Amerykańskie "Baśnie..." i koniec podboju Indii!

Powiadają, że "13" jest pechowa, tymczasem mnie już wiele razy przyniosła szczęście. Bo kto by się spodziewał, że złe fatum opóźnień i problemów technicznych rozwiąże się właśnie 13. maja? Cóż - wypada mi teraz zapisać ten dzień w tryumfalnym kalendarzu (choć wcale takowego nie posiadam) i bez przedłużania pochwalić się moimi najnowszymi zdobyczami.

THE TALES OF BEEDLE THE BARD
wydanie amerykańskie

Wizualnie - kolejny zdumiewający efekt pracy amerykańskich grafików i Mary GrandPre - autorki okładki. Już od niepamiętnych czasów podziwiam solidność i staranność, a także wysokiej klasy estetykę włożoną przez wydawnictwo Scholastic do amerykańskich wydań "Harry'ego Pottera". Książka, którą widzicie powyżej znajdowała się na mojej liście pozycji do zakupienia już od 2008 r., jednak aż do tej pory nie było mi z nią po drodze - uważałem bowiem, że 70 zł to nieco wygórowana cena, nawet jak na nią (choć pewnie za kilka miesięcy i tak bym ją kupił bez względu na tę cenę). Tym razem oczekiwanie opłaciło się, a ja zaoszczędziłem niemalże ponad 50 zł kupując tę wspaniałą książkę za 20,00 na Allegro... a co do tematu opóźnień w kwestii już moich amerykańskich "Baśni..." - książka wysłana priorytetem przedwczoraj, acz gdyby nie moja wizyta dzisiaj na poczcie, pewnie musiałbym na nią poczekać z 2 tygodnie, bo jak się okazuje listonosz jest na urlopie. Ubolewam niezwykle nad tym, że sowia poczta jest jedynie fantastycznym wymysłem J.K.Rowling...

HARRY POTTER AND THE CHAMBER OF SECRETS
wydanie malajalam

Nie zdarzyło się w historii mojej kolekcji, abym na książkę czekał dłużej aniżeli 1,5 miesiąca. Tym razem jednak, w przypadku książki, którą widać powyżej, musiałem naprawdę uzbroić się w cierpliwość, ponieważ sprowadzenie jej z Indii zajęło ponad 3 miesiące czasu ! Pierwotnie pozycja ta miała wejść w skład paczki razem z wydaniem hindi, gudźarati i marathi - wynikły jednak opóźnienia. Kiedy już była gotowa do wysyłki, ta znowu musiała zostać przesunięta w czasie z powodu pyłu wulkanicznego uniemożliwiającego jej transport powietrzny. Jakby tego było mało - kiedy w końcu dotarła do Polski - do Wrocławia, została wysłana do Bielska-Białej przez... Warszawę. Co za tym idzie ? Kolejny dzień opóźnienia ! Jakby jednak nie było - warto było czekać na to wspaniałe wydanie - ostatnie z czterech wydań indyjskich .

Już tylko dwa kroczki dzielą mnie od wspaniałego "jubileuszu" - świętowania zebrania 40-stu różnych wydań językowych dzieł J.K.Rowling. Wydanie malajalam z numerem "38" już dumnie prezentuje się na moim regale, a ja zaczynam powoli uświadamiać sobie, że jestem coraz bliżej końca - jeszcze przynajmniej 34 edycje... (oby więcej). Zdaję sobie sprawę, iż przy poszukiwaniach wydania tybetańskiego, nepalskiego i mongolskiego zapewne stracę wiele nerwów, acz mam pewność, że i tak je dostanę - pierwsze namiary już mam. Niemal każde z brakujących mi wydań zostało już przeze mnie zlokalizowane, a namiar spisany. Tak więc - oby do przodu!

P.S. A już jutro spodziewam się dwóch kolejnych książek w mojej kolekcji ;-)
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz