Prequel

Zgodnie z zapowiedzią, dziś została opublikowana treść mini-prequela napisanego przez J.K. Rowling. Nie będę się o nim rozpisywał, ponieważ większość, o ile nie wszystko zostało powiedziane w poprzednich wpisach.

Bywają w życiu takie chwile, kiedy robiąc coś ma się olbrzymią satysfakcję. Tak jak ja dziś, kiedy wbrew przeciwnościom losu zasiadłem nad angielskim oryginałem historyjki, której akcja przenosi nas na 3 lata przed narodzinami Harry'ego. Uwierzcie mi - samo tłumaczenie nie jest sprawą łatwą, a kiedy doda się do tego, że aby przetłumaczyć, należy najpierw rozszyfrować pismo Rowling, to już w ogóle jest to nie lada sztuka. Udało mi się - starałem się, by wszystko wyglądało tak jak należy. Praca nad translacją tego opowiadanka sprawiła mi tyle samo trudności, co radości. W efekcie końcowym zdecydowanie dostrzegam wielkiej radości.

HARRY POTTER
PREQUEL
J.K.ROWLING

Pędzący motocykl błyskawicznie zatoczył ostry łuk w ciemności. Ścigający go w radiowozie policjanci aż krzyknęli z podziwu. Sierżant Fisher nacisnął wielką stopą pedał hamulca obawiając się, że chłopiec siedzący z tyłu z pewnością wpadnie pod koła samochodu, jednakże motocykl zrobił zwrot nie zmieniając pozycji jadących i mignąwszy czerwonym światłem z tylnego reflektora zniknął u góry wąskiej, bocznej ulicy.

- Mamy ich teraz! – krzyknął podniecony porucznik Anderson. – To ślepa uliczka!

Pochylając się nad kierownicą i miażdżąc biegi , Fisher otarł połowę farby z boku samochodu przy wymuszeniu na nim gwałtownego zakrętu w wąską uliczkę.

Światła padały na mur – w końcu, po piętnastu minutach, pościg dobiegł końca.

Motocykliści byli w pułapce – znaleźli się między wielkim, ceglanym murem i policyjnym radiowozem, który przysuwał się do nich niczym powarkujący drapieżnik o świecących oczach.

Przestrzeń między drzwiami radiowozu i murami alejki była tak wąska, iż Fisher i Anderson mieli spore trudności z wydostaniem się z pojazdu. Uchybiając swej randze, przeciskali się jak skorupiaki w kierunku uciekinierów. Fisher przeciągał swój wielki brzuch po ścianie ścianę, nadrywając guziki koszuli i na końcu zahaczając i odrywając zadkiem boczne lusterko radiowozu.

- Złaźcie z motoru! – ryknął z głupim uśmieszkiem do młodzieńców, którzy siedzieli i wygrzewali się w migotliwym niebieskim świetle, jakby bardzo to lubili. Posłuchali polecenia. Wydostawszy się obok złamane lusterka, Fisher poświecił na nich. Chłopcy wyglądali na dojrzałych nastolatków. Kierowca motocyklu miał długie, czarne włosy, jego bezczelny wygląd przywodził Fisherowi nieprzyjemne wspomnienia chłopaka jego córki – grającego na gitarze obiboka. Drugi chłopak także miał czarne włosy, z tym, że były krótkie i rozczochrane na wszystkie strony, ponadto nosił okulary i miał szeroki uśmiech. Obaj mieli na sobie koszulki z dużym, złotym ptakiem na piersiach – bez wątpienia emblematem jakiegoś ogłuszającego zespołu rockowego.

- Brak kasków! – wrzeszczał Fisher wskazując kolejno na głowy chłopców – przekroczenie dozwolonej prędkości o… znaczne jej przekroczenie! (w istocie prędkość motoru była tak wielka, iż nawet Fisher nie był przygotowany na jej pomiar, a ponadto nigdy wcześniej nie sądził, że motocykl może jeździć tak szybko). Nie zatrzymanie się na wezwanie policji!

- Bardzo chcieliśmy się zatrzymać na pogawędkę – powiedział nastolatek w okularach. - Tylko próbowaliśmy…

- Nie bądź taki mądry. Obaj jesteście w poważnych tarapatach! – warknął Anderson. – Wasze imiona i nazwiska!

- Imiona? – powtórzył długowłosy kierowca. – No dobrze… zobaczmy… Jest Wilberforce… Batsheda… Elvendork…

- To ostatnie jest miłe, bo można nim nazwać zarówno dziewczynkę jak i chłopca – powiedział okularnik.

- Och… pan miał na myśli nasze nazwiska? - Chłopiec zapytał pierwszego policjanta, gdy Anderson splunął z wściekłością. – Powinien pan od razu tak mówić! To James Potter, a ja jestem Syriusz Black!

- Sprawy przybiorą dla was czarną barwę [ironiczne nawiązanie do nazwiska Syriusza, które po polsku znaczy „czarny”], wy bezczelne, małe...

Ale ani James ani Syriusz nie zwracali na niego uwagi. Stali się nagle czujni jak psy myśliwskie. Przenieśli wzrok z Fishera i Andersona na ciemną gardziel uliczki ponad dachem radiowozu. W jednej chwili, identycznymi, płynnymi ruchami sięgnęli do swoich tylnych kieszeni. Serca policjantów zabiły mocniej. Wyobrazili sobie chłopców z błyszczącymi pistoletami, jednak sekundę później okazało się, iż motocykliście nie wyciągnęli niczego poza…

- Patyczki? – zadrwił Anderson. – Jesteście dobrymi żartownisiami, nie sądzicie? Dobrze… zatrzymujemy was pod zarzutem…

Ale Anderson nie zdołał powiedzieć pod jakim zarzutem nastolatkowi zostają zatrzymani. James i Syriusz wykrzyknęli coś niezrozumiałego i wycelowali wiązki światła na samochód, który się poruszył. Policjanci obrócili się gwałtownie i zatoczyli do tyłu. Trójka ludzi latała – rzeczywiście latała nad uliczką – na miotłach! W tym samym momencie radiowóz policyjny uniósł się tylnymi kołami do góry. Fisher oparł się o kolana i opadł twardo siadając na ziemi. Anderson potknął się o nogi sierżanta po czym upadł na niego. Usłyszeli mężczyznę na miotle, trzask w stojącym pionowo samochodzie i zobaczyli upadek z niedostrzegalnej wysokości oraz kawałki roztrzaskanej miotły, które rozleciały się i upadły wokół nich. Motocykl zagrzmiał ponownie uruchomiony. Z rozdziawionymi ustami, Fisher zebrał wszystkie siły, by spojrzeć na dwóch chłopców.

- Dziękujemy bardzo! – zawołał Syriusz przez warczenie silnika motoru. – Jesteśmy waszymi dłużnikami!

- Tak, miło było was poznać! – powiedział James. – I nie zapomnijcie, Elvendork! Imię dla obu płci!

Ziemia zatrzęsła się, Fisher i Anderson zaczęli wymachiwać rękami dookoła w akcie przerażenia. Ich samochód opadł na ziemię. Motocykl zrobił zwrot w tył. Nie wierząc własnm oczom policjanci obserwowali wzbijający się w powietrze motor – James i Syriusz wystrzelili wprost w nocne niebo pozostawiając za sobą blask tylnego światła, które wyglądało jak migoczący rubin.
***

Jak sami widzicie - opowiadanie to skrajnie różni się od "Harry'ego Pottera" - wyczuwa się swoiste nowatorstwo i świeżość w twórczości Rowling. Widać, iż nadal ma pełno pomysłów i nie powiela ich - czego niezbitym dowodem jest ten właśnie prequel...
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz