Charytatywność i nauka moralna

„Dobry człowiek jest jak małe światełko. Wędruje poprzez mroki naszego świata i na swojej drodze zapala zgaszone gwiazdy”
Phil Bosmans

Każdy, kto choć raz zetknął się ze światem „Harry’ego Pottera” i J.K. Rowling musiał zauważyć wkład autorki cyklu na rzecz fundacji charytatywnych, organizacji niosących pomoc tam gdzie jest ona najbardziej potrzebna. Nie sztuką jest wymienić akcje dobroczynne, w której brała udział Joanne Rowling mimo, że jest ich naprawdę wiele i nie sposób ich zliczyć. Sztuką jest natomiast zrozumienie ich działalności, zrozumienie istoty wkładu choćby grosza na taki cel. Nie sposób omówić działalności charytatywnej autorki „Harry’ego Pottera” choćby się na to przeznaczyło kilka wpisów na blogu, zresztą jaki byłby tego cel ? Tematem mojego dzisiejszego wpisu będzie nadzwyczajna aktywność Jo w szerzeniu dobra, a z racji tematyki tego bloga, odniosę to do jej książek. Książek, które zostały napisane specjalnie do wyższych celów.

Kiedy został wydany czwarty tom serii przygód Harry’ego Pottera – „Harry Potter i Czara Ognia”, J.K. Rowling była milionerką – jej prawdziwy sukces narodził się w chwili publikacji trzeciego tomu „Harry’ego Pottera i Więźnia Azkabanu” co jednoznacznie stanowiło o tym, że brytyjska pisarka już nigdy nie będzie narażona na biedę i nędzę, w której żyła aż do czasu wydania „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” w Stanach Zjednoczonych. Mając na uwadze własne doświadczenia i przykrości jakich doznała żyjąc w nędzy postanowiła szerzyć ze swojej strony dobro. Stopniowo zaczęła przedkładać coraz większe sumy na akcje dobroczynne i na rzecz fundacji charytatywnych, sama też wkrótce zaczęła zakładać bądź współzakładać kolejne takie organizacje. Po wydaniu „Czary Ognia” J.K. Rowling otrzymała wiadomość od Richarda Curtisa z Comic Relief – brytyjskiej fundacji finansującej i organizującej szereg projektów mających na celu niesienie szeroko rozumianej pomocy potrzebującym w Wielkiej Brytanii i Afryce. W pozytywnym wyniku rozmów autorka zdecydowała się napisać i wydać dwie książeczki, z których sprzedaży dochód miał być przeznaczony na rzecz Comic Relief. A oto jak sama Jo komentuje sprawę:

„Zawsze żyło we mnie ukryte pragnienie napisania „Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć” i „Quidditcha przez wieki”, więc kiedy Richard Curtis z Comic Relief napisał do mnie, pomyślałam sobie, że to idealna okazja do wsparcia organizacji dobroczynnej, której działalność popierałam od zawsze”

Tak więc nie minęły dwa tygodnie od wyrażenia zgody przez Rowling, gdy obydwie książeczki zostały napisane i przekazane do druku. 1. marca 2001 r. „podręczniki szkolne Harry’ego” trafiły do sprzedaży – Rowling nie wzięła za nie ani centa, wszystko co zrobiła, uczyniła dla dobra innych. Do dnia dzisiejszego, opierając się na raportach fundacji Comic Relief, zysk ze sprzedaży tych książeczek wyniósł 15 700 000 funtów – 4 800 000 funtów przyniosła dystrybucja książeczek w Wielkiej Brytanii, a kolejne 10 800 000 funtów rozpowszechnienie jej na całym świecie (w tym również w Polsce, gdzie obydwie publikacje wydane zostały w 2002 r. a ich cena wynosiła 10 zł za jedną). Śmiało można powiedzieć, że cel został wykonany, a Rowling uratowała życie tudzież polepszyła je tysiącom ludziom, dzieciom…

Kolejny podobny akt dobroczynności pisarki miał miejsce już po wydaniu „Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci”, kiedy Jo postanowiła napisać ręcznie siedem egzemplarzy „Baśni barda Beedle’a” z których jeden miał zostać przekazany na aukcję w domu aukcyjnym Sotheby’s w Londynie, z której dochody miały zostać przekazane na rzecz kampanii charytatywnej The Children’s Voice (Głos Dziecka), której założeniem było niesienie pomocy biedującym dzieciom ze wschodniej Europy. I tym razem dobroczynność autorki przyniosła zamierzone skutki. Choć cena minimalna rękopisu wynosiła 50 000 funtów, to ostatecznie wyniosła 1 950 000 funtów bijąc tym samym potrójny rekord świata – za manuskrypt żyjącego pisarza, książkę dla dzieci i książkę J.K. Rowling. „Baśnie…” zostały sprzedane 13. grudnia 2007 r. a zakupiła je korporacja Amazon (największa na świecie księgarnia internetowa).

Następna z „tego typu” akcji miała miejsce w czerwcu, gdy autorka przekazała na aukcję kartkę pocztową z 800-wyrazowym prequelem „Harry’ego Pottera”, który został wylicytowany 10. czerwca 2008 r. za 25 000 funtów przez anonimowego nabywcę. Dochód ze sprzedaży zapisanej przez autorkę pocztówki wsparł fundację PEN i Dyslexia Action – promujące literaturę i chroniące prawa człowieka, a także wspierające walkę z dysleksją. 7. sierpnia wydana została broszura zawierająca przedruki pocztówek napisanych przez słynnych autorów, wśród których znalazł się prequel HP. Nakład „What’s your story?” wydanej przez Waterstone’s, z którego dochody przeznaczone były również na w/w organizacje dobroczynne został wyprzedany w dwa dni (w pierwszym dniu sprzedano ponad 10 000 egzemplarzy).

Następna tego typu akcja czeka nas w grudniu – 4. grudnia w wielu krajach i 6. grudnia w Polsce zostaną wydane „Baśnie barda Beedle’a”, z których sprzedaży środki finansowe zostaną przekazane na rzecz The Children’s High Level Group – fundacji założonej przez J.K. Rowling i eurodeputowaną do Parlamentu Europejskiego w 2005r. Organizacja ta ma takie same cele jak kampania do niej przynależąca – The Children’s Voice.

I teraz na podsumowanie – zapytacie pewnie – co dobrego jest w tym, że J.K. Rowling wydaje publikacje, z których dochody są przeznaczane na wsparcie takich czy innych organizacji, skoro ona z własnej kieszeni nie daje niczego. I tu byście się pomylili, bo systematycznie przekazywane przez pisarkę tantiemy na rzecz poszczególnych fundacji charytatywnych opiewają na bardzo wysokie kwoty opiewające na dziesiątki bądź setki tysięcy funtów. Uważam jednak, że rola, którą obliguje nas, fanów „Harry’ego Pottera” do odegrania w akcjach dobroczynnych również nie pozostaje bez znaczenia – to generalnie my, fani, kupujemy książki typu „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, „Quidditch przez wieki” oraz to my zakupimy w grudniu „Baśnie barda Beedle’a” i prawdą jest, że to MY przyczynimy się do szerzenia pomocy tym, którzy jej potrzebują. Choć nie jest to pomoc bezinteresowna – bo jednak każde z nas będzie ostatecznie miało upragnioną książkę. Choć na pozór nieważne może się wydać, to bardzo istotne jest to gdzie pójdą nasze pieniądze – a pójdą na zaszczytne cele. Jaką rolę odgrywa tu J.K. Rowling ? Przede wszystkim inauguruje takie akcje, zachęca nas do brania udziału w takich przedsięwzięciach, mimo, że większość z nas robi to na ogół nieświadomie. Ważne by szerzyć dobro, by pomagać innym, bo pieniądze szczęścia nie dają, szczęście daje człowiek i jego dobre czyny. Jo odgrywa znaczną, wręcz zasadniczą rolę w całym tym procesie, a choć jest zamożna i posiada spory majątek, to musimy przyznać otwarcie, że sama nie jest w stanie zmienić świat, sprawić by stał się lepszy, dlatego też zachęca do tego również NAS. Sami nie jesteśmy w stanie zmienić świata, ale razem możemy osiągnąć wszystko – sprawić, by świat był rzeczywiście lepszym miejscem. Potraktujcie ten wpis bardziej jako zachętę do kupowania książek ze znaczkami fundacji charytatywnych, a potem możecie przyczepić się do mojej apoteozy J.K. Rowling, aczkolwiek opierając się na swoim doświadczeniu i życiu twierdzić będę, że w istocie jej postępowanie nauczyło mnie w znacznej mierze wczuwania się w cudze położenie oraz altruizmu. Z drugiej strony potraktujcie ten wpis jako naukę moralną, zachętę do brania przykładu z naszej ulubionej pisarki – nie musimy być bogaci ani jakoś bardzo utalentowani – szerzmy dobro między sobą, pomagajmy sobie tak jak możemy, a wówczas to będzie nasz wkład w charytatywność.

„Aby stać się lepszym, nie musisz czekać na lepszy świat”
Phil Bosmans

Lepszy świat to lepsi ludzie, a lepsi ludzie to ludzie o dobrych sercach, bo bez takich lepszy, dobry świat nie ma prawa istnieć.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz