat, które zdefiniowały całą moją osobę. W 2006 r. stanąłem przed wyborem - mogłem pozostać na zwykłym zamiłowaniu i, jak inni, cieszyć się lekturą i filmem, lub wkroczyć na ścieżkę pasji i włożyć w nią całe swoje serce, umiejętności i siłę. Zakup szwedzkiego wydania "Harry'ego Pottera" dał początek temu wszystkiemu co do dzisiaj osiągnąłem, cel został obrany, pierwsze kroki na długiej i krętej drodze - postawione. Już wtedy mówiłem o swoich planach, jednakże byłem traktowany równie poważnie jak Hagrid oznajmiający, że smoki są doprawdy milusie i nadają się do trzymania w domu. Odmawiano mi zaangażowania, zarzucano brak wytrwałości i motywacji. A jednak dziś nadal tu jestem, trwam w swojej pasji i piszę do Was te słowa, które ewoluowały we mnie od dekady. W swojej "bajce" osiągam coraz więcej, sięgam wyżej i nie lękam się wyzwań. Jak dobrze wiecie - za niespełna dwa tygodnie czeka mnie spełnienie jednego z największych marzeń, za niespełna dwa miesiące - kolejnego. 1 czerwca wyjeżdżam do Wielkiej Brytanii na plan filmowy Harry'ego Pottera, gdzie prócz zwiedzania studia, będziemy nagrywać własną scenę lotu na miotle. W lipcu zaś uczestniczyć będę w światowej premierze ostatniego filmu w Londynie - wraz z pełną obsadą ostatniego "Harry'ego Pottera". Nie ma słów, by określić radość i szczęście, które teraz czuję - powoli zaczyna do mnie docierać waga tego co doświadczać będę w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Gosi już dziękowałem, ale podziękuję jeszcze raz - danie tak wiele człowiekowi, którego tak naprawdę się nie zna... Wielki szacunek dla Ciebie - moja wdzięczność jest dozgonna. Dziś jednak piszę z nieco innego powodu - ale czuję, że moja misja została wypełniona, dług spłacony. 

Bycie fanem, w moim mniemaniu, to nie tylko ofiarowanie swojej sympatii, to nie tylko lojalność i wierność danej osobie czy fenomenowi czy też książce... Bycie fanem to szerzenie i "zarażanie" swoim zamiłowaniem. Z dumą stwierdzam, że mi się to udało. Kiedy w 2002 r. na świat przyszedł mój bratanek, ja byłem już wciągnięty do świata HP, byłem już wiernym fanem i chyba najbardziej zbzikowanym wujkiem, jakiego można mieć. Może to było dziecinne, śmieszne, by szerzyć potteromanię u noworodka, jednak nie ma słów, które oddadzą to co czułem, gdy kilkumiesięczny szkrab zaczął powtarzać: "harry", "potter", by po następnych kilku znać tytuły wszystkich tomów i imiona większości bohaterów występujących w pierwszych trzech filmach... Cóż można powiedzieć - duma niesamowita. Mateusz ma dzisiaj już 9 lat - posiada wszystkie filmy w swojej kolekcji, większość tomów, gier komputerowych i innych książek czy też albumów sygnowanych: "Harry Potter". Zawsze pierwszy w podziwianiu moich osiągnięć i sukcesów, pierwszy jeśli chodzi o wyjazdy ze mną do kina na "Harry'ego" - można powiedzieć - idealnie podał się do mnie. Dziś jednak nastąpił przełom w jego zamiłowaniu - po wielu godzinach rozmów, rozmyślań, zdecydował się wstąpić na moją drogę i również zbierać autografy obsady (którą zna doskonale - łącznie z reżyserami, producentami czy kompozytorami muzyki). Po rozmyśleniach nad pierwszym wyborem, padło na człowieka, którego mój bratanek darzy wielką sympatią ze względu na postać, której użyczył głosu... Toby Jones - Zgredek - doskonały wybór na początek drogi. Kiedy napisał dzisiaj swój pierwszy list po angielsku, wybrał sobie zdjęcie do podpisu i zdecydował poświęcić kieszonkowe na wysyłanie takich listów, zrobiło mi się dziwnie - poczułem się nieco jak Syriusz, który w filmowym "Zakonie Feniksa" mówi Harry'emu: "Teraz wasza kolej". Oto na moich oczach narodziło się następne pokolenie fanów Chłopca, Który Przeżył - jestem bez wątpienia bardzo dumny. Próżno mówić, że wszystko to co robię, czynię wyłącznie dla siebie - kiedy osiągam jakiś sukces, największym wyznacznikiem wartości jest dla mnie błysk w oczach mojego bratanka - wiem, że podziwia to co robię, to co udaje mi się osiągnąć, wiem, że mi kibicuje i wierzę, że wiele uda mu się w tej kwestii osiągnąć. Na początek kilka prób na przełamanie - zwłaszcza językowe, potem popracujemy nad rozwojem i ukierunkowaniem na właściwe tory.


Realizację wielkich planów na rok 2011 czas zacząć! Wkrótce też nadejdzie czas na wielkie zmiany, tak więc - bądźcie czujni.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz