Jubileusz!

Bardzo zależało mi na opublikowaniu dzisiaj wpisu, ponieważ jest to dzień szczególny – może niekoniecznie szczególny obecnie, acz jest znaczącym dniem w historii – znaczącym do tego stopnia, iż wydarzenie z tego właśnie dnia zostało nominowane w kategorii najważniejsze wydarzenie 2008 r. w plebiscycie EMPiKu – otóż rok temu, dokładnie 26. stycznia swoją premierę w Polsce miał „Harry Potter i Insygnia Śmierci” – ostatni tom „Harry’ego Pottera” – wraz z tym wydarzeniem zakończyła się pewna epoka – nie tylko literacka. Uzasadniając swój głos w wyborze premiery ostatniego HP jako wydarzenia roku 2008 (w kontekście kulturalnym) napisałem tak:
Stając przed niewątpliwie trudnym zadaniem jakim jest wybranie jednego, najważniejszego wydarzenia roku należy kierować się czymś więcej niźli samą subiektywną oceną – należy wczuć się w rolę nie tylko odbiorcy, krytyka, ale również w rolę tłumu posiłkując się tym samym opinią szerszą i obiektywną, która w zestawieniu z naszymi, prywatnymi odczuciami ułatwi dokonanie słusznego wyboru. Sądzę, że wytypowałem właściwie jako „Wydarzenie Roku” premierę ostatniej części „Harry’ego Pottera”. Festiwale, koncerty, wystawy czy spektakle teatralne zdecydowanie przyciągają uwagę – ale czymże jest uwaga 50 000 osób skupiona na „legendarnym” koncercie The Police w porównaniu z dzieckiem, które zasiada wieczorem w fotelu i zamiast wpatrywać się w ekran telewizora czy miażdżyć przeciwników w pełnej przemocy grze komputerowej pogrąża się w lekturze ? Bo czym jest wyjście na drogi spektakl musicalowy w teatrze, który w końcu i tak przepadnie w niepamięć pozostawiając jedynie „upiorną” pustkę w portfelu, gdy można sięgnąć po książkę i wracając do niej wielokrotnie cieszyć się jej posiadaniem przez całe życie ? Wszystkie te nominacje poza tą wskazaną przeze mnie dotyczą epizodów – krótkotrwałych i dostępnych dla nielicznych (z powodu cen biletów, miejsca, czasu czy innych ograniczeń) lub zależących od zmieniających się gustów i realiów (premiery filmowe czy muzyczne). Połączmy teraz te drobne i wspaniałe zjawiska związane z lekturą dobrej książki, które wymieniłem powyżej i pomnóżmy przez kilkaset tysięcy (w Polsce) lub kilkaset milionów (na świecie) a otrzymamy sukces „Harry’ego Pottera” – cyklu KSIĄŻEK, który zrobił furorę na całym globie, zawojował wydawniczy świat i przede wszystkim podbił serca dzieci sprawiając, że mogły one na nowo – na wzór naszych dziadków, którzy wychowywali się bez telewizji i bez komputera – poznać ten inny alternatywny świat – wspaniały świat niekończącej się literackiej przygody. Dla mnie (i jestem przekonany, że nie jestem w tym przekonaniu osamotniony) premiera ostatniej części przygód „Harry’ego Pottera” to wydarzenie na skalę nie tylko roku, ale i epoki, która zaczęła się wydaniem „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” a nie zakończyła wraz z końcem genialnej serii wykreowanej przez J.K.Rowling na „Harrym Potterze i Insygniach Śmierci”. Ostatecznie „Harry” nie zamknął furtki, którą sam stworzył, lecz pozostawił ją uchyloną tak by pogrążone w potteromanii dzieci i dorośli (sic!) mogli kontynuować swoją przygodę z literaturą.

Zarówno 21. stycznia br. jak i dzisiaj sądzę, że moje uzasadnienie było słuszne i rzeczowe i przyznaję – mam nadzieję, że przypadnie do gustu jurorom konkursu (nie będę się wdawał tutaj w zbędne szczegóły). Głosując powróciłem w pamięci do tamtych chwil – godzin oczekiwania na polską edycję ostatniego „Pottera” i starałem się przypomnieć sobie co wówczas czułem… okazuje się, że tak naprawdę nie jestem w stanie dzisiaj tego określić – na pewno była to euforia, wielka radość, ale i smutek – że to już koniec. Były to jednak odczucia dużo słabsze niźli przed premierą angielskiej wersji powieści 21. lipca 2007 r. ponieważ to wówczas wewnątrz mojej głowy eksplodowały setki pytań, byłem niesamowicie ciekawy zakończenia serii jak i przerażony tą perspektywą. Koniec epoki „Harry’ego” poczułem na premierze ostatniej części – stojąc wśród niewielkiego grona przebranych fanów na kameralnej imprezie premierowej w czeladzkim salonie EMPiK.


Tamtego dnia poza wielką radością czułem też niesamowitą pustkę – jakbym żegnał się z przyjacielem, choć było to zarazem uczucie szczęśliwe – nie chciałbym ósmego tomu „Harry’ego Pottera” – to co miało się skończyć – skończyło się, co miało być powiedziane – zostało powiedziane. Tak wygląda koniec.

Nie chcąc zamęczać Was przydługimi refleksjami, które niczego nowego nie wniosą, nikomu nie pomogą i nikomu nie są potrzebne (chyba, że do sentymentalnych powrotów do przeszłości) chcę ujawnić ostatnie już (z dotychczas ujawnionych) informacje dotyczące warsztatu „Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci” – ostatnie spojrzenie na powstanie książki od „kuchni”.

A zatem na dobry początek - oto drzwi pokoju i sam pokój, w którym J.K.Rowling zakończyła pisanie powieści o wówczas bardzo tajemniczym tytule "Harry Potter and the Deathly Hallows":



a oto pierwszy wydruk manuskryptu ostatniej powieści o Harrym Potterze:



A oto zdjęcie przedstawiające pracę nad korektą maszynopisu...


Tutaj zaś widzimy plan promocyjny dotyczący wydania siódmego tomu, a poniżej zespół osób zajmujący się opracowaniem owego planu... 


A tutaj przedstawiam widok drukarni, w której powstawał "Harry Potter and the Deathly Hallows" wraz z kilkoma zdjęciami na których widoczny jest proces powstawania (druku) książki:



I ostatnie zdjęcie z naszej podrózy w czasie - premiera o północy 21. lipca 2007 i podpisywanie książki przez J.K.Rowling:
Zdjęcia pochodzą z filmu dokumentalnego „Rok z życia J.K.Rowling” (2007).

To nie koniec atrakcji na dziś, ponieważ oto nadszedł moment wyjaśnienia jednej z większych tajemnic marketingu "Harry'ego Pottera"... Każde oczekiwanie na premierę wiązało się z czekaniem na ujawnienie tytułu kolejnego tomu serii - było wiele spekulacji, pogłosek, plotek i domysłów na temat brzmienia tytułu HP - często bywało tak, że domysły wynikały z marketingu wokół HP - kolejne urzedy patentowe rejestrowały mniemane tytuły "Harry'ego" na długo przed jego wydaniem - najpopularniejszą z firm, która stosunkowo często zatwierdzała kolejne tytuły "Harry'ego Pottera" był Seabottom, który wręcz słynął z zasypywania sieci prawdopodobnymi tytułami "HP". Dlaczego były one tak wiarygodne? Skąd się one brały? I jaka była pierwsza wersja tytułu ostatniego tomu "Harry'ego Pottera"? Tego wszystkiego dowiecie się w dalszej części wpisu...

Harry Potter i...
Heart of Ravenclaw (Serce Ravenclaw)
Deathly Hallows (INSYGNIA ŚMIERCI)
Deadly Veil (Łuk Śmierci)
Demon's Sword (Miecz Demona)
Quest of the Serpent (Zagadka Węża)
Grey Lady (Szara Dama)
Heir of Gryffindor (Dziedzic Gryffindora)
Lost Sceptre (Zaginione Berło)
Broken Wand (Złamana Różdżka)
Gryffindor Quest (Zagadka Gryffindora)
Peverell Quest (ZAGADKA PEVERELLÓW
Wand of Gryffindor (Różdżka Gryffindora)
Ring of Destiny (Pierścień Przeznaczenia)
Elder Wand (CZARNA RÓŻDŻKA)
Revenge of Dumbledore (Zemsta Dumbledore'a)
March of the Death Eaters (Marsz Śmierciożerców)
Return of the Dark Lord (Powrót Czarnego Pana)
Curse of Nagini (Klątwa Nagini)
Last Prophecy (Utracona Przepowiednia)
Hallows of Hogwarts (Relikwie/Czcigodni Hogwartu)
Mudblood Revolt (Bunt Szlam)
Seventh Horcrux (Siódmy Horkruks)
Wand of Grindelwald (RÓŻDŻKA GRINDELWALDA)
Final Curse (Ostatnia Klątwa)

Pytanie - dlaczego niektóre z tych tytułów wydają się prawdopodobne i wiarygodne, a niketóre wręcz pokrywają się z prawdziwymi? Odpowiedź jest prosta - to J.K.Rowling wymyślała te wszystkie tytuły - to ona wyprowadzała nas, fanów, w pole podsuwając prawdopodobne kąski i to ona ostatnio przyznała, że siódmy tom pierwotnie miał nosić tytuł "Harry Potter and the Hallows of Hogwarts" (Relikwie Hogwartu (?)) choć był to tytuł niewłaściwy, ponieważ nie wszystkie Insygnia Śmierci znajdowały się w Hogwarcie i Jo zdała sobie z tego sprawę dopiero pisząc ostatni tom... wówczas powstały inne wersje tytułu HP7 - zaprezentowane już w 2003 czy 2005 r., wśród których był ostateczny "Harry Potter and the Deathly Hallows"... Mieliśmy na tacy podany prawdziwy tytuł, z tym, że te prawdziwe na ogół były przez fanów skreślane i uznawane za najmniej wiarygodne... życie pełne jest niespodzianek :-)
I tym pozytywnym akcentem kończę dzisiejszy, jubileuszowy wpis.
P.S. Obiecywany przeze mnie z dawien dawna test wiedzy o HP zostaje (o zgrozo) po raz kolejny przełożony w czasie - nie obawiajcie się jednak - już wkrótce dane Wam będzie zasiąść do najtrudniejszego testu jaki w życiu rozwiązywaliście - nawet samopoprawiające pióra nie pomogą...
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz