Zapowiedzi i odpowiedzi

I znowu przyszła zima - czas, kiedy najchętniej zwinąłbym się w kulkę, wlazł do "nory" i spał w oczekiwaniu na wiosnę z przebudzeniem w międzyczasie na święta Bożego Narodzenia. Staram się jednak nie narzekać, w końcu temperatura w listopadzie była niezwykle wysoka, a atmosfera wręcz gorąca - wszystko za sprawą premiery kinowej "Harry'ego Pottera i Insygniów Śmierci: część pierwsza". Planowałem napisanie recenzji teg wspaniałego dzieła filmowego, jednak będąc w połowie pisania, doszedłem do wniosku, że ta "twórczość" nie może ujrzeć światła dziennego - subiektywizm w moim artykule przeszedł w bardzo głębokie i osobiste odczucia i uczucia, dlatego też czułbym się niezwykle odarty i roznegliżowany publikując tego typu wywody. Powiem zatem w skrócie - jest to moja ulubiona ekranizacja książek pani Rowling, już pierwsza scena wywołuje ciarki na plecach, przy drugiej łzy napływają do oczu - moim zdaniem ta scena jest najpiękniejszą i najbardziej ujmującą - doskonała, przekonująca gra Emmy, przemyślany scenariusz i reżyseria, a do tego wspaniały utwór "The Oblivation" puszczony w tle - uwielbiam ten moment. Zresztą cały ten film w moim odczuciu jest prawdziwym majstersztykiem, dowodem kunsztu i wielkich umiejętności. Wiem, że jestem pewnie jedną z niewielu osób, które tak uważają, ale moim zdaniem David Yates jest najlepszym reżyserem "HP" - bardzo podobają mi się sceny, których w książce nie było, a które sam stworzył - bardzo lubię atak na Norę z "Księcia Półkrwi", zaś tu zarówno przedstawienie Hermiony modyfikującej pamięć swoim rodzicom jak i tańca Harry'ego i Hermiony jest po prostu cudowne. Gdybym chciał wymieniać wszystko co mi się podobało, musiałbym opisać cały film, dlatego powiem tylko co mi się nie podobało. A był jeden taki moment, który wywołał u mnie bardzo mieszane uczucia - teatralność zachowania Lucjusza Malfoya, gdy miał wezwać Czarnego Pana - to przedłużające się, bezcelowe i dziwne trzymanie dłoni nad Mrocznym Znakiem było dla mnie tak samo irytujące jak zachowanie tego samego śmierciożercy w Departamencie Tajemnic w "Zakonie Feniksa", gdzie również wyciąga przed siebie dłoń z proroctwem z wyrazem tryumfu na twarzy... Moim zdaniem zbyt przerysowane zachowanie bohatera... Jednak - jakby nie było jest to mój najbardziej ukochany film z serii i nie mogę się doczekać wydania na DVD. Potwierdzoną informacją jest, iż wydanie DVD i BD ukaże się w USA już 16 kwietnia 2011, zapewne w podobnym czasie doczekamy się polskiej premiery. David Yates zapowiedział już, że na owym wydaniu znajdziemy 10-15 minut scen usuniętych z filmu! 2011 rok to również rok, w którym ukażą się wszystkie filmowe części "HP" w wydaniu kolekcjonerskim, 3-płytowym - jeszcze raz zachęcam do zakupu owych edycji, bo naprawdę warto.

Kolejna sprawa, którą chciałbym dziś poruszyć, to kwestie bloga - w komentarzach i prywatnych wiadomościach dostaję niektóre pytania, które się dublują - zatem tu i teraz rozwinę ten temat: zacznę od newslettera - swego czasu istniało powiadamianie chętnych o nowych postach, jednakże już od jakiegoś czasu opcja ta zniknęła. Najważniejszym powodem mojego postanowienia o zaprzestaniu rozsyłania powiadomień wynika z tego, że bardzo często piszę późno w nocy (tak jak np. dzisiaj) i najzwyczajniej w świecie nie mam już siły i energii do rozsyłania wiadomości - czasami przenoszę to na drugi dzień, jednak stosunkowo często okazuje się, że nie mam na to czasu i w konsekwencji nie rozsyłam ich - zdając sobie sprawę, że nie jest to uczciwe w związku z moim wcześniejszym zobowiązaniem o informowaniu Was o wpisach, zdecydowałem, że już nie będę tego robić - mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe ;) Druga sprawa warta poruszenia - otrzymuję wiadomości na temat tego, że nieco zmienia się oblicze bloga, mniej w nim informacji niekanonicznych, zaś więcej refleksji i gadaniny - uważam, że wykorzystałem już wszystkie źródła, z których owe rewelacje mogłem czerpać, J.K.Rowling nie udziela wielu wywiadów, prawdę mówiąc prawie wcale ich nie udziela, a jeśli już, i tak nie wypowiada się na temat fabuły "HP". Jeśli natrafię na dobre źródło starszych informacji, o których jeszcze nie wiem, z pewnością niezwłocznie o tym napiszę. Nie znaczy to jednak, że teraz "Harry Potter Kolekcja" opierać się będzie wyłącznie na sugestiach i opiniach - w chwili obecnej opracowuję tematy, których treść muszę bardziej zgłębić, ażeby nie popełnić głupich błędów - sądzę, że w ciągu kilku tygodni opublikuję wpisy na ten temat. Tymczasem opieram się na podwalinach bloga, tego co dla mnie osobiście istotne - kolekcja. Zatem zgrabnie przeszedłem do kolejnego wątku poruszanego przez Was. Autografy. Zajmuję się tą gałęzią mojej pasji od bardzo niedawna, dopiero rozwijam się w tym kierunku. Co do adresów aktorów i aktorek, najbardziej godnym uwagi i najrzetelniejszym źródłem takich informacji jest w mojej opinii strona: http://www.fanmail.biz

Co do pisania listów - niestety zdaję sobie sprawę z tego, że wielu fanów nie znających języka, liczy na jakieś "gotowce" - przyznam szczerze - mój angielski nie jest wysokich lotów, a jednak determinacja i zaangażowanie pozwalają mi na realizację swoich planów - każdy kolejny list, który piszę jest lepszy i pod względem leksykalnym i gramatycznym, ale do czego zmierzam: bez znajomości języka nie ma szans na korespondencyjne zbieranie autografów. Co do samych treści listów - ja piszę listy bardzo osobiste, jestem szczery i staram się nie być sztampowym - staram się pisać od serca. Kolejna kwestia z tym związana - zdobyć autograf J.K.Rowling, Dana, Emmy i Ruperta, to z pewnością wielkie marzenie każdego potteromaniaka - ostrzegam jednak, że nie jest to proste. Autorka odpisuje tylko i wyłącznie na bardzo wyróżniające się listy - zdarzają się takie bardzo rzadko. Na ogół fanowi musi wystarczyć standardowy list z nadrukowanym podpisem pisarki. Rzadko też można otrzymać własnoręcznie przez nią podpisaną kartę z HP (mnie się udało) - od kilku miesięcy prawdopodobnie nie są te karty już rozsyłane. Co do Daniela Radcliffe'a, Emmy Watson i Ruperta Grinta - można otrzymać tzw. pre-printy - nadrukowane autografy. Wystarczy napisać na adres Leavesden Studios. Co do własnoręcznego autografu powyższych gwiazd - do Dana napisałem na adres produkcji "The Woman in Black" (obecnie jest to już raczej nieaktualny adres) i udało mi się osiągnąć wielki sukces. Co do pozostałej dwójki - obawiam się, że jest to możliwe tylko osobiście... Sam się nie poddają i w przypadku Emmy pisałem ostatnio nawet do jej agentów, zobaczymy co z tego wyniknie ;) I informacja dla fanek Alana Rickmana - nie wysyłajcie mu zdjęć Snape'a do podpisu, ani żadnych rzeczy związanych z "Harrym Potterem", albowiem ich nie podpisze. Co do samych zasad podstawowych obowiązujących przy fanowskiej korespondencji - jest wiele stron ze wskazówkami i poradami, osobiście uważam, że jestem zbyt wielkim laikiem w tym temacie, dopiero zaczynam rozwijać tę pasję - na pewno nie wiem wielu rzeczy, które powinienem wiedzieć, dlatego nie jestem najlepszym źródłem wiedzy w tej dziedzinie.

Już wkrótce pojawią się wpisy podsumowujące ten rok - ja już wiem, że będzie to zestawienie dla mnie bardzo wyjątkowe i niezwykle pełne sukcesu. A względem planów przyszłorocznych - są one WIELKIE. Tymczasem zamieszczam nowe zdjęcie całej kolekcji książek, płyt, kaset i autografów, albowiem to stare jest już baaaardzo nieaktualne:

A na zakończenie - polecam do posłuchania piękne epickie utwory ze zwiastuna "Insygniów Śmierci cz.1": Amphibious Zoo "Ghost Of War", Position Music "Menace" i najpiękniejszy Immediate Music "The End Of Days" :-)
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz