Lipcowe tryumfy i rocznica Komnaty Tajemnic!

Choć ślęczę już nad tym wpisem od dobrych kilku godzin, nadal nie potrafię ułożyć sobie stosownego wstępu, wobec czego muszę powrócić do swojej dawnej taktyki, tj. lania wody. W piątek gościłem w kinie na seansie Zaćmionego, o przepraszam - Zaćmienia. W gruncie rzeczy ten film powinien nosić tytuł, który napisałem najpierw - bo czego oczekiwać od filmu, przed seansem którego puszczają wspaniały zwiastun Harry'ego Pottera i Insygniów Śmierci ? Wspaniałe 2 min 29 sek - wielkie emocje, wielkie poruszenie i łzy w oczach - czekałem na tę chwilę tak długo... a jeszcze bardziej od momentu, kiedy ów trailer zobaczyłem w sieci (notabene w chwili jego "premiery" w nocy z poniedziałku na wtorek). I tak to już było - Harry Potter zaćmił Zaćmienie... Nie żałuję tej wizyty w kinie, bo naprawdę warto było wydać te 15 zł, ażeby zobaczyć Harry'ego na wielkim ekranie, a potem wymęczyć się nieco na dwugodzinnym seansie, który zapewne wcale nie był zły - ba, pewnie był bardzo dobry, ale w porównaniu do przysmaku zaserwowanego przed nim - zaprezentował się blado... W mojej hierarchii - mimo, że sagę Zmierzchu bardzo lubię, to i tak jedno zdanie z HP zawsze będzie dla mnie cenniejsze niż cztery tomy powieści pani Meyer, a jedna sekunda pobije nawet 3 godziny...

Zatem po skróconej recenzji Zaćmionego przejdę do moich lipcowych trymufów - zacznę od pochwalenia się zwycięstwem w konkursie komiksowym zbudowanym na podstawie obrazków z gry Lego Harry Potter: Lata 1 - 4. Nagroda, którą zdobyłem z pewnością sprawi, że znowu poczuję się jak 11-stolatek, albowiem jest nią właśnie gra Lego HP... i lego-potterowy worek/torba na buty - zabawa będzie z pewnością przednia !

13. stycznia bieżącego roku wysłałem list wraz ze zdjęciem do jednego z najbardziej uwielbianych aktorów występujących w Harrym Potterze. Wielokrotnie słyszałem opinię, że mam bardzo niewielką szansę na otrzymanie zadowalającej odpowiedzi wraz z własnoręcznie podpisanym zdjęciem, jednakże ja głęboko wierzyłem i liczyłem na sukces. Szybko jednak minął miesiąc, potem drugi, trzeci i czwarty... Nadzieja umarła - przestałem wyczekiwać listonosza i pogodziłem się z tym, że jednak inni mieli rację. A nie mieli... Dziś wróciwszy ze sklepu czekała mnie w domu niespodzianka - koperta zaadresowana do mnie moim własnym pismem i wysłana z Wielkiej Brytanii... Najpierw wydostałem ze środka list od Melanie Parker, a potem... o, tak... zdjęcie wysłane przeze mnie prawie pół roku temu z osobistą dedykacją i podpisem... Alana Rickmana...


Jakaż to wielka radość móc otrzymać autograf samego Severusa Snape'a ! Wielki aktor o niezwykłym głosie, szanowany odtwórca WIELKICH, bo nawet szekspirowskich ról ! Oto Alan Rickman - cóż mogę powiedzieć - rozpiera mnie wielka radość i szczęście, zaś satysfkacja sprawia, że czuję się jak wulkan, który w każdej chwili może eksplodować z radości :-)


Wielkie zaskoczenie i radość - oto mój komentarz w tej sprawie.

I ostatnia sprawa - moje opóźnienie, moja wina, jednakże nie z powodu lenistwa/zapomnienia, lecz z powodu natłoku innych spraw do załatwienia nie podzieliłem się wcześniej ważną informacją dotyczącą kolejnej rocznicy! 2. lipca 2010 minęło 12 lat od premiery na brytyjskim rynku książki, której pierwotny tytuł brzmiał Harry Potter i Książę Półkrwi - mowa oczywiście o Harrym Potterze i Komnacie Tajemnic! Pisałem już o tym swego czasu na blogu, dlatego mam nadzieję, że nie zrobiłem teraz niepotrzebnego zamieszania poprzez zamieszczenie tych dwóch tytułów. Choć dziś tom drugi i szósty mają z sobą niewielki związek - poza oczywiście tajemnicą horkruksów Voldemorta, co jest bardzo istotne, to w szkicu drugiej książki Joanne Rowling zamieściła sporo z tego, co obecnie możemy znaleźć w tomie szóstym. Nie ważne jednak jest to co było czy miało być, lecz ważnym pozostaje to co JEST - a zatem - 12 LAT Komnaty Tajemnic!
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz