Malajskie


MALAJSKIE

"Harry Potter dan Bilik Rahsia"

Od samego początku zdawałem sobie sprawę, że postrzeganie Malezji jako jedynie państewka położonego w Azji na półwyspie i części wyspy z biednymi tubylcami, jest błędne. Miałem rację, albowiem nijak się ma nowoczesna architektura i olbrzymie drapacze chmur w Kuala Lumpur do biedy czy „starodawności”. Ot, kolejna lekcja geografii i ekonomii świata. Królewskie wydanie „Harry’ego Pottera”, gdyż warto pamiętać, że w Malezji głową państwa jest król, prezentuje się tak jak powinna prezentować się standardowa książka. Wydanie malajskie jest połączeniem amerykańskiego (okładka) i brytyjskiego (techniczne rozmieszczenie tekstu) – w oczy rzuca się to, że ilustracja okładkowa jest mniejsza, aniżeli choćby w wydaniu polskim (przez co zaprezentowana jest większa część pracy stworzonej przez Mary GrandPre), ale z drugiej strony – po otworzeniu książki, sposób zapisu – rodzaje i wielkość czcionek, sposób zapisu tytułów rozdziałów a nawet rodzaj papieru – to już ewidentne skopiowanie edycji brytyjskiej, co ciekawi pod kątem politycznym, albowiem Malezja walczyła niegdyś o swoją niepodległość z Wielką Brytanią. Wywalczyła ją w 1957 roku. Czyżby wydawanie książki na wzór brytyjskiej edycji było spowodowane sympatią wobec Zjednoczonego Królestwa? Pewnie się czepiam i chodzi o standardy, choć trudno się nie czepiać, skoro przy większości innych światowych wydań, niewielu wydawców respektuje standardy tak dosłownie i zaznacza swoje wydania na swój własny, niezależny sposób.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz