Po dwóch miesiącach przerwy... 3/3

CIĄG DALSZY...
***
10. Tym razem nie napiszę zbyt wielu słów, nie opiszę żadnego ciekawego aspektu i nie rozwinę tematu. Tym razem pozwolę sobie opublikować słowa J.K. Rowling, dodam że będą to słowa podziękowania, które autorka napisała w lipcu 2007. Czasami trudno jest się otrząsnąć i myśleć trzeźwo – patrząc na swoją małą obsesję na punkcie „Harry’ego Pottera” chwilami nie dostrzegam innych fanów, którzy być może nie mają takich źródeł wiedzy jak ja, którzy nie ślęczą godzinami przy komputerze wyszukując czegoś nowego i ciekawego związanego z „Harrym Potterem”. Bywają dni, kiedy uzmysławiam sobie pewne fakty i dopiero wówczas – z mniejszym czy większym opóźnieniem, publikuję pewne posty. Tak też jest dziś. Dlatego – dla tych wszystkich, którzy nie mieli okazji zetknąć się z podziękowaniami autorki i dla tych wszystkich, którzy chcą je przeczytać, zamieszczam tłumaczenie tego tekstu (tym razem nie jest ono mojego autorstwa).

PODZIĘKOWANIA

W przeciągu kilku godzin będziecie wiedzieć, co przydarzyło się Harry’emu, Ronowi i Hermionie i reszcie w ich ostatniej przygodzie. Poznacie wszystkie sekrety, które nosiłam w sobie przez ten cały czas. Ci, którzy domniemywali poprawnie, dostaną potwierdzenie, a ci, którzy błędnie – tak myślę – nie będą specjalnie rozczarowani.

Czuję mieszankę podniecenia, zdenerwowania i ulgi w głowie. „Insygnia Śmierci” zostają moją ulubioną częścią serii, nawet po wielu ponownych lekturach książki. Nie mogę doczekać się podzielenia się tym z czytelnikami, którzy byli na mnie skazani przez sześć poprzednich części.

Pozostaje ostatnia rzecz do zrobienia: słowa podziękowania. Są osoby, które w różnych etapach tych siedemnastu lat podróży, którą odbyłam z Harrym, dołączały do mnie, którzy mogliby opowiedzieć Wam historię o wiele dziwniejszą od fikcji, o tym jak niesamowity i cudowny stał się świat Harry’ego Pottera, jak poszerzył się ponad nasze najdziksze sny.

Po pierwsze, jestem niezwykle wdzięczna mojemu agentowi, Christopherowi Little'owi, który był ze mną od początku i który dał szansę nieznanej autorce, której słodko radził, by nie rzucała dziennej pracy, nim niestrudzenie pracując nie potrzebowałaby już uczyć francuskich nieregularnych czasowników. Pamiętam dzień, w którym jego nazwisko przyciągnęło moje oko w „Writers And Artists Year Book”, dzięki Bogu, nie był on Vernonem z krwi i kości. Wszyscy w jego agencji zasługują na moje najgłębsze podziękowania, ale szczególnie Emma Schlesinger, która stała się niezastąpioną pottero-encyklopedią i Neil Blair, który wywalczył bardzo wiele na rzecz Harry’ego i mnie i mam nadzieję, że dostanie w końcu swoje wolne weekendy.

Moją dozgonną wdzięczność kieruję także do Barry’ego Cunninghama, redaktora książek dla dzieci w wydawnictwie Bloomsbury, który zaakceptował publikację „Kamienia Filozoficznego”, ale który nie pozostał w wydawnictwie na tyle długo, by gromadzić całe uznanie, które mu się niewątpliwie należy. Zostałam odrzucona przez długą listę wydawców, dopiero Barry odnalazł sens w Harrym. Jest świetnym redaktorem i nigdy nie zapomnę jego cierpliwości wobec pisarki, która równocześnie zmagała się z byciem nauczycielką i samotną matką.

Barry może zawdzięczać sukces Emmie Matthewson, która była moim redaktorem i przyjacielem przez kolejne sześć części, na której osąd czekałam ze słabnącym oddechem za każdym razem, kiedy oddawałam swój manuskrypt i bez której spokoju, szczerości i oceny, byłabym zgubiona. Edycja „Insygniów Śmierci” była w zasadzie ogromnie wzruszająca i nie mogę myśleć o nikim, z kim mogłabym się tym podzielić.

Wszyscy w dziale książek dla dzieci w wydawnictwie Bloomsbury byli dla mnie wspaniali i pracowali bardzo ciężko dla Harry’ego, ale szczególnie Rosamund de la Hey i Sara Adenina były ze mną od początku jako zagorzałe przyjaciółki.

Nigel Newton, Dyrektor Wykonawczy Bloomsbury, od samego początku mnie wspierał, jeszcze długo przed tym, jak zaczęto sprzedawać Harry'ego ogromnymi nakładami, gdyż jego dzieci były fanami tych książek. Pan Nigel był i nadal jest stałym źródłem entuzjazmu i hojności.

Punktem zwrotnym w moim życiu był dzień, w którym po raz pierwszy rozmawiałam z Arthurem Levinem. Jest on amerykańskim redaktorem, który dopiero co odesłał oferty trzech różnych wydawnictw, które biły się o pierwszy tom. Byłam przerażona, gdy podnosiłam słuchawkę telefonu, żeby z nim porozmawiać; pierwszą rzeczą, jaką powiedział było: "Przerażona?" Chyba zaczęłam go uwielbiać już od tamtego momentu. On również okazał się prawdziwym przyjacielem i powiernikiem, a wspomnienia ze zwiedzanego z Arthurem San Francisco podczas mojej pierwszej podróży do Ameryki należą do moich najszczęśliwszych spośród doświadczeń z Harrym.

Inną osobą ze Scholastic, której muszę podziękować jest nieziemsko operatywna i niesamowicie urocza Kris Moran, która była moim „pasterzem” podczas obydwu amerykańskich tournee i innych ważnych prasowych imprezach, i którą ubóstwiam za jej lojalność, umiejętność lokalizacji kafejek we wcale-nie-wilgotnych-środowiskach oraz jej mówienie-kącikiem-ust-podczas-rozpoczynania-składania-autografów-w-książkach.

Chciałabym również podziękowań wszystkim sprzedawcom książek, ale głównie tym z Wielkiej Brytanii, bo mieli oni swój ogromny wkład w początkowy sukces Harry'ego, który miał miejsce nie dzięki znakomitej kampanii marketingowej, ale dzięki werbalnym rekomendacjom niezwykle mądrych ludzi, którzy pracowali jako obsługa w naszych księgarniach. Harry stał się ciężką pracą dla sprzedawców książek na przestrzeni ostatnich lat, z nałożonymi embargami i tłumami ludzi, którzy całą sprawę zamienili w niezwykle brzemienną w skutki i o wiele mniej kameralną, niż to zwykle się działo przy premierach książek. Księgarzom jestem głęboko wdzięczna.

Harry Potter został opublikowany w sześćdziesięciu czterech różnych językach. Ciągle pamiętam o tym, jak wielu ludzi było zaangażowanych w rozprowadzanie książek po całej kuli ziemskiej, od Chin aż po Kanadę, i jeszcze w wielu innych miejscach. Oczekiwanie na premierę w każdym kraju jest zawsze horrorem dla wielu ludzi i jestem jeszcze bardziej wdzięczna wszystkim zaangażowanym w rozprowadzanie książek, zarówno tym, których miałam okazję spotkać, jak i tych, których mi się nie udało. Wszystkim z nich chciałabym przez Internet pomachać ręką. Gorąco dziękuję Christine, Yuko, Allanowi, Klausom, Pedro i Sigridowi.

Wymienienie ich wszystkich zajęłoby mi jakieś dwanaście stron, więc proszę o wybaczenie...

Dotti Irving, Mark Hutchinson, Rebecca Salt i Nick Stonehill z Colman Getty PR znacznie ułatwili mi życie, dzięki czemu zawsze będę pamiętała o ich pomocy. Sieć sklepów Bizarre Potter zniknie z naszego życia i prawdopodobnie niejeden raz za nimi zatęsknimy...

W moim domowym biurze są Christine i Angela, które latami dokładnie i delikatnie zajmowały się listami na temat Harry'ego, upewniając się, że zobaczę te listy, które powinnam, wprowadziły spokój, gdzie niegdyś był chaos. Bardzo się cieszę, że je znalazłam, i że wciąż mnie odwiedzają.

Nie bardzo wiem, co powiedzieć o mojej niezmordowanej, nieocenionej i niezbędnej Fiddy. Ilość jej pracy zwiększyła się nie do poznania, odkąd pierwszy raz zjadłam z nią lunch i powiedziałam jej, że nadaje się.

Mężnie stała między mną a potężną falą pretensji, umożliwiając mi dalsze pisanie książki, a do tego jeszcze opiekowała się moimi dziećmi i nie było dnia, w którym nie dziękowałabym za nią Bogu.

I tak oto doszłam do mojej rodziny. Przez długi czas moja siostra Di była jedyną, która naprawdę widziała, jak huragan wygląda od środka i niejeden raz podniosła mnie, otrzepała z kurzu i przywróciła do porządku moją psychikę. Zrozumiała, że pomimo niewiarygodnych przychodów z książek o Harrym, cała uwaga i presja skierowała się na mnie, co było trochę przytłaczające i tylko ona widziała, co się ze mną działo przez ten czas. Umożliwiła mi znalezienie jakiejś perspektywy.

Żaden pisarz nie miał lepszego małżonka od mojego męża. Wciąż nie wierzę, jaką jestem szczęściarą, że wyszłam za Neila. Nie wiedziałam, że pisarze mogą być aż tak szczęśliwi. Jego wsparcie sprawiło, że dwie ostatnie książki pisałam z nieopisaną radością.

Co do moich dzieci, to dwoje z nich jeszcze za bardzo nie wie, o czym jest Harry Potter. Wyglądanie w przyszłość, gdy będę patrzeć, jak czytają te książki jeszcze bardziej przypomina mi smutek związany z zakończeniem serii.

Już naprawdę ostatnią osobą, której podziękuję jest osoba najważniejsza spośród ich wszystkich - to ta, której zawdzięczam największy dług wdzięczności. Ostateczny szkic trzech pierwszych rozdziałów "Kamienia Filozoficznego" napisałam, kiedy byłam w ciąży z najstarszą córką, Jessicą. Ona jedna nigdy nie wiedziała, jak to jest żyć bez Harry'ego Pottera; nawet zanim książka została opublikowana, on był obecny w naszym domu, kiedy gwałtownie przerywałam z Jessicą rozmowy, by zacząć coś bazgrać na kawałkach papieru.

Jessica przenigdy nie narzekała na mój brak uwagi do niej i oddawała się swojemu wymyślonemu bratu, nigdy nie robiąc mi wyrzutów, że Harry Potter był raczej mdłością niż miłością w jej życiu.

Nie zawsze jest łatwo być córką J.K. Rowling, jednak gdybym zdecydowała się przestać pisać ostatni tom Harry'ego, to byłoby to największym rozczarowaniem Jessiki, jakie mogę sobie tylko wyobrazić. Fakt, że "Insygnia Śmierci" będą leżały obok łóżka Jessiki aż z książki zaczną wypadać kartki znaczy dla mnie więcej niż jakikolwiek gigantyczny nakład na świecie, więcej niż jakikolwiek rozgłos na skalę światową. Tak więc dziękuję ci, Decca.

(I posprzątaj swój pokój, jest obrzydliwy. Całuję, Mama)

***

11. Nadeszła pora na zdradzenie kilku kolejnych sekretów „Harry’ego Pottera” i podobnie jak to ostatnio ma miejsce – pod uwagę biorę wydarzenia, postacie, sprawy związane z powieściami z cyklu, ale także szkice powieści i pierwotne założenia autorki, a także tajemnice „narodzin” Harry’ego Pottera i jego świata.

Z pewnością niektórzy z Was zastanawiali się wielokrotnie, bądź jeszcze częściej nad kolejnością wymyślanych postaci i miejsc przez Jo Rowling. Nie od dziś wiadomo, że najpierw autorka wyobraziła sobie postać Harry’ego Pottera – w pełni uformowaną i ukształtowaną postać, której później przypisana została fascynująca historia. Mało kto jednak wie co było potem – kto został wymyślony jako drugi ? Mnie w sumie nie zdziwił fakt, że był to Ron Weasley – bohater wzorowany na bliskim przyjacielu pani Rowling – Seanie Harrisie. Ale kolejny bohater nieco mnie zaskoczył, zważywszy na to, że był nim… Prawie Bezgłowy Nick ! Później był dobroduszny Hagrid, następnie Irytek, a po Irytku w umyśle J.K.Rowling pojawił się sam Hogwart. Pierwotnie Hermiona wraz z rodzicami miała mieszkać na wybrzeżu skąd widać było eksplozję domu Potterów – wówczas pan Granger miał popłynąć łódką na wyspę, odnaleźć ciała Potterów i przywieźć maleńkiego Harry’ego. Ale o tym już kiedyś wspominałem – nie wspominałem za to o tym, że Hermiona Granger miała mieć rodzeństwo, a mianowicie młodszą siostrę, która miała być mugolką. Autorka aż do publikacji „Czary Ognia” chciała ją wprowadzić do fabuły, jednak wówczas uznała, że już na to za późno i dla młodej Grangerówny nie ma już miejsca w tym świecie. Wspominałem też kiedyś o Argo Pyritesie – śmierciożercy, elegancie, który pierwotnie istniał w powieści – kolejną rewelacją na jego temat jest fakt, że w dniu śmierci Potterów spotkał się z Syriuszem pod ich domem… A skoro już mowa o wyciętych postaciach – Rowling stworzyła postać niewidomego jasnowidza – Mopsusa. Jego umiejętności wróżbiarskie były jednak tak duże, iż autorka zrezygnowała z umieszczania go w cyklu.

A teraz coś względem cyklu o obecnym, ukochanym przez nas „kształcie”. Rodzice Lily umarli nim Harry przyszedł na świat – podobnie jak rodzice Jamesa, z tym, że Potterowie byli bardzo starzy, kiedy urodził się James – umarli z przyczyn naturalnych. Wielokrotnie spotykałem się z pytaniem kim jest matka chrzestna Harry’ego i cieszę się mogąc udzielić prawidłowej odpowiedzi na nie: w chwili chrzcin Harry’ego Potterowie ukrywali się i mianowali Syriusza na jego ojca chrzestnego, a ten z racji tego, iż był „niewyrośniętym” nastolatkiem nie miał dziewczyny czy żony. W związku z tym Harry miał tylko ojca chrzestnego.

Pamiętacie noc, w której zginęli Potterowie ? Glizdogon również jej nie zapomni – po upadku Voldemorta, Pettigrew w obawie przed jego powstaniem i gniewem zabrał jego różdżkę z domu Potterów i ukrył ją na wiele lat.

Zapewne też ciekawi Was jak Dursleyowie wytłumaczyli w klinice przypadek ich syna, któremu wyrósł świński ogonek… otóż za pośrednictwem pieniędzy udało im się uniknąć zbędnych pytań, a oficjalna wersja brzmiała, że ów świński ogonek to jedynie wyrośnięta kurzajka…

W okresie wakacji nauczyciele wyjeżdżają z Hogwartu. Pozostaje w nim jedynie woźny – Argus Filch.

A teraz kilka słów o Weasley’ach i matematyce – zacznę od różnic wiekowych pomiędzy dziećmi Weasleyów. Zatem – najstarszy Bill jest 2 lata starszy od Charciego, który jest trzy lata starszy od Percy’ego, zaś ten jest o 2 lata starszy od Freda i George’a – ci zaś są dwa lata starsi od Rona, który jest o rok starszy od Ginny. A skoro jesteśmy przy Weasley’ach – zarówno Molly jak i Artur mają rodzeństwo – Molly miała dwóch braci (Prewetów zabitych przez Voldemorta), a Artur ma nadal dwóch braci. I informacja dla pań, które uwielbiają wpatrywać się prosto w oczy… Ronald Weasley ma niebieskie oczy.

Na koniec coś pozytywnego – Riddle kłamał twierdząc, że Hagrid wychowywał pod łóżkiem szczenięta wilkołaków – postawienie Hagrida w gorszym świetle miało służyć Riddle’owi, który uważany był za wzorowego ucznia.
***
Oto moja dwumiesięczna praca, coś, czemu poświęcałem sporo swojego czasu. Ze swego starego (i tak upragnionego) stanowiska, żegnam się z Wami i zapraszam wkrótce do kolejnych wpisów – bieżących.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz