"Baśnie barda Beedle'a" - "Czarodziej i skaczący Kociołek"

Już dawno nie miałem Wam do przekazania tak dobrych wiadomości jak dzisiaj, ponieważ czasu również nie było na tyle, bym mógł przygotować się do obwieszczenia ich. Zaledwie wczoraj podzieliłem się z Wami informacjami na temat jednej z najrzadszych publikacji książkowych świata - dziś mam jednak o wiele więcej. Jestem na półmetku tłumaczenia z języka angielskiego "Baśni barda Beedle'a" co oznacza, iż na chwilę obecną mam przetłumaczone dwie baśnie z tej niezwykłej książki. Słowem wstępu - wszakże przyznać muszę, że jest to mój translatorski debiut - kiedy po raz pierwszy przeczytałem "Baśnie..." w wersji angielskiej byłem nimi zachwycony - różnią się one od "Harry'ego Pottera" i to bardzo, aczkolwiek są na swój sposób niezwykłe. Kiedy dziś rano skończyłem tłumaczyć i poprawiać pierwszą opowieść poczułem wielką dumę - nie tylko dlatego, że to zrobiłem, ale również dlatego, ponieważ przeszukawszy Internet nie znalazłem ani jednego tłumaczenia tych historii - zatem mój debiut translatorski niesie w tej kwestii złoża pewnej nowości, czegoś czego wcześniej nie bylo, czegoś o czym wszyscy mówili, a tak naprawdę niewielu znało. Z wielką przyjemnością prezentuję dziś pierwszą baśń ze zbioru, która mnie osobiście skłoniła do myślenia - może nie na pierwszy rzut oka, ale po głębszym wczytaniu się - w każdej z tych baśni jest ukryty morał, jakaś mądrość. Żeby nie przedłużać:

BAŚNIE BARDA BEEDLE'A

PRZETŁUMACZONE Z ORYGINALNEGO PISMA RUNICZNEGO
PRZEZ
J.K.ROWLING

CZARODZIEJ I SKACZĄCY KOCIOŁEK
Opowieść ta zaczyna się radośnie – spotykamy w niej na krótko uprzejmego, starego czarodzieja, który tak bardzo przypomina naszego drogiego Dumbledore’a, że aż musimy przystanąć i złapać oddech.Ów „bardzo kochany człek” używa magii głównie dla przynoszenia korzyści sąsiadom – tworząc różne napoje i antidota, które nazywa „szczęśliwymi produktami kociołka”. Niedługo po poznaniu tego zacnego i hojnego człowieka, on umiera (dożywszy „sędziwego wieku”) i w spadku pozostawia wszystko swojemu synowi. Niestety syn w niczym nie przypominał swojego ojca (jest bardzo podobny do Malfoya). Po śmierci ojca odkrywa Kociołek, a w nim liścik od ojca ze słowami: „Z nadzieję, mój synu, że nigdy nie będziesz tego potrzebował.” Jak w większości baśni jest to chwila, kiedy sprawy przybierają niewłaściwy obrót.

Rozgoryczony z powodu nie otrzymania niczego poza Kociołkiem i kompletnie nie zainteresowany niesieniem pomocy tym, którzy nie mogą czarować, syn stroni od miasta i zamyka swe drzwi przed sąsiadami. Najpierw przybywa do niego starsza kobieta, której wnuczka cierpi na kurzajki. W momencie, gdy syn zatrzaskuje drzwi przed jej nosem, słyszy głośne dzwonienie dobiegające z kuchni. Ze starego Kociołka jego ojca wyrosła stopa cała pokryta kurzajkami. Zabawna i jednocześnie odrażająca. Żadne z jego zaklęć nie zadziałało, w związku z czym syn nie mógł się opędzić od skaczącego na pokrytej kurzajkami stopie Kociołka, który towarzyszył mu aż do brzegu łóżka. Nazajutrz syn otworzył drzwi starcowi, któremu zaginął osioł. Bez pomocy zwierzęcia przy przenoszeniu towarów do miasta, jego rodzina będzie skazana na głód. Syn zatrzasnął drzwi przed staruszkiem. Teraz także przybył, podskakując na stopie, dzwoniący Kociołek, który w tym momencie podchwycił dodatkowo dźwięki wydawane przez osła oraz głodowe jęki. Zgodnie z treścią baśni – syn jest odwiedzany przez większą liczbę gości, w związku z czym Kociołek wypełnia się łzami, wymiocinami, a nawet zaczyna wyć jak pies, nim czarodziej w końcu decyduje się poddać odpowiedzialności i prawdziwemu zapisowi ojca. Przestaje być samolubny, wzywa wszystkich mieszkańców do odwiedzin i proszenia o pomoc. Indywidualnie rozwiązuje problemy sąsiadów, opróżniając tym samym Kociołek. Na końcu w spokojnym i cichym już Kociołku pojawił się tajemniczy pantofel, które idealnie pasował na jego stopę, po czym razem – we dwóch- wyszli (wyskoczyli) podziwiać zachód Słońca.

Sądzę, że jesteście już po lekturze pierwszej baśni, zatem pozwolę sobie przypomnieć, iż nie jest to tłumaczenie całej baśni (ponieważ ze względu na prawa autorskie nie została ujawniona treść "kropka w kropkę"), aczkolwiek jest to translacja szczegółowego streszczenia. Następna opowieść z cyklu "Baśni barda Beedle'a" ukaże się już wkrótce, a jej wdzięczny tytuł brzmi: "Fontanna Godziwego Losu"
Nadmieniam również, iż nie życzę sobie kopiowania powyższych treści i rozpowszechniania ich. Jedynym autorem tego tłumaczenia na język polski jestem ja ;-)
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz