Michael Gambon


Pomimo, iż od lat twierdzi, że filmy są dla niego nieważne, bo najbardziej kocha teatr, nie można mu odmówić talentu i zaangażowania. Jest zadowolony ze swojej pracy przy filmach, dane mu było pracować z takimi gwiazdami światowego formatu jak Marlon Brando, Al. Pacino czy Robert DeNiro, a jednak to bez teatru nie wyobraża sobie życia. Michael Gambon, z pochodzenia Irlandczyk, przybył na świat 19 października 1940 r., mając 5 lat wraz z rodziną przeniósł się z Dublina do Londynu. Jego pasja do oglądania filmów zaczęła się w dzieciństwie, jednak sam trafił do teatru mając dopiero 19 lat. Zmyślony życiorys okazał się być jego przepustką do kariery – dzięki niemu otrzymał angaż w Gate Theatre, który zapoczątkował jego dalszą karierę.

Michael Gambon jest jednym z najbardziej uznanych brytyjskich aktorów, w 1998 r. otrzymał Order Imperium Brytyjskiego z rąk królowej Elżbiety II , jest również członkiem Królewskiej Akademii Sztuk Dramatycznych. Po śmierci Richarda Harrisa, otrzymał propozycję zastąpienia go w roli Albusa Dumbledore’a. Jak się okazuje – aktor świetnie poradził sobie z rolą, zwłaszcza, że nie starał się „podrobić” zmarłego poprzednika, lecz stworzył zupełnie nową, autorską kreację. Inne sławne wcielenia Sir Michaela Gambona to król Jerzy V w filmie „Jak zostać królem?” , Bugenhagen w „Omenie” z 2006 czy, mój ulubiony występ pana Gambona – jako Baltus Van Tassel w „Jeźdźcu bez głowy”.


***

Przed „Harrym Potterem i Więźniem Azkabanu” nie kojarzyłem Michaela Gambona – raczej nie przywiązywałem wagi do jego innych występów, nie był mi bliżej znany jako aktor. Jego pierwsze pojawienie się na ekranie w roli Dumbledore’a w znaczący sposób przykuło moją uwagę- byłem ciekaw jak zaprezentuje się „nowy” dyrektor Hogwartu, czy sprosta moim wymaganiom i nie zawiedzie oczekiwań. Pierwsze wrażenie nie było zbyt pozytywne – pamięć o świetnej kreacji Richarda Harrisa zaćmiła i zdeterminowała moje spojrzenie na kreację Michaela Gambona. Wydaje mi się, że było to przy którymś kolejnym obejrzeniu „Więźnia Azkabanu”, kiedy zacząłem się do niego przekonywać, ostatecznie stwierdziłem, że nowy Dumbledore pasuje, dopiero po seansie „Czary Ognia”. Z wielkim szacunkiem do zmarłego Richarda Harrisa, nie wyobrażam sobie go stającego do walki z Voldemortem pod koniec „Zakonu Feniksa”, nie widzę go w jaskini czy też podczas mrocznej sceny śmierci. Richard Harris wpasował się idealnie w klimat dwóch pierwszych filmów – kolejne, mroczniejsze obrazy wymagały Dumbledore’a z mocniejszą osobowością, naznaczonego troską i problemami, mierzącego się z wielkimi problemami i walką ze złem. Michael Gambon jest idealnym Dumbledore’em – naturalną, prawdziwą, pełnokrwistą postacią. I za to osobiście bardzo go szanuję i jestem wdzięczny.

Wysłany jesienią 2009 r. list do Sir Gambona był pierwszym, który napisałem, a co za tym idzie – brak doświadczenia, umiejętności pisania w języku angielskim i samego obycia z językiem, pewnie w jakimś stopniu przyczyniły się do tego, że nigdy nie otrzymałem na niego odpowiedzi.

Musiało minąć trochę czasu, nim zdecydowałem się podjąć drugą próbę zdobycia autografu - 14 lutego 2011 nadałem na poczcie przesyłkę zaadresowaną do agencji aktora i tym razem 13 kwietnia 2011 otrzymałem odpowiedź zawierającą zdjęcie podpisane przez Michaela Gambona.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz