Refleksje o rzeczach niemożliwych

Dzisiejszy wieczór sprzyja wspomnieniom i refleksjom - przypomniałem sobie historię, która do dzisiaj budzi we mnie dziesiątki pytań i niedowierzanie. Pamiętam 16 lipca 2005, jak gdyby minał zaledwie jeden dzień. Pojechałem do Katowic, zaopatrzyłem się w brytyjskie edycje "Księcia Półkrwi" i "Zakonu Feniksa", wróciłem do domu i stanąłem w obliczu niemożliwego. Po sześciu latach nauki języka niemieckiego przyszło mi po raz pierwszy w życiu zmierzyć się realnie z językiem angielskim. Językiem, którego nigdy wcześniej się nie uczyłem, który kojarzyłem może odrobinę z filmów. I nic więcej. Zaopatrzony wcześniej w słowniki i translator przystąpiłem do realizacji planu poznania fabuły przedostatniej książki o Harrym Potterze.
Cały dzień przepisywałem pierwsze rozdziały na translatorze i "tłumaczyłem", co skutkowało jakimiś stylistyczno-językowymi potworami niezdatnymi ani do zrozumienia ani przekształcenia w ludzką mowę. Zdesperowany i załamany odrzucałem po kolei słowniki i odłożyłem Harry Potter and the Half-Blood Prince na półkę w rozpaczy. Oto stoi przede mną książka, ponad 600 stron tekstu, a ja nie mam "klucza" do zrozumienia jej. Jeszcze wielokrotnie sięgałem po słowniki, by w końcu pogodzić się z okrutną rzeczywistością - tej walki nie mogę wygrać. Nie wiem co podkusiło mnie do ponownego sięgnięcia po książkę - skrajna rozpacz, determinacja, a może gigantyczna pokusa poznania tajemnic przez nią skrywanych... W każdym razie zacząłem "czytać". Słowo po słowie, zdanie po zdaniu, wers po wersie... Pierwszy rozdział to była iście Czarna Magia, ale siła woli kazała mi brnąć dalej. I bariera pękła - nie wiem jak to możliwe, nie wiem co się stało, ale w pewnym momencie czułem, że nie myślę po polsku - brnąłem w tekście, którego nie rozumiało, a jednocześnie doświadczałem wspaniałego uczucia, że wszystko jest dla mnie jasne... Nie wiem jak to możliwe, ale rozumiałem wszystko, wiedziałem co się dzieje, co kto mówi, jakie uczucia i nastrój panują. Wszystko było już takie proste, takie przejrzyste - w zasadzie doszedłem do śmierci Dumbledore'a nie wiedzieć kiedy. I lektura dobiegła końca. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie w tej chwili euforii, którą wtedy czułem - bez zastanowienia poszedłem do pokoju rodziców i oznajmiłem, że właśnie skończyłem czytać Księcia Półkrwi. Reakcją na tę rewelację było wymowne spojrzenie. Ale to nieważne - ja po prostu wiedziałem, że to prawda, jednocześnie odczuwałem dziwny niepokój - bo mimo, że w jakiś niewytłumaczalny sposób pojąłem treść książki pani Rowling, to nadal nie rozumiałem języka angielskiego. Nie ptorafiłem nawet przeczytać dobrze na głos jednego zdania po angielsku, bo wciąż miało ono twardy, niemiecki wydźwięk. Ale prawdą jest, że to fakt - przeczytałem i zrozumiałem książkę w języku, z którym nigdy wcześniej nie miałem bezpośredniej styczności. Może mój tok rozumowania jest błędny, ale wydaje mi się czasami, że w tamte dni, kiedy czytałem, doznawałem tego samego co niemowlak uczący się mówić. Dziecko uczy się słów, których znaczenia nie może przecież pojmować, rozumie mimo, że nigdy się nie uczyło rozumieć... Skrajnie dziwne i pokręcone są te moje refleksje, ale jeśli magia istnieje, to doznałem jej właśnie 16 lipca 2005 r. Najciekawsze jest to, że czytając Deathly Hallows było już inaczej - decydowała już moja ograniczona znajomość języka - rozumiałem, ale kierowałem się innym tokiem rozumienia. Co nie zmienia jednak faktu, że po zakończeniu lektury obu tych książek musiało minąć kilka godzin, żebym powrócił do myślenia po polsku... I dzisiaj właśnie te przemyślenia zajęły mi wieczór - nadal niepojęty fakt rozumienia tekstu, który z logicznego punktu widzenia nie powinien być dla mnie zrozumiały. Chęci i determinacja silniejsze od braku umiejętności i niewiedzy? Siła woli decydująca o zdolności do rzeczy niewykonalnych z  perspektywy rozsądku? Nie wiem. I być może nie chcę się dowiedzieć, ponieważ wolę wierzyć, że ta siła i moc wyniknęły po prostu z książęk J.K.Rowling. A wtenczas mogę śmiało zaufać mojemu przeczuciu, że jednak magia istnieje. Bo co jeśli nie ona daje nam siłę do czynienia rzeczy niemożliwych?
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz