Tybetańskie

TYBETAŃSKIE

"Harry Potter i Kamień Filozoficzny"

Od samego początku, kiedy to dowiedziałem się o istnieniu tybetańskiej wersji „Harry’ego Pottera”, miałem świadomość jak trudne może okazać się jej zdobycie. Umęczony jarzmem chińskich rządów. Zniewolony i pragnący wolności. Tybet. Nie jedyny taki kraj na mojej drodze wiodącej do zebrania największej kolekcji „Potterów” na świecie, lesz z pewnością najbardziej przeze mnie zapamiętany i żałowany. Być może któregoś dnia wywalczy sobie autonomię i niezależność. Oby. Wiadome jest, że nic nie trafi do Tybetu ani nie wyjdzie z niego bez kompleksowej kontroli ze strony chińskiej. Nawet tybetański „Harry Potter” jest translacją chińskiej, miast brytyjskiej edycji. Najważniejsze, że w ogóle ta książka istnieje. Jak już wspominałem szczegółowe kontrole znacznie utrudniają choćby zakup książki z Tybetu, dlatego zmuszony byłem podjąć współpracę z Joergiem - Niemcem jeżdżącym do tego kraju. To właśnie dzięki niemu zdobyłem wydanie, które budzi we mnie największy smutek jako symbol zniewolonego kraju, któremu nikt nie jest chętny iść z pomocą. Zapewne, gdyby znajdowało się więcej bogactw naturalnych, pewnie znaleźliby się wybawiciele. Ale niestety, Tybet to nie Irak.


Obejrzyj też: 

Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz