9 lat minęło... Kolekcjonerski zbiorek

Nadeszła chwila prawdy - kolejne karty mojego zamiłowania zostają odsłonięte, a ja znowuż mogę się cieszyć swoimi osiągnięciami. Planowałem wpis ten od kilku tygodni, ponieważ zdawałem sobie sprawę, że żadna inna data nie będzie tak pasować doń jak dzisiejsza. 18 sierpnia 2001 r. rozpoczęła się moja przygoda z "Harrym Potterem", już na dwa dni przed celebrowałem swoje urodziny - urodziny, których nigdy nie zapomnę, które wyryły w moim sercu trwały ślad. I mógłbym ze szczegółami opisać swoje pierwsze chwile spędzone z "Harrym Potterem i Więźniem Azkabanu", jednakże wolę poświęcić ten czas podsumowaniu swojej wielopoziomowej i rozrastającej się na kilka gałęzi pasji. 

Bo oprócz największej w Polsce kolekcji zagranicznych dzieł J.K.Rowling, a także amatorskich początków zbierania autografów, moje zamiłowanie ma od samego początku jeszcze inną twarz. Nie jestem gadżeciarzem, nie zbieram figurek, kolekcjonerskich produktów (poza książkami, oczywiście), ani tego typu rzeczy, co nie znaczy, że nie udało mi się uzbierać kilku drobiazgów. Oprócz fantastycznych kadrów kolekcjonerskich z "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi" udało mi się wygrać "to i owo" - w tym wspaniałą koszulkę wyprodukowaną z okazji premiery "Księcia Półkrwi", breloczek wyświetlający Mroczny Znak (uwielbiam go!) czy filmową czapkę... Poza tym mój mały zbiorek "potterogadżetów" tworzą zeszyty z ostatniej oferty szkolnej TESCO, a także kilka starszych przedmiotów - papierowe talerzyki, smycze na klucze, kilka figurek z kolekcji szachowej, a nawet premierowe reklamówki z szóstej i siódmej części książki! Zresztą - sami widzicie zdjęcia. Oprócz tego w swoim zbiorze, który ciągle "dopieszczam" i "upiększam" posiadam blisko pół tysiąca artykułów poświęconych "Harry'emu Potterowi" (najstarsze mają 9 lat).




Muszę się jeszcze przyznać do pewnej "ciekawej" formy "chomikowania" paragonów, rachunków, faktur i starych biletów, a nawet opakowań - wszystko to oczywiście związane jest z "Harrym Potterem".


Oto moja prawdziwa twarz - oblicze potteromaniaka, któremu nic nie umknie. A co się jeszcze tyczy moich tegorocznych urodzin - prezent już dostałem ponad tydzień temu, ale głupio było mi tak pisać o tym - grunt, że udało mi się już nacieszyć potterowymi grami - "Więźniem Azkabanu" i "Czarą Ognia" (wcześniej miałem jedynie "Zakon Feniksa", "Księcia Półkrwi" i wygraną niedawno "LEGO Harry Potter"). Jak się, bowiem, okazuje - gry to jedyne potterowe uniwersum dostępne od ręki, które do tej pory zawsze było poza moim zasięgiem - ale mam nadzieję do końca roku to zmienić i skompletować swój zbiór na PC. W międzyczasie pomęczę i poprzynudzam recenzjami poszczególnych gier.
I w zasadzie na tym miałem skończyć swój jubileuszowy wpis - soczyste kąski i statystyki miałem zostawić sobie na wpis dekadowy w przyszłym roku, jednak fakt, iż dzisiaj otrzymałem niespodziewaną nagrodę w konkursie - kolejną grę "Lego Harry Potter" i edycję specjalną DVD "Komnaty Tajemnic" sprawił, że zacząłem zastanawiać się nad swoim szczęściem. Bo to w sumie szczęście i odrobina umiejętności pomogły mi zdobyć audiobooki "Zakonu Feniksa" i "Insygniów Śmierci", gry "Lego HP", a także inne nagrody, które "przełożyły się" w gotówkę, a ta w holenderskie, starogreckie, dolnoniemieckie i cztery indyjskie wydania "Harry'ego Pottera". Tak naprawdę to właśnie szczęście w konkursach zasponsorowało mi ponad 15% wartości detalicznej całej kolekcji... I mam nadzieję, że to szczęście mnie nie opuści.

Choć planowałem rozbudowę tego wpisu, to trzykrotne wymazanie jego treści przekonało mnie, że los chce inaczej - no cóż - przeznaczenia nie da się oszukać!
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz