"To co niedoścignione jest dla mnie wielkim wzorem" - M.Wiśniewski

Niezwykle rzadko zdarza mi się natrafić na coś, co całkowicie i nieodwracalnie przykuwa całość mojej uwagi. Poszukując mediów, które mogłyby rozpromować moją kolekcję "Harry'ego Pottera", przypomniałem sobie o artykule, który przeczytałem kilka lat temu na Wirtualnej Polsce. Materiał dotyczył największej na świecie kolekcji zagranicznych wydań "Małego Księcia" zgromadzonej w Polsce. Dziś, zainspirowany wspomnieniem, zaledwie nutką pamięci o tym tekście, postanowiłem dowiedzieć się nieco więcej o tym szeroko komentowanym zbiorze. I tak trafiłem na stronę internetową Krzysztofa Maciejewskiego - kolekcjonera. 

To co zobaczyłem i przeczytałem przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania - otóż ów mieszkaniec Ostrowa Wielkopolskiego zgromadził 233 książki w 103 różnych wydaniach językowych. Książka Antoine'a de Saint-Exupery została przetłumaczona na ponad 170 języków (100 więcej od "Harry'ego Pottera") i sprzedana w liczbie ok. 60 mln egzemplarzy od 1943 r. Ten fakt doprowadził mnie do oczywistej konkluzji, że 72 edycje językowe "Harry'ego Pottera" (translacje i transkrypcje) to zaledwie początek jego światowej ekspansji - nigdy bowiem nie zdawałem sobie sprawy, że "Małego Księcia" przetłumaczono na takie języki jak cygański, alur, angielski średniowieczny, aramejski (język, którym posługiwał się Jezus Chrystus), staroniemiecki czy też dialekty lapońskie... Powiedzenie, że pan Krzysztof swoją pasją i zaangażowaniem zyskał sobie mój wielki szacunek jest zdecydowanie niewystarczające. Od 2006 r. goniłem za duchami - pragnieniem zebrania wszystkich edycji językowych książek J.K.Rowling - chciałem osiągnąć nieosiągalne, jednak w obliczu wiedzy, którą dzisiaj dysponuję, okazuje się, że to co nieosiągalne udało się już zdobyć panu Krzysztofowi. Jest dla mnie inspiracją w budowie mojego własnego światowego zbioru osiągnięcie człowieka kolekcjonującego "Małego Księcia". Wierzę, że "Harry Potter" nie tylko dorówna liczbie tłumaczeń "Małemu Księciu", ale i przewyższy ten pułap - wszakże w całym wspaniałym dorobku dzieła Saint-Exupery'ego, nigdy nie doczekało się ono przekładu na starożytną grekę. Niemniej - wspaniałą rzeczą jest dowiedzieć się, że nie jest się jedynym "przypadkiem" obsesyjnie starającym się zamknąć świat w jednym regale (bynajmniej mnie się to nie uda, ponieważ ostatnio zakupiona przeze mnie "Czara Ognia" z autografem tłumacza zapełniła ostatnie centymetry wolnego miejsca w mojej trzypiętrowej witrynie). Nie chcąc umniejszać dorobku pana Krzysztofa Maciejewskiego, muszę jednak stwierdzić, że między cenami wydań "Małego Księcia" i "Harry'ego Pottera" jest olbrzymia różnica - te drugie są zdecydowanie droższe. Dla porównania - pierwsze wydanie dzieła Francuza z 1943 r. można kupić za ok. 4000 zł, zaś edycja "Harry'ego Pottera i Kamienia Filozoficznego" z 1997 r. kosztować będzie ok. 30000 zł. Przykład ten podałem dla czystego porównania, jednak nie należy zapominać, że przy budowaniu tego typu kolekcji, nie pieniądze są najważniejsze, lecz własny upór, determinacja i zaangażowanie. Sam od 2006 r. poświęciłem tysiące godzin na samo badanie rynku międzynarodowego, wiele moich zakupów wymagało długotrwałych poszukiwań, niektóre decyzje należało podejmować na szybko, na gorąco - w konsekwencji różnie bywało. Do dzisiaj jestem zły na siebie, że pozwoliłem się wciągnąć w wyniszczającą licytację francuskiego i niemieckiego wydania "Harry'ego Pottera" - byłem wówczas amatorem pozbawionym umiejętności zimnej kalkulacji przy podejmowaniu szybkich decyzji, co przełożyło się na przepłacenie książek - za oba wspomniane przeze mnie wydania zapłaciłem więcej niż wydałbym w sklepie. Umiejętność budowania kolekcji nie jest czymś z czym się rodzimy - owszem, na początku miałem mgliste pojęcie tego co chcę osiągnąć, jednak nie znałem ani narzędzi ani sposobów, by wypełnić swoje zadanie. Dziś - po czterech latach od początku mojej międzynarodowej pasji, mogę śmiało powiedzieć, że niewiele jest mnie w stanie zaskoczyć - udało mi się dobić targu z Węgierką, a także porozumieć z Kambodżańczykami (co finał może mieć już w przyszłym roku). Bywały chwile, kiedy padałem na twarz, kiedy determinacja była jedynym co podtrzymywało mnie przy marzeniach - sukcesy i porażki prześcigały się, czasami wystarczył ułamek sekundy, by fantastyczna okazja przeszła mi koło nosa. Nie wiem jakie będą konsekwencje poznania kolekcji Krzysztofa Maciejewskiego, wiem jednak, iż jestem wystarczająco młody, wystarczająco zdeterminowany i ogarnięty pasją do tego stopnia, że któregoś dnia w przyszłości uda mi się dotknąć gwiazd. Michał Wiśniewski powiedział kiedyś bardzo mądre słowa: "To co niedoścignione jest dla mnie wielkim wzorem". Ja nie zamierzam wzorować się na kolekcji pana Krzysztofa, ani niczyjej innej - zamierzam dalej robić swoje i któregoś dnia osiągnąć w swojej dziedzinie to, czego jeszcze nikt nigdy nie osiągnął. I niechaj tak właśnie brzmi zakończenie mojego dzisiejszego refleksyjnego monologu.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz