2009/2010 - Harry'ego Roku!

Czas nieubłaganie goni godzinę za godziną, dzień za dniem, w związku z czym stoimy na piedestale nowego roku - aż trudno uwierzyć, że to już minął rok 2009. Nim przyjdzie czas na noworoczne plany, najwyższa już pora podsumować "stary rok". Imponujące i niepowtarzalne 12 miesięcy zamykam w archiwum, acz z fiszek wystających tu i ówdzie, pragnę przybliżyć Wam, Nam, Sobie i Im dzieje ostatniego roku w porządku chaotycznym, wielokrotnie pozbawionym chronologii i wirującym niczym refleksja nad bezdrzewnym lasem - czyli, jakby nie było - czas na moje prywatne refleksje... (przepraszam, przepraszam, przepraszam).

Pierwotnie planowałem rozpisać ten rok na potterowe fakty ze świata i na moje prywatne, hobbystyczne pogadanki, jednakże muszę iść dalej w kierunku przez siebie ustalonym - tego co wydarzyło się w tym roku w sferze "Harry'ego Pottera" możecie się dowiedzieć z jakichś ok. 9837376463833(....) stron o tej tematyce, więc za bezsensowne uważam powtarzanie tego co było już mówione, pisane, śpiewane, jąkane, paplane, ciapciane etc. etc. Jeśli więc jesteście na tyle zdeterminowani (tudzież nieświadomi ciągu dalszego), zapraszam w podróż ze mną do mojego prywatnego świata "Harry'ego Pottera", świata pełnego pasji, zapału i niezłomności. A zatem w drogę !!!

Z prędkością Rona uciekającego przed pająkami wracamy do początku 2009 roku, cudownego stycznia. A zaczęło się pięknie - tym razem kurier nie zabłądził i dotarł do mnie z niezwykle magiczną przesyłką. Ja zaś z prędkością Hagrida wertującego stronice starych książek o pielęgnacji "smrodziaków gryziowatych" (ma się głowę do wymyślania nazw własnych) wydostałem się z pociągu i dotarłem do domu, by bez jakichkolwiek ceremonii rozszarpać papier skrywający NAJWIĘKSZY, a zarazem jeden z NAJMNIEJSZYCH moich skarbów (olbrzymi futerał + malutka książeczka = perła kolekcji). I kiedy oczom moim ukazało się tak długo oczekiwane kolekcjonerskie wydanie "The Tales of Beedle the Bard", uzmysłowiłem sobie, że ten rok musi być nie tylko wyjątkowy w aspekcie mojej pasji, ale i przełomowy.

Przełomem okazało się z pewnością zgarnięcie trzeciego miejsca i nagrody w postaci karty prezentowej empiku o nominale 250 zł za udział w głosowaniu na najważniejsze kulturalne wydarzenie 2008 roku (oczywiście głosowałem za premierą "Harry'ego Pottera i Insygniów Śmierci"). Oto moje twórcze uzasadnienie wyboru:

"(...) Harry Potter zawojował wydawniczy świat i przede wszystkim podbił serca dzieci sprawiając, że mogły one na nowo – na wzór naszych dziadków, którzy wychowywali się bez telewizji i bez komputera – poznać ten inny alternatywny świat – wspaniały świat niekończącej się literackiej przygody. Dla mnie ( i na pewno nie jestem w tym przekonaniu osamotniony) premiera ostatniej części przygód „Harry’ego Pottera” to wydarzenie na skalę nie tylko roku, ale i epoki, która zaczęła się wydaniem „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego”, a nie zakończyła wraz z końcem genialnej serii wykreowanej przez J.K. Rowling na „Harrym Potterze i Insygniach Śmierci”. Ostatecznie Harry nie zamknął furtki, którą sam stworzył, lecz pozostawił ją uchyloną tak, by pogrążone w potteromanii dzieci i dorośli (sic!) mogli kontynuować swoją przygodę z literaturą. "

W międzyczasie moja świnka (a w zasadzie - puszka) skarbonka została wybebeszona do cna, a ja stałem się dumnym posiadaczem tradycyjnego wydania brytyjskiego "Baśni barda Beedle'a", arabskiego wydania "Czary Ognia" i afrikaans "Kamienia Filozoficznego" na początku lutego. Luty generalnie był miesiącem mojej "finansowej rozpusty", ponieważ korzystałem na całego z otrzymanej, świeżutkiej karty prezentowej empiku, dzięki której do mojego zbioru dołączyło wydanie "KF" w starożytnej grece - swoją drogą to najdłuższy tekst przetłumaczony na starożytną grekę od ponad 1500 lat (!). Następnie włączyłem do kolekcji wydanie "KT" w języku "dolnoniemieckim" i "KP" po holendersku (jedno z moich ulubionych wydań pod względem szaty graficznej). Rozpusty dopełnił zakup (już za własne, ciężko zarobione pieniądze) edycji walijskiej "KF", która dopełniła kolekcję książek wydanych przez Bloomsbury (brytyjski wydawca wydał HP dla kolekcjonerów i w celach edukacyjnych w starożytnej grece, łacinie, po irlandzku i walijsku). Luty zakończył się tryumfalnie i "błogo". Tym samym już w drugim miesiącu roku wypełniłem mój plan minimum - otóż moje założenie z końca 2008 roku, było takie, iż w mijającym właśnie roku zbiorę conajmniej 5 kolejnych, nowych wydań językowych (różnych).

Zimowo-wiosenny miesiąc- marzec, przyniósł pierwszy przełom w sposobach pozyskiwania książek. Nie tylko udało mi się zdobyć specjalne, brytyjskie wydanie HP7 za cenę pięciokrotnie niższą od "rynkowej", ale i, co dla mnie niezwykle istotne - kupiłem węgierskie wydanie KF od... Węgierki handlującej przez węgierski odpowiednik Allegro. Odrobina angielszczyzny, węgierszczyzny i oto przybyła paczka. Mój osobisty sukces - "Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga/ łam czego rozum nie złamie" (tak, lubię Mickiewicza). I nadeszły ciężkie czasy...

KWIECIEŃ
Z perspektywy czasu wiem, że gra była warta świeczki, odniosłem spektakularny wręcz sukces, o jakim wielu może tylko pomarzyć, jednak tamte dni wspominam dość "mroczno". Super oferta - wydanie Braille'a "KT" do sprowadzenia z USA za niewiele ponad 100 zł - 15 razy poniżej wartości. Nie zastanawiałem się ani chwili, za pośrednictwem księgarni językowej "Kraina Książek" zamówiłem ową perłę, a otrzymałem zaledwie jeden z pięciu woluminów składających się na całość. Błąd amerykańskiego sprzedawcy - fakt, poszczególne woluminy sprzedaje się oddzielnie, acz na stronie z produktem gwarantowana była sprzedaż CAŁOŚCI (w pięciu woluminach). Tygodnie zażartej walki i ostateczne postawienie przed wyborem - zwrot części, którą otrzymałem i całkowity zwrot pieniędzy lub zwrot 80% zapłaconej sumy. I tak zdobywa się szczyty - za niewiele ponad 20 zł wolumin wart przeciętnie 300 zł.

W międzyczasie, dla relaksu, zakup pierwszego brytyjskiego wydania dla dorosłych "WA".

I tak, ślamazarnym krokiem dotarliśmy do maja. I strzał w ciemno - na Allegro pojawiły się dwa RÓŻNE tureckie wydania pierwszego tomu serii - jedno z owych już posiadałem, drugie było tajemnicą... Zaryzykowałem wtedy, nie wiedząc w co tak naprawdę "gram", jednak po upływie ponad połowy roku odkryłem "tożsamość" moich dwóch tureckich wydań. Jakaż była moja radość, gdy okazało się, że jedno wydanie jest "Istanbulskie" a drugie "Ankarskie". Wiem - wiele Wam to mówi, jednakże różnica jest podobna jak między wydaniami - niemieckim, a dolnoniemieckiem. Są to różne dialekty danego języka - w poszczególnym rejonach Turcji język różni się tak bardzo, iż wzajemne zrozumienie bywa problemem.

CZERWIEC
Martwy, oj bardzo martwy miesiąc. Zero okazji, żadnych zakupów - jedynie wielkie oczekiwanie na premierę kinową "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi". A w połowie miesiąca - WIELKIE REWELACJE - Evanna Lynch (Luna) podaje na swojej oficjalnej stronie internetowej, że prawdopodobnie pojawi się w Polsce na premierze kinowej szóstej części filmu. Kilka dni później Warner Bros. potwierdza informacje o premierze i donosi, że przybędą na nią Bonnie Wright (Ginny) i Matthew Lewis (Neville). Rozpoczyna się moja szaleńcza batalia - zbiór pieniędzy, zbiór informacji i ... negocjacje w pracy o dni wolne, bym mógł wyjechać do Krakowa. PEŁNE POWODZENIE DZIAŁAŃ !

LIPIEC
Premiera, premiera, premiera... wszystko pod nią ustawione, życie w "cyklu". W międzyczasie zdobycie wersji komputerowej gry "KP" i kilkugodzinna zabawa. O 20. lipcu wiele pisać nie będę - na blogu znajduje się obszerna relacja z tamtego wydarzenia. Z perspektywy czasu mogę dodać jedynie, że wtedy nastąpił przełom o jakim nie marzyłem nawet w styczniu, kiedym dzierżył w swych dłoniach po raz pierwszy kolekcjonerskie, luksusowe wydanie brytyjskich "Baśni...". Autografy od Bonnie i Matta, a także od Beaty Kawki, aktorki i przede wszystkim dyrektorki studia GENETIX FILM STUDIO zajmującego się tworzeniem polskiej wersji filmów o "Harrym Potterze" stworzyło w moim przepełnionym potterowym szaleństwem mózgu nową szufladkę z etykietką "bliżej gwiazd HP". Nie sądziłem, że już kilka miesięcy później wejdę na jeszcze jedną ścieżkę - brawurową i szaloną, ale za to niezwykle satysfakcjonującą...

Przyznaję bez bicia, że lipiec był niezwykłym obciążeniem dla mojej kieszeni i ciała - pomijając dwie nieprzespane noce - jedna spędzona w pociągu (podróż zaraz po skończonej pracy) do Krakowa po bilety i pod kinem Kijów organizującym premierę i druga w kinie Kijów na premierze, a potem na dworcu głównym. Niezapomniane chwile, warte całego czasu, który dlań poświęciłem i każdego grosza (oj chciałbym, żeby to tylko grosze były) wydanego z tego tytułu. Konsekwencje "dziury budżetowej" ciągnęły się odtąd przez cały sierpień, ożywienie zaś nastąpiło we wrześniu, który określić mogę mianem azjatyckiego miesiąca - a wszystko to przez "BBB" w wersji koreańskiej i "KT" w tradycyjnej chińszczyźnie.

Niczym rasowy niedźwiedź przespałem październik (pewnie byłem niezwykłym niedźwiedziem, który zasypia jesienią), jednak listopad to już NOWA DROGA, nowe rozwidlenie dróg. Zaczęło się od "autografowego" sukcesu - w pocie czoła i burzy krwi wylicytowałem "IŚ" z autografem Roberta Gamble'a - polskiego wydawcy cyklu. Kiedy tak siedziałem sobie na wygodnym fotelu (który usunąłem już z pokoju z powodu skrajnego zagracenia) szufladka z napisem "bliżej gwiazd" wysunęła się ukazując setki możliwości. Nie będąc pewnym swego działania zrobiłem listę gwiazd "Harry'ego Pottera" do których chcę wysłać listy wraz ze zdjęciami do podpisu. Sądziłem, że rzucam się na głęboką wodę pisząc do Michaela Gambona (Dumbledore) oraz Jamesa i Olivera Phelpsów (bliźniaki Weasley). O ile nadal oczekuję odpowiedzi od pana Gambona, o tyle w grudniu otrzymałem upragniony autograf bliźniaków. I jak to bywa - każdy sukces sprzyja działaniu, jest motorem napędzającym akcję, toteż moje kolejne plany są bardziej dalekosiężne.

Poza zatruwaniem życia aktorom zająłem się także walką w licznych konkursach potterowych, co w efekcie zaskutkowało wygraniem dwóch potterowych kalendarzy na 2010 r., depresji związanej z przegraną w "Dzień Dobry TVN" w walce o wyjazd na plan filmowy HP, kadru kolekcjonerskiego z "KP" oraz koszulki filmowej i wydania blu-ray filmu w Radiu ZET (i zarazem kolejną przegraną w walce o wyjazd na plan filmowy).

Koniec listopada to okres filmowy - więc, jakżeby inaczej, w dniu premiery zakupiłem w TESCO "KP" i wziąłem udział w organizowany przez hipermarket konkursie, w którym do wygrania jest... nie uwierzycie ! wyjazd na plan filmowy HP ! (tym razem nie jestem jednak, aż tak naiwny, by wierzyć w wygraną).

I możnaby rzec, że to już wszystko, ale nie... grudzień kończy się zdobyciem przeze mnie "BBB" po wietnamsku i rozpoczęciem ogólnopolskiej akcji POLAND LOVES HARRY POTTER. Czy na przyszłej premierze filmowych "Insygniów Śmierci" swoją obecnością zaszczycą nas gwiazdy pierwszoplanowe produkcji - Dan Radcliffe, Emma Watson i Rupert Grint ? "Przyszłość nie jest z góry ustalona" (tak, "Terminatora" też lubię), więc warto walczyć o spełnienie swoich marzeń - ja walczę, zresztą sami to widzicie :-) Prawdziwy początek akcji już za rok... tzn., w 2010 roku :-)

KILKA RZECZY, O KTÓRYCH DOTĄD NIE POWIEDZIAŁEM WE WPISIE PODSUMOWUJĄCYM:

- całą ścianę mojego pokoju pokrywa banner reklamowy filmu "HPiWA" o wymiarach ok. 2,5 m x 4 m :-) wielkie tapetowanie zajęło 3 dni i skutkowało wyjątkowo "magicznymi" przekleństwami skierowanymi do mugolskiego kleju, charłaczych pędzli, dursley'owskiej ściany i Bóg jeden wie, do kogo jeszcze ;-)

- w końcu stworzyłem "czarną teczkę" z mnóstwem potterowych wycinków z gazet (teczka jest już pełna, tymczasem w pudle o ponad półmetrowej wysokości tkwi ok. 10 kg gazet z "Harrym Potterem", o "Harrym Potterze", na temat "Harry'ego Pottera" i dotyczących "Harry'ego Pottera" - moja biedna półka w segmencie ugina się już pod ciężarem magicznej makulatury.

- postanowiłem udać się na premierę ostatniego filmowego "HP" do Londynu, a zatem wypatrujcie mnie w lipcu 2011 w Londynie ! :-)

- 7 razy przeszedłem grę "Harry Potter i Książę Półkrwi" (orginalną, a jakże - JESTEM NA NIE DLA PIRACTWA I KRADZIEŻY - a zwłaszcza, gdy chodzi o "Harry'ego Pottera")

- od wydania na DVD "KP" (20 XI) obejrzałem ten film już 6 razy (+ raz w kinie, na premierze)

- zaufane źródła donoszą, iż w takim tempie postępowania, choroba psychiczna zwana potocznie "potteromanią" doprowadzi mnie w ciągu najbliższych lat na skraj szaleństwa, obsesji i manii; wskazane leczenie: przypadek skrajnie beznadziejny, któremu już nic nie pomoże ;-)

I na koniec jeszcze kilka słów. Wiecie, że moja bezgraniczna nienawiść do matematyki nie dotyczy kwestii potterowej ? Od kilku już lat prowadzę swoją własną "księgowość" dotyczącą HP - lista książek wraz z datami, cenami, miejscami i nierzadko też godzinami nabycia, do tego segregacja na rzeczy kupione, otrzymane, wygrane bądź takie, które już nie są elementami mojej kolekcji (moje pierwsze książki 1-5 w miękkich okładkach wytrzymały zaledwie po 10 czytań, po czym się rozpadły - przy czym te w twardych wytrzymują już kolejne 12 czytań i są w stanie idealnym :-) - nadal jednak mam "Więźnia Azkabanu", którego dostałem na 12-ste urodziny w 2001 r., bowiem to od niego wszystko się zaczęło:-)

Idąc więc statystyką - na zebrane w tym roku książki, filmy i gry (wliczając w to wygrany film na blu-ray i kartę prezentową empiku, a nie wliczając wartości kolekcjonerskiej zebranych autografów) poszło 1014,24 zł, przy czym wkład własny (bez wygranych) wyniósł: 644,34 zł. Ogółem na moją kolekcję (w obecnym składzie: tj. 82 elementy [bez gadżetów i dodatków]) wydałem (łącznie):

4.206,97 zł, przy czym wartość kolekcjonerska jest ok. 2-3 razy wyższa (kocham się tym chwalić :P). I w takim też "składzie" i z takim rachunkiem zakańczam rok 2009 i pierwszą dekadę XXI wieku.

2009 rok to dla mnie rok tryumfu, kończę go z dumą, wiedząc, że posiadam największą w Polsce kolekcję zagranicznych wydań HP - 32 różne wydania językowe z całego świata oraz mając świadomość nowych perspektyw, mając nowe plany i cele. W tym roku szczególnie wdzięczny jestem - jak zawsze - mojej Mamie - za nieustające wsparcie w realizacji pasji, a także poszczególnym firmom i instytucjom, bez których realizacja moich celów nie byłaby możliwa - a zatem: EMPiK, Allegro, Kraina Książęk, BookCity, Amazon.com i Barnes&Noble - to dzięki ich pośrednictwu i sprzedaży zebrałem i nadal zbieram jedną z najwspanialszych kolekcji na świecie.

W obliczu Nowego Roku, jak zawsze zresztą, uczyniłem sobie pewne plany, podsumowania i wytyczyłem cele na rok 2010.

Przede wszystkim kontynuacja mojego dzieła - realnie rzecz biorąc pozostało tylko jedno wydanie "HP", które mogę zdobyć za pośrednictwem polskich stron - jest to "Kamień Filozoficzny" po zachodniofryzyjsku - i w zasadzie od tego wydania rozpocznę swoją kolekcjonerską kontynuację w tym roku. Generalnie mój cel jest prosty - zdobyć minimum 5 różnych książkowych wydań "HP" :-) Pragnę również na dobre zająć się rozwojem tańszej "odnogi" mojej pasji, która narodziła się w minionym roku - mianowicie zbieranie autografów gwiazd z filmów o Harrym. Nie śmiem nawet, by określić to jako hobby czy samoistną pasję, ponieważ autografy nigdy nie zastąpią mi zagranicznych książek :-) Zawsze będą miłym i specjalnym dopełnieniem mojej kolekcji, a przede wszystkim - kolejnym rarytasem związanym z moim umiłowaniem "Harry'ego Pottera". Plany nie są może i zbyt wygórowane, gdyż ten rok zapowiada się dla mnie prywatnie wyjątkowo ciężko pod względem finansowym. Nie mniej jednak - wszelki pozostały czas wolny zamierzam poświęcić akcji POLAND LOVES HARRY POTTER - zamierzam walczyć do ostatniej iskry nadziei o upragnioną polską premierę filmową z aktorami :-)

I na zakończenie... Dziękuję Wam, że kolejny rok wytrwaliście ze mną, że ciągle czytacie moje wpisy, że jesteście przy mnie i dopingujecie mnie w tym co robię. Dziękuję za rok, w którym naprawdę odczułem Waszą obecność. Czego mogę Wam życzyć w nadchodzącym Nowym Roku ? Na pewno tego, by nie był gorszy od Starego ;-) Aby był zdrowy, pogodny, słoneczny, radosny i szczęśliwy, a przede wszystkim pełen magii i czarodziejstwa, aby "Harry Potter" nadal przynosił Wam radość i szczęście - niech lektura J.K.Rowling pozostanie dla Was lekką, bliską i cudowną nie tylko w tym Nowym Roku, ale i przez całe życie!

Z całego serca, Kochani!
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz