Ojcowie polskiego "Harry'ego Pottera"

Często mówimy i słyszymy o "Harrym Potterze". Potterowa tematyka nie schodzi w naszych umysłach na dalszy plan - potwierdza to choćby mój ostatni wywód na temat potteromanii, która ciągle tkwi w naszych sercach przynosząc nam radość i szczęście każdego dnia. Doceniamy kunszt i geniusz J.K.Rowling, rozwodzimy się nad brytyjskim i amerykańskim znaczeniem fenomenu jej twórczości. Jesteśmy niezwykle otwarci na wszelkie potterowe nowinki czy choćby wzmianki. Tymczasem pozostajemy praktycznie całkowicie zamknięci i obojętni wobec tych, którzy naprawdę dali nam "Harry'ego Pottera". Jeśli mój plan się powiedzie, już niebawem ten wpis będzie miał swoją szczęśliwą kontynuację, bogate i radosne rozwinięcie, tymczasem jednak doszedłem do wniosku, że warto Wam przybliżyć sylwetki czołowych polskich "bohaterów", dzięki, którym mamy w Polsce "Harry'ego Pottera".

Aż trudno w to uwierzyć, ale polska historia "Harry'ego Pottera" zaczyna się od postaci pewnego Amerykanina pochodzenia szkocko-irlandzkiego. Nie jestem najlepszym biografem, toteż posłużę się informacjami zamieszczonymi na witrynie oficyny wydawniczej Media Rodzina.


ROBERT GAMBLE

Jest Amerykaninem szkocko-irlandzkiego pochodzenia. Po raz pierwszy przyjechał do Polski, będąc jeszcze na studiach "na egzotyczne wakacje za żelazną kurtyną". Od tamtego czasu utrzymywał bliskie więzi ze swoimi polskimi przyjaciółmi i odwiedził Polskę jeszcze kilka razy. Szczyci się tym, że przysłał swemu przyjacielowi, Lechowi Jęczmykowi, Paragraf 22 i książki Kurta Vonneguta, sugerując ich wydanie w Polsce. W Stanach Zjednoczonych został pastorem Amerykańskiego Protestanckiego Kościoła Episkopalnego. W latach 80-tych zaangażowany był w rozwój ruchu Anonimowych Alkoholików w Polsce, pomagając im w nawiązywaniu kontaktu ze specjalistami amerykańskimi. W 1992, wraz z decyzją sponsorowania Radia Obywatelskiego w Poznaniu, podjął decyzję o przeniesieniu się na jakiś czas do Polski. W tym samym okresie założył wydawnictwo Media Rodzina, aby wydać po polsku książkę Adele Faber i Elaine Mazlish Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. Wydawnictwo wydało Inteligencję emocjonalną Daniela Golemana, książki poświęcone wyzwalaniu się z uzależnień, Opowieści z Narnii C.S. Lewisa oraz Harry'ego Pottera J.K. Rowling. Robert Gamble pragnie wydawać książki "opierające się na wartościach chrześcijańskich, ale takich, które mogą zaakceptować również niewierzący lub wątpiący". Lubi cytować powiedzenie J.K. Rowling, że nie wierzy w magię, jedynie w siłę wyobraźni. "Rowling nie wierzy w magię, ani nie oczekuje, by jej czytelnicy w nią wierzyli. Myślę, że to dlatego możemy naprawdę cieszyć się światem, który stworzyła".

Zatem na czele wszystkiego stoi, jakby nie było, Amerykanin. Wszystko zaczęło się w 1999 r., kiedy do Polski przyjechał agent literacki J.K.Rowling (prawdopodobnie był to Christopher Little) przywożąc ze sobą brytyjskie wydanie dwóch pierwszych tomów cyklu o "Harrym Potterze". Seria nie była wówczas jednak wielce popularna, acz było już postanowione, że powstanie film na podstawie poszczególnych tomów. Agent przedstawiał ofertę kilku wydawcom (w tym Media Rodzinie), podczas gdy pan Gamble udał się z wizytą do Wielkiej Brytanii, gdzie przypadkowo, na kolacji u znajomych, poznał Joanne Rowling. Pisarka zdradziła mu historię pisania książki, opowiedziała o swoim życiu i problemach związanych z brakiem zainteresowania wydaniem powieści. Robert Gamble zdecydował wówczas, że bez względu na cenę, to on wyda "Harry'ego Pottera" w Polsce. Tymczasem w Polsce miała miejsce licytacja praw do publikacji Pottera. Robert Gamble podbijał stawkę podczas rozmowy telefonicznej i do dzisiaj jest z tym powiązana pewna zabawna historia wykreowana przez konkurencję - Gamble wygrał, ponieważ pomylił waluty i zamiast licytować złotówkami, licytował dolarami. Koledzy z branży byli bardzo sceptycznie nastawieni do poczynań Roberta. Czas jednak pokazał, że to on miał rację i inwestycja z pewnością opłaciła się zwracając się wielokrotnie.

Dla mnie osobiście Robert Gamble figuruje jako ojciec polskiego "Harry'ego Pottera", a zarazem najważniejsza w Polsce osoba związana z naszym ukochanym cyklem.


ANDRZEJ POLKOWSKI

Jestem przekonany, że to pan Andrzej jest najbardziej rozpoznawalną postacią z polskiego "światka Harry'ego Pottera". Oto człowiek, który przetłumaczył na język polski wszystkie tomy "Harry'ego Pottera", a także książki z nim związane: "Quidditch przez wieki", "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" oraz "Baśnie barda Beedle'a", a ponadto jest współautorem encyklopedii i zarazem przewodnika po świecie Harry'ego: "Tezaurus Harry Potter" oraz "Tezaurus Harry Potter I - VII".

I tym razem posłużę się notką biograficzną ze strony wydawnictwa.

Z wykształcenia – archeolog, przez wiele lat – redaktor wydawnictwa, ale i tak najlepiej znany szerokiemu gronu odbiorców jako znakomity tłumacz.

Przetłumaczył ponad 40 tytułów, w tym sporo literatury dziecięcej, fantasy i SF, także książki psychologiczne i historyczne. Wśród jego tłumaczeń największą satysfakcję dały mu Opowieści z Narnii i Trylogię kosmiczną C.S. Lewisa, Wróbla i Dzieci Boga D. Russel, Demona Ciemności i Demona Nocy T. Lee, Szardika R. Adamsa i cykl o królu Arturze S. Lawheada (którą to opinię podzielają zapewne i czytelnicy). Na uwagę zasługują również oficjalne przemówienia i homilie Jana Pawła II wygłoszone w różnych krajach po angielsku, a także Całun Turyński I. Wilsona.

Tłumaczenie literatury dziecięcej i młodzieżowej ułatwia mu znacznie doskonały kontakt z młodymi ludźmi (od wielu lat działa w towarzystwie zajmującym się dziećmi pozbawionymi właściwej opieki), a także otwartość na propozycje młodych czytelników. Zmuszony jest tym samym do zachowania elastyczności językowej, gdyż zajmując się mową młodzieżową, nieustannie się przecież zmieniającą, musi być wrażliwy na te przemiany. Radzi sobie zresztą znakomicie z przekładem, z trudnościami translatologicznymi i niuansami językowymi. Na uwagę zasługuje zwłaszcza świetny przekład nazw własnych w serii o Harrym Potterze. Jego brawurowe tłumaczenie serii o Harrym Potterze przysporzyło mu wielbicieli i sławy porównywalnej w Polsce z samą autorką.

Andrzej Polkowski ma mnóstwo zainteresowań, jest znawcą haiku i filozofii o. P. Teilharda de Chardin, o którym napisał książkę. Jest człowiekiem niezwykle aktywnym, między innymi od wielu lat działa w Towarzystwie „Nasz Dom”, które pomaga dzieciom pozbawionym opieki rodzicielskiej.


BRONISŁAW KLEDZIK

Oto kolejny członek trójcy najważniejszych w Polsce osób związanych z "Harrym Potterem". Najmniej znany w mediach, acz nie mniej ważny. Bliski wspólnik Roberta Gamble'a, redaktor naczelny wydawnictwa Media Rodzina. Czynnie zaangażowany we wszelkie sprawy, decyzje i kwestie związane z "Harrym Potterem". Jak sam twierdzi, nie jest fanem "Harry'ego Pottera", acz nie jest to przeszkodą w byciu świetnym wydawcą. Wszelkie informacje wychodzące z wydawnictwa na temat "Harry'ego Pottera" pochodzą od pana Bronisława, żadna decyzja nie mogła zapaść bez jego zgody - jednym słowem - wzorowy dyrektor, dzięki, któremu możemy cieszyć się "Harrym".

I INNI...

Nie sposób wyliczyć w tej chwili wszystkich osób pracujących w Polsce nad "Potterem", acz nie należy, a nawet nie wolno :) zapominać o specjalistce ds. promocji, pani Alicji Mielcarzewicz, która dzielnie stawiała czoła dziesiątkom, być może setkom listów i maili napływających do wydawnictwa, a co ważniejsze - odpowiadała na nie udzielając rzeczowych informacji, a jednocześnie budując więź sympatii. Sam już kilka razy konsultowałem różnego typu potterowe sprawy z panią Alicją i naprawdę uważam, że jej zasługi na rzecz polskiego HP są wielkie.

Nie można również zapomnieć o panu Aleksandrze Pikoszu - prezesie Poznańskich Zakładów Graficznych, gdzie "Harry'ego" drukowano. Podczas druku "Harry'ego Pottera i Insygniów Śmierci" pracował ok. 14 godzin na dobę stale monitorując postępy. "Chodzę między maszynami, rozmawiam z pracownikami, a tak naprawdę osobiście pilnuję, by ani jeden egzemplarz nie wyszedł poza drukarnię" - mówił dziennikarzom.

Oczywiście to nie wszyscy polscy czarodzieje, ponieważ należałoby przedstawić sylwetki ok. 200 osób pracujących w wydawnictwie i PZG. Przybliżyłem Wam najważniejszą trójkę ludzi, dzięki którym mamy dzisiaj "Harry'ego", dzięki, którym możemy czuć się radośni i cieszyć się wspaniałą lekturą.

Zdjęcia pochodzą ze strony: www.mediarodzina.pl
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz