Lotem Błyskawicy, czyli o tym jak zdobyłem "numer" 41

Ostatnimi czasy czuję, jakby moje życie uległo kompletnej przemianie - do tej pory patrzyłem na nie z perspektywy lecącego na powolnej Zmiataczce Siódemce, a teraz pędzę jak na Błyskawicy wyłapując wszelkie dogodne i interesujące okazje. Chwała BookMoochowi! Wszakże to dzięki tej genialnej stronie moją kolekcję zasiliło dzisiaj pięć kolejnych książek - dwie po francusku, dwie po serbsku w transkrypcji łacińskiej i jedna po serbsku w transkrypcji cyrylicą. Ta ostatnia tym samym stanowi moje 41 wydanie językowe "Harry'ego Pottera".

Wydanie to niewiele różni się od łacińskiego, jednakże z uwagi na transkrypcję cyrylicą, uwzględniam je jako dodatkową edycję do kolekcji. Samej posiadanej przeze mnie książce wiele brakuje do stanu idealnego - jest wyraźnie używana, jednakże "darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda", wobec tego i ja nie zajrzę, a zamiast tego będę się cieszyć z kolejnego kroczku przybliżającego mnie do upragnionego i wymarzonego celu.

Poniżej zamieszczam pozostałe książki, których stałem się dzisiaj właścicielem - wydania francuskie, tom drugi i trzeci, oraz serbskie (tr. łacińska). Muszę przyznać, że serbskie wydanie siódmego tomu niezwykle przypadło mi do gustu - niezwykle pięknie i starannie wydane znacznie odbiega od "surowej" prezentacji pozostałych. Ta ksiązka ma w sobie czystą magię.

Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz