Po dwóch miesiącach przerwy... 1/3

W związku z ostatnimi wydarzeniami, których powodem był brak mojej aktywności na blogu, postanowiłem zawiesić stronę i wstrzymać publikację kolejnych postów na czas nieokreślony. Biorąc jednak pod uwagę, że to nie moje lenistwo czy zaniedbanie doprowadziły do obecnego stanu rzeczy, lecz wady techniczne i sprzętowe, postanowiłem przemyśleć swoją decyzję po raz „n”. I w burzy, która rozpętała się w mojej głowie, postanowiłem wbrew wszelkim przeciwnościom losu, kontynuować działalność tego bloga, który zyskał sobie u Państwa sporą popularność. Nie mogę jednak obejść się bez pewnych ograniczeń, dlatego z przykrością zawiadamiam, że na blogu nie będą zamieszczane zdjęcia. Wierzę jednak, że Państwo podobnie jak ja macie na uwadze o wiele ważniejszą treść aniżeli obrazki, dlatego żywię nadzieję, że dacie odczuć temu blogowi drugi oddech, drugą młodość, a ja ze swojej strony obiecuję, że zrobię wszystko by się do tego przyczynić.

Dziś zamieszczę poszczególne wpisy, które powstawały w czasie, gdy przez ostatnie dwa miesiące, nie miałem dostępu do Internetu. Są to wpisy aktualne na tamte dni, a ja postanowiłem ich nie zmieniać i pozostawić w formie pierwotnej. Pisząc je korzystał z Internetu w telefonie komórkowym, który pracuje tak jak pracuje, aczkolwiek ważne, że w ogóle pracuje.

Serdecznie zapraszam do reaktywowanego bloga i życzę miłej lektury.
***

1. 31. lipca J.K.Rowling, jej wydawcy oraz Amazon potwierdzili wydanie w formie książkowej „Baśni barda Beedle’a”, których premiera zaplanowana jest na dzień 4. grudnia 2008 r. w Wielkiej Brytanii, USA, Niemczech i Francji, a na 6. grudnia 2008 w Polsce. Polscy wydawcy na mocy wyłącznej umowy podpisanej z autorką opublikują książeczkę zaledwie 2 dni po światowym wydaniu ! „Baśnie barda Beedle’a”, które zostały napisane w 2007 r. w siedmiu egzemplarzach, z których tylko jeden trafił na licytację w domu aukcyjnym Sotheby’s zostały zlicytowane na rzecz międzynarodowej księgarni internetowej „Amazon” za blisko 2 000 000 funtów brytyjskich, zostaną wprowadzone w masowy obrót. Cóż… czy spodziewałem się tego ? Odpowiedź na to pytanie nie będzie jednaka. Po ustaleniu, iż ekranizacja „Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci” zostanie zrealizowana w dwóch filmach, zdałem sobie sprawę, że w grę wchodzi tzw. „cha ching” – marketing. HP to doskonała maszynka do robienia pieniędzy, w związku z czym uznałem, iż ludzie pracujący przy jakimkolwiek projekcie z firmowym znaczkiem „HP” będą również zdawali sobie z tego sprawę. Wówczas pomyślałem o „BBB” i majątku, jaki zbiją w pierwszych dniach sprzedaży ewentualnego wydawnictwa. Myśl ta uderzyła we mnie również w chwili, gdy dowiedziałem się o promocji „BBB” w Japonii – w końcu doszło do mnie, że coś się święci. Miałem też na uwadze zapowiedzi, iż „BBB” po zlicytowaniu unikatowego egzemplarza napisanego ręcznie przez J.K. Rowling, zostaną ujawnione całemu światu. Tak się nie stało – zostało opublikowane tylko streszczenie opowieści, których tłumaczenia zamieściłem swego czasu na tym blogu. Wszystko to mogło służyć tylko wyższemu celowi – publikacji owych „Baśni” w formie książkowej. Ale powiem otwarcie – mijał czas, a ja z każdym dniem bardziej traciłem nadzieję na takową publikację. Dziś jednak wszystkie wątpliwości zostały rozwiane – potwierdzone zostały pogłoski, a okładki poszczególnych wydań (amerykańskie kolekcjonerskie, amerykańskie standardowe, brytyjskie kolekcjonerskie, brytyjskie standardowe) zostały zaprezentowane na forum. Jednym słowem – moje przeszłe przeczucia zaczęły się sprawdzać… Jest tylko jeden haczyk… ani Bloomsbury ani Scholastic ani Media Rodzina ani inni wydawcy nie wezmą za sprzedane książki ani pensa/centa/grosza etc… Dochód ze sprzedaży „BBB” ma iść bowiem na rzecz fundacji charytatywnej THE CHILDREN’S HIGH LEVEL GROUP, która środki ze sprzedaży książek przekaże na rzecz biedujących dzieci we wschodniej Europie… Cel zatem jest zaszczytny, podobnie jak poświęcenie się wydawnictw i narażenie ich z tego tytułu na straty… ale czy to faktycznie będą straty ? Udział w akcjach charytatywnych jest świetną reklamą, która może podleczyć morale każdego wydawnictwa, które zechce te książki wydać… Więcej pytań niż odpowiedzi – co ciekawsze – pytań tak naprawdę BEZ odpowiedzi.

Co do samego wydania „BBB” – ma się ono składać z pięciu baśni, wstępu napisanego przez Albusa Dumbledore’a, który ma w nim ujawnić swoją niezwykłą mądrość, istotę poczucia humoru, istotę odwagi czy godność osobistą. Dyrektor napisał owy wstęp 18 miesięcy przed śmiercią i zawarł w nim nieco historii bohaterów znanych z książek o HP – m.in. Aberfortha Dumbledore’a, Lucjusza Malfoya i jego przodków, Prawie Bezgłowego Nicka oraz innych profesorów uczących w Hogwarcie. Ponadto przedmowa zawiera historię poprzednich właścicieli Czarnej Różdżki. Samo wydanie książki ma także zawierać czarno-białe ilustracje wykonane przez autorkę – jednym słowem wydawnictwo wysokiej klasy. Wersja kolekcjonerska poza „dostojniejszą oprawą” ma zawierać również niepublikowane rysunki J.K. Rowling wykonane specjalnie na potrzeby tejże edycji.

***

2. Wielu, a w zasadzie większość ludzi rozpoczyna czytanie książek od przerzucenia kilku pierwszych kartek, na których to zwykle znajdują się dane wydawnictwa publikującego daną pozycję księgarską, dane dotyczące samego druku, prawa autorskie oraz… dedykacje. Owe ostatnie cząsteczki większości książek są bez skrupułów pomijane, czytelnicy zapominają wręcz o nich i często nawet po zakończeniu lektury nie wraca do dedykacji uznając je za przymusową konieczność, która w zasadzie jest w książce zbyteczną jej częścią. Odkrywając przez siedem lat świat „Harry’ego Pottera” i J.K. Rowling nie mogłem pozostawić bez komentarza dedykacji poszczególnym osobom, którym Jo poświęcała kolejne tomy swojej magicznej serii – i choć wiem, że wielu z Was w tym momencie poczuje rozczarowanie – ten wpis poświęcę właśnie dedykacjom. Pozostaje mi mieć nutkę nadziei, że nie znudzicie się i podobnie jak ja odkryjecie prawdziwą magię tkwiącą w tych kilku pierwszych słowach autora.

HARRY POTTER I KAMIEŃ FILOZOFICZNY:

Nie znam powodów decyzji polskiego wydawnictwa Media Rodzina, które zrezygnowało w polskim wydaniu z dedykacji, podczas, gdy w oryginale brytyjskim czy amerykańskim i w większości innych światowych wydań dedykacja ta została zamieszczona:

Dla Jessiki, która kocha opowieści,
Dla Anne, która także je kochała
i dla Di, która jako pierwsza to przeczytała..

Kilka słów wyjaśnienia: Jessica to pierworodna córka Joanne Rowling, urodziła się 23. lipca 1993 r., a jej ojcem był zarazem pierwszy mąż pisarki – Jorge Arrantes. Ann – Anne Rowling to matka Jo, która zmarła na stwardnienie rozsiane – choć J.K. rozpoczęła pisanie HP jeszcze za życia Anne, to dopiero jej śmierć nadała serii główny klimat wiążący się z wszechobecnym motywem śmierci. Di – Dianne Rowling – młodsza siostra Joanne, której pisarka czytała prototypy pierwszych rozdziałów „Kamienia Filozoficznego”.

HARRY POTTER I KOMNATA TAJEMNIC:
Choć w polskim wydaniu pojawia się dedykacja, nie jest ona jednaka z orginałem angielskim – polska wersja dedykacji brzmi:

Dla Seana P.F. Harrisa
mojego przyjaciela na dobre i na złe

podczas gdy w dosłownym tłumaczeniu z pierwowzoru winna brzmieć:

Dla Seana P.F. Harrisa
mistrza samochodowych ucieczek
i przyjaciela w chwilach niepogody

Sean Harris jest bardzo bliskim przyjacielem Joanne, w młodzieńczych latach kontynuował naukę w szkole razem z Rowling. Słynie z tego, że jego poczucie humoru przejął Ron Weasley – podobnie zresztą jak kilka innych cech. Ponadto Sean był właścicielem turkusowego Forda Anglii, którym wybierał się z Jo na wszelkie przejażdżki „ku wolności” (dlatego też Weasleyowie byli właścicielami identycznego samochodu).

HARRY POTTER I WIĘZIEŃ AZKABANU:

Dla Jill Prewett i Aine Kiely,
matek chrzestnych Swinga

Obie panie wymienione w powyższej dedykacji to nauczycielki Encounter English School w Porto, koleżanki z pracy J.K. Rowling oraz jej współlokatorki, z którymi Jo bardzo się zaprzyjaźniła. Swing to jedna z najstarszych dyskotek w Porto, do której cała trójka często zaglądała by się pobawić, poszaleć i pobyć w towarzystwie. Myślę, że jednak powód umieszczenia owych pań w dedykacji „WA” jest nieco inny… głębszy – otóż po kłótni z mężem i w końcu wyrzuceniem Joanne z domu przez jej męża – Jorge Arrantesa, Jill i Aine pomogły autorce „HP” odzyskać córeczkę Jessikę, której mężczyzna nie chciał jej oddać.

HARRY POTTER I CZARA OGNIA:

Peterowi Rowlingowi –
pamięci pana Ridley’a
i Susan Sladden,
która pomogła Harry’emu
wyrwać się z komórki pod schodami

Peter Rowling, któremu został zadedykowany czwarty tom serii to ojciec pisarki. Warto zwrócić uwagę, że dopiero czwarty tom został poświęcony ojcu. Relacje między Peterem, a jego córką po śmierci Anne Rowling były dosyć napięte. Ojciec ponownie się ożenił, co Joanne uznała za zdradę matki. Przez wiele lat kontakty między ojcem a córką były bardzo słabe – w końcu jednak ich życie się ułożyło i pogodzili się.

Pan Ridley… Tę kwestię klaruje sama autorka, kiedy pisze osobistą dedykację w książce dla ojca:
Ronald Ridley jest częściowo pierwowzorem Rona Weasley’a.

Co się tyczy trzeciej osobie, której dedykowany jest ten tom… mimo poszukiwań nie udało mi się odnaleźć żadnej wzmianki o Susan Sladden, jednakże z dedykacji jasno wynika, iż była jedną z osób, które przyczyniły się do powstania książkowego wydania „Harry’ego Pottera”.

HARRY POTTER I ZAKON FENIKSA:
Dla Neila, Jessiki i Davida,
którzy zaczarowali mój świat.

Neil Murray – obecny mąż Rowling (od 26. grudnia 2001), z którym autorka ma dwoje dzieci: Davida i Mackenzie.
Jessika – pierworodna córka Joanne (patrz: dedykacja”KF”)
David – syn J.K. Rowling i Neila Murraya ur. 23. marca 2003r.

HARRY POTTER I KSIĄŻĘ PÓŁKRWI:

Mackenzie,
mojej cudownej córce,
dedykuję jej bliźniaczkę
z papieru i atramentu.

Mackenzie Rowling – córka Joanne i Neila Murraya ur. 2005 r.

HARRY POTTER I INSYGNIA ŚMIERCI:

DEDYKACJA
TEJ KSIĄŻKI
JEST ROZSZCZEPIONA
NA SIEDEM CZĄSTEK:
DLA NEILA,
DLA JESSIKI,
DLA DAVIDA,
DLA KENZIE,
DLA DI,
DLA ANNE,
I DLA CIEBIE,
JEŚLIŚ WYTRWAŁ
Z HARRYM
AŻ DO KOŃCA

W zasadzie nie ma tu nic do objaśnienia, aczkolwiek przypomnę, że dedykacja ta jest skierowana do obecnego męża pisarki, jej dzieci, siostry, zmarłej matki i dla nas wszystkich, fanów, którzy przeczytaliśmy serię o „Harrym Potterze” (czuję się wyróżniony : - ) )

Powiem uroczyście i patetycznie: reasumując uważam, że warto zwracać uwagę na teoretycznie mało istotne „cząstki” książek – można z nich bowiem wysnuć źródła inspiracji autora, a także kilka ciekawych adnotacji do jego biografii… co zaś dotyczy biografii Joanne Kathleen Rowling – następny wpis dotyczyć będzie jednego z najciekawszych okresów życia tej najpopularniejszej obecnie pisarki świata…

***
3. 30. czerwca 1994 (?) r.
Drogi Panie Little,
Załączam synopsis i przykładowe rozdziały z książki przeznaczonej dla dzieci w wieku 9 – 12 lat. Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby poinformował mnie Panczy jest zainteresowany pełnym manuskryptem.
Z wyrazami szacunku,
Joanne Rowling

Joanne Rowling nie mogła przypuszczać, że słowa te już wkrótce okażą się jej furtką do sławy i bogactwa, była niemal przekonana, iż odpowiedź (o ile taka nadejdzie) będzie odmową. Wówczas jako samotna matka żyjąca wraz z córką w ubóstwie graniczącym z nędzą, nie mogła się spodziewać jakie szczęście ją spotka, kiedy otrzyma odpowiedź z Christopher Little Literary Agencyw Walham Grave w Fulham. Mógłbym teraz szeroko rozpisywać się nad położeniem początkującej pisarki, jednak uważam, że byłoby to z mojej strony niewłaściwe… Zamiast rozpisywać się w pełnej krasie o życiu pisarki, uczynię reklamę jednej z najlepszych biografii J.K. Rowling: BIOGRAFIA J.K.ROWLING. GENIALNA TWÓRCZYNI HARRY POTTERA. autorstwa Seana Smitha. Choć obecnie nie jest już tak aktualna jak moglibyśmy sobie tego życzyć, z całą pewnością warta i godna jest polecenia innym. Powracając do rozpoczętej opowieści… Kiedy mówimy o osobach, którym winniśmy podziękować za to, że „Harry Potter” mógł w końcu ujrzeć światło dzienne, to na pewno tych nazwisk będzie kilka. Rozpocznę od Brony Evens – osobistej asystentki i sekretarki agenta literackiego – Christophera Little’a. To ona przeczytała powyższy list, a następnie pochłonęła (inaczej nie można tego określić) trzy nadesłane przez J.K. Rowling rozdziały „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego”. Fascynacja opowieścią przyczyniła się do tego, że Brony osobiście interweniowała u Christophera Little’a z prośbą o zgodę na przesłanie przez Joanne Rowling reszty manuskryptu. Agencja nie zajmowała się jednak literaturą dziecięcą i gdyby nie interwencja asystentki, z pewnością list ten wraz z próbką twórczości trafiłby do kosza. Ulegając namowom swej podwładnej Little zgodził się i kilka tygodni, może miesięcy później, Joanne Rowling otrzymała list o następującej treści:

„Dziękujemy. Byłoby nam miło, gdybyśmy mogli otrzymać resztę Pani tekstu na warunkach wyłączności”.

Tych kilka słów, krótkie zdania sprawiły, że Joanne po raz pierwszy od wielu miesięcy poczuła się naprawdę szczęśliwa. W ciągu tygodnia autorka przesłała pełny tekst książki. Jako pierwsza pochłonęła ją inaugurująca całą akcję Brony Evens, a następnie przeczytał ją agent Christopher Little.

Już następnego ranka tekst książki został omówiony i w zasadzie pozostawały trzy bądź cztery kwestie, które Rowling miała przejrzeć jeszcze raz – był to wątek Neville’a Longbottomaczy Quidditch, który miał zostać rozbudowany (i ostatecznie został rozbudowany i szerzej opisany). Po korespondencyjnej wymianie wszystko zostało ustalone o gotowy tekst został powielony i przesłany do kilku brytyjskich wydawnictw. Zanim przejdę do tego co było później, chciałbym jeszcze na moment powrócić do przeszłości – a mianowicie do pierwszego rozdziału „KF”. Sama autorka przyznała, że to on sprawił jej najwięcej trudności i był przepisywany, poprawiany i pisany od nowa w sumie jakieś piętnaście razy ! (każdy kolejny rozdział- trzy, cztery razy). Jakiś czas temu pisałem o pierwszych próbach Rowling rozpoczynających serię, a teraz do tego prezentuję kilka fragmentów – oto jedna z pierwszych wersji pierwszego rozdziału „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” :
Poniższy fragment jest podobny do ostatecznej wersji, jednak postanowiłem przytoczyć Wam jego treść (odczytanie tej treści zajęło mi pół godziny):

Noc była tak cicha, że każdy, najcichszy szmer wydawał się brzmieć jak smagnięcie bicza.
Zatrzymał się na rogu Privet Drive i omiótł spojrzeniem ulicę. Przez okna widać było, że w żadnym domu nie pali się światło. Było zupełnie pusto jeśli nie liczyć kota siedzącego nieco dalej na ogrodowym murku, który wydawał się…

Powracając jednak do głównej treści mojego wpisu - manuskrypt „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” trafił wkrótce do trzech wydawców, którzy go odrzucili. Choć wiele źródeł nie podaje nazw tych wydawnictw, by, prawdopodobnie, ochronić ich przed szydzeniem ze strony fanów HP, ja nie okażę tyle wspaniałomyślności. Jako pierwsze manuskrypt odrzuciło wydawnictwo Penguin, następnie Transworld a potem kolejnych dziesięciu wydawców. Ostatecznie tekst trafił na biurko Barry’ego Cunninghama (wydawnictwo Bloomsbury), którego „HP” oczarował do tego stopnia, iż zdecydował się na wydanie powieści.

Sukces nie nadszedł jednak z dnia na dzień – pierwszy nakład powieści wyniósł 500 egzemplarzy (każdy z nich jest obecnie wart kilka tysięcy funtów) i tak naprawdę dopiero publikacja „Harry’ego Pottera i Więźnia Azkabanu” okazała się nie lada przełomem, który zapoczątkował potteromanię. Ale tę historię już znacie, dlatego przejdę do konkluzji i szczęśliwego zakończenia. Pamiętacie jeszcze, kto wstawił się za Joanne Rowling jako pierwszy ? Tak, to była Brony Evens – warto dodać na podsumowaniu, że autorka przygód „HP” spotkała się z nią w październiku 1998 r. podczas Chelthenham Literały Festival (wkrótce po publikacji drugiego tomu serii) – na skutek szczęśliwego zbiegu okoliczności J.K. rozpoznała swoją orędowniczkę i serdecznie ją uściskała oraz podpisała dla niej książkę. W 2000 r. doszło do ponownego spotkania podczas podpisywania „Harry’ego Pottera i Czary Ognia” – wówczas J.K.Rowling zamieściła specjalną dedykację w książce Bryony:

„Dla Bryony – która naprawdę odkryła Harry’ego Pottera”

***

4. W związku z niedawną, dość kontrowersyjną decyzją o przesunięciu terminu premiery filmu na podstawie szóstego tomu cyklu, pt. „Harry Potter i Książę Półkrwi”, poczułem, że nadszedł czas, by powiedzieć coś w miarę sensownego. Kiedy zakładałem tego bloga miałem z góry ustalony pewien plan – piszę o tym co dotyczy książki, J.K. Rowling i źródeł jej inspiracji – jednym słowem – mały przewodnik dla tych, którzy pewne informacje lubią mieć zebrane w jednym, solidnym miejscu. Moje założenie było takie, że nie stworzę strony funkcjonującej jako informacyjnej, z kilkoma „newsami” dziennie, ani też nie będę poświęcał czasu i miejsca na kinematografię, a w tym wszelkie ekranizacje serii. Prywatnie lubię filmy o „Harrym Potterze”, jednakże nie jestem ich fanem – jestem fanem książkowej serii, nie filmowego ogryzka. Zanim przejdę do zasadniczej części wpisu, kilka słów wstępu – „preludium” autora posta, która chce wszystko rzetelnie wyjaśnić i odpowiednie aspekty pogrubić i uwypuklić na tle innych. Oglądałem wszystkie filmy HP, wszystkie też mam na DVD i co jakiś czas do nich powracam, jednakże po obejrzeniu dwóch pierwszych filmów – „Kamienia Filozoficznego” i „Komnaty Tajemnic” zdałem sobie sprawę, że film, kino czy potocznie po prostu Hollywood funkcjonuje na własnym „terenie”, trzyma się własnych praw i reguł – to co w książce zachwyca – w filmie nudzi, to co w książce jest inspiracją dla wyobraźni – w filmie jest różnokolorową papką wyłączającą myślenie. Nie ukrywam – dla mnie książka zawsze była, jest i będzie (chyba, że wcześniej jakaś jadowita tentakula wyssie mi mózg) dużo lepsza i bardziej wartościowa od filmu. Zatem wyjaśniłem wątek, po którym mogę przejść do sedna sprawy. Na 21. listopada br została zaplanowana i ustalona data premiery szóstej odsłony filmu o Chłopcu, Który Przeżył – zaledwie trzy miesiące przed „dead line” i kilka tygodni po zaprezentowaniu zwiastuna okazuje się, iż twórcy filmu, tzn. Warner Bros. postanowiło przesunąć premierę filmu na 17. lipca 2009 r. Powód ? Strajki scenarzystów zapowiedziane na przyszły rok, niewielka ilość premier filmowych zaplanowanych na rok 2009, a także niewątpliwe korzyści finansowe wiążące się z wypuszczeniem filmu latem. Moje zdanie ? Bzdury, bzdury, bzdury… Prawdziwy powód ? Otóż jak dobrze wiemy – i przedstawiciele Warner Bros. i twórcy filmu wiedzą to również – czekanie wzmaga apetyt i żądzę. „Harry Potter” wiążę się przede wszystkim z wielką (przepraszam za wyrażenie i zaznaczam, że chodzi tu o FILM) komercją – podsuwanie nowych informacji, zdjęć, prezentowanie rzekomych fragmentów scenariusza, prezentacja trailera (zajawki filmu) oraz wywiadów z twórcami, którzy po raz szósty prześcigają się w pochlebnych wypowiedziach zapowiadając, iż będzie to najlepszy film serii. Jest to na swój sposób dobra taktyka, bo jest to pogrywanie z ludźmi – podsuwanie im kąska pod nos, by mogli poczuć zapach, a potem zabranie im go i czekanie, aż sami przyjdą tłumnie do kin zostawiając miliony dolarów/euro/złotych/funtów (niepotrzebne skreślić) w kasach kinowych. 21. listopada… poszedłbym na ten film do kina. 17. lipca 2009… też pójdę ! Mimowolnie – będąc miłośnikiem HP i tego co z nim związane nie będę potrafił oprzeć się pokusie i pójdę na premierę, choć wiadomość o jej przesunięciu w czasie również mnie zdenerwowała. Jeśli mamy do czynienia z produkcjami takimi jak „Harry Potter” z których każdy film zbija ok. 800 000 000 dolarów w światowym box office, to producenci liczą się z tym, że w sprzyjających warunkach tych pieniędzy może być jeszcze więcej ! A prawdą jest, że dłuższe oczekiwanie, to szansa na dotarcie do większej liczby konsumentów, to większe prawdopodobieństwo podświadomego oddziałania na nich i brzydko mówiąc – „zmuszenia” ich do zakupy biletu i pójścia do kina. My, potteromaniacy, musimy się obecnie liczyć z tym, że czas skończył działać na naszą korzyść – książkowa seria dobiegła końca, a filmowa się kończy. Co się tyczy filmowej serii – twórcy zdają sobie sprawę, że przez wiele lat, a może nawet dłużej, nie znajdzie się druga taka seria, dlatego też sprytnym i chytrym posunięciem była decyzja o podzieleniu ostatniego filmowego tomu na dwie części (rzecz podobna miała miejsce przy „Matrixie” czy „Piratach z Karaibów”), co było uzasadniane jako chęć zamieszczenia wszystkich wątków z książki w filmie… Ja na to mogę powiedzieć tylko – cha-ching. Wyjaśnia wszystko – skok na kasę w ostatniej fazie, chęć przedłużenia na siłę serii, która ma wyraźny i klarowny koniec. W tej chwili mogę się założyć o jedno – zaraz po premierze „Harry’ego Pottera i Księcia Półkrwi” w kinach na całym świecie, ruszy jedna z największych akcji promocyjnych filmu – Warner Bros. z pewnością nie popuści ani jednego dolara, który można zarobić, a wręcz „wycisnąć” na filmie, dlatego możemy się spodziewać prawdziwego promocyjnego oblężenia.

Na podstawie tego wpisu chyba dostrzegacie jasno powód, który powstrzymuje mnie przed jakimkolwiek pisaniem na temat kinematografii związanej z HP – otóż nie potrafię tych pojęć oddzielić od ekonomii, nie potrafię być obiektywny, kiedy widzę, że, nie ukrywajmy tego, twórcy filmowej wersji przygód czarodzieja wykorzystują nas i naszą pasję w bezpretensjonalny sposób nie obawiając się w żadnym wypadku negatywnych skutków, bo mimo, iż film, który obejrzymy w lipcu 2009 pod logiem „Warner Bros.” obejrzymy przede wszystkim z innych powodów – bo jest to „Harry Potter”, dzieło jednej z najwybitniejszych pisarek wszech czasów. Pieniądze na bilet wydamy tak czy siak, a marketingowe zagrywki producentów nie powinny nas w żaden sposób zniechęcać, choć my i tak wiemy, że „ideał jest tylko jeden”.

***

5. Po raz kolejny witam Was z „offline’owego” pola bitwy i z ulgą donoszę, że udało mi się dokonać niemożliwego. Mianowicie wyszperałem dodatkowe informacje dotyczące w mniejszym bądź większym stopniu serii „Harry Potter”. Jeśli sądzisz, że brak Internetu pozbawia mnie możliwości działania, to niezawodny znak, że jesteś MUGOLEM !

Rozpocznę od pewnej zapowiedzi… Otóż kilka lat temu krążyły pogłoski, iż Joanne Rowling planuje wprowadzić do siódmego tomu postać niemagiczną, która to w cudowny sposób miała zacząć uprawiać czary. I mimo, że nie ma żadnej wzmianki o takowej postaci w „Insygniach Śmierci” nie oznacza to, iż pogłoska ta była nieprawdziwa ! J.K. Rowling potwierdziła, iż miała zamiar umieścić w Hogwarcie osobę nie przejawiającą magicznych uzdolnień, jednakże z pomysłu tego zrezygnowała w trakcie pisania tomu trzeciego („Harry Potter i Więzień Azkabanu”) – tożsamość tej osoby nadal pozostaje objęta tajemnicą. Kilka kolejnych kwestii, które chciałbym wyjaśnić opierając się na słowach autorki – w rozdziale „Kings Cross” w ostatnim tomie serii Harry spotyka swego mentora – Albusa Dumbledore’a. Scenę tę można interpretować na dwa sposoby – będąc nieprzytomnym, świadomość Harry’ego sięga głębiej w związku z czym analizując wszelkie rozmowy z dyrektorem dochodzi do prawidłowych i ostatecznych odpowiedzi na nurtujące go pytania – Dumbledore jawi się w tym wypadku jako mądrość Harry’ego, jego intuicja. Druga interpretacja, trafniejsza i właściwsza głosi to co już wiemy, czego możemy domyślić się z lektury – Harry trafił do miejsca będącego granicą między światem żywych i umarłych – podejmując właściwe wybory wybiera ścieżkę prowadzącą na Ziemię, podczas gdy dyrektor „idzie dalej”.

Widząc smutny koniec Toma Marvola Riddle’a można zadać sobie pytanie – co by było gdyby Meropa przeżyła i w miłości wychowała syna ? Rowling odpowiada prosto – wówczas chłopiec ten nie stałby się Voldemortem. Poczęty został z przymusu (bez miłości, pod wpływem Eliksiru Miłości) – tym sposobem został okrutnie skrzywdzony przez los co również miało wpływ na jego późniejszą postawę.

Kolejne pytanie, które pozostawało bez odpowiedzi: czy gdyby Snape nie oddawał się z taką lubością Czarnej Magii, Lily pokochałaby go ? Tragedia Severusa tkwi w tym, że był jak Glizdogon – chciał być kimś ważnym, chciał współdziałać ze Śmierciożercami – i tu tkwi jego tragedia. Gdyby nie zwrócił swego oblicza w kierunku Ciemnej Strony, Lily Evans zakochałaby się w nim. Snape to rodzaj anty-bohatera, jednak Harry Potter dokonuje jego „sakralizacji” pośmiertnej. Nie przeszkadza to jednak Ricie Skeeter w napisaniu sensacyjnej biografii: „Snape – Łajdak czy Święty?”.

Z pozytywnym informacji – motocykl będący pierwotnie własnością Syriusza Blacka, który to wdawał się na nim w pościgi uliczne w towarzystwie Jamesa Pottera (jak np. pościg z prequela) po zreperowaniu przez Artura Weasleya trafił do rąk Harry’ego Pottera.

Ksenofilius Lovegood nadal prowadzi „Żonglera”, który również powrócił do formy pierwotnej – kupa bzdur okraszona niezamierzonym humorem.

Członkowie Gwardii Dumbledore’a po latach mogą pochwalić się nadal swoimi fałszywymi galeonami służącymi do komunikacji między członkami GD – odgrywają one obecnie rolę odznaczeń, medali dla tych, którzy walczyli przeciwko Voldemortowi. Neville Longbottom często pokazuje monetę swoim uczniom, w których jej symbolika budzi szczery zachwyt.

A co się tyczy Albusa Dumbledore’a – najbardziej pasującą do niego mugolską piosenką jest „My way” Franka Sinatry (utwór ten śpiewany później był przez Elvisa Presley’a, a z polskich artystów wykonuje ją Stachursky: „Żyłem jak chciałem”, Michał Bajor: „Moja Droga” czy Michał Wiśniewski: „Moja Droga”). I w końcu nadchodzi pora na ujawnienie przeze mnie pewnej informacji dotyczącej dyrektora Hogwartu… Przez długi czas zastanawiałem się w jaki sposób przekazać Wam tę informację, gdyż nie chcę nią wzbudzać niepotrzebnych kontrowersji, a chcąc nie chcąc wypada się do niej w jakiś sposób ustosunkować. Rowling w jednym z wywiadów udzielonym po premierze siódmego tomu ujawniła, iż Albus Dumbledore jest gejem. Był zakochany w Gelercie Grindelwadzie – miłość ta doprowadziła Albusa do zaślepienia, wobec czego zaczął macać palce w Czarnej Magii – w porę się jednak opamiętał. Wiadomość ta dogłębnie poruszyła światem – zwłaszcza światem przeciwników „Pottera”, którzy uznali, iż jest to sytuacja budząca zgorszenie. Sam zetknąłem się z niechęcią fanów HP w stosunku do tej rewelacji. Często powtarzały się opinie, iż uchybia to Dumbledore’owi, że wobec takiego stanu rzeczy jego zasługi nie są nic warte… Jest to temat na polemikę, ja jednak powiem wprost: żyjmy i dajmy żyć innym, odrobina tolerancji nikomu jeszcze nie zaszkodzi. Homoseksualizm nie znaczy, że ktoś jest lepszy czy gorszy – nie dzielmy ludzi na kategorie i podkategorie ! Gej czy lesbijka to też ludzie – tacy sami jak inni. Przyznaję, że i mną wstrząsnęła ta wiadomość, jednakże czas pozwolił mi zrozumieć pewne kwestie, pojąć to co dla mnie niepojęte. Rowling tym przykładem zmusza do zastanowienia się nad pewnymi kwestiami, do chwili refleksji i wzywa do tolerancji, a to w dzisiejszym świecie chyba jest najważniejsze. Nie uważam jednak, by w mojej roli czy intencji leżało tłumaczenie tego wszystkiego i nakłanianie do refleksji, dlatego też zakończę w tym momencie i pozostawię Wam tę kwestię do przemyślenia i zaakceptowania.
***
6. WPADKI

Witam ponownie z pozamagicznego punktu dowodzenia. Choć teraz, gdy to piszę nadal trwają wakacje, to z pewnością chwila publikacji nadejdzie już w ciągu roku szkolnego. Z racji tego, iż wielkimi krokami zbliżamy się do kolejnej (ostatniej ?) premiery książki związanej z „Harrym Potterem” autorstwa Joanne Kathleen Rowling („Baśnie barda Beedle’a”), która zgodnie z planem ma się odbyć 4. grudnia bieżącego roku w krajach anglojęzycznych zastanawiam się jakie tym razem środki zostaną przedsięwzięte, by uniknąć „wycieków” treści książeczki do sieci. W przypadku poprzednich tomów sumy przeznaczane na cele przeciwdziałające podobnym wyciekom wynosiły po kilka milionów (na ochronę treści ostatniego tomu serii „Harry Potter i Insygnia Śmierci” przeznaczono aż 10 000 000 funtów brytyjskich), a mimo to nigdy nie udało się zapobiec podobnym incydentom. Najciekawszym wydaje się być przypadek „Harry’ego Pottera i Czary Ognia”, którego premiera światowa odbyła się 8. lipca 2000 r. ( w Polsce „Potter” dopiero zaczynał być wówczas wydawany), a celem i zamierzeniem postawionym sobie przez wydawnictwo było niedopuszczenie do wycieku treści czy… samego tytułu czwartego tomu !

Jak można się jednak spodziewać, dociekliwym dziennikarzom udało się dotrzeć do prawdy, mimo iż w wydawnictwie treść nowej powieści znały tylko cztery osoby. Tak więc tytuł czwartego „Harry’ego” wkrótce widniał na pierwszych stronach gazet, a także głoszony był we wszelkich telewizyjnych wiadomościach. Ostatecznie potwierdzono, iż „farbę” puścił ktoś z amerykańskiego wydawnictwa publikującego „HP” – Scholastic. Trzy lata później przy druku piątej części cyklu – „Harry Potter i Zakon Feniksa”, niemalże doszło do kolejnych przecieków – najpierw nieoprawione w okładkę, „surowe” egzemplarze powieści znaleziono na polu. Tym razem do wpadki doszło w Wielkiej Brytanii, a winni tego byli niekompetentni pracownicy, aczkolwiek tuż przed premierą książki (zaplanowanej na 21. czerwca 2003) ktoś uprowadził ciężarówkę załadowaną „Zakonem Feniksa” – doszło do przedwczesnej masowej sprzedaży niepublikowanej powieści, a na 2 dni przed oficjalną premierą „The Daily Mirror” (brytyjski brukowiec) zamieściło obszerną i szczegółową recenzję piątego tomu co skończyło się procesem sądowym wytoczonym przez Rowling, która sprawę wygrała. Można by pomyśleć, że środki ostrożności przedsięwzięte przy produkcji „Księcia Półkrwi” okażą się wystarczające, jednakże w maju z drukarni w Wielkiej Brytanii znikły dwa egzemplarze nowej książki. Dwóch mężczyzn chciało je sprzedać redakcji gazety „The Sun” (coś w stylu polskiego „Fakt”) za 50 000 funtów – wówczas złodziejom puściły nerwy i po nieudanych negocjacjach jeden z nich postrzelił reportera, również w maju przeciekła jedna z najistotniejszych tajemnic szóstej części – śmierć Dumbledore’a – w pewnym momencie bukmacherzy odnotowali wysokie stawki stawiane na śmierć dyrektora Hogwartu – wkrótce zakłady zostały zamknięte z obawy, iż ktoś miał wgląd do manuskryptu powieści. Nic jednak nie równało się z „prztyczkiem w nos”, który otrzymali zachodni wydawcy przy produkcji ostatniego tomu serii – „Insygniów Śmierci”. Sprawa druku ostatniego tomu obrosła otoczką legendy, gdy do mediów wyciekały plotki, iż druk ostatniego tomu przeprowadzany jest w zupełnych ciemnościach tak by żaden z pracowników nie mógł przeczytać choćby słowa z najnowszej powieści. Okazało się to jednak nieprawdą, lecz prawdą okazał się fakt, iż brytyjskie „Bloomsbury” wyłożyło aż 10 000 000 funtów na ochronę książki. I w tym wypadku mogą mieć wyłącznie pretensje do amerykańskiego wydawcy, któremu nie udało się podtrzymać podobnej ochrony u siebie. Mimo, iż drukarnie były obstawione przez uzbrojonych strażników z psami i każda osoba wychodząca była rewidowana, na blisko tydzień przed premierą ostatniego tomu do sieci wyciekł spis rozdziałów, a w kolejnych dniach cała książka. Kierując się rozpacznymi siłami, Scholastic umieściło w sieci spis treści różniący się od zaprezentowanego z zupełnie innymi tytułami rozdziałów (oficjalne Scholastic nigdy się do tego działania nie przyznało):

Zgodnie z powyższym tytuły rozdziałów to:

10. Refleksja w lustrze
11. Podwójny sen
12. Rycerze Hogwartu
13. Transfiguracja McGonagall
14. Minister i Mistrz
15. Przez księżycowe światło
16. Druga jaskinia
17. Smok Antypodeński Opalooki
18. Legenda Insygniów
19. Upadek bohatera
20. Puszcza Roweny
21. Zemsta skrzatów domowych
22. Półhorkruks
23. Zainspirowany Snape
24. Zniszczenie węża
25. W kółko
26. Mistrz Różdżki
27. Zniszczenie ulicy Pokątnej
28. Rewizytacja Obrony Przeciw Czarnej Magii
29. Wydobycie czarki

Ponadto w sieci pojawił się nowy skan prezentujący zupełnie inny fragment domniemanej treści książki:

ROZDZIAŁ SZESNASTY:

… powiedział złowrogim głosem nadal trzymając list.

- On już przelał krew mojej matki !

Ron odwrócił spojrzenie na chwilę, by spojrzeć na Hermionę, która odetchnęła zduszonym westchnieniem. Spojrzała w okno i wpatrywała się w drzewa kołyszące się w oddali. Harry znał to milczenie – wiedział, że się nie zgadza.

- Dobrze, jeśli nie chcesz posłuchać jego rady, to najlepiej będzie jeśli użyjesz lusterka – powiedziała Hermiona zbliżając się do torby Harry’ego i zbierając kawałki szkła.

- Reparo !

- Syriusz ! – powiedział Ron – To genialne, Hermiono !

- Harry – powiedziała Hermiona patrząc mu teraz prosto w oczy – jeśli masz rację, on może chcieć byś zobaczył coś za co odpowiedzialna była Umbridge, zanim on…

Harry naprawdę nie chciał teraz słyszeć o Syriuszu, nie po tym co napisała Lily. Pragnął, by to wszystko okazało się dowcipem. „Tylko niech to się skończy”. Zmuszając się do odłożenia listu wziął lusterko od Hermiony. Trzymając oburącz za jego brzegi obrócił je i spojrzał na swoje rozmazane odbicie.

W pewnej mierze Scholastic osiągnęły tym działaniem swój cel – prezentując wiarygodny rysopis rozdziałów a także realnie wyglądający fragment zachwiało autentyczność prawdziwej treści powieści ujawnionej wcześniej przez anonimowego internautę. Nie wiedząc w co wierzyć, fani nie wierzyli w nic i cierpliwe czekali do dnia premiery ostatniego tomu. Nie ukrywam, że sam byłem wściekły samą myślą, że prawdziwa treść mogła zostać ujawniona przez jakiegoś nieznanego kretyna i z duszą na ramieniu czekałem na oficjalną premierę przeczytawszy tytuły pierwszych rozdziałów. Na żywo oglądałem przez Internet relację z premiery i moment, gdy J.K. Rowling rozpoczęła czytanie ostatniego tomu… kiedy usłyszałem tytuł rozdziału pierwszego „The Dark Lord Ascending” poczułem… to co każdy fan poczuł pewnie wówczas sam… wściekłość, irytację i niechęć do człowieka, który zdradził fabułę tysiącom ludzi, który zepsuł całą zabawę – bo oczekiwanie na premierę kolejnej książki z serii „HP” to poza udręką również i zabawa… Tak więc wpadki były nieuniknione – również polskie wydawnictwo „Media Rodzina” musi się przyznać do kilku – m.in. sprzedaży przedpremierowej powieści, a także do, co nieuniknione, nagminnego pojawiania się pirackich przekładów, ale zgodnie z intencją nie szukania zła w sobie, nie będę urągał polskim wydawcom, dlatego, iż są to POLSCY wydawcy… Wolę ponarzekać na Zachód ;-) Powracając zatem do wątku nadchodzącej premiery „Baśni barda Beedle’a”… czy można spodziewać się przecieków ? Moim zdaniem są one niepotrzebne, gdyż… treść poszczególnych pięciu baśni od roku jest znana ! Zwycięzca grudniowej aukcji – Amazon.com, które kupiło za blisko 2 000 000 funtów rękopis „Baśni barda Beedle’a” nie łamiąc praw autorskich opublikował szczegółowe streszczenia poszczególnych bajek, a te zaś w moim przekładzie na „jezyk pąlski” zostały zamieszczone wcześniej na tym zacnym blogu.

***

7. Mając na myśli „Harry’ego Pottera” oczami wyobraźni dostrzegamy siedmiotomową serię książek, ekranizacje poszczególnych części cyklu i ewentualnie „Quidditch przez wieki” i „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”. Tymczasem mając do czynienia z tak obszerną serią, a przede wszystkim z tak obszernym i szczegółowym światem jaki wykreowała J.K. Rowling niemalże grzechem jest pozostanie tylko przy powyższym. Żeby naprawdę poznać świat „Harry’ego Pottera” należy sięgać głębiej, najlepiej do samego źródła – J.K. Rowling – wywiadów, artykułów, publicznych wystąpień… dopiero mając pojęcie można stwierdzić z czystym sumieniem, że „Pottera” się dobrze zna. Zastanawiając się nad kolejnym wpisem poświęciłem cały dzień na pewne czynności, które ostatecznie doprowadziły mnie do upragnionego celu… Oczywiście nie zdradzę źródeł mojej wiedzy, aczkolwiek i tym razem zaprezentuję najciekawsze smaczki. Mając do czynienia z fikcyjnym światem Harry’ego Pottera nie wolno poprzestać na otoczeniu Hogwartu i jego okolic… Jak się okazuje – J.K. Rowling stworzyła doprawdy ujmujący świat z jego własną historią i osiągnięciami, a dziś przedstawię czołowe osobistości ze świata magii, które w jakiś sposób ów świat budowały, a w cyklu o „Harrym Potterze” w zasadzie zostały jedynie wspomniane, bądź pominięte na rzecz przedstawienia ich wynalazków. Dziś rzucę światło dzienne na postaci zza teatralnej kurtyny, a zacznę od popularnego magicznego zespołu muzycznego – Fatalne Jędze. Zespół tworzy ośmiu muzyków żyjących nadal – liderem i założycielem zespołu jest Myron Wagtail (ur. 1970), a oprócz niego w zespole grają: lutnia - Herman Wintringham (ur. 1974), gitara rytmiczna – Heathcote Barbary (ur. 1974), wiolonczela – Merton Graves (ur. 1978), perkusja – Orsino Thruston (ur. 1976), gitara prowadząca – Kirley Duke (ur. 1971), dudy – Gideon Crumb (ur. 1975) a także basista – Donagham Tremlett (ur. 1972). Fatalne Jędze są jednym z popularniejszym zespołów po magicznej stronie i mają rzesze wiernych fanów.

Teraz kilka ciekawych osobistości związanych z quidditchem:

Roderick Plumpton – 1889 – 1987. Grał w reprezentacji Anglii na pozycji szukającego; ustanowił rekord Anglii w szybkości złapania znicza – złapał go trzy i pół sekundy po rozpoczęciu meczu.

Joscelind Wadcocle – ur. 1911. Ścigający Zjednoczonych z Puddlemere. Ustanowił rekord wbitych bramek sezonu (przeciw Nietoperzom z Ballycastle w 1931 r.)

Leopoldyna Smethwyck – 1829 – 1910 – pierwsza brytyjska czarownica, która została sędzią quidditcha.

Dunbar Oglethorp - ur. 1968. Przewodniczący związku działaczy ligi quidditcha.

Devlin Whitehorn – ur. 1945. Założyciel wytwórni mioteł sportowych marki Nimbus.

Z pewnością pamiętacie jeszcze kartkę sławnych czarodziejów, której poszukiwał Ron ? Tak, chodziło o Agryppę – Korneliusz Agryppa (1486 – 1535): sławny czarodziej więziony przez mugoli za swoje pisma.

Poniżej przedstawiam sylwetki kilku twórców i wynalazców:

Edgar Stroulger – 1703 – 1798: twórca fałszoskopu.

Perpetua Fancourt – 1900 – 1991: twórca lunoskopu.

Gloger Hipworth – 1742 – 1805: twórca eliksiru rozgrzewającego, leczącego zwykłe przeziębienia.

Gaspard Shingleton – ur. 1959: wynalazca samomieszającego kociołka.

Laverne de Montmorency – 1823 – 1893: twórczyni wielu eliksirów miłości.
Ignatia Wildsmith – 1227 – 1320: czarownica, która wynalazła proszek Fiuu.

Felix Summerbee – 1447 – 1508: twórca zaklęcia rozweselającego.

Alberic Grunnion – 1803 -1882: twórca łajnobomby.

Osoby związane z Ministerstwem Magii:

Balfour Blane – 1566 – 1629: założyciel Komisji Do Spraw Eksperymentalnych Zaklęć.

Artemisia Lufkin – 1754 – 1825: pierwsza czarownica, która została Ministrem Magii.

Pozostałe ciekawe osobistości ze świata magii:

Mungo Bonham – 1560 – 1659: słynny uzdrowiciel, a także założyciel Szpitala Magicznych Chorób i Urazów św. Munga.
Jocunda Sykes – ur. 1915: pierwsza i jedyna osoba, która przeleciała nad Atlantykiem na miotle.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz