Słowackie


SŁOWACKIE

„Harry Potter a Dary Smrti”

Podróż koleją na Słowację, do Cadcsy, była moją piewszą zagraniczną podróżą spowodowaną poszukiwaniem światowych edycji “Harry’ego Pottera”. Choć nie był to daleki wyjazd, wiązałem z nim spore nadzieje i miałem duże oczekiwania. Oczekiwałem tego, co znałem z Polski – dużych sieciowych księgarni, gdzie na półkach króluje seria napisana przez Brytyjkę. To, co zastałem na miejscu zaskoczyło mnie. Sobotnie popołudnie i większość sklepów była zamkniętych. Nawet spożywczych. Na próżno więc poszukiwać otwartej księgarni. Skierowałem swe kroki ku większym marketom z nadzieją, że tam znajdę pożądaną książkę. Znowu na próżno. Ostatecznie po kilku godzinach skapitulowałem. Nie przywiozłem ze Słowacji tego, po co się tam udałem, ale przywiozłem za to masę negatywnych wspomnień. Być może to ocena przez pryzmat tego konkretnego miasta, ale uważam ojczyznę Słowaków za bardzo mało atrakcyjną i stojącą w miejscu. Możliwe, że po wprowadzeniu tam waluty euro coś się zmieniło, ale nawet jeśli nie zatrze to nigdy pierwszego wrażenia. A słowackiego „Harry’ego” zdobyłem dzięki pewnej znajomości zawartej w miejscu, do którego wkrótce potem się przeprowadziłem. I potwierdza się to, co zawsze mówiłem i uważałem, za prawdziwe – po rozpadzie Czechosłowacji, Czechy poszły do przodu, zaś Słowacja została daleko za nimi. Potwierdza to choćby sposób wydawania tamtejszych książek.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz