Tajemnice "Harry'ego Pottera" PART NINE

Droga, którą przebył Tom Marvolo Riddle nim stał się Lordem Voldemortem, była długa i mroczna. Począwszy od poszukiwania swojej tożsamości, a kończąc na poszukiwaniu sposobu na nieśmiertelność. Mimo rozbieżności, te dwie drogi zawiązały się w jedną - to dzięki poznaniu siebie jako dziedzica Slytherina, Tom dokonał pierwszego morderstwa i stworzył swojego pierwszego horkruksa. Miał wówczas piętnaście lat. Morderstwo jednak nie załatwia całej sprawy - nie jest wystarczające do wykreowania horkruksa. Rozdziera duszę, ale nie deponuje jej w innym miejscu. Do jego stworzenia niezbędna jest znajomość pewnego czarnoksięskiego zaklęcia oraz wykonanie pewnego koszmarnego rytuału, o którym J.K.Rowling woli nawet nie opowiadać. Więc do rzeczy - Voldemortowi w wieku piętnastu lat udało się dokonać jednego z najczarniejszych rytuałów magicznych, a był to dopiero początek jego drogi.

W dzienniku, który stał się schronieniem dla pierwszego oderwanego fragmentu jego duszy, pozostał młodzieńcem, chłopcem takim jakim był, kiedy stworzył pierwszego horkruksa, kiedy dopuścił się pierwszego mordu. Każdy kolejny horkruks zapisywał w sobie Voldemorta takim jakim był w chwili jego stworzenia. Rozumiecie do czego zmierzam ? Każdy horkruks mógł zwrócić Voldemortowi życie, dać mu ciało, jednak fizycznie wyglądałby on różnie - jako piętnastolatek, siedemnastolatek, dwudziestoparolatek itd., a kończąc na aparycji, którą dobrze znamy. To o czym pisałem do tej pory już wiecie, nie wiecie jednak najważniejszego... Gdy Voldemort zabił Potterów i rzucił klątwę na Harry'ego, wytworzyła się między nimi niezwykła więź. Z czasem okazało się, że Harry jest horkruksem Voldemorta - nieplanowanym, ale jednak. To nie jest do końca prawdą. W Noc Duchów Czarny Pan dopuścił się podwójnego morderstwa, jednak jego zaklęcie odbiło się od prastarej magicznej tarczy - miłości, i uderzyło rykoszetem w niego samego. Wówczas moc zaklęcia wydarła z niego część duszy i zdeponowała ją w Harrym. Nie było jednak żadnego dodatkowego zaklęcia, nie było rytuału. Być może pamiętacie scenę w "Zakonie Feniksa", gdy po ataku na pana Weasley'a Dumbledore wydobywa ze swojego magicznego przyrządu cień węża o dwóch głowach i mówi do siebie "w istocie podzielony". Nie chodziło tu bynajmniej o horkruksy Voldemorta, lecz o to, że dusza Czarnego Pana została podzielona w zupełnie innym sensie. Odsapnijmy nieco - będzie skomplikowane tłuamczenie: Horkruks to część duszy wyodrębniona i potencjalnie samodzielna - poszczególne horkruksy nie są od siebie zależne i mogą istnieć bez względu na to czy inne zostaną zniszczone. W przypadku Harry'ego i Voldemorta - dusza tego drugiego została podzielona, lecz fragment, który był w Harrym nie został wyodrębniony z duszy Voldemorta. Między duszą Voldemorta i "horkruksem" w Harrym istniała niezwykła więź - żaden z nich nie mógł zginąć, gdy żył drugi. Obecną sytuację można określić jako stworzenie horkruksa innego horkruksa. Harry nie był więc w pełni horkruksem. Najprościej można to wyjaśnić na przykładzie bliźniąt syjamskich - np. mają dwie głowy, lecz jedno serce. Tak też było w tym przypadku. Po ataku na Potterów i po nieudanym zamachu na Harry'ego cząstka duszy oderwana po morderstwie nie została w całości zdeponowana w Harrym, lecz podzieliła się na dwie części - jedna "przyczepiła" się do Voldemorta, druga do Harry'ego. Być może głupio to zabrzmi, ale oprócz własnej, okaleczonej duszy, Voldemort miał w sobie także własnego horkruksa. Pójdźmy zatem krok dalej. Zarówno dziennik, jak i medalion, czarka czy pierścień starały się bronić przed zniszczeniem - przesiąknęły złem wpływając na wolę innych, manipulując nimi. Nawet Nagini była marionetką w rękach Voldemorta, który mógł, poprzez horkruksa dowolnie nią kierować i manipulować jej zachowaniem. W przypadku Harry'ego tak nie było - zło nie przesiąknęło go, pół-horkruks nie zawładnął nim, choć bywało, że wpływał na jego zachowanie i na tożsamość. Tiara Przydziału wyczuła w Harrym część duszy Voldemorta już podczas Ceremonii Przydziału - Harry zachował jednak wolną wolę i mógł dokonać niezależnego wyboru. Chwile, gdy w "Zakonie Feniksa" chciał się rzucić na Dumbledore'a czy kiedy odczuwał wyjątkową wściekłość były wywoływane właśnie przez horkruksa. Były to momenty, gdy Harry był na tyle słaby, by zło tkwiące w nim, pasożytujące na nim, mogło dać o sobie znać. Przejdźmy zatem nieco dalej - podczas pierwszego pojedynku Harry'ego z Voldemortem oboje odczuwali silny ból związany z bliskością czy dotykiem, po odrodzeniu się Voldemorta w "Czarze Ognia" i użycie do tego krwi Harry'ego, Czarny Pan przestał odczuwać ten ból. I teraz wyjaśnienie, którego mogliście się nie spodziewać - Harry'ego nigdy nie bolała blizna. Bolało go miejsce, w którym tkwił horkruks, w jego przypadku była to akurat głowa, miejsce znajdujące się tuż przy bliźnie. Ból ten wynikał z więzi między fragmentem ducha Voldemorta, który tkwił w Harrym, a duszą Voldemorta. Gdy Voldemort był blisko, horkruks wyczuwał jego obecność i za wszelką cenę chciał się "wyrwać" z "więzienia" i dołączyć do duszy Voldemorta. Voldemort mógł funkcjonować bez swoich horkruksów, ale jego horkruksy były do niego bardzo przywiązane. Rozdzierając duszę i rozdzielając ją Czarny Pan uczynił rzecz wbrew naturze, coś niepojętego, coś co nie powinno się stać. Krew Harry'ego, której użył by się odrodzić na cmentarzu, a co za tym idzie - miłosna tarcza zabiły połówkę horkruksa tkwiącego nadal w Voldemorcie, podczas gdy ta druga, tkwiąca w Harrym pozostała nietknięta. Co więcej - teraz sytuacja odwróciła się i to w Voldemorcie zdeponowana była moc chroniąca Harry'ego. Tak jak Harry nie mógł zabić Voldemorta, póki żył, tak Voldemort nie mógł zabić Harry'ego.

Ostatecznie Harry nie zginął w Lesie z kilku powodów:

1) Harry był Panem Czarnej Różdżki, przez co nie chciała ona wystąpić przeciw niemu - stąd osłabiona skuteczność Morderczej Klątwy rzuconej w lesie. Sama klątwa jest jednak na tyle potężna, że zdołała zniszczyć okaleczonego horkruksa w Harrym - od tej pory Harry nie odczuwa już bólu wywołanego bliskością Voldemorta - nie ma juz cząstki duszy, która pragnęłaby uwolnić się.

2) Krew Harry'ego w żyłach Voldemorta - J.K.Rowling określiła to jako rodzaj pozytywnego horkruksa.
Ignorancja doprowadziła w ten sposób Lorda Voldemorta do śmierci - jego dusza wyglądała jak "dziecko" z Kings Cross, które widzi Harry.

A teraz fundamentalne pytania, które do tej pory funkcjonowały bez odpowiedzi:

1. Dusza Voldemorta była podzielona na osiem części, każda z nich mogła zwrócić mu życie i ciało, jednak czy mogły one funkcjonować oddzielnie? Czy możliwe byłoby odrodzenie się Voldemorta w kilku postaciach?

Odpowiedź brzmi nie. Voldemort mógł odrodzić się przy udziale każdego horkruksa, lecz życie zapewniała mu tylko ta okaleczona część, która niegdyś była jego duszą. Gdyby w "Komnacie Tajemnic" Riddle'owi się powiodło i odzyskałby ciało, nastąpiłoby scalenie - scalenie tego fragmentu duszy z głównym, najważniejszym, który funkcjonował wówczas jako zjawa. Wyjaśnienie: główna część ducha Voldemorta nie była uwięziona w żadnym przedmiocie, mogła się dowolnie przemieszczać - dzięki temu możliwe było opętanie Quirrella czy węży. W momencie odrodzenia Riddle'a w nowym ciele scaliłyby się horkruks i dusza - wówczas dziennik straciłby swoją moc. Sam horkruks nie dawał życia, był zaledwie cząstką pośredniczącą w odrodzeniu. Zatem np. dwóch Voldemortów nie mogłoby żyć, bo niemożliwe byłoby scalenie się horkuksa z duszą.

2. Czy scalenie się horkuksa z duszą nie jest możliwe jedynie przez okazanie skruchy?

I tu odpowiedź brzmi nie - skrucha i żal leczą rozdarcie duszy - naprawiają ją. W przypadku odrodzenia dusza i horkruks stają się jednym, ale nadal są rozdarte - występuje sytuacja podobna do relacji Harry-Voldemort, gdy wraz z duszą Voldemorta funkcjonowała część jego horkruksa.

3. Czy w obliczu powyższego zakończenie "Insygniów Śmierci" - "Blizna nie bolała go od dziewiętnastu lat. Wszystko było dobrze." - jest na pewno optymistyczne?

Otóż odpowiedź brzmi ponownie: nie. To, że blizna, a raczej miejsce pod blizną, nie bolało Harry'ego oznacza tylko i wyłącznie, że zostal zniszczony pół-horkruks, który w nim tkwił. Gdyby Voldemort żył, Harry po zajściu w lesie i tak nie odczuwałby już tego bólu.

4. Czy to oznacza, że Voldemort żyje?

J.K.Rowling zapewnia, że Lord Voldemort jest definitywnie i ostatecznie martwy.

Zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy wpis nie należy do zbyt prostych, ponieważ sam dotykany temat jest bardzo złożony, wieloznaczny i wielowarstwowy. Żywię jednak głęboką nadzieję, iż po "n"-tym przeczytaniu powyższych wywodów pojmiecie ich całkowity sens. Kiedy już Wam się to uda, będziecie mieć rozwiązanie jednej z największych zagadek "Harry'ego Pottera" podane na złotej tacy. Tacy w kształcie błyskawicy ;-)
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

8 komentarze:

  1. Bardzo ciekawie piszesz, szkoda, że forma tekstu jest taka słabiutka. Można wyczuć, że bardzo ekscytujesz się tym, o czym piszesz, ale emocje trzeba trochę powściągnąć! : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten wpis ma 5 lat, osobiście starsze teksty wolę postrzegać bardziej przez wzgląd na informacje w nich zawarte, aniżeli na formę - ta miała do przebycia długą drogę, by się lepiej ukształtować ;)

      Usuń
  2. Fajne :) A czy to prawda, że ma powstać film o autorze książki "Niesamowite zwierz eta i jak je znaleźć" Scamandra. Pozdrowienia od fana HP.
    Świetny blog, powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda :) Trylogia będzie nosiła tytuł "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" :) Więcej w temacie w najnowszym wpisie na blogu: "I co dalej z "Potterem"?".
      Również pozdrawiamy!

      Usuń
  3. i co dalej z potterem bęzie na twoim blogu!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potter nigdy z tego bloga nie zniknie i gwarantuję, że będzie go jeszcze więcej :)

      Usuń
  4. A mnie się podobają te emocje. Sama się emocjonuję, jak to czytam :) Dziękuję za wyczerpujące wyjasnienie tajemnicy relacji Harry - Voldemort, która zawsze była dla mnie nieco niejasna.

    alessandra

    OdpowiedzUsuń
  5. To chyba najciekawsze "tajemnice", sama od jakiegoś czasu próbowałam na własną rekę rozkminić całą tę istotę horkruksów i sytuację Harrego i zawsze coś pozostawało nie do końca jasne, to chyba najbardziej pogmatwany wątek... powyższe tłumaczenie rzuca nieco światła na sprawę i super!
    Szkoda tylko, że Jo nie ujawniła w końcu tego tajemnego rytuału służącego do wytworzenia horkruksa, bo to też intrygujące...
    A co do emocji w tekscie, że się wtrącę, dla mnie na plus, bo tekst jest bardziej "żywy" i ma sie poczucie większego kontaktu z autorem :)

    OdpowiedzUsuń