8 lat minęło...

Nieprzewidywalność losu nie zna granic - generalnie z biegiem czasu okazuje się, że wiele rzeczy nas zaskakuje - mnie np. przed chwilą zaskoczył niespodziewany atak olbrzymiej szarańczy, który wtargnął do mojego pokoju niczym rozwścieczony śmierciożerca. Nim zdążył jednak dokonać zniszczeń bądź choćby zorientować się w swoim położeniu, niczym błysk zielonego światła klątwy "Avada kedawra" dosięgnął go mój kapeć. Choć ostatecznie nie było to rozwiązanie tak "czyste" jak po Zabójczej Klątwie, to summa summarum - sytuacja została opanowana, a intruz jest martwy. Patrząc z perspektywy czasu niewiele rzeczy mogłoby mnie zaskoczyć tak jak ten nagły atak zielonego stwora o, wmawiam to sobie dla usprawiedliwienia mordu, krwiożerczych zamiarach, jednak muszę przyznać przed sobą i Wami, że już coś mnie w życiu bardzo zaskoczyło. 

Co więcej - zaskakuje mnie nadal. Kiedy 18. sierpnia 2001 r., jakby to ładnie powiedzieć, "ująłem w swe dłonie" "Harry'ego Pottera i Więźnia Azkabanu" mogłem spodziewać się, że przeczytam tę książkę do końca, po czym odłożę na półkę z większym bądź mniejszym uczuciem radości i spełnienia, bądź, że wcale jej nie doczytam, a jedynie po przebrnięciu kilku pierwszych stron, tudzież rozdziałów, odłożę ją z impetem na tą samą półkę (bądź pod nią) z nadzieją nie ujrzenia jej nigdy więcej. Mogłem spodziewać się wszystkiego, jednak los okazał się być doprawdy nieprzewidywalnym, kiedy to wówczas wskazał mi inną drogę - drogę fana i miłośnika prozy J.K.Rowling. Początki były trudne, bowiem wcale nie było łatwo dostać "Kamień Filozoficzny" i "Komnatę Tajemnic" - czekałem ponad dwa tygodnie, by moje zamówienie zostało zrealizowane i doczekałem się - moja radość nie miała końca. Zaraz po powrocie ze szkoły zabrałem się za czytanie pierwszego tomu - wtedy byłem już pewny, że oto w moim życiu nastąpił przełom, coś co może trwać aż do wydania ostatniego, planowanego siódmego tomu serii... W najśmielszych snach nie spodziewałem się tego co się wydarzyło. Zresztą - sami wiecie co było dalej, choćby z poprzedniego wpisu. Tak patrzę dzisiaj z dystansu na te 8 lat i zdaję sobie sprawę, że były w moim życiu chwile lepsze i gorsze - pierwsza miłość, pierwszy ból, rozczarowanie, problemy w szkole, smutki, radości, tryumfy, tragedie i wesela, oczekiwanie... Może to dziwne, ale - kiedy byłem prześladowany w podstawówce, w moim życiu był "Harry Potter" - dodając mi sił i kształtując w pewien sposób mój charakter, tworząc mnie... kiedy byłem po raz pierwszy zakochany - w moim życiu był "Harry Potter" - w pamiętniku z "Harry'ego Pottera" opisywałem swoje życie i uczucia... kiedy miałem w gimnazjum dziewczynę, "Harry Potter" nadal był w moim życiu - minęło już 5 lat od rozstania, a "Harry Potter" nadal pozostaje w moim życiu... kiedy byłem kolejny raz zakochany, "Harry Potter" byl w moim zyciu - dziewczyna i miłość odeszły, a "Harry" pozostał... gdziekolwiek, kiedykolwiek i w którąkolwiek stronę nie patrząc, cudowna, magiczna proza J.K.Rowling była, jest i pozostaje w moim życiu wypełniając sporą jego część. Minęło 8 lat - teraz to już nie jest dla mnie zwykła książka, nie jest to też moje hobby czy pasja, choć tam zwykłem je nazywać, acz teraz "Harry Potter" to spora część mnie, olbrzymi kawał mojego życia nasycony wieloma jego barwami od słodyczy poczynając, a na goryczy, poprzez kwaśność i słoność, kończąc... Za 2 dni skończę 20 lat, ale czuję się zupełnie tak jak wtedy, kończąc 12 lat, kiedy to po raz pierwszy poznałem magię. Przedzierając się przez falę refleksji i wspomnień sam sobie życzę by te kolejne lata, były mi tak "potterowsko" cudowne jak te przeszłe.

P.S. DO OBROŃCÓW PRAW PRZYRODY: uroczyście obiecuję, że przed południem pogrzebię szczątki tragicznie zakapciowanego, dnia 17. sierpnia br. o godzinie 23:20, szarańczę.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz