Preludium & kąsek dla ciekawskich

Idąc dalej w uświęceniu tezy: „żeby poznać przyszłość, należy wrócić do przeszłości” posuwam się do stwierdzenia istoty historii w cyklu o „Harrym Potterze”… to nie jest przypadkowa opowiastka o chłopcu, który został czarodziejem, to nie jest też przypadkowy świat, w którym przyszło jemu i jego przyjaciołom i wrogom egzystować. To świat, który ma swoją historię, którym rządzą pisane bądź niepisane prawa sprzed wielu setek lat, to magia, która pozostawia po sobie ślad największy i niezniszczalny. Dzisiejszy wpis to zaledwie preludium do cyklu innych wpisów, które będą się pojawiać na blogu w ciągu najbliższych dni.

Dziś, tak jak obiecałem, zaczynamy od geografii – geografii magicznej, a może nie tyle geografii, co jednego z zakresu, którym się zajmuje ta nauka. Mianowicie – obiecana przeze mnie mapa Hogsmeade – wioski czarodziejów.

A teraz pora na kilka ciekawostek ze świata magii i czarodziejstwa. W 1990 r. podczas jazdy pociągiem Rowling wpadł do głowy pomysł na napisanie serii o Harrym. Mało kto jednak wie, iż Harry nie był wówczas Potterem. Nosił zupełnie inne nazwisko, którego autorka nie zechciała ujawnić. Po jakimś czasie, ale również bardzo wcześnie, nazwisko Harry’ego uległo zmianie. Jednak nadal nie był on Potterem. To drugie nazwisko zostało użyte w stosunku do innego bohatera, który pojawia się w „Czarze Ognia”. Pozostaje nam zatem przewertować kilkadziesiąt nazwisk pojawiających się w czwartym tomie – Payne, Krum a może Karkarow ? Szansa na odgadnięcie właściwego jest bardzo niewielka, wręcz jest znikoma. Fakt jednak pozostaje faktem, że sympatyczny okularnik nosił wcześniej dwa nazwiska nim się ujawnił (lub raczej nim został ujawniony) pod nazwiskiem „Potter”. Ciekawostka numer 2. Skąd się bierze magia ? Otóż magia jest formą tak złożoną, iż nikt nie jest w stanie powiedzieć skąd się ona bierze. Jest talentem, który jedni mają, a inni nie, talentem, który jest lepszy bądź gorszy, ale który, najprościej rzecz ujmując, znany jest od dawien dawna. Teraz kolejna ciekawa informacja – zapewne nie uszło Waszej uwadze, że wszyscy nauczyciele Hogwartu są samotnikami ? Dla mnie był to aspekt interesujący na tyle, że postanowiłem to sprawdzić wertując godzinami wywiady z J.K.Rowling (których od 1997 r. było sporo), aż natrafiłem na właściwą informację. Nie wszyscy nauczyciele są samotni, niektórzy mają rodziny – żony, mężów, może nawet dzieci, ale nie jest to w powieści zaznaczone. To, że nauczyciele mają rodziny poświadcza dobitnie przykład Neville’a Longbottoma, który ma żonę…

Kto zostaje duchem ? Na pewno nie zostają nimi osoby szczęśliwe. Duchem może być ktoś kto nie pogodził się nigdy z możliwością śmierci, kto nie żył w zgodzie ze sobą i światem – przykładem jest Jęcząca Marta czy prof. Binns –oni nawet do końca nie zauważyli momentu, w którym rozstali się ze swoim ciałem. O ile do Marty jakoś to dotarło, o tyle Binns chyba nadal „żyje” w nieświadomości. Takim przykładem może być również Prawie Bezgłowy Nick, który kochał życie i chciał żyć. Dlaczego zatem Syriusz nie stał się duchem ? On był pogodzony ze śmiercią, pragnął umrzeć w walce i prawdę powiedziawszy, tyle razy ryzykował życiem, że musiał się oswoić ze świadomością śmierci. A Dumbledore ? Znając jego stosunek do śmierci nie należy wierzyć, by mógł powrócić jako duch. Lily i James ? Śmierć Lily była wynikiem wyboru – mogła przeżyć, a jednak postanowiła zasłonić własnym ciałem swoje jedyne dziecko. James zaś bardzo przypomina Syriusza – heroiczny wojownik, który niczego się nie lęka, który wszystkiemu stawi czoła. Dzielni ludzie nie wracają jako duchy, wracają ludzie słabi. Voldemort ? Tu sprawa jest prosta – żeby powrócić jako duch trzeba posiadać duszę, a Voldemort stracił 7/8 swojej, a ostatnia jej cząstka została uwięziona na „Kings Cross” w formie, którą widzieliśmy pod koniec książki. Mógłbym tak omawiać wszystkie postaci, które zginęły na łamach cyklu, ale wydaje mi się to być bezsensowne.

Nowinka dla wielbicieli Gryffindora – Godryk nie ukradł miecza goblinom – Gryfek się pomylił. Pytanie teraz – pomylił się nieświadomie czy celowo ?

Teraz jeden z ciekawszych tematów, choć pewnie to zauważyliście – myśli w myślodsiewni są obiektywne – przedstawiają całą sytuację, a nie tylko punkt subiektywny postaci, do której one należą. Z tego powodu myślodsiewnia jest tak użyteczna.

I ostatnia ciekawostka, którą dziś ujawnię – w Hogwarcie jest ok. 1000 uczniów, co i tak jest znikomym procentem wszystkich dzieci czarodziejskich, które żyją w Wielkiej Brytanii, bo takowych jest dużo więcej, ale nie wszystkie idą do Hogwartu. Jedne zostają posłane do innych szkół, inne zostają zatrzymane w domu i są zmuszone do uczenia się w mugolskich placówkach, a inne są tymi nieszczęśliwymi dziećmi (jak Filch czy pani Figg), które urodziły się w rodzinach czarodziejskich, jednak są pozbawione mocy.

Na dzisiaj to wszystko, a już od następnego razu rozpoczynamy cykl historii magii, która mam nadzieję, będzie nieco bardziej ciekawa niż wykłady profesora Binnsa, którego pozdrawiam i życzę mu dużo zdrowia… w sensie zdrowia „duchowego”.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz