"Skazany za niewinność" - Ryszard Springer

Przeszukując półki pobliskiej biblioteki, zastanawiałam się, co ciekawego znajdę tym razem. Oczywiście moje poszukiwania zaczęłam od sprawdzenia dostępności konkretnych interesujących mnie nazwisk autorów. Jedną z nich była Katarzyna Michalak. Niestety, nie znalazłam żadnej książki, która rozpoczynałaby którąkolwiek z jej serii. Wodząc wzrokiem po każdej półce, chodząc od regału do regału, w końcu wyciągnęłam pierwszy wolumin. Nie zainteresował mnie, więc go odłożyłam. Zanim znalazłam „Skazanego za niewinność”, powtarzałam tę czynność wielokrotnie.

Z książkami w garści wróciliśmy z Danielem do domu, gdzie zasiadłam sobie wygodnie i rozpoczęłam lekturę. „Historia turysty przetrzymywanego na greckiej wyspie” zaciekawiła mnie tylko dlatego, że jakiś czas temu miałam okazję poznać fragmenty podobnej książki, a mianowicie: „12 x śmierć - piekło w raju” autorstwa Michała Pauliego.
Swoją niesamowitą historię przedstawia Ryszard Springer (wtedy jeszcze Skoczyński) – nauczyciel, pasjonat nurkowania, a także żeglarstwa, mający wówczas pięćdziesiąt dziewięć lat. Jego opowieść zaczyna się w dwa tysiące drugim roku, gdy wraz z przyjaciółmi wyruszył w czasie wakacji na Kretę. Nieprawdopodobne nieporozumienie (a może i celowe działanie tamtejszej policji) sprawia, że po przedpołudniowym nurkowaniu, po powrocie na ląd wraz z przyjacielem, Studentem, zostaje zatrzymany przez policję morską. Aresztowani zostają także siostra Studenta oraz jej przyjaciel. Cała czwórka zostaje oskarżona o kradzież skarbów kultury minojskiej. Z biegiem czasu dwoje ostatnich zostaje zwolnionych za kaucją (piętnaście tysięcy euro) i ma czekać na proces na wolności. O ile pan Ryszard trzyma nerwy na wodzy, o tyle Student nie daje rady i ucieka. Jego akt desperacji kończy się dla niego tragicznie. Pozostawiony sam jak palec, pan Ryszard nie traci nadziei na szybkie rozwiązanie sprawy. Jednak dni i miesiące mijały, a coraz to nowe nadzieje pryskały jak mydlane bańki. Jedynym oparciem byli dla niego syn i pani Ewa z przedstawicielstwa konsularnego w Heraklionie.

Razem z jego historią poznajemy także kilka innych. Ich właścicielami są oczywiście więźniowie odsiadujący wyroki, tudzież czekający na swoje procesy. Z biegiem czasu stają się najlepszymi kompanami w różnego rodzaju „rozrywkach”. Czytając ma się czasami wrażenie, że pan Ryszard znajduje się w średniej klasy hotelu, z tym wyjątkiem, że nie może opuszczać jego murów. Warunki panujące w więzieniu w Neapolis są wprost zaskakujące. Osadzeni mogą dostawać od bliskich właściwie wszystko czego potrzebują (oczywiście wszystko jest kontrolowane przez pracowników placówki). „Klawisze” traktują ich praktycznie jak równych sobie, w stołówce dostają jedzenie, o których na samą myśl ślinka mi ciekła. Momentami chce się rzec, że atmosfera jest naprawdę sympatyczna, lecz nie można zapominać, że to miejsce nadal pozostaje więzieniem i jego „mieszkańcy” choćby niewiadomo jak mili i pomocni, zawsze skrywają swoje drugie ja, które niewiadomo kiedy się uaktywni.

Pan Ryszard w czasie pobytu w sanatorium, jak zwykł określać miejsce, w którym się znalazł, wykazał się niezwykłą zaradnością, rozwagą, a także niesamowitym spokojem. Wiarę w nadejście sprawiedliwości znajduje w spotkaniach z osobami, które troszczą się o jego los, w modlitwie, a także w optymistycznym nastawieniu do świata.

Czytając „Skazanego za niewinność” nie czeka się na finał. Chce się chłonąć każdą stronę, każde zdanie i każdą informację, którą przekazuje nam autor. Finał nie jest ważny, choć jest niezwykle zaskakujący i beznadziejnie perfidny.

Pragnę polecić tę książkę każdemu, kto lubi właśnie historie z życie wzięte – przedstawione w najprostszej formie, bez udziwnień i jakiejkolwiek koloryzacji.


Opis wydawniczy: 
Ryszard Springer długo planował wymarzony urlop na Krecie. Był doświadczonym żeglarzem i nurkiem, więc atrakcją, na którą szczególnie niecierpliwie czekał, była możliwość pływania wśród greckich raf i uprawianie fotografii podwodnej. Z początku wydawało się, że wszystkie oczekiwania zostały spełnione.

Wraz z przyjacielem, znanym konserwatorem sztuki, mającym biuro w Paryżu, autor wypływał na dalekie wyprawy, zachwycał się miejscową fauną i wykonał wiele pięknych zdjęć.

Te sielankowe wakacje zostały jednak brutalnie przerwane. Nagle, jak grom z jasnego nieba na autora i jego przyjaciół spadła grecka policja, oskarżając turystów o wszelkie możliwe przestępstwa od pogwałcenia wodnej strefy chronionej, na przemycie dzieł sztuki kończąc.

Springer nie stracił zimnej krwi. Nie przeszło mu przez myśl, że niewinny człowiek miałby się czegokolwiek obawiać, tylko dlatego, że jest turystą, więc nie dał się zastraszyć ani przesłuchującym go policjantom, ani typom spod ciemnej gwiazdy, z którymi był zmuszony dzielić areszt. Niestety jego przyjaciel nie był tak odporny. Kiedy dowiedział się, że grozi mu piętnaście lat więzienia, popełnił samobójstwo.

Autor książki szybko przekonał się, że był to dopiero początek koszmaru zgotowanego mu przez zbiurokratyzowany i chaotyczny grecki wymiar prawa. Nigdy jednak nie poddał się rozpaczy i nie przestał walczyć o swoją godność i całkowite uniewinnienie. Jego postawa może być wzorem dla każdego, kto jest zmuszony do zmierzenia się ze ślepą Temidą.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz