10 kwietnia 2000

Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, co napiszę dzisiaj, w tym niezwykłym, szczególnym dniu - 10. kwietnia 2010 r. W mojej głowie jak zwykle kłębią się dziesiątki myśli oscylujących wokół patosu, a zarazem przewijając się przez odrobinę ironii, a także humoru - i wiem, że nie jestem w stanie dostrzec w tym przypadku żadnego "aurea mediocritas", ponieważ jest zbyt wiele słów, zbyt wiele refleksji, zbyt wiele wspomnień, by móc położyć na nie ciężar, a zarazem wielką przyjemność napisania dzisiejszego wpisu. 10 kwietnia 2000 roku Polska po raz pierwszy doznała magii, ponieważ tego szczególnego dnia, a był to początek tygodnia - poniedziałek, na półki naszych księgarń trafił "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" autorstwa nieznanej nam wówczas brytyjskiej pisarki - Joanne Rowling, która i w Polsce nie uchroniła się od "uwięzienia" w inicjałach "J.K.Rowling". Ile osób wówczas sięgnęło po tę książkę? Ilu do dzisiaj kłamie utrzymując, że są potteromaniakami od "samego początku"?

Przygoda każdego człowieka z "Harrym Potterem" mogła rozpocząć się w zupełnie innym czasie - moja rozpoczęła się 18. sierpnia 2001 r., jednak nie jest to w tej chwili istotne. Istotnym jest fakt, że Polska stała się jednym z pierwszych krajów, które wykupiły prawo do publikacji dzieła J.K.Rowling. Dziś mija 10-ta rocznica, zazdrościliśmy 2 lata temu Amerykanom, a dzisiaj to my mamy swoje święto. Niestety - nie jest ono tak celebrowane jak w USA, ba - do dzisiaj w ogóle nie było słychać o jubileuszu. Zadaję sobie wobec tego smutne pytanie - gdzie się podziali CI, którzy tak szumnie określają siebie mianem "potteromaniaków" ? 10 lat minęło jak jeden dzień, "Harry Potter" stał się legendą, ale nie u nas... na rok przed jubileuszem ekranizacja "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi" przegrywa w starciu "Bestsellerów Empiku" z "Było sobie życie"... jedyne wzmianki dotyczące "HP", które obecnie pojawiają się u nas to plotki dotyczące skandali wokół aktorów grających w poszczególnych ekranizacjach i ostatecznie - na wezwanie do działania - POLAND LOVES HARRY POTTER nie zdobywa znaczącego poparcia - niewiele ponad 500 osób chcących, by do naszego kraju zawitały gwiazdy filmowej adaptacji. ... ... ... Dzisiejszy wpis kieruję wobec tego do osób, które wytrwały, na wzór rowlingowskiej dedykacji ten wpis jest dla Ciebie, jeśliś wytrwał z Harrym, aż do końca, bo koniec nie następuje wówczas, gdy padają słowa: "Wszystko było dobrze", koniec następuje wówczas, gdy zapominamy o słowach "Państwo Dursleyowie spod numeru czwartego przy Privet Drive..." . I nawet Media Rodzina zapomniała o tym dniu - w odpowiedzi na pytanie dotyczące jubileuszu i możliwości wydania rocznicowej edycji książki czytamy, że nie ma co oczekiwać takowej edycji w ciągu najbliższych miesięcy... Mojego żalu więc będzie na tyle...

Najbardziej z pierwszą polską edycją "Kamienia Filozoficznego" kojarzy mi się "Syriusz Czarny" - tłumacz, Andrzej Polkowski, wielokrotnie tłumaczył się ze swojej pomyłki, która do dzisiaj wywołuje, a przynajmniej powinna wywoływać uśmiech - nikt bowiem nie jest doskonały, choć pan Andrzej tłumacząc poszczególne tomy "Harry'ego Pottera" wykazał się niezwykłym talentem i umiejętnościami, stając się niemalże drugim autorem tekstu. Z perspektywy czasu, dziś dostrzegam każdą chwilę spędzoną z "Harrym Potterem", przejrzałem każdy notes i szczerze zdziwiła mnie ilość moich notatek dotyczących "Harry'ego Pottera", a tym bardziej fakt, że na dwa dni przed kinową premierą "Kamienia Filozoficznego" miałem sen związany z tak przeze mnie oczekiwanym seansem. To doprawdy niewiarygodne ile od tego czasu się w moim życiu zmieniło, a tym bardziej raduje mnie, iż genialna twórczość Jo zmieniła nie tylko moje życie, ale i milionów Polaków. Co do naszego kraju wniósł "Harry Potter" ? Z pewnością przyczynił się oszczędzaniu energii elektrycznej - ileż to tysięcy komputerów pozostawało wyłączonych, w czasie, gdy ich młodsi i starsi właściciele tkwili po uszy zaczytani w lekturze ? Być może się mylę, acz nie wydaje mi się, by jakikolwiek fenomen przed "Harrym Potterem" w tak znacznym stopniu zawładnął naszym krajem, wywołał tyle kontrowersji, a co za tym idzie - stał się tak popularnym tematem rozmów i dyskusji. Dawni bohaterzy byli postaciami na ogół filmowymi - pamiętam jeszcze ze swojej szkoły kłótnie o to, który Pokemon jest najlepszy - dopiero po "Harrym Potterze" dostrzegłem wir dyskusji, która się rozpętała. Nie ważne czy ktoś czytał książkę czy nie, nieważne czy komuś się ona spodobała czy nie - każdy o tym rozmawiał. Nigdy nie zapomnę wydania "Czary Ognia" w Polsce - nawet moim rodzicom trudno było pojąć jakim cudem premiera książki może odbyć się o północy ? Wielkim zdziwieniem był szum medialny - do tej pory największym "hitem" była pierwsza wizyta Lary Croft w Polsce ! Potem wielka gorączka - potterowy szał ! Kto przeczyta pierwszy ? Wyścig do szkolnej biblioteki i prośba bibliotekarki: "Nie mów nikomu skąd to masz, schowaj do plecaka i nie wyciągaj", a potem, gdy ktoś puścił parę z ust - wielka kolejka przed biblioteką - każdy się przepycha, wszyscy chcąc choć dotknąć nowego Pottera. A w końcu, kiedy zabrakło już szkolnych egzemplarzy - na korytarzach standardowym widokiem było skupisko 5-6 uczniów wokół szczęśliwca, któremu udało się wypożyczyć książkę - każdy próbował przeczytać choć odrobinę, nawet do góry nogami ! W moim przypadku skończyło się na tym, że nikt z całej klasy nie przeczytał w terminie zadanej z polskiego "Ani z Zielonego Wzgórza" - na całe szczęście polonistka była wyrozumiała - nie ma się co dziwić - w końcu to ona wypożyczyła "Czarę Ognia" jako pierwsza... my poszliśmy jedynie jej przykładem, bo jeszcze dzień wcześniej zapewniano nas, że "Pottera 4" w szkolnej bibliotece nie będzie... Nie wierzę, by którakolwiek inna książka przyciągła w naszym kraju takie tłumy do bibliotek i księgarń - wyniki mówią same za siebie - ponad 4 500 000 sprzedanych egzemplarzy tomów I-VII przy rekordowych nakładach - pierwszy nakład "Harry'ego Pottera i Insygniów Śmierci" wyniósł 630 tys. egzemplarzy ! To absolutny rekord polskiego rynku księgarskiego. Jako, że nie jestem jednak zwolennikiem matematyki, stwierdzam, że największą zaletą "Harry'ego Pottera" jest to, że zainicjował dyskusję - o "Potterze" ciągle się mówi, kolejne książki są do niego przyrównywane - powstają spory- jak między fanami "Zmierzchu" i potteromaniakami, ale co najważniejsze - w gruncie rzeczy okazuje się, że w naszym kraju ksiązki J.K.Rowling odniosły ten sam sukces co w reszcie świata - wzrosła popularność czytania - teraz nie jest to już jedynie przykry szkolny obowiązek, ale coś co jak się okazuje - jest fajne, a dzięki "Harry'emu Potterowi" stało się "topowe".

Nie wiem co przyniesie jutro - może z biegiem czasu ludzie zapomną o "Harrym Potterze", uznają, że są zbyt "dorośli", by czytać książkę "dla dzieci", ale wiem jedno - ja pozostanę tu nadal, by wiernie krzewić potteromaniactwo i swoje pasje z nim związane. Na te 10-te urodziny polskiego "Harry'ego Pottera" życzę Wam z całego serca, żebyście nie zapomnieli. A sobie i zapewne kilku innym osobom, życzę również, byśmy się doczekali naszego rodzimego "10th Anniversary".
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz