Węgierskie


WĘGIERSKIE

"Harry Potter és a bölcsek köve"

Chyba do końca życia Węgry kojarzyć mi się będą z plackami po węgiersku, najbardziej znienawidzonym przeze mnie daniem, jakie kiedykolwiek miałem nieprzyjemność włożyć sobie do ust. Obrzydzenie jest na tyle duże, że sama myśl niemalże przyprawia mnie o mdłości. Na szczęście w tej chwili do głowy przychodzi mi coś, co znacznie poprawia mi humor i sprawia, że spoglądam na Węgry z olbrzymią dozą ciepła i uczucia. „Polak – Węgier dwa bratanki – i do szabli, i do szklanki!”. Coś w tym musi być, zważywszy na to, że pierwszy mój bezpośredni sukces internacjonalny osiągnąłem właśnie dzięki pewnej Węgierce. Jako początkujący kolekcjoner nie miałem bladego pojęcia na temat zagranicznych zakupów, mogłem zdać się jedynie na łaskę bądź niełaskę sprzedającego. I miałem to szczęście trafić na Reni, z którą nie tylko miałem doskonały kontakt od samego początku, ale i dzięki której zdobyłem unikalne pierwsze wydanie węgierskiego „Kamienia Filozoficznego”. Moim zdaniem – jedno z najładniejszych i najbardziej klimatycznych wydań, które powstały. I oczywiście – początek moich starań na arenie międzynarodowej. Takich rzeczy się nie zapomina, zwłaszcza, że przynoszą później naprawdę mnóstwo radości i triumfów. I jak się okazuje, pierwsze wrażenie bywa słuszne, czemu dowodzi mój drugi kontakt z Węgrem, który w tym przypadku przyniósł sukces w postaci nowego wydania węgierskiego - z tradycyjną, amerykańską okładką. I nawet to wydanie oczarowuje pięknem bijącego z okładki srebra...

 

Obejrzyj też: 

Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz