Halloweenowe niespodzianki

Z poślizgiem czasowym (ale to nie moja wina!) prezentuję halloweenowy wpis, który miał być opublikowany o północy, ale z powodów technicznych nie udało się…

Są w ciągu roku takie chwile, które z pewnych – większych bądź mniejszych – powodów, nie mogą przeminąć niezauważone. Dla każdego fana nie tylko „Harry’ego Pottera” ale i Harry’ego Pottera takim momentem jest pewna szczególna noc w życiu tegoż literackiego bohatera – 31. października 1981 r. Harry stracił rodziców – Lord Voldemort pozbawił go wszystkiego – rodziny, domu i miłości, a ponadto okaleczył jego duszę. Profesor Minerva McGonagall przepowiedziała, że ten dzień czarodzieje i czarownice nazywać będą „Dniem Harry’ego Pottera” – świętem Chłopca, Który Przeżył. Nie chcę jednak powiedzieć tym samym, że dzisiejszy wpis będzie tylko o tym – otóż przygotowałem na tę szczególną, „halloweenową” okazję kilka ciekawostek z naszego ukochanego świata magii. Na początek uprzedzę trochę tok wydarzeń, ale o tym za chwilę.

Zastanawialiście się może kim jest Victoire, z którą w epilogu całuje się Teddy Lupin? To najstarsza córka Billa i Fleur, a jej imię wcale nie jest przypadkowe. 2. maja 1998 r. odbyła się Bitwa o Hogwart – śmierć wówczas poniosło ponad 50 ludzi – mniej, bądź bardziej istotnych dla serii – Remus Lupin, Nimfadora Tonks – Lupin, Colin Creevey i wielu innych, bezimiennych, którym nie dane było doczekać zbawiennego świtu. Otóż o wschodzie słońca koszmar dobiegł końca – trafiony rykoszetem własnego zaklęcia Lord Voldemort stracił życie. Skończyła się tyrania wielkiego despoty i szaleńca i cały świat – nie tylko czarodziejski, ale i mugolski mógł odetchnąć z nieukrywaną ulgą. Było to wielkie zwycięstwo – wielka walka dobra ze złem i tryumf Dobra. Dwa lata po tym wydarzeniu – 2.maja 2000r. Bill i Fleur doczekali się córki, której zgodnie postanowili nadać imię „Zwycięstwa” – Victoire. To niezaprzeczalny dowód tego, że świat stał się lepszy.

Co do kolejnych wydarzeń z epilogu – a w zasadzie drzewa genealogicznego Weasleyów, na którym widnieje nić George’a Weasleya połączona z Angeliną. Jak sama Rowling twierdzi geneza tego związku nie jest do końca normalna. Angelina (Johnson) była dziewczyną Freda, jednak po jego śmierci związała się z jego przywódczym bratem – George’em i dała mu syna – Freda. To wszystko nie jest do końca normalne, a związek zdrowy – zarówno Angelinie jak i George’owi bardzo brakowało Freda, jednak ich związek okazał się być bardzo szczęśliwy. A teraz odpowiedź na pytanie – dlaczego zginął Fred ? Każdy spodziewałby się raczej śmierci George’a, który był swego rodzaju przywódcą, to on kierował wszystkim, to on był górą. Fred był cichszy, spokojniejszy od George’a. Jego śmierć to niezaprzeczalny dowód tego, że śmierć może dosięgnąć każdego. Generalnie rzecz biorąc – „Harry’ego Pottera” nazywa się potocznie „bajką”, tymczasem pomijany jest fakt jego głębi, przesłania moralnego itd. Głównym tematem Harry’ego są śmierć i miłość – to nie są tematy proste, nie można usiąść i pogadać przy piwie o śmierci czy miłości – w gruncie rzeczy to aspekty niezwykle istotne dla człowieka – związane z jego życiem, filozofią i moralnością. W całym cyklu to śmierć i miłość odgrywają największe role – od nich się wszystko zaczyna i na nich wszystko się kończy, są ze sobą nierozerwalnie powiązane. Rodzice Harry’ego giną, Lily z miłości do syna wybiera śmierć mimo, że miała szansę przeżycia. Koniec końców, to Harry z miłości poświęca się i idzie na spotkanie ze śmiercią – w końcu jednak udaje mu się przeżyć i pokonuje Voldemorta. Śmierć Czarnego Pana przynosi ukojenie i ulgę i pozwala trwać miłości i rozszerzać jej granicę. W związku z dzisiejszym świętem Halloween temat śmierci wydaje się być nieunikniony, jednak przewiduję radośniejsze punkty tego wpisu.

Do tej pory spotkaliśmy i poznaliśmy w cyklu jednego ojca chrzestnego – Syriusza Blacka, który był jaki był, ale bardzo troszczył się o swojego chrześniaka. Epilog, a w zasadzie słowo po epilogu, tj. wypowiedziane przez autorkę – J.K. Rowling, ale nie zapisane w żadnym z tomów, przedstawia nam już parę rodziców chrzestnych – Rona i Hermionę Weasleyów, którzy są szczęśliwymi rodzicami chrzestnymi Jamesa Syriusza Pottera. Przechodząc do bardziej materialnych oblicz „Harry’ego Pottera” mam przyjemność ogłosić, iż „Baśnie barda Beedle’a”, których premiera zaplanowana jest na 4. grudnia br. (w Polsce 6.grudnia) zostaną wydane w 23 wersjach językowych, w tym w języku Braille’a – dla niewidomych i niedowidzących. Kraje, które będą mogły cieszyć się tym niezwykłym wydawnictwem i które przysłużą się zaszczytnej idei dobroczynnej to: Francja, Niemcy, Holandia, Włochy, Korea, Polska, Słowacja, Tajwan, Czechy, Brazylia, Dania, Portugalia, Norwegia, Rosja, Izrael, Hiszpania (kataloński), Węgry, Grecja, Hiszpania/Ameryka Łacińska, Chiny, Japonia, Wietnam, Finlandia. A także w ten szczególny dzień – 4. grudnia o godzinie 4 po południu J.K.Rowling będzie uczestniczyć w premierze „Baśni…” w National Library of Scotland w Edynburgu, w której uczestniczyć będą dzieci wytypowane z konkursów. Ale teraz do rzeczy – bo nie podałem nazw państw, w których opublikowane zostaną „Baśnie barda Beedle’a” przypadkowo – zresztą, są tacy, którzy twierdzą, że na tym blogu nie ma niczego przypadkowego – zgadza się. Wierniejsi czytelnicy (i Ci najbardziej motywujący mnie do pracy i prowadzenia tego bloga) wiedzą doskonale, że jestem dość nietypowym potteromaniakiem, a w zasadzie kolekcjonerem – zbieram zagraniczne edycje „Harry’ego Pottera” (więcej o tym w dawniejszych wpisach) – i właśnie w związku z tym chciałbym ogłosić radosną (przynajmniej dla mnie) nowinę – poszerzam horyzonty, w związku z czym do zagranicznych wydań „HP” dołączą zagraniczne wydania „BBB” ! 65 języków… Pozostało do zebrania 40… Trzymajcie kciuki ;-)

Każda premiera związana z „Harrym Potterem” to zarówno błogosławieństwo jak i przekleństwo – przekleństwo, bo zwykły „Newsman” nie jest w stanie zebrać wszystkich informacji dotyczących kolejnego wydania i wydawnictw w pożądanym czasie – m.in. z tego też powodu mój blog został założony po wydaniu ostatniego tomu cyklu „Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci”- chciałem prowadzić swoją stronę bez presji czasu i wydarzeń – tymczasem przychodzi mi mierzyć się z premierą „Baśni barda Beedle’a” – nie narzekam ! Darujcie te refleksje starego pryka i pozwólcie, że przejdę do kolejnego punktu dzisiejszego specjalnego wpisu

HARRY POTTER OD KUCHNI

- nazwy domów Hogwartu J.K. Rowling wymyśliła podczas podróży samolotem i zapisała je z tyłu torebek przeznaczonych do wiadomego celu… na szczęście były puste.

- „Pomysł na „Harry’ego Pottera” wpadł mi do głowy podczas jazdy pociągiem latem 1990 r… siedziałam w pociągu i wyglądałam przez okno. Jedyne co pamiętam to krowy, które widziałam za oknem – niezbyt inspirujące. Gary Larsen mógłby się ze mną nie zgodzić. [Pomysł] po prostu sam przyszedł. Nie jestem w stanie powiedzieć, co było tego powodem – o ile był jakikolwiek powód. Bardzo wyraźnie widziałam Harry’ego. Miałam w tym momencie zaplanowaną szkołę i widziałam bardzo wyraźny obraz Harry’ego”. JKR

- Hermiona jest częściowo oparta na postaci i charakterze J.K.Rowling z młodości;

- J.K.Rowling pisała „Kamień Filozoficzny” przez 5 lat, jednocześnie uczyła w szkole; „Komnatę Tajemnic” pisała 2 lata, a „Więźnia Azkabanu” rok – podobnie „Czarę Ognia”. „Zakon Feniksa” powstał w 2 lata, podobnie „Książę Półkrwi” i „Insygnia Śmierci”.

- najtrudniejszym rozdziałem do napisania był rozdział 9. „Czary Ognia” – „Mroczny Znak” – autorka przepisywała go 13 razy – to był kryzysowy moment.

- tytuł „Harry’ego Pottera i Czary Ognia” miał pozostać objęty tajemnicą do dnia premiery – nastąpił jednak przeciek; tytuł HP 5 autorka podała chłopcu, który zapytał ją o to w październiku 2000r.

- w lutym 2001 r. autorka zdradziła alternatywny tytuł „Harry’ego Pottera i Komnaty Tajemnic” – brzmiał on „Harry Potter i Książę Półkrwi”.

- na pierwsze wydanie HP 1 w USA zużyto 33 tony papieru, a na pierwsze amerykańskie wydanie HP 7 – aż 15000 ton (na „BBB” zostanie zużytych 1000 ton papieru)

- J.K. Rowling otrzymuje ok. 1500 listów od fanów dziennie.

- daty wydania poszczególnych tomów HP w Wielkiej Brytanii:

1. Harry Potter and the Philosopher’s Stone – 30.06.1997 (albo 26.06.1997)
2. Harry Potter and the Chamber of Secrets – 2.07.1998
3. Harry Potter and the Prisoner of Azkaban – 8.08.1999
4. Harry Potter and the Goblet of Fire – 8.08.2000
5. Harry Potter and the Order of the Phoenix – 21.06.2003
6. Harry Potter and the Half – Blood Prince – 16.07.2005
7. Harry Potter and the Deathly Hallows – 21.07.2007
8. Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć – 12.03.2001
9. Quidditch przez wieki – 12.03.2001
10. Baśnie barda Beedle’a – 12.03.2001

Niektóre fakty mogą okazać się bardziej sensacyjne od najdzikszych pogłosek czy plotek – takie też fakty postanowiłem dzisiaj zaprezentować na blogu. Pisałem kiedyś o wpadkach wydawców, którzy mimo szczerych chęci ochrony treści HP przed wyciekiem, tak naprawdę w przypadku ostatnich czterech tomów „dali ciała”. Wówczas pisałem o zabawnych, choć nie dla prawdziwych fanów HP, sytuacjach. Bywało również, że i księgarze biorący udział w premierach kolejnych tomów czarodzieja nie dotrzymywali warunków umowy z wydawcą – nie muszę w tym wypadku daleko szukać – sam kupiłem „Harry’ego Pottera i Insygnia Śmierci” 24. stycznia o godzinie 15:35 – ponad dobę przed premierą (zaplanowaną na północ 25/26. stycznia). Generalnie chodziło mi wówczas o „dziennikarską” prowokację – chciałem sprawdzić czy gdziekolwiek w mojej miejscowości jest sprzedawany „Harry 7” przed czasem. Moje poszukiwania zaczęły się od odmowy – w jednej z mniejszych księgarń sprzedawca powiedział najpierw, że premiera jest zaplanowana 26. stycznia i wówczas książka będzie dostępna, a po chwili konsternacji dodał, że jeszcze książek nie dostał, ale jeśli chcę dostać ostatni tom „Pottera” przed premierą , to powinienem udać się do pobliskiego supermarketu TESCO. Tak też zrobiłem – z daleka już uderzył mnie wielki banner wskazujący miejsce, gdzie miały być wyłożone książki. Okazało się jednak, że nie było ani egzemplarza. Zapytałem kasjerkę o „Harry’ego Pottera i Insygnia Śmierci” na co ta powiedziała, że książka dostępna będzie od sobotniego poranka… W tym momencie zacząłem zastanawiać się na ile to co głoszą media jest propagandą – w końcu już w dwóch miejscach odmówiono mi przedpremierowej sprzedaży książki. Nosiłem się już z zamiarem powrotu do domu, ale zaświtała mi myśl, aby udać się do jednej z większych księgarń w centrum miasta. Tak też zrobiłem – 20 minut marszu i byłem na miejscu. Pierwszą rzeczą, która uderzyła mnie w oczy była wystawa książek o Harrym łącznie z „Insygniami Śmierci” i wielka kartka, że sprzedaż rozpocznie się w sobotę 26. stycznia… A więc – po części zawód (nie udało mi się potwierdzić swojej teorii o nieuczciwości sprzedawców), a z drugiej strony radość – wszakże wszyscy są uczciwi ! Postanowiłem jednak zapytać o dostępność „Harry’ego”. Wszedłem do księgarni i zapytałem grzecznie miłej ekspedientki o ostatni tom przygód „Harry’ego” i… powiedziała, że premiera jest w sobotę. Skierowałem się do wyjścia, ale po chwili ktoś mnie zawołał – druga sprzedawczyni – chyba kierowniczka księgarni: „Chce pan w miękkiej czy twardej oprawie ?”. Odpowiedziałem, że w twardej, na co starsza pani spojrzała na swoją podwładną i nakazała jej przynieść książkę z zaplecza. Nie musiałem nic mówić – kiedy dostałem książkę do ręki starsza pani powiedziała mi tylko tyle: „Tylko proszę ją schować, żeby nikt na ulicy nie zauważył i proszę się jeszcze nią nie chwalić”. W czym tkwi absurd? Cała ta otoczka tajemnicy była nic nie warta, ponieważ… dostałem paragon! Mam go do dzisiaj, choć nieco „wyblakł” – jednak nadal pozostaje dowodem rzeczowym! :-)

Ale nie założyłem tego tematu, by skupić się w nim wyłącznie na mojej historii, bo ta jest zaledwie wstępem do dalszej części mojej halloweenowej opowieści. Ile bylibyście w stanie poświęcić za to, by przed innymi móc cieszyć się kolejnym tomem przygód „Harry’ego Pottera”? Co byście zrobili, do czego byście się posunęli, by spełnić swoje marzenie Niby pytanie abstrakcyjne, ale niektórzy podeszli do tego bardzo realnie. W 2003 r. na środku pola pewien przedsiębiorca znalazł dwa egzemplarze „Harry’ego Pottera i Zakonu Feniksa” – książka nie była jeszcze gotowa, nie miała okładki. Co gorsze – pole znajdowało się niedaleko drukarni, w której powstawał właśnie nowy „Harry Potter”. W podobnym czasie na jednej z półek ze zdrową żywnością w nowojorskim sklepie leżał spokojnie, czekając na nabywcę, nowiuteńki egzemplarz tej samej powieści – na nieszczęście zauważył ją i kupił pewien dziennikarz z Daily News… W 2005 r. przed premierą „Harry’ego Pottera i Księcia Półkrwi” wydarzyła się inna makabra… ale o tym już w komentarzu J.K. Rowling, który pojawił się na stronie „Historii Harry’ego…” autorstwa Melissy Anelli.

Cytat rozpoczyna się od wypowiedzi na temat znalezionych egzemplarzy „ZF” na polu:

„Pamiętam dziennikarza, telewizyjnego dziennikarza, który powiedział wówczas coś niestosownego: „Ha, ha, to wszystko dla rozgłosu, nieprawdaż ?” To po prostu wyprowadziło mnie z równowagi, poczułam się wyprowadzona z równowagi tym, że manuskrypt powieści w podejrzany sposób znalazł się na tym polu, że facet, który go ponoć tylko znalazł pomyślał: „O, świetnie, najlepiej będzie jeśli zadzwonię do gazety…” I wtedy oczywiście postawiliśmy wszystko na jedną kartę wobec szóstego tomu „Harry’ego Pottera”, by zminimalizować szansę na wcześniejszy wyciek manuskryptu, ale oczywiście nie przyszło nam do głowy by zamknąć się, gdy przychodzi facet z pistoletem. To dosyć poważne, naprawdę nie ma w tym niczego zabawnego. Fiddy powiedziała mi o tym i uznałam to za żart. Myślałam, że ona żartuje.
Ten malutki fakt, że tworzysz coś, co ludzie chcą ukraść, opublikować na Internecie budzi we mnie dyskomfort. Kiedy doda się do tego pistolet, żarty zostają za oknem. Zupełnie za oknem. Byłam przerażona. Facet, który wyrwał mu pistolet z ręki napisał, że tamten był w takich miejscach jak Kosowo i przez jego głowę wówczas przeszła myśl: „Umrę z powodu Harry’ego Pottera”. Uchowaj Boże.
Jest jeszcze inne spojrzenie na tę sprawę: „To wszystko jest dobre” – to wszystko robi większy szum, dodaje więcej kolorów. Ale nie, to naprawdę wymknęło się spod kontroli. I skoro ludzie mówili o rozgłosie, to jest ono karmą, która wytwarza ten rodzaj brzydoty, nieprzyjemności… to sytuacja powyżej zdradzania wątków fabuły, to jest użycie siły i zastraszanie, i kto chce być z tym utożsamiany ? Kto chce przyłączyć się do ich pracy ? Wiesz, po to by tylko ujawnić to dwa tygodnie wcześniej. Kto chce wyciągnąć broń ? Więc zaczyna cię to martwić… Na tym poziomie to staje się całkowicie oddzielne od tego czym jest. Tu nie chodzi o przyspieszenie publikacji książki, miłość do tej opowieści czy nawet pragnienie zdradzenia jej treści. To staje się czymś co ludzie chcą połączyć, ponieważ to najszybsza droga, według nich, do zdobycia rozgłosu albo sławy – i masz frędzel – nie mogę określić ich szlachetnym mianem fanów, ponieważ uważam, że gdyby nie było „Harry’ego Pottera” to mogłyby to być „Gwiezdne wojny” albo coś z wysokiej półki wystarczającego by po prostu mogli zyskać na jakiś czas rozgłos… To naprawdę nie ma niczego wspólnego z „Harrym Potterem”, jednak to „Harry Potter” przyciąga ich tłumnie, ostatecznie, powiedziałabym raczej, że przyciągają ich jego ostatnie trzy tomy… To podnosi oczekiwania na tej niezdrowej drodze, czynią to ludzie chorzy z niewłaściwych powodów na sam dźwięk słów „Harry Potter” i najbardziej poważnie dostajesz się do królestwa dosłownego fałszu, zastraszenia, przemocy, kradzieży i prawie zawsze nie ma to niczego wspólnego z byciem prawdziwym fanem.” J.K.ROWLING

A teraz troszeczkę danych dodatkowych dotyczących napadu z bronią w ręku – w 2005 r. Człowiek, który dokonał napadu nie powinien wyjść z więzienia jeszcze przez mniej więcej rok. Mężczyzna dokonał napadu z bronią w ręku (na szczęścia pistolet nabity był ślepakami). Mniej szczęścia mieli redaktorzy gazety „The Sun” – w maju 2005 r. trafiło do nich dwóch mężczyzn z kopią „Harry’ego Pottera i Księcia Półkrwi”, którą mężczyźni chcieli sprzedać do gazety za 50 000 funtów. Negocjacje nie przebiegały według ich myśli, w związku z czym wyciągnęli broń i w przypływie emocji oddali dwa strzały w kierunku reporterów – jeden został trafiony, jednak do niczego poważniejszego nie doszło. Mężczyźni zostali zatrzymani przez policję.

Podsumowując temat – nie będę komentował idiotycznego zachowania narwańców, którzy przychodzą z zamiarem dokonania kradzieży bądź wyłudzenia pieniędzy i z bronią w ręku domagają się uznania swoich racji – tak jako powiedziała Jo – do nie są żadni fani, to ludzie, a ja określiłbym ich mianem idiotów, którzy pragną rozgłosu, sławy, pieniędzy – nie obchodzi ich nic poza zepsuciem przyjemności innym – normalnym fanom. Samo ich podejście do sprawy nie jest zdrowe, acz niewątpliwie wzbudza rozgłos i tworzy świetną reklamę „Harry’ego Pottera” – wszakże nie każda książka cieszy się (choć czy w tym przypadku naprawdę „cieszy”?) tak wielką popularnością, że niektórzy za wszelką cenę chcą ją dostać wcześniej od innych, opublikować przed czasem, a ich metody „negocjacji” wcale do szlachetnych i zaszczytnych nie należą. Zresztą – nie muszę się nad tym rozwodzić – moralność albo się w sobie ma, albo nie – ja liczę, że moi Czytelnicy mają w sobie duży zasób moralności i etyki.

Zmierzając powoli ku końcowi – dawno nie czyniona zapowiedź – już wkrótce na blogu pojawią się chronologie „Księcia Półkrwi” i „Insygniów Śmierci”, które jednocześnie zakończą cykl „Historii Magii”, a już ok. listopada/grudnia powstanie specjalny test sprawdzający wiedzę najwierniejszych fanów „Harry’ego Pottera” i tego co z nim związane – jednym słowem jazda bez trzymanki – tylko dla orłów!
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

1 komentarze:

  1. W mojej miejscowości też można było kupić HP7 dzień przed premierom kąkretnie w tesco wyłożyli na półki 50 sztuk które rozeszły się w kilka minut

    OdpowiedzUsuń