Po dwóch miesiącach przerwy... 2/3

CIĄG DALSZY....

Disy Dodderidge – 1467 – 1555: Pierwsza właścicielka Dziurawego Kotła.
Królowa Maeve: legendarna czarownica, która nauczała magii przed założeniem Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.

Oto „wycięte tło”, które do historii w zasadzie niczego nie wprowadza, jednak jest ciekawostką dla dociekliwych, którzy po prostu chcą wiedzieć więcej. I właśnie tych „dociekliwców” pozdrawiam!

***

8. Data podłączenia do magicznego świata z przyczyn technicznych ponownie stała się odleglejsza, zatem nie pozostaje mi nic innego jak i dzisiaj (29.08.) pisanie z niemagicznego stanowiska. Pamiętacie zapewne chwile, gdy na łamach bloga opublikowałem PIERWSZE tłumaczenie prequela „Harry’ego Pottera” – wówczas byłem dumny z szybkości wykonanej pracy, jednakże gdzieś „głębiej” kryła się świadomość, iż nie jest to translacja idealna, dokładna, taka jakiej bym sobie życzył. Już wówczas obiecywałem sobie, że nadejdzie dzień, kiedy zasiądę nad przekładem i poprawię go i „uplastycznię”, jednak zawsze były jakieś sprawy bieżące, których nie chciałem poświęcać na rzecz poprawy owego tekstu. Tak więc dni przechodziły w tygodnie, a tygodnie w miesiące, ale dość już z tym. Wczoraj dopiąłem swego, wobec czego dziś zaprezentuję przekład poprawiony, a co za tym idzie – wierniejszy oryginałowi i lepszy do czytania. A teraz kilka słów z warsztatu początkującego tłumacza… Przyznaję, iż wczoraj zdałem sobie sprawę z nieścisłości i niedokładnie przetłumaczonych fragmentów tekstu, a także – co dla mnie jako humanisty jest jeszcze gorsze – z „kanciastości” tłumaczonego tekstu. Dopiero po poczynieniu poprawek w ciszy i spokoju mogę śmiało stwierdzić, że przekład jest dobry.A zatem w celu przypomnienia, bądź poinformowania tych, którzy pierwszy raz z owym prequelem się zetkną… Wydarzenia w nim opisane mają miejsce na 3 lata przed narodzinami Harry’ego, a zatem jest to rok 1977. James Potter i Syriusz Black mają po 17 lat – dopiero co ukończyli edukację w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart…

HARRY POTTER: PREQUEL

Pędzący motocykl tak szybko zatoczył ostry łuk w ciemności, że ścigający go w radiowozie policjanci wykrzyknęli tylko: „Wow !”. Sierżant Fisher nacisnął wielką stopą pedał hamulca obawiając się, że chłopiec siedzący z tyłu z pewnością wpadł już pod koła samochodu, jednak motocykl zrobił zwrot bez interwencji kierującego i mignąwszy czerwonym światłem z tylnego reflektora zniknął w wąskiej, bocznej uliczce.

- Teraz ich mamy ! – krzyknął podniecony porucznik Anderson – to ślepa uliczka !

Pochylając się nad kierownicą, gwałtownie wciskając pedał hamulca i zmieniając biegi, Fisher otarł karoserię z boku samochodu przy wymuszeniu na nim gwałtownego zakrętu w wąską uliczkę, w której przed chwilą zniknął motor.

Światła padły na mur – w końcu, po piętnastu minutach pościg dobiegł końca.

Motocykliści byli w pułapce – znaleźli się między wysokim, ceglanym murem i policyjnym radiowozem, który przysuwał się do nich powarkując niczym drapieżnik o świecących oczach.

Przestrzeń między drzwiami radiowozu i murami alejki była tak wąska, iż Fisher i Anderson mieli spore trudności z wydostaniem się z pojazdu. Nie zaczęli przeciskać się jak kraby, ponieważ byłaby to ujmą dla godności jaką sprawowali. Fisher przeciągał swój wielki brzuch po ścianie zrywając przy tym guziki koszuli i na końcu zahaczając i odrywając tyłkiem boczne lusterko radiowozu.

- Złaźcie z motoru ! – ryknął do uśmiechających się głupio młodzieńców, którzy siedzieli i wygrzewali się w migotliwym niebieskim świetle, jakby sprawiało im to radość. Posłuchali polecenia. Pozbywszy się złamanego lusterka, Fisher poświecił na nich. Chłopcy wyglądali na prawie dorosłych. Kierowca motocyklu miał długie, czarne włosy, a jego bezczelny wygląd przypominałFisherowi znienawidzonego chłopaka córki – („Tego grającego na gitarze obiboka”). Drugi chłopak również stroił głupie miny i też miał czarne włosy, z tym, że były krótkie i sterczały we wszystkich kierunkach. Ponadto nosił okulary. Obaj mieli na sobie koszulki z dużym emblematem na piersiach – przedstawiającym złotego ptaka – bez wątpienia był to symbol jakiegoś hałaśliwego zespołu rockowego.

- Brak kasków ! – wrzeszczał Fisher wskazując kolejno na głowy chłopców – przekroczenie dozwolonej prędkości o… znaczne jej przekroczenie ! ( w istocie prędkość motoru była tak wielka, iż nawet Fisher nie był przygotowany na jej pomiar, a ponadto nigdy wcześniej nie sądził, że motocykl może jeździć tak szybko). Nie zatrzymanie się na wezwanie policji !

- Bardzo chcieliśmy się zatrzymać na pogawędkę – powiedział nastolatek w okularach – gdyby tylko…

- Nie bądź taki mądry – obaj jesteście w poważnych tarapatach ! – warknął Anderson – Wasze imiona i nazwiska !

- Nazwiska ? – powtórzył długowłosy kierowca – No dobrze… zobaczmy… Jest Wilberforce… Batsheda… Elvendork…

- Co to było to ostatnie ? Chyba można go użyć zarówno w stosunku do chłopca jak i dziewczynki.– zadrwił okularnik.

- Och… pan miał na myśli NASZE nazwiska ?- zapytał pierwszy chłopiec, gdy Anderson splunął z wściekłością – Powinien pan od razu tak mówić ! To James Potter, a ja jestem Syriusz Black !

- Sprawy przybiorą dla was czarną barwę*, wy bezczelni, mali...

Ale ani James ani Syriusz nie zwracali na niego uwagi. Stali się nagle czujni jak psy myśliwskie. Przenieśli wzrok z Fishera i Andersona na ciemną gardziel uliczki rozpościerającej się ponad dachem radiowozu. W jednej chwili, identycznymi, płynnymi ruchami sięgnęli do swoich tylnych kieszeni. Serca policjantów zabiły mocniej. Wyobrazili sobie chłopców wyciągających lśniące pistolety, jednak sekundę później okazało się, iż motocykliści nie wyciągnęli niczego poza…

- Batuty? – zadrwił Anderson – ale z was cholerni, mali żartownisie, nie sądzicie? Dobrze… zatrzymujemy was pod zarzutem…

Ale Anderson nie zdołał powiedzieć pod jakim zarzutem młodzieńcy zostają zatrzymani. James i Syriusz wykrzyknęli coś niezrozumiałego i z końców pałeczek wytrysnęły promienie. Policjanci zatoczyli się i wpadli na mur. Dwaj chłopcy właśnie lecieli – tak, lecieli przez alejkę na miotłach i w tym samym momencie radiowóz stanął na tylnich kołach. Pod Fisherem ugięły się kolana i nie mogąc dłużej ustać usiadł twardo na ziemi. Anderson potknął się o nogi sierżanta po czym upadł na niego. Usłyszeli nagle głośne „BANG!”, mężczyźni na miotłach zawiśli na moment nad nimi po czym wzbili się wyżej w ciemność i obrzucili policjantów kawałkami miotły. Motocykl zagrzmiał ponownie ożywiony. Rozdziawiając usta, Fisher zebrał wszystkie siły, by spojrzeć na dwóch chłopców.

- Dziękujemy bardzo ! – zawołał Syriusz przekrzykując warczenie silnika motoru. – Jesteśmy waszymi dłużnikami !

- Tak, miło było was poznać ! – powiedział James – I nie zapomnijcie – Elvendork !

Ziemia zatrzęsła się, Fisher i Anderson chwycili się w ramiona w akcie przerażenia. Ich samochód opadł na ziemię. Teraz motocykl ryknął i zanim któryś z policjantów to zauważył, wyfrunął z alejki, a zaraz za nim w nocne niebo pomknęli James i Syriusz pozostawiając za sobą blask tylnego światła, które migotało w oddali niczym znikający rubin.
_______________

* Ironiczne nawiązanie do nazwiska Syriusza: „black” znaczy „czarny”

Co się zaś tyczy prequela – zgodnie z zapowiedzią Waterstone’s wypuściło na rynek książeczkę z pocztówkami różnych autorów, wśród których była ta JEDYNA – z prequelem „Harry’ego Pottera”. Nakład książeczki wyniósł zaledwie 10 000 egzemplarzy i rozszedł się w przeciągu niecałego dnia od premiery zbioru. Jak nietrudno się domyślić został dzięki temu ustanowiony nowy rekord – najszybciej sprzedająca się krótka historyjka.

***

9. Zbliża się wrzesień – miesiąc kolejnych emocji związanych z Harrym Potterem, ponieważ już wkrótce nastąpić ma „premiera” specjalnego, jubileuszowego wydania „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” w Stanach Zjednoczonych. Niby nic nowego, treść ta sama i dobrze nam znana, jednakże możemy oczekiwać informacji „bonusowych” od J.K. Rowling, które mają zostać zawarte w tej specjalnej „Anniversary Edition”… Czego owe nowe rewelacje będą dotyczyć ? Na razie możemy tylko zgadywać, jednak już niedługo wszystko stanie się jasne… Kolejnych ciekawostek możemy oczekiwać już 4. listopada, kiedy to pojawić się ma pierwsza „harrypotterowa” publikacja opatrzona przedmową napisaną przez autorkę: „Historia Harry’ego Pottera – prawdziwa opowieść o młodym czarodzieju, jego fanach oraz życiu wśród fenomenu Harry’ego Pottera”… Tytuł, przyznaję, jest dość intrygujący, aczkolwiek dla mnie najbardziej intrygujące jest to co w rzeczonej przedmowie ma zamiar zawrzeć Jo. Zaś niedługo po obydwu wyżej wspomnianych publikacjach ukaże się trzecia – moim zdaniem najbardziej godna uwagi i 100%-owa pozycja do kolekcji – „Baśnie barda Beedle’a”, które, przypominam, ujrzą światło dzienne już 4. grudnia br. Polskie wydanie rzeczonej książeczki powstanie niedługo po oryginalnym wydaniu, jednak oficjalna data nie została jeszcze podana przez wydawnictwo Media Rodzina. Wiadomo jednak, iż niemieckie wydawnictwo Carlsen podało do wiadomości, że niemiecka edycja pojawi się w dniu wydania angielskiego – 4. grudnia. Pozostaje nam mieć nadzieję, że tym razem polscy fani będą mogli cieszyć się z ojczystego wydania książki niedługo po światowej premierze… Konkludując – mimo przesunięcia premiery filmowej szóstej części „HP”, nie możemy raczej narzekać na niedostatek w tym roku, zważywszy jeszcze na to, iż minęło siedem miesięcy od wydania ostatniego tomu serii… i przechodząc właśnie do rzeczonego tomu siódmego… Postanowiłem zwrócić uwagę na jeden z najważniejszych motywów serii, a zwłaszcza jej zakończenia… dlatego dziś będzie o horkruksach oraz o aspektach z nimi związanych… Zdaję sobie sprawę, że historia stworzenia horkruksów przez Lorda Voldemorta jest powszechnie znana, jednak postanowiłem wprowadzić do tej historii pewnej chronologii, by ostatecznie wiedzieć – co, kiedy, jak… Jak więc wiadomo Voldemort umieścił cząstki swojej rozszczepionej duszy w: dzienniku, medalionie Slytherina, pierścieniu Peverella, czarce Hufflepuff, diademie Ravenclaw, Nagini i w Harrym. A zatem – historia ma swe korzenie w pochodzeniu owych przedmiotów – pochodzenia dziennika kupionego w mugolskim kiosku nie muszę przedstawiać, gdyż jest oczywista, jednak historia całej reszty jest dość interesująca. Medalion Slytherina należał do rodu Voldemorta – przekazywany z pokolenia na pokolenie miał być dowodem na pochodzenie a także chlubą. Meropa Gaunt – matka Voldemorta będąc w zaawansowanym stadium ciąży udało się tuż przed Bożym Narodzeniem do sklepu Borgia i Burkesa by ów medalion sprzedać. Skąpy właściciel – Burkes oferuje kobiecie 10 galeonów za bezcenną pamiątkę po jednym z założycieli Hogwartu, na co kobieta przystaje. Następnie, w nieznanych okolicznościach, medalion ten przechodzi w posiadanie Chefsiby Smith – ekscentrycznej i bogatej dziwaczki. Poza medalionem Slytherina, dama ta posiada czarkę Helgi Hufflepuff, która w jej rodzinie była od wieków – przekazywana z pokolenia na pokolenie. Pierścień Peverella – podobnie jak medalion Slytherina – od pokoleń był własnością przodków Voldemorta – a na końcu nosił go jego dziadek – Marvolo Gaunt, który zmarł w Azkabanie. Diadem Ravenclaw – „Zaginiony diadem” był tworem Roweny Ravenclaw, który wkrótce został skradziony przez jej córkę. Ta zaś ukryła go w pniu drzewa w albańskiej puszczy, po czym została zamordowana przez Krwawego Barona. Historię tę znacie, toteż nie będę jej przytaczał w całości. A teraz krótka historia opowiadająca o tym jak Tom Marvolo Riddle wszedł w posiadanie owych drogocennych przedmiotów. W 1938 r. Tom rozpoczyna edukację w Hogwarcie – w następnym roku dowiaduje się o istnieniu Komnaty Tajemnic, po czym poświęca kilka lat poszukiwaniom wejścia do niej. 13. czerwca 1943 r. młody Voldemort otwiera Komnatę Tajemnic, w wyniku czego życie traci Jęcząca Marta. I teraz chwilowy postój – za dyrektora Armanda Dippeta książki czarnomagiczne dostępne były w bibliotece, w związku z czym Voldemort w poszukiwaniu drogi do nieśmiertelności znalazł księgi o horkruksach. Prawdopodobnie po zabiciu Jęczącej Marty stworzył swojego pierwszego horkruksa – był nim dziennik, który miał doprowadzić po latach do ponownego otwarcia Komnaty Tajemnic i oczyszczenia szkoły z „niegodnych” studiowania magii. Zamieścił w dzienniku obraz młodego Toma Marvola Riddle’a, którego w przyszłości nikt nie miał utożsamiać z Lordem Voldemortem. Zatem w czerwcu 1943 r., Voldemort stworzył swojego pierwszego horkruksa. Będąc nieletnim, udaje się w lipcu tego samego roku na poszukiwanie swojego ojca – odnajduje i morduje go wraz z rodzicami w domu w Little Hangleton. Ciężar zbrodni spada na wuja Voldemorta – Morfina Gaunta, a Voldemort zabiera z domu pierścień Marvola. Na razie nie wie co z nim począć, dlatego też po rozpoczęciu ostatniego roku nauki pyta Slughorna o możliwość stworzenia kilku horkruksów. Już wtedy marzy mu się ich siedem. Otrzymuje pożądaną wiadomość i tworzy kolejnego horkruksa – pierścień. Poszukując kolejnych przedmiotów udaje mu się uzyskać od Szarej Damy informację o położeniu diademu Ravenclaw. Tuż po ukończeniu Hogwartu (1945) Voldemort udaje się do Albanii, gdzie odnajduje diadem. Chcąc jak najprędzej stworzyć trzeciego horkruksa, morduje albańskiego chłopa. Powraca do Wielkiej Brytanii, gdzie podejmuje pracę w sklepie u Borgina i Burkesa. Zawodowo udaje się do domu Chefsiby Smith, która pokazuje mu swoje drogocenne pamiątki. Voldemort morduje ją (1947), a zbrodnią obarcza skrzatkę domową – Bujdkę. Po morderstwie pani Smith tworzy horkruksa z czarki Hufflepuff, a cząstkę duszy do medalionu wprowadza po zamordowaniu bezdomnego mugola. Rok po objęciu przez Albusa Dumbledore’a stanowiska dyrektora Hogwartu, Voldemort udaje się do szkoły, by prosić o posadę nauczyciela obrony przed czarną magią (wrzesień 1957), wówczas po odmowie Dumbledore’a Sami-Wiecie-Kto ukrywa diadem Ravenclaw w Pokoju Życzeń. Udaje się w daleką podróż, gdzie studiuje tajniki najczarniejszej magii. Wkrótce potem – w latach 1970 – 1981 następują lata potęgi Voldemorta, a 31. października 1981 spotyka go klęska, a zarazem cząstka jego duszy wszczepia się w Harry’ego Pottera. W lipcu 1994 r. Voldemort (nie posiadając jeszcze własnego ciała) morduje Bertę Jorkins (w tej formie mógł posługiwać się różdżką, lecz ofiara musiała być osłabiona i niezdolna do oporu) i tworzy horkruksa z Nagini. I tak to wygląda w uproszczeniu:

czerwiec 1943 – Dziennik – zabójstwo Jęczącej Marty (horkruks pozostawiony u Lucjusza Malfoy’a – zniszczony w 1993 r. przez Pottera kłem bazyliszka)

jesień 1943 – pierścień Peverella – zabójstwo Riddle’ów(horkruks pozostawiony w domu Gauntów – zniszczony w 1996 r. przez Dumbledore’a mieczem Gryffindora)

lato 1945 – Diadem Ravenclaw – zabójstwo albańskiego chłopa (horkruks ukryty w 1957 r. w Hogwarcie – zniszczony w 1998 r. na skutek szatańskiej pożogi)

1947 – Czarka Hufflepuff – zabójstwo Chefsiby Smith (horkruks ukryty w skarbcu Bellatriks Lestrange – zniszczony w 1998 r. przez Hermionę kłem bazyliszka)

1947 – Medalion Slytherina – zabójstwo bezdomnego mugola (horkruks ukryty w jaskini, zabrany z niej przez Regulusa Blacka (…); zniszczony w 1998 r. przez Rona Weasley’a mieczem Gryffindora)

31. października 1981 r. – Harry Potter (cząstka duszy Voldemorta zniszczona przez samego Voldemorta w 1998 r. zaklęciem „Avada kedavra”)

lipiec 1994 – Nagini – zabójstwo Berty Jorkins (wąż zabity przez Neville’a Longbottoma w 1998 r. mieczem Gryffindora)

Być może już domyśliliście się do czego zmierzam – do faktu trudności zniszczenia horkruksa. Dwa zostały zniszczone kłem bazyliszka, trzy mieczem Gryffindora, jeden na skutek szatańskiej pożogi, jeden Zabójczą Klątwą… Nasuwają mi się dwa pytania, a tylko na jedno mam odpowiedź. Dlaczego horkruks będący w Harrym nie „zginął” po tym jak chłopca ukąsił bazyliszek ?... Otóż wówczas szybka reakcja Fawkesa zneutralizowała truciznę – jad bazyliszka. Harry został uleczony nim utracił świadomość, nim „umarł”. Wbijając potem kieł stwora w dziennik pewnym było, iż żadna pomoc nie nadejdzie – horkruks przepadł. Druga kwestia… czy skoro Voldemort zniszczył horkruksa w Harrym Zabójczą Klątwą, to czy możnaby zniszczyć resztę horkruksów tym sposobem ? Tutaj pozostaje mi przedstawić swój pogląd na tę sprawę. Otóż jak Dumbledore mówił – umieszczenie cząstki duszy w żyjącym stworzeniu nie jest mądrym rozwiązaniem, gdyż stworzenie to ulega zwykłym prawom biologicznym – myślę wobec tego, że śmierć „nosiciela” przynosi „śmierć” horkruksa i nie sądzę by zaklęcie zabijające coś „żywego” mogło „zabić” przedmiot…

I w końcu ostatni aspekt mający związek z ignorancją Lorda Voldemorta i jego horkruksami… Skąd Regulus Black dowiedział się o największej tajemnicy Czarnego Pana ? W „Czarze Ognia” Voldemort uważając, iż tylko on zna magię horkruksów wyjawia, że poczynił wielkie kroki ku nieśmiertelności – podobna wzmianka w obecności Regulusa przyczyniła się do odkrycia przez niego prawdy… Późniejsza relacja Stworka upewniła go w tym przekonaniu. Voldemort nie przewidział tego – nie sądził, by ktokolwiek dowiedział się o istnieniu horkruksów, a tymczasem warto jeszcze raz podkreślić, że do roku 1956 – aż do objęcia stanowiska dyrektora Hogwartu przez Dumbledore’a, książki traktujące o czarnej magii dostępne były w bibliotece Hogwartu.
Ostatnia moja wątpliwość, którą opisałem jakiś czas temu – czy każdy horkruks mógł „przerodzić” się w sprawną formę Lorda Voldemorta ? Tomowi prawie udało się uśmiercić Ginny Weasley i odrodzić z Dziennika, a ponadto inne horkruksy też przejawiały jakieś formy życia Czarnego Pana – dzięki połączeniu z wężem Voldemort doskonale się porozumiewał z tymi gadami; w medalionie Slytherina były „oczy” Voldemorta, coś z diademu Ravenclaw krzyczało mając świadomość, iż zaraz zostanie zniszczone, umysły Harry’ego i Voldemorta były niezwykle połączone, a pierścień Peverella dysponował klątwą o niespotykanej mocy… Skoro jeden horkruks mógł przyczynić się do odrodzenia Voldemorta, to można przyjąć, że z siedmiu horkruksów powstałoby siedmiu Voldemortów… Wszakże kiedy główna cząstka Voldemorta (ta z której się ostatecznie odrodził) ukrywała się, inna – ta z dziennika – próbowała się uformować w człowieka. Podobnie medalion – kradł emocje, uczucia, stawał się „centrum opętania”… Przyznaję, że nie potrafię tego sprostować czy wytłumaczyć i liczę już tylko na to, że sama Rowling kiedyś wyjaśni tę tajemnicę…

Ponieważ zdaję sobie sprawę, że w zasadzie nie napisałem dzisiaj niczego nowego, choć posegregowałem znane fakty w użyteczny (mam nadzieję) sposób, to powiem na zakończenie o czymś pogodniejszym o czym z pewnością większość z Was nie ma pojęcia… Skąd wiadomo, że narodził się człowiek obdarzony magiczną mocą ?... Otóż w Hogwarcie jest pewne magiczne pióro, które w chwili narodzin czarodzieja lub czarodziejki zapisuje jego imię, nazwisko i datę urodzenia w wielkiej, starej, pergaminowej księdze. Każdego roku profesor McGonagall przegląda tę księgę i wysyła sowy do tych, którzy ukończyli jedenasty rok życia.
I ostatni fakt – ile tak naprawdę istnieje szkół magii ? Wbrew pozorom jest ich więcej niż zaprezentowane trzy (Hogwart, Beauxbatons i Durmstrang) – choćby Instytut Czarownic z Salem – szkoła dla czarownic w Ameryce czy szkoła magii w Brazylii (w młodości Bill Weasley korespondował z brazylijskim czarodziejem). Zapewne nie są to wszystkie szkoły magii i czarodziejstwa, aczkolwiek tylko te zostały wymienione w cyklu.

Jak widać – brak dostępu do sieci nie przeszkadza mi w „tworzeniu”, aczkolwiek nadal z niecierpliwością czekam na online’owy powrót. Ze swojego stanowiska żegnam się dzisiaj – 30. sierpnia. Do następnego razu !

CIĄG DALSZY NASTĄPI...
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

4 komentarze:

  1. Witam,
    z chęcią przeczytałam prequel, tym bardziej, że był mniej 'kanciasty', niż ten tłumaczony na szybko. Jednak, absolutnie nie pomógł mi w zrozumieniu - ani ten, ani poprzedni - o co chodzi z tymi nazwiskami i rzeczonym 'Elvendorku'.
    Jeżeli można, jeżeli mogę prosić, to proszę o wytłumaczenie. No, jeżeli jest co tłumaczyć.
    Pozdrawiam.

    Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech... Voldemort, Voldemort... A nie łatwiej po prostu Voldi? ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy w czwartej części Voldemort się "odrodził" nie potrzebował do tego horkruksa? Cząstki swojej duszy? Bo do całego "rytuału" użyto tylko krwi wroga, ręki sługi i kości ojca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnia cząstka duszy, którą był Voldemort, była zarazem jego horkruksem :)

      Usuń