11 lat!

Chciałbym opowiedzieć Wam dziś pewną historię – jest to jedna z tych opowieści, które wszyscy dobrze znają, a mimo to w przypływie sentymentu czytają ponownie, i jeszcze raz, i kolejny… Jest to też jedna z tych historii, która za każdym razem powoduje pewne drgnięcie serce, wywołuje poczucie ciepła i radości. Przenieśmy się zatem dokładnie 11 lat wstecz – do 26. czerwca 1997r. … Zaczyna się nudny, szary czwartek – jak każdego zwykłego szarego poranka ludzie biegają tu i tam próbując dostać się przez zatłoczone ulice na miejsce swojej pracy. Zwykły poranny chaos powoduje, że nikt nie zauważa kobiety wchodzącej do jednej z pobliskich księgarni. Chwilę błądzi oczami po półkach księgarskich, aż w końcu odnajduje to czego szukała… Drżącą ręką podnosi pachnącą jeszcze farbą drukarską książkę: „Harry Potter and the Philosopher’s Stone” – powieść podpisaną nieznanym nazwiskiem autorki: „J.K.Rowling”. W tym pamiętnym dniu spełniło się jedno z największych o ile nie największe marzenie Joanne Rowling, która od dziecka marzyła by zostać pisarką… Oto nadszedł dzień, kiedy najpiękniejszy z jej snów się ziścił…

Nawet skromny nakład jej debiutanckiej książki (500 egzemplarzy) jej nie zniechęcił. Pamiętam swego czasu, gdy mój nauczyciel od historii przyniósł do klasy książkę swojego autorstwa – wszyscy słuchali go w niezmąconej ciszy, aż do chwili gdy profesor powiedział, że zostało wydrukowanych 500 egzemplarzy tej książki… Cichy pomruk rozczarowania sprawił, że profesor uśmiechnął się po czym dodał, że ten nakład wcale nie jest taki mały, ba, nawet w niektórych przypadkach może się okazać zbyt duży ! Słowa te na pewno nie oddadzą sukcesu jaki osiągnęła Jo Rowling, choć ten początkowo był zbyt nieśmiały by się rozwinąć. Mijały tygodnie, a tylko pojedyncze egzemplarze powieści trafiały do zadowolonych nabywców. Wszystko zmieniło się, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, gdy młoda, samotna matka odebrała telefon od swojego agenta literackiego, Christophera Little’a (Krzysia Małego), który oznajmił jej, że prawo do publikacji jej powieści za oceanem, w Stanach Zjednoczonych kupiło wydawnictwo Scholastic za… $100 000 ! Co było dalej ? Dobrze wiecie… mijał czas, a sława „Harry’ego Pottera” rosła i rosła rozszerzając swe macki na cały świat… Co było dalej ? To chyba każdy kto ma w żyłach choć odrobinę krwi pottero-czarodziejskiej, wie J.

Z okazji jubileuszu – w końcu „Harry Potter” jako książka kończy dziś 11 lat, a co za tym idzie – staje się w pełni uprawniony do uczęszczania do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie- pokuszę się o kilka diabelnie nudnych, a zarazem ciekawych zestawień i statystyk. Od czasu premiery pierwszego tomu cyklu, która, jak już wspomniałem, miała miejsce dokładnie 11 lat temu i dokładnie w czwartek, na całym świecie zostało sprzedanych do tej pory 400 000 000 egzemplarzy powieści ! Ponadto „Harry Potter” został przetłumaczony na 67 języków – w tym na starożytną grekę (HP 1 to najdłuższy od 1500 lat przekład na ten wymarły język), łacinę, irlandzki, walijski czy urdu ! „Harry Potter and the Deathly Hallows” – ostatni tom cyklu w dniu premiery sprzedawał się w ilości 15 książek na sekundę ! co stanowi pobicie dotychczasowe rekordu świata Guinnesa, który należał do „Księcia Półkrwi” (13 książek sprzedawanych na sekundę). Ponadto ostatni tom w weekendzie premierowym rozszedł się w ilości 11 000 000 egzemplarzy ! Ksiązka ta jest najszybciej sprzedawaną książką w historii ! Nie uwzględniam w statystykach ilości nagród i honorowych tytułów, które otrzymała J.K. Rowling, natomiast wyróżnię jedną… szczególną, bo polską… Order Uśmiechu.

Mimo upływu czasu sława „Harry’ego” nie przemija – nie tak dawno pisałem o tym, że HP spadł z rankingu „The Timesa” – sceptycy ogłosili wówczas koniec ery HP, tymczasem ostatnio „Harry Potter i Więzień Azkabanu” znalazł się w rankingu „Najlepszych Książek Wszechczasów” !

Rocznica rocznicą… jednakże „Harry’ego Pottera” nie byłoby, gdyby oczywiście nie było Jo Rowling, ale i wtedy gdyby nie było NAS – potteromaniaków, fanów, którzy zawsze i na zawsze są z tą niewiarygodną serią… Dlatego też dzisiejszy wpis chciałem uczynić szczególnym… szczególnym, bo wielogłosowym. Zapewne każdy z NAS, fanów twórczości J.K.Rowling zastanawiał się choć raz w życiu co „Harry” wniósł do naszego życia, co zmienił, co uczynił lepszym… Kłaniając się nisko dziękuję osobom, które zechciały pomóc mi w tej kwestii… A oto i opinie poszczególnych osób.

CO „HARRY POTTER” ZMIENIŁ W MOIM ŻYCIU?

Moje początkowe dość sceptyczne nastawienie do Harry'ego Pottera spowodowane było niewiedzą. Gdy w końcu dotarło do mnie, że omija mnie coś tak fantastycznego, przełamałam się i zapragnęłam więcej. Cykl J.Rowling zmienił mój sposób patrzenia na rzeczywistość, ujawnił piękno życia, które do tej pory uważałam za "szarą codzienność" i nauczył dostrzegać to co niewidzialne, dla tych którzy nie potrafią patrzeć! Teraz pomaga mi rozwijać pasję, ciągle dostarcza powodu do radości i jest przyjacielem - bo, gdy nie ma nikogo, zawsze jest On - " Chłopiec, który przeżył". I w tym miejscu chcę ukazać pewną prawdę, dla tych, którzy myślą, że to koniec Harry'ego Pottera. Nie, nie jest to jego koniec - "bo przecież Magia nie cała zanika, to co niezniszczalne wciąż trwa.
Ania S.

***

Co zmienił w moim życiu Harry Potter?? Zmienił moje podejście do szczęścia. Kiedy czytałam o rodzinie Rona robiło mi się żal siebie. Ja nie potrafię cieszyć się każdą chwilą tak jak oni. Dzięki rodzinie Weasley'ów dostrzegam więcej szczęścia w codziennym życiu. A z rzeczy bardziej przyziemnych HP zmieniło we mnie nastawienie do czytania książek. Już jako małe dziecko lubiłam czytać ale nie aż tak bardzo jak po przeczytaniu "Harry'ego Pottera i Kamienia Filozoficznego".... Wtedy odkryłam, że czytanie może być milsze niż było dotychczas. Możliwe, że ksiązki Jo zmieniły w moim życiu dużo więcej rzeczy ale ja nie zdaje sobie jeszcze z tego sprawy. Wiem tylko, że HP wpłynęło na to kim teraz jestem i kim będę w przyszłości i na to jak postrzegam świat.
Ania J.

***

Kiedy pierwszy raz otworzyłam książkę "Harry Potter" nie wiedziałam, że stanie się ona moją pasją i hobby. Z każdą przeczytaną kartką coraz bardziej jednak wciągały mnie losy młodych czarodziejów - Harrego, Rona, Hermiony oraz bohaterów drugoplanowych, jednak nie mniej ważnych i interesujących. Było to zupełnie coś innego niż czytałam do tej pory. "Harry..." sporo zmienił w moim życiu. W ciągu tych kilku lat wiele było momentów, kiedy coś nie szło po mojej myśli, albo najzwyczajniej w świecie miałam zły humor. Zanurzałam się wtedy w ten niezwykły świat magii, przyjaźni, walki w słusznej sprawie i zapominałam o swoich problemach. Książka ta zawsze była dla mnie miłą odskocznią od zwykłej, szarej rzeczywistości i myślę, że rozwinęła moją wyobraźnię dużo lepiej niż lektury szkolne, które każą nam czytać ;) W swoim życiu przeczytam jeszcze z pewnością wiele książek, ale 7 tomów z serii Jo Rowling na zawsze pozostanie w mej pamięci jako wspaniałe dzieła literatury.
Magda N.

***

Jeśli chodzi o mnie – nie jestem w stanie wymienić rzeczy, które zmienił we mnie „Harry Potter”, dlatego prościej będzie powiedzieć czego nie zmienił: nadal jestem chłopakiem i nadal mam na imię Daniel ! ;) Proza J.K. Rowling nauczyła mnie w życiu zwyciężać – walczyć do końca, wierzyć w siebie oraz być zawsze pogodnej myśli. Nauczyłem się podejmować trudne wybory, stawiać czoła rzeczywistości… „Harry Potter” sprawił, że zaakceptowałem siebie, stał się pasją, która z biegiem czasu wzrasta i jest niczym ten pomnik, który wybudował Horacy: „Wybudowałem pomnik trwalszy niż ze spiżu…” – myślę, że takie jest właśnie moje zamiłowanie do HP – ponadczasowe, ponadokolicznościowe i niezniszczalne… podobnie jak mój duch. „Żyjąc” z „Harrym” od siedmiu lat jestem świadom, że jest to część mnie: bez „Harry’ego Pottera” nie byłbym taki jaki jestem, a i nieskromnie dodam, że gdyby zaś mnie nie było, to J.K. Rowling nie miałaby jednego z najwierniejszych fanów swojej twórczości :) I pod tymi słowami mogę się śmiało podpisać:
Daniel M.

Myślę, że pod dzisiejszym wpisem można śmiało napisać słowa, których użyła sama Rowling: „All was well” – „Wszystko było w porządku”, a to dlatego, że „Harry Potter” ma się w zupełności dobrze – nawet po upływających jedenastych urodzinach: legenda żyje i żyć będzie własnym życiem !

P.S. Na koniec coś dla koneserów matematyki (swoją drogą wiem, że jest tu co najmniej jeden, a w zasadzie „jedna” taka;))

Może wydać się to absurdalne, ale są ludzie, którzy policzyli liczbę słów napisanych przez Rowling w każdym tomie. Do dyspozycji mam dane dotyczące wydania amerykańskiego, a zatem:

„Harry Potter and the Sorcerer’s Stone” – 76 944 słowa
„Harry Potter and the Chaber of Secrets” – 85 141 słów
„Harry Potter and the Prisoner of Azkaban” – 107 253 słowa
„Harry Potter and the Goblet of Fire” – 190 637 słów
„Harry Potter and the Order of the Phoenix” – 257 045 słów
„Harry Potter and the Half – Blood Prince” – 168 923 słowa
„Harry Potter and the Deathly Hallows” – 198 227 słów

Co za tym idzie, w wydaniu amerykańskim seria „Harry’ego Pottera” liczy
1 084 170 słów !!! I to tyle matematyki na dziś ;)
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz