Kilka kroków w przód - kolekcja się rozrasta!

Maj rozpoczął się w tym roku deszczem - jest to zatem idealny czas dla wprowadzenia do swojego życia kolejnej odrobiny Słońca, a co za tym idzie - czas podjęcia kolejnych kolekcjonerskich kroków. Do tej pory utknąłem gdzieś pomiędzy opóźnionym wydaniem malajalam z Indii (na całe szczęście informacje, które do mnie dotarły są pomyślne - książka wyruszyła już w podróż do Polski), a wydaniem duńskim, którego oczekuję z wielką nadzieją - głównie ze względu na fakt, że posiada moją ulubioną oprawę graficzną - spodziewam się go w czerwcu. Opóźnienia te wybiło mnie nieco z typowego dla mnie rytmu, do którego jednak powracam - śmiem powiedzieć - w wielkim stylu. Mój "powrót" rozpoczynam siedmiomilowym krokiem naprzód - wykonaniem planu, który tlił się w mojej głowie od 4 lat, planu, którego konsekwencje mogą okazać się słodkim balsamem dla mej potteromaniaczej duszy. Moi kochani - dziś o godzinie 11:57 w żywieckim Urzędzie Pocztowym nadałem długo planowany, długo opracowywany i obarczony wielką nadzieją list do J.K.Rowling.

Wiele godzin spędziłem na planowaniu samej koperty - ostatecznie użyłem znanej czcionki "Lumos" - wyszło jak wyszło ;-) Sam list otrzymał niezwykłą oprawę graficzną - wystarczy powiedzieć, że dopiero na Allegro udało mi się zakupić pisak (srebrny), który mnie satysfakcjonował. Póki co nie zdradzam tajemnic - chętnie się nimi podzielę w razie uzyskania odpowiedzi od J.K.Rowling, co wcale nie jest pewne. Ze swojej strony - starałem się wyróżnić nie tylko wizualnie, ale i tematycznie - co z tego będzie, albo czego nie będzie - dowiem się w ciągu najbliższych miesięcy :-) Fakt pozostaje jednak faktem, że raczej nigdy nie zapomnę wyrazu twarzy pani, która mnie obsługiwała - patrzyła na mnie, bowiem, jak na kogoś kto urwał się z choinki.

Na początku mówiłem o powrocie - rzecz jasna chodziło mi o moją kolekcję. Najprawdopodobniej w ciągu najbliższego tygodnia dotrą do mnie 3 zupełnie nowe książki, acz nie będą to nowe wersje językowe, a te dobrze nam znane, ku których skłonił mnie sentyment i sympatia - niemieckie wydanie "Quidditcha przez wieki" i "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi" - bardziej zapewne dziwi fakt zamówienia przeze mnie tej pierwszej pozycji, acz przyznam otwarcie, że po pierwsze - niemieckie wydanie tej książeczki bardzo mi się podoba, a po drugie - jest to drobny gest ku tym, którzy tej pomocy potrzebują, jako, że część dochodów ze sprzedaży tej książki trafi na rzecz fundacji Comic Relief. Ponadto - jeśli szczęście dopisze - w końcu uzupełnię swoją kolekcję o amerykańskie wydanie "The Tales of Beedle the Bard" z ilustracjami znanej nam Mary GrandPre (ilustratorki amerykańskich, a wobec tego i polskich wydań "HP"). Szczegóły, celebracja kolejnych tryumfów, a także kilka słów o moich planach na najbliższą przyszłość związanych z telewizją już wkrótce. A tymczasem serdeczne podziękowanie dla empik.com za 15% rabat na książki obcojęzyczne!
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz