Przepychanki słowne - kolejne refleksje przedpremierowe

Zatem ciąg dalszy mojej dobrej passy wpisowej - zdaję sobie sprawę, że po premierze filmu, kiedy emocje opadną, powrócę do dawnej formy publikacji artykułów - zdecydowanie mniej intensywnej. "Dziś" sprzyja wpisowi, można rzec, że wręcz wymaga wytłuszczenia daty w kalendarzu, albowiem o 18:00 naszego czasu rozpoczęła się światowa premiera "Harry'ego Pottera i Insygniów Śmierci cz. 1" w Londynie. Tradycyjnie już gwiazdy przeszły po czerwonym dywanie do kina Odeon na Leicester Square rozdając po drodze dziesiątki autografów osobom zgromadzonym przy barierkach, zaś w Internecie prowadzona była relacja na żywo z tego niecodziennego wydarzenia. Oglądając - mimo sporych trudności technicznych - ową relację po raz kolejny upewniłem się, że warto postawić wszystko na jedną kartę, byleby być obecnym osobiście na premierze ostatniego filmu o "Harrym Potterze" w Londynie. Tak naprawdę to ostatnia, niepowtarzalna i sądzę, że najlepsza, okazja by zobaczyć tych wszystkich ludzi pracujących przez ostatnią dekadą nad serią. Któż nie chciałby zobaczyć na żywo Daniela, Emmy, Ruperta i innych aktorów? 

Kto nie chciałby wykorzystać tak wspaniałej okazji do zdobycia autografu samej J.K.Rowling? W życiu nie zawsze bywa kolorowo, czasami trzeba stanąć na uszach, żeby coś osiągnąć - sam tak robię od wielu lat, choć niektórzy i tak uważają, że to przede wszystkim szczęście decyduje o sukcesie. Szczęście jest ważne, jednak najważniejszy jest upór i determinacja - bez tego niczego bym nie osiągnął. Czytałem w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost" artykuł na temat pokolenia fanów HP. Autor rozpatruje czynniki fenomenu "Harry'ego Pottera", jak wielu przed nim i wielu po nim - stara się ukazać oblicze brandowego sukcesu, ostatecznie jednak stwierdza, że "Harry Potter" nie jest żadną subkulturą i z biegiem czasu zostanie zapomniany, a następne pokolenia będą traktować go z przymrużeniem oka. Choć po części słuszna, to nie do końca przekonywująca jest ta hipoteza - wydaje mi się, że "Harry Potter" na tyle zmienił sposób postrzegania literatury jak i fenomenu, że coś z tej historii z pewnością zostanie zapamiętane. Tak niewiarygodny sukces wydawniczy, filmowy, marketingowy nie może bowiem nie przejść do historii. Całkowicie zgadzam się ze stwierdzeniem, że przyszłe pokolenia będą patrzeć na "HP" zupełnie innym wzrokiem - to nieuniknione - koniec oczekiwania i wyławiania dwuznaczności w wypowiedziach J.K.Rowling, koniec premier o północy i następującej po nich wielogodzinnej ciszy pożytkowanej przez czytanie kolejnych tomów cyklu, ostatecznie też koniec najbardziej dochodowej serii filmowej w dziejach - tak zakończy się fenomen. Czy narodzi się legenda? Nie wiadomo. Wiem natomiast, że kiedy już padną największe serwisy potterowskie w sieci - bo w końcu za 2 - 3 lata zacznie brakować newsów do zamieszczania na stronie, kiedy filozofowie, księża i marketingowcy przestaną zawracać sobie głowę zjawiskiem "potteromanii", przyjdzie okres stagnacji, kiedy każdy z obecnych fanów będzie musiał sam zdecydować co dalej. "Harry Potter" zostawia na moim sercu stały ślad - materializm łączy się z duchowością - wielki kawał mojej egzystencji opiera się na twórczości J.K.Rowling. Nie boję się o przyszłość "młodego czarodzieja", boję się o przyszłość tych wszystkich wydawców, którzy bezlitośnie i bez żadnych zahamowań drukują na okładkach swoich książek bzdury - wieloletnie poszukiwania pogromcy "HP" na nic się zdają, "megapopularna" saga "Zmierzchu" może jedynie zazdrościć wyników sprzedaży "Harry'emu Potterowi". Dlaczego nie będzie pogromcy "Pottera"? Według mnie odpowiedź jest bardzo prosta - "trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym". Tak zrobiła J.K.Rowling - tak zakończył się "Harry Potter". Kwestią niewyjaśnioną pozostaje natomiast droga samej marki - ile jeszcze potrwa "trzepania kasy" na figurkach, zabawkach, artykułach papierniczych itd. itp. związanych w sposób pośredni bądź bezpośredni z "Harrym Potterem"? Ile milionów dolarów musi jeszcze zarobić Warner Bros. żeby odpuścić? Nie mam nic przeciwko tego typu marketingowi, acz uważam, że trwanie przy fenomenie "HP" za 3-4 lata będzie już nie na miejscu. Co się tyczy samego marketingu - będzie reklama - już jutro swoją premierę będą mieć cztery pierwsze filmy o "Harrym Potterze" w wydaniu kolekcjonerskim (każda część na 3 DVD), zaś kolejne mają zostać wydane w 2011 r. Cóż - nie pozostaje mi nic innego, aniżeli ulec tej wspaniałej pokusie i zasilić swój zbiór tym wspaniałym wydawnictwem. Summa summarum - znowu dobrnąłem do finiszu nie do końca wiedząc o czym jest ten wpis - są takie chwile, kiedy mam wrażenie, iż byłbym świetnym politykiem - perfekcyjnie potrafię mówić dużo, szczegółowo, rzeczowo i zarazem o niczym.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz