To już jest koniec (!?)


Zapewne zastanawiacie się, co ma oznaczać fotografia zamieszczona powyżej. To pierwsze zdjęcie Robbiego Coltrane'a w roli Hagrida - światło dzienne ujrzała dzięki "przebiegłości" szkockiej prasy 3. października 2000 r. Niewiele wcześniej, bo 25. września rozpoczęły się zdjęcia do filmu na motywach pierwszej części cyklu o Harrym Potterze - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny". Emocje już wtedy sięgały zenitu - każdy chciał zobaczyć w jaki sposób ukochana książka zostanie przedstawiona w formie obrazu kinowego, każdy chciał zobaczyć jak wygląda Harry Potter. W końcu, aż siedem miesięcy zajęło wyłonienie z castingów tego "jedynego" - Daniela Radcliffe'a. Po ponad rocznym oczekiwaniu - 16. listopada 2001 r. wreszcie odbyła się tak długo oczekiwana premiera. Zaraz po niej ruszyła produkcja kolejnej filmowej części serii. I tak było rok w rok - wzmożona praca sztabu ludzi - począwszy od aktorów, reżysera, specjalistów od efektów specjalnych, choreografii i setek innych osób - byśmy mogli w efekcie końcowym cieszyć się filmowymi adaptacjami ksiąg o "małym", potem "dorastającym", aż w końcu "dojrzałym" czarodzieju. W całym tym wstępie, monotonnej refleksji skrywa się podtekst prowadzący do rozwinięcia - a w zasadzie do zakończenia. 12. czerwca 2010 r. (a zatem wczoraj) padł ostatni klaps na planie filmowym "Harry'ego Pottera i Insygniów Śmierci". 

Ową wieść przyniósł Warwick Davis wcielający się w rolę goblina w Banku Gringotta ("Kamień Filozoficzny"), profesora Flitwicka (wszystkie części HP) oraz Gryfka ("Harry Potter i Insygnia Śmierci") wyznając przy tym, iż czuje jakby kończyła się pewna era. Sam wątpię, czy istnieją słowa, którymi możnaby dobrze wyrazić,w które sam byłbym w stanie ubrać ten fakt. Aktorzy odjechali już z planu, na który nie wrócą. Tym razem nie czekają ich krótkie wakacje przed powrotem do kręcenia kolejnego "Harry'ego Pottera". Czekało ich pożegnanie, o którym myśleli od dawna, ale które zapewne pozostawi w ich sercach trwały ślad. Warto dodać, że przy produkcji filmów na podstawie książek J.K.Rowling spotkało się wielu najwybitniejszych aktorów - Maggie Smith - dwukrotnie nominowana do roli Oscara, Alan Rickman - wybitnie odgrywający role czarnych charakterów, Michael Gambon - niezwykle doceniany i uznawany aktor brytyjski, a także wielu innych, których zasług i osiągnięć wprost nie sposób wymienić we wpisie, który z zamierzenia ma być jednoczęściowym - Robbie Coltrane, Gary Oldman, Julie Walters, Emma Thompson, Richard Griffiths, Imelda Staunton, Helena Bonham-Carter... Nie sposób nie wymienić tych osób, które dzięki "Harry'emu Potterowi" naprawdę zaistniały - tych osób, które stanowiły podstawę - Daniel Radcliffe, Emma Watson i Rupert Grint, a także drugoplanowych postaci debiutujących na ekranach - Bonnie Wright, Matthew Lewis, Alfie Enoch, Evanna Lynch, Jessie Cave... Nie mógłbym też zapomnieć o Tomie Feltonie - nagrodzonym ostatnio na MTV Movie Awards statuetką za najlepszy czarny charakter. I wczoraj ta przygoda dobiegła końca. jak się potoczą dalsze losy "Harry'ego Pottera" ? Co stanie się z potteromanią ? Co stanie się z nami, najwierniejszymi fanami po tym, jak ósmy film - ostatni - trafi na ekrany kin w lipcu 2011 r. ? Jak potoczą się dalsze losy aktorów - myślę tu głównie o tych osobach, które w "Harrym Potterze" debiutowały, które dzięki niemu zyskały sławę. Dziś w głowie kotłują mi się setki pytań - nie było ich tyle nawet wówczas, gdy do księgarń trafiła książkowa wersja ostatniego tomu. Wtedy była dalsza perspektywa - kolejne ekranizacje oczekujące swojej produkcji i premier.

Fakt "KOŃCA" z jednej strony napawa swoistym lękiem, poczuciem beznadziejności i bezradności, z drugiej przynosi ciekawość i swego rodzaju podniecenie - co będzie dalej ? Póki co - we mnie budzi się nutka nadziei - do premiery ostatniego filmu pozostaje ponad rok - z pewnością ten czas zostanie przeznaczony na gruntowną promocję i akcję marketingową - liczę na to, że część wolnego czasu aktorów zostanie właśnie spożytkowana na ich pojawianie się w różnych miejscach świata... Niczym jeż budzący się do życia po wyjątkowo długiej i mroźnej zimie, podnoszę nos do góry węsząc z nadzieją - a może i Polsce, niczym ślepej kurze, trafi się tym razem ziarno ? Cichutko marzę, by było to "złote" ziarno - Dan, Rupert i Emma, jednak po lipcu 2009, kiedy to Matthew Lewis i Bonnie Wright gościli na premierze "Księcia Półkrwi" w Krakowie, by potem spędzić noc w hotelu, w którym była awaria światła, nie liczę na wiele. W końcu tylko idiota skoczyłby na główkę do pustego basenu.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz