"Baśnie barda Beedle'a" i "Harry Potter" deluxe

Dzisiejszy wpis będzie swoistą odskocznią od kilku(nastu) ostatnich wpisów – będzie powrotem do korzeni a zatem do pojęcia „kolekcji” i nie tylko, ponieważ sądzę, że nadszedł już najwyższy czas na niejaką „promocję” nowej książki J.K.Rowling: „Baśni barda Beedle’a”, które już 6. grudnia tego roku pojawią się w polskich księgarniach – i w zasadzie od tego zacznę. Do tej pory napomykałem jedynie o „BBB”, ledwie wspominałem o ich charytatywnej roli i w zasadzie nie odwoływałem się do szczegółów i specyfiki poszczególnych wydań, a poznając mnie, na pewno zdajecie sobie sprawę, że ma to dla mnie wymiar szczególny i znaczenie priorytetowe – wszakże jestem kolekcjonerem. Zatem na początku kilka danych statystycznych – „The Tales of Beedle the Bard” ukażą się w 23. różnych edycjach językowych na świecie, zaszczytu wydania tego niezwykłego i niepowtarzalnego zbioru czarodziejskich opowieści dostąpią: Wielka Brytania, USA, Francja, Niemcy, Holandia, Włochy, Korea, Słowacja, Tajwan, Czechy, Brazylia, Dania, Portugalia, Norwegia, Rosja, Izrael, Hiszpania (Katalonia), Węgry, Grecja, Hiszpania/Ameryka Łacińska, Chiny, Japonia, Wietnam, Finlandia i, oczywiście, Polska, a ponadto „BBB” ukażą się również w języku niewidomych – Braille’a – o istocie tego szczególnego wydania językowego rozpisywałem się swego czasu we wpisie na blogu, więc jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji się z nim zapoznać, bądź chciałby sobie go przypomnieć – serdecznie zapraszam do „przekopania” archiwum bloga – tam to znajdziecie ;)

Chcąc zacząć od początku i powiedzieć tym samym wszystko to co chcę dzisiaj powiedzieć, wrócę ścieżkami wirującej pamięci do jesieni 2007 roku. Zaledwie kilka tygodni po wydaniu „Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci” w wersji anglojęzycznej świat „czarodziejów” obiegła szczęśliwa nowina o tajemniczej książce J.K.Rowling związanej z tomem zakańczającym cykl – „Baśnie barda Beedle’a”… zbiór pięciu bajek napisanych ręcznie przez Rowling i również przez nią zilustrowanych – początkowa radość szybko zamieniła się w czarną rozpacz – takowych wydań powstało 7 i tylko jedno z nich miało zostać zlicytowane 13. grudnia 2007r. na aukcji w Sotheby’s – ale o tym już wiecie, podobnie jak macie świadomość jak niebanalną kwotę zaproponowało Amazon.com za tę niezwykłą książeczkę – z miłości do dużych pieniędzy powtórzy po raz n-ty – blisko 2 000 000 funtów brytyjskich. Do czego zmierzam… Wówczas pojawiła się nadzieja na publikację książki przez jej nowego nabywcę – okazało się to jednak niemożliwe, gdyż Rowling i jej agenci sprytnie zachowali prawa autorskie i nie zezwolili na masową publikację treści owego zbioru baśni. J.K.Rowling zażartowała wtedy, że będzie musiała trzymać w ścisłej tajemnicy sylwetki osób, do których trafiły inne z tych siedmiu niezwykłych egzemplarzy… Kiedy 31. lipca tego roku autorka „Harry’ego Pottera” ujawniła swe intencje dotyczące masowego wydania książki, ów czar musiał prysnąć, gdyż do tej pory poznaliśmy (albo inaczej – poznałem, a Wy poznacie za chwilę ;)) tożsamości dwóch z sześciu obdarowanych tym niezwykłym upominkiem osób. Co do pierwszej – nie miałem wątpliwości już w grudniu zeszłego roku, gdyż był to wybór oczywisty – Barry Cunningham – wydawca „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” na rynku brytyjskim (obecnie od kilku już lat nie pracuje w Bloomsbury). Ten korpulentny, serdeczny człowiek przysłużył się bardzo zasadniczo do tego, że J.K.Rowling stała się „wydawaną” pisarką – to on zadecydował o kupnie praw do pierwszego tomu „Harry’ego Pottera”.

Zdjęcie pochodzi z filmu dokumentalnego „Harry Potter i ja” (BBC 2001).

Druga postacią, która otrzymała podobny drogocenny upominek jest nie kto inny jak wydawca dzieł J.K.Rowling na rynku amerykańskim – Artur Levine – z wydawnictwa Scholastic, dzięki, któremu Jo po raz pierwszy poczuła smak bogactwa. Jak ów pan potwierdza do dziś – czynił wielkie ryzyko oferując 100 000 $ za debiutancką powieść nieznanej nikomu pisarki, aczkolwiek niczego nie żałuje (bo kto by żałował?). Miał wolną rękę na aukcji, w której licytowano prawa do wydania „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” w USA – przełożony nie ograniczał go w niczym, dał mu swobodę działania. I Levine to wykorzystał.

Zdjęcie pochodzi z filmu dokumentalnego „Harry Potter i ja” (BBC 2001).

Co do tożsamości pozostałej czwórki pozostają jedynie przypuszczenia i dzikie teorie i sam mam kilka – nie pamiętam już kiedy dzieliłem się na tym blogu przypuszczeniami, dlatego jest mi niezmiernie miło uczynić to w tej chwili. Więc jako „pewniaka” obstawiam Christophera Little’a – agenta literackiego Jo, dzięki któremu w zasadzie manuskrypt powieści trafił w ogóle do wydawnictwa Bloomsbury, kolejne „typy” zaś nie są dla mnie tak oczywiste, więc nie zamierzam nawet strzelać, bo przypadkiem spudłuję i poleje się niewinna krew… Ale do rzeczy, bo z każdym zdaniem coraz bardziej odbiegam od zasadniczego tematu tego wpisu i rozpływam się w odmętach kolejnych myśli, refleksji itd. Z racji tego przechodzę teraz do samej specyfiki poszczególnych wydań „Baśni…” i odpowiem na pytanie, które zadają sobie wszyscy (albo tylko ja): dlaczego po raz pierwszy polska okładka książki związanej z HP opierać się będzie na brytyjskim, a nie amerykańskim wzorcu ? Zacznę jednak od istoty sprawy – od pieniędzy. Jak już wspominałem środki finansowe nagromadzone ze sprzedaży „Baśni barda Beedle’a” zostaną przekazana na rzecz fundacji charytatywnej, o Której-Wiecie-Prawie-Wszystko z mojego bloga – Children’s High Level Group. Nie chcąc się powtarzać – jeśli ktoś nie wie czego dotyczy rzecz owej fundacji – zapraszam do archiwum mojego bloga – tam znajdziecie wszystko ;) I w końcu przechodzę do mojego ulubionego punktu tego wpisu – mianowicie specyfiki poszczególnych wydań „Baśni…” – oczywiście nie mam zamiaru rozpisywać się o edycjach pochodzących z każdego kraju, w którym owa książeczka zostanie wydana, lecz skupię się na tych istotniejszych i bardziej ciekawych i oczywiście na polskiej edycji, która dla nas jest najważniejsza. Zatem: wersja angielska brytyjska, angielska amerykańska i… wersja limitowana kolekcjonerska dostępna jedynie w sklepie internetowym Amazon. Wersja angielska brytyjska (obrazek poniżej):

i angielska amerykańska (poniżej):


Edycje standardowe w skład których wchodzi 5 oryginalnych baśni, ilustracje będące dziełem Jo Rowling – w zasadzie różniące się tylko okładkami, dlatego rozwodzić się nad nimi nie będę. Autorką okładki amerykańskiego wydania jest znana nam już z ilustrowania wszystkich tomów HP – Mary GrandPre, zaś autorem okładki wydania brytyjskiego jest ktoś inny, ale o tym za chwilkę ;) W zasadzie każda edycja oprócz 5 bajek przetłumaczonych przez Hermionę Granger, opatrzonych adnotacjami i komentarzami Albusa Dumbledore’a, które naszkicował kilkanaście miesięcy przed śmiercią, a które dotyczą nie tylko owych bajek, ale i wielu faktów z czarodziejskiego świata, które ukazują ciekawe fakty dotyczące najstarszych rodów czarodziejskich oraz właścicieli Czarnej Różdżki – w zasadzie „środek” jest w wypadku każdego wydawnictwa i każdego kraju ten sam z jednym wyjątkiem… i tu dochodzę z tryumfalnym uśmiechem do wydania kolekcjonerskiego, które prezentuję poniżej. 
A więc – pudełko na kształt książki obite skórą z wyżłobionymi w niej rysunkami i literami (pozłacanymi na grzbiecie), a w nim ukryta w aksamitnym, sygnowanym przez Rowling woreczku książka… i tu uwaga – będąca wierną repliką ORYGINALNEGO wydania „Baśni barda Beedle’a” – tzn. zawierają metalowe elementy na skórzanej okładce wraz z replikami kamienia księżycowego, „zatrzask” na książkę (trzeba go zdjąć, żeby móc ją w ogóle otworzyć), reprodukcję wstępu napisanego ręcznie przez Rowling, oraz coś czego nie ma nawet w ORYGINALE ! 10 nowych ilustracji autorstwa Jo, a ponadto zawiera 10 wydrukowanych praca J.K.Rowling ukrytych luzem w aksamitnej kieszeni w wewnętrznej stronie okładki. Edycja ta, limitowana – powstanie jedynie 100 000 sztuk (i ani jednej więcej) kosztuje jednak niemało $100 lub 50 funtów, wobec czego przeznaczona jest raczej dla bardziej zagorzałych wielbicieli-kolekcjonerów. I w tej nadarzającej się idealnej na to chwili, oznajmiam z dumą, iż mój egzemplarz tej niesamowitej książki został już zamówiony, wobec czego kolekcja rozwija się nadal !

A teraz gwóźdź programu, który celowo przemilczałem – dlaczego tym razem polska edycja będzie prezentować brytyjską okładkę „Baśni…” ? Ponieważ to J.K.Rowling jest jej twórczynią, to jej praca zdobi przód książki !

Teraz w zasadzie jeszcze tylko kilka dat związanych z „Baśniami…” (obiecuję, że nie będzie to nowe kalendarium z chronologią):

3. grudnia 2008 – na wystawie zostaną zaprezentowane egzemplarze ręcznie napisanych „Baśni…” należących do Barry’ego Cunninghami i Artura Levine’a – książka Barry’ego będzie wystawiona na ekspozycję w National Library of Scotland, a egzemplarz Artura w New York Public Library – obie książki pozostaną na wystawie do 4. stycznia 2009, więc jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć je sobie na żywo, niech z miejsca rezerwuje świstoklika, przepłaci armię goblinów, bądź wyda trochę galeonów na mugolskiej środki transportu.

4. grudnia 2008 – wydanie „BBB” w Wielkiej Brytanii, USA i większości krajów wydających „Baśnie…”; uroczysta premiera książki odbędzie się o 4 po południu w Edynburgu podczas „specjalnego podwieczorka przy herbatce”, w którym brać udział będzie J.K.Rowling i 250 dzieci dobranych w czasie selekcji z konkursów (oczywiście konkursów, w których Polacy brać udziału nie mogą).

6. grudnia 2008 – premiera „BBB” w Polsce; cena wydania – 19,90 zł, zaś okładkę prezentuję poniżej.

Na zakończenie tej części wpisu prezentuję również jedne z ciekawszych wydań „Baśni…”: niemieckie i francuskie, w którym na uwagę zasługuje specjalne pudełko, w którym umieszczona jest książka.

Nie jest to jeszcze koniec dzisiejszego wpisu, co możecie wywnioskować po jego początku – tak, teraz nadszedł czas na przejście do „kolekcji” i tego co dla kolekcjonera ważne – do tej pory na łamach mojego bloga spotkaliście się ze specjalnymi wydaniami „Harry’ego Pottera” – m.in. z USA, Włoch, Niemiec czy Rosji itd. Dzisiaj prezentuję kolejne trzy godne uwagi edycje z Francji, Węgier i Czech. Zacznę od edycji żabiej… tzn. francuskiej (z pełnym szacunkiem do Francji): 2. października tego roku z racji 10. rocznicy wydania „Harry’ego Pottera” na rynku francuskim wydawnictwo Gallimard przygotowało specjalne edycje poszczególnych tomów, które należą do edycji „dziesięciolecia”. 2. października wydany został „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” oraz „Harry Potter i Komnata Tajemnic” w wersji GRAND FORMAT „LUXE” cechująca się, co już powiedziane w nazwie – dużym formatem i twardą, ozdobną okładką. Kolejne tomy z serii wydane w cyklu tej kolekcji ukażą się:

na wiosnę 2009
„Harry Potter i Więzień Azkabanu”
„Harry Potter i Czara Ognia”

na jesień 2009
„Harry Potter i Zakon Feniksa”
„Harry Potter i Książę Półkrwi”
„Harry Potter i Insygnia Śmierci”

Kolejna edycja specjalna – zbiorowa zawiera pełen cykl HP w limitowanej edycji (20000 zestawów – „siedmiopaków”) tzw. Folio Junior – kolekcja kieszonkowa w miękkiej okładce ze specjalnymi ilustracjami w środku (zdjęcie kolekcji prezentuję poniżej).


Wydanie czeskie – o którym w zasadzie dowiedziałem się dopiero dwa dni temu i które wywołało na mej twarzy uśmiech – bardzo przyjemne dla oka o wdzięcznej nazwie „exclusive” – z obwolutą i twardą okładką płócienną ze złotymi wzorami i ozdobnym „P” na środku, w większym, niż klasyczny, formacie.


Oraz wydanie węgierskie, na temat którego bardzo trudno czegokolwiek się dowiedzieć – po poczynieniu odpowiednich tłumaczeń z języka węgierskiego (podobnie jak tłumaczyłem dane dotyczące powyższych wydań z jęz. francuskiego i czeskiego – wcale się nie chwalę :P no może troszkę) dowiedziałem się tylko tego co było oczywiste od samego początku – sądząc po ilustracji – książka w twardej, ozdobnej oprawie w tzw. wersji dla dorosłych (poważna okładka) i w zasadzie to wszystko czego na jej temat udało mi się dowiedzieć – jednak powstała w związku z tym otoczka tajemnicy wokół tego wydania „Kamienia Filozoficznego” pozwala mi mniemać, że jest to jedno z bardziej luksusowych wydań „Harry’ego Pottera” dostępnych na rynku.


Teraz to naprawdę już wszystko na dziś, choć pozostaje mi w zasadzie poczynić jedną zapowiedź – im bliżej będzie do premiery „Baśni barda Beedle’a” tym więcej czasu i miejsca poświęcać będę temu tematowi, w związku z czym nie pozostaje mi nic poza zapewnieniem, że ostatnia część chronologii cyklu „Harry Potter” pojawi się przed 4. grudnia (haczyk tkwi w tym, że nie powiem, którego roku).

Daniel

P.S. coś dla matematyków i ekonomistów – ciekawostka związana z wydaniem „Baśni barda Beedle’a” – amerykański wydawca podjął decyzję o wypuszczeniu na rynek w pierwszym nakładzie 3 500 000 egzemplarzy książki, podczas, gdy w ubiegłym roku wydał aż 12 000 000 egzemplarzy tomu siódmego, z czego większość rozeszła się już w pierwszy weekend od rozpoczęcia sprzedaży – jak więc widać liczba kopii „BBB” jest dużo mniejsza od HP 7. Czyżby to był kolejny chwyt marketingowy służący skłonieniu klientów do jak najszybszego kupna książki nim zniknie ona z półek sklepowych ? Popyt większy od podaży ?
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. a ja mam pytanie gdzie teraz można zakupić baśnie barda beedle'a ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza egzemplarzami o bardzo wygórowanej cenie na serwisach aukcyjnych, "Baśni" nie ma już w sprzedaży. Ich nakład został dawno temu wyczerpany, a wydawnictwo Media Rodzina nie ma już praw do tej publikacji, więc i dodruków nie będzie.

      Usuń