Warwick Davies


Człowiek, którego kompleksy nie dotyczą – mały ciałem, lecz wielki duchem! Niewątpliwie jest również jednym z najbardziej charakterystycznych ludzi kina, to co mogłoby uchodzić za wadę (niewielki wzrost – zaledwie 107 cm), Warwick Davis przemienił w wielką zaletę. Urodzony 3 lutego 1970 r. Warwick zadebiutował na ekranie w 1983 r., dzięki jego babci, która w 1981 r. usłyszała w radiu wiadomość o prowadzonym castingu, w którym kryterium był wzrost mniejszy niż 120 cm. Film, w którym po raz pierwszy można było oglądać młodego aktora jest jednym z najbardziej znanych i kultowych na świecie – „Gwiezdne Wojny: Część czwarta – Powrót Jedi”. Początkowo Warwick miał wystąpić w epizodycznej roli, jednak George Lucas widząc jego niezwykły talent i potencjał, przydzielił mu inną, ważną i bardziej rozbudowaną rolę w filmie. Warwick zagrał tam Wicketa. Od tej pory stał się chętnie zatrudnianym aktorem, bardzo lubianym i jednym z najbardziej cierpliwych – nakładanie charakteryzacji i przeistaczanie pana Davisa w najróżniejsze postaci trwało nierzadko wiele godzin – i był to proces, który przy każdym kolejnym dniu zdjęciowym trzeba było powtarzać i zaczynać od nowa…

W „Harrym Potterze” wystąpił w wielu rolach – jako kasjer w Banku Gringotta w pierwszej części, profesor Flitwick i Gryfek. Jest również współodpowiedzialny za doskonałe sceny z ostatniego filmu magicznego cyklu – to właśnie Warwick Davis zorganizował karłowatych statystów i aktorów, którzy wystąpili w scenach rozgrywających się w Banku Gringotta. W rolę goblinów wcieliły się nawet jego dzieci!

***

Choć w żadnym z filmów o Harrym nie zobaczyliśmy jego prawdziwej twarzy, on sam sprawił, że każda chwila na ekranie, w której go widzimy, jest wypełniona niebagatelnym profesjonalizmem i dopracowana jest co do najmniejszych detali. Nie mogę powiedzieć, że lubię Warwicka Davisa – ja go wręcz uwielbiam! Jako dziecko byłem bez reszty oczarowany „Willowem”, w którym aktor zagrał tytułową rolę. Dla mnie ten film to klasyka, fantastyczna historia, w której za każdym razem zakochuję się od nowa. Jako ciekawostka mogę dodać, że Warwick Davis nie został wybrany do tego filmu – to ten film został wybrany dla niego. Scenariusz został napisany z myślą właśnie o nim – nikim innym! Myślę, że naprawdę niewielu jest aktorów, którzy mogą się poszczycić tym, że to z myślą o nich pisany jest scenariusz.

Myśli o napisaniu listu do Warwicka Davisa krążyły po mojej głowie od dnia, w którym zdecydowałem się zacząć swoją przygodę z autografami – zniechęciło mnie jednak to, że widziałem tylko płatne odpowiedzi, tzn. poprzez zakup na oficjalnej stronie aktora dowolnej fotografii podpisanej i personalizowanej przez niego. Stwierdziłem, że nie chcę płacić za autograf, a poza tym wolę sam napisać list, który wyrazi moją sympatię i wdzięczność.

Odraczałem list do Warwicka, czekałem na stosowną okazję i doczekałem się. A doczekałem się czegoś dużo lepszego od listownej odpowiedzi, bo dane mi było na żywo spotkać tego WIELKIEGO człowieka na Światowej Premierze „HP7.2” w Londynie. Podziwiam, naprawdę podziwiam olbrzymią pogodę ducha i wesołość pana Davisa – jego dobry humor i szeroki uśmiech są naprawdę zaraźliwe. Poznanie go i zdobycie jego autografu to jeden z moich największych sukcesów – ukłon w kierunku wczesnego dzieciństwa, kiedy po raz pierwszy oglądałem doskonałego „Willowa” – sentyment i wielka sympatia czynią to osiągnięcie jeszcze bardziej niezwykłym i magicznym.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz