Rocznica & Balmoral

Zacznę od początku. Choć gdybym się uparł, mógłbym zacząć od końca i zdradzić Wam podsumowanie dzisiejszego wpisu, a dopiero potem przejść do rozwinięcia. Spodziewam się, że dzisiaj, 21. lipca – jakieś 99,9% moich czytelników, będzie wiedziało od czego zacznę. Dokładnie rok temu na światowych półkach księgarskich pojawił się siódmy, ostatni tom przygód Harry’ego Pottera o tytule znanym na całym świecie – „Harry Potter and the Deathly Hallows”. Żeby nie powtarzać się ze statystykami sprzedaży owej publikacji, przejdę do innego konkretu – sprawy tytułu. Jak wiadomo, zaraz po ujawnieniu tytułu siódmego „Pottera” okazało się, iż jest on nieprzetłumaczalny i że nawet w języku angielskim jego znaczenie jest dość mętne i niejasne. 

Wkrótce świat zawojowały informacje o boju, który każdy wydawca prowadził z tytułem – i tak narodził się „Harry Potter i Dary Śmierci” (np. w języku rosyjskim czy słowackim), „Harry Potter i Relikwie Śmierci” (np. w Czechach i Hiszpanii), „Harry Potter i Insygnia Śmierci” (z dumą powiem, iż taki tytuł został zaprezentowany tylko w Polsce), „Harry Potter i Talizmany Śmierci” (bodajże w Norwegii). Najbliższy oryginalnemu tytułowi był jednak tytuł niemiecki – podobnie jak angielski – nieprzetłumaczalny na inne języki: „Harry Potter und die Heligtumer des Todes”. W samej Polsce tytuł zmieniany był wielokrotnie – pierwotnie miał brzmieć „Harry Potter i Śmiertelne Relikwie” (do tego tytułu została wykonana pierwsza polska okładka siódmego tomu).

Następnymi branymi pod uwagę tytułami były: „Harry Potter i Śmiertelne Regalia”, „…i Zabójcze Relikwie”, „…i Relikwie Śmierci”, „…i Talizmany Śmierci”, „… i Insygnia Śmierci” – ostatecznie wiadomo, na który z powyższych padł wybór. Niemniej jednak – warto powspominać te niezwykłe chwile, gdy autorka ujawniła na swojej oficjalnej witrynie internetowej tytuł… Wszyscy potteromaniacy ucieszyli się niezmiernie na wieść o tej informacji, jednak dopiero po chwili okazało się, że tak naprawdę nikt nie rozumie jego znaczenia…

To jeszcze nie koniec rewelacji na temat HP 7, choć przyznaję, że kolejne zaprezentuję raczej w formie wysublimowanej ciekawostki dla koneserów i szaleńców o bezdennej kieszeni (pomijając fakt bezdennej kieszeni można uznać, że mówię o sobie).

11. stycznia 2007 roku Joanne Kathleen Rowling oficjalnie zakończyła pracę nad ostatnimi rozdziałami finałowego tomu sagi. Dokonała tego w jednym z najbardziej ekskluzywnych hoteli w Wielkiej Brytanii – „The Balmoral Hotel” w Edynburgu. Do „tych” celów wynajęła pokój 552 i zamknęła się w nim na kilka godzin pisząc i poprawiając zakończenie powieści. Skończywszy ozdobiła posążek Hermesa podpisem: „J.K. Rowling zakończyła pisanie Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci w tym pokoju (552) 11. stycznia 2007.” Jak łatwo się domyślić – miejsce to, a w zasadzie pokój w zasadzie od razu obrósł legendą – legendą chyba nawet większą (a na pewno przyjemniejszą) od pokoju 1408 ze słynnego opowiadania Stephena Kinga. Właściciele hotelu chcąc jak najlepiej zarobić na tym, iż tak znamienita pisarka dokończyła pisanie najszybciej sprzedającej się książki w historii, zaoferowali wynajem owego pokoju – 552. Pokój zawiera wspomniany posążek z adnotacją Jo, biurko, na którym pisała i królewskie łoże, w którym spała. Pokój ma 180 metrów kwadratowych powierzchni (nazwałbym go raczej apartamentem w tej sytuacji) i od niedawna nosi nazwę: „JK Rowling Suite”. A teraz to co zaciekawi pewnie wiernych (i bogatych) fanów twórczości brytyjskiej pisarki – za noc spędzoną w tym magicznym pokoju należy zapłacić… £965 (tj. ok. 4.188 zł!).


Dla mniej zamożnych fanów proponowałbym inne, aczkolwiek wcale nie mniej magiczne miejsce związane z twórczością J.K. Rowling – Kawiarnię „Nicholson’s Caffe” w Edynburgu, gdzie Jo pisała początek magicznej serii – „Harry’ego Pottera i Kamień Filozoficzny”. Wielka Brytania słynie wręcz z magicznych miejsc, szkoda jedynie, że nie słynie z magicznych cen i wszystko jest tak mało magicznie drogie...
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz