Nudy, nudy, nudy - podsumowanie 2010 roku

"Nic na świecie nie zastąpi wytrwałości. Nie zastąpi jej talent – nie ma nic powszechniejszego niż ludzie utalentowani, którzy nie odnoszą sukcesów. Nie uczyni niczego sam geniusz – nie nagradzany geniusz to już prawie przysłowie. Nie uczyni niczego też samo wykształcenie – świat jest pełen ludzi wykształconych, o których zapomniano. Tylko wytrwałość i determinacja są wszechmocne. "
Calvin Coolidge

Kolejny rok dobiegł końca, przeszedł do historii ustępując swojemu następcy. Jaki był miniony 2010 rok? Nie potrafiłbym oprzeć się pokusie napisania podsumowania ostatnich dwunastu miesięcy, przykro mi tylko, że pewnie najwytrwalsi z Was, moi drodzy Czytelnicy, przeżyje wielkie nudy - tak to już bywa, że podsumowania są nudne, bo niby w jaki sposób ma ciekawić coś o czym już wiemy? Sam nie wiem, ale nie umniejsza to we mnie radości na ten wpis. Mówiąc archaicznie - jestem bardzo kontent z 2010 roku, ponieważ był to rok wielu niespodzianek, podjęcia nowych wyzwań i realizacji części marzeń. Jak zapewne się spodziewacie, prowadzę pełną księgowość swojego potteromaniactwa, tak więc mogę pokusić się o pewne zestawienia. Zacznę od końca - moje potterowe finanse w tym roku zamykają się w kwocie 1518,48 zł, z czego 139,80 zł to wartość tegorocznych nagród włączających się w kolekcję. Najpierw jednak krótkie objaśnienie - pod pojęciem kolekcja nie znajdują się gazety, naklejki, ani żadne inne potterowe gadżety - do swojego zbioru kolekcjonerskiego zaliczam jedynie książki, płyty z filmami, grami, muzyką, audiobooki. To tak k'woli wyjaśnienia. Cała ta suma - 1518,48 zł stanowi aż 26,5% całej sumy wydanej na "Harry'ego Pottera" od 2001 r. (w wydatki wliczone są detaliczne wartości nagród). Ten rok zatem zamykam piękną kwotą 5707,45 zł. Względem roku 2009 zanotowałem ponad 25% progres (1134,14zł za rok 2009). 2010 przyniósł największe potterowe wydatki - ponad 5% progresu względem najlepszego dotąd roku 2008 (1443,26zł). I to tyle jeśli chodzi o czystą kalkulację (nadmieniam, że moja nienawiść do matematyki nie obejmuje prowadzenia potterowej księgowości).

Choć rok zaczynał się porażką - pamiętna edycja kolekcjonerska DVD z repliką Hogwartu przeszła mi koło nosa, zaraz potem nadrobiłem niezwykłymi książkowymi edycjami "Harry'ego Pottera" - tak więc udało mi się w tym roku zdobyć książki pani Rowling w kolejnych siedmiu językach: fryzyjskim, portugalskim, hindi, gudźarati, marathi, malajalam i duńskim. To sprawiło, że zakończyłem rok z 39 różnymi translacjami dzieł J.K.Rowling. Ponadto do kolekcji w tym roku włączyłem wydanie amerykańskie "Baśni barda Beedle'a", niemieckojęzyczne wersje "Księcia Półkrwi" i "Quidditcha przez wieki", czeskie tłumaczenia "Komnaty Tajemnic", "Czary Ognia" i "Księcia Półkrwi", a także naszą rodzimą "Czarę Ognia" z autografem Andrzeja Polkowskiego. Ponadto - specjalne wydania filmów "Harry Potter", gry PC, książeczki od Egmonta i wreszcie mój gwiazdkowy prezent - limitowana edycja kolekcjonerska soundtracku "Harry Potter and the Deathly Hallows: part 1" Alexandre Desplata! Ta ostatnia pozycja, to prawdziwy majstersztyk - niesamowita muzyka we wspaniałym wydaniu - z pewnością poświęcę odrębny wpis na zrecenzowanie tego magicznego wydawnictwa.

Pominąwszy już wydatki - 2010 rok to rok wielkiego triumfu w zbieraniu potterowych autografów - J.K.Rowling, Daniel Radcliffe, Alan Rickman, Maggie Smith, Ralph Fiennes, Dave Legeno, Toby Jones - to niezwykłe móc trzymać własnoręcznie przez nich podpisane zdjęcia - wielka radość i duma rozpiera mnie w każdej chwili, kiedy tylko spojrzę na swój regał. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim osobom, które wspierają mnie w moich dążeniach, który w jakikolwiek sposób mi pomagają - przede wszystkim dziękuję mojej Mamie, która już blisko 10 lat kibicuje mi i cieszy się z moich sukcesów- za kilka lat będziesz ze mnie naprawdę dumna, obiecuję!A zatem dobiegł końca 2010 rok! 2011 zapowiada się nie gorzej, aczkolwiek będzie to z pewnością zupełnie inny rok. Nie planuję wielu wydatków - chcę jedynie zdobyć czterdzieste tłumaczenie "Harry'ego Pottera" - być może w języku hiszpańskim katalońskim. Całą uwagę skupiam na lipcu - zamierzam pojechać do Londynu na światową premierę OSTATNIEGO już "Harry'ego Pottera" - "Harry Potter and the Deathly Hallows: part 2", zamierzam spędzić pod kinem kilka dni, byleby zobaczyć na żywo twórców i aktorów biorących udział w tym magicznym przedsięwzięciu - ten wyjazd pozwoli mi zrealizować największe z dotychczasowych potterowych marzeń - pragnę zobaczyć J.K.Rowling, Daniela Radcliffe'a, Emmę Watson, Ruperta Grinta, Alana Rickmana, Ralpha Fiennesa i dziesiątki, dziesiątki, dziesiątki innych aktorów występujących w serii. Być może nawet uda mi się zdobyć ich autografy, zrobić kilka zdjęć - jest to chwila, dla której warto żyć. Taka okazja nigdy więcej się nie powtórzy, toteż zamierzam ją wykorzystać. Jeśli ktoś z Was jest chętny na wyjazd do Londynu na światową premierę, niech się ze mną skontaktuje - poszukuję osób chcących tam pojechać - minimalny wiek to skończone 18 lat. Chcesz przeżyć przygodę życia? NIE WAHAJ SIĘ! Pisz! W tej chwili jest nas już dwoje, lecz bylibyśmy radzi, gdyby ktoś jeszcze zechciał wyjechać :-)A zatem niech rok 2011 trwa! Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku, niech sprzyja Wam radość i szczęście, miłość niechaj Was prowadzi. Bądźcie szczęśliwi!
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz